Najświeższe wątki:
Zasady gry
Atrakcyjność handlu
Wątek w temacie: Zasady gry
Wpadłem ostatnio na pomysł zwiększenia opłacalności handlu w grze, a co za tym idzie także częstości jego występowania. Można to osiągnąć poprzez zwiększenie ilości strategicznych surowców, występujących w świecie, których rozrzucenie po mapie sprawiałoby że władcy nie mogliby zapewnić sobie źródła ich wszystkich inaczej, niż poprzez handel.
Nowymi surowcami byłyby miedź, cyna, cynk i ołów. Umożliwiałyby one produkcję broni, przy czym katalog dostępnego oręża pozostałby identyczny, za to materiał z jakiego zostałby on wykonany wpływałby na parametry. Z surowców możnaby wykonać następujące stopy:
Żelazo - tak jak dotychczas
Brąz - z miedzi i cyny
Mosiądz - z miedzi i cynku
Spiż - z miedzi, cyny i ołowiu
Pozwoliłoby to przy okazji zmniejszyć dystans pomiędzy orężem metalowym a drewnianym, tworząc kategorię broni znajdującą się pomiędzy nimi (a także oręż bardzo rzadki, ale dużo potężniejszy od żelaznego)
Nowymi surowcami byłyby miedź, cyna, cynk i ołów. Umożliwiałyby one produkcję broni, przy czym katalog dostępnego oręża pozostałby identyczny, za to materiał z jakiego zostałby on wykonany wpływałby na parametry. Z surowców możnaby wykonać następujące stopy:
Żelazo - tak jak dotychczas
Brąz - z miedzi i cyny
Mosiądz - z miedzi i cynku
Spiż - z miedzi, cyny i ołowiu
Pozwoliłoby to przy okazji zmniejszyć dystans pomiędzy orężem metalowym a drewnianym, tworząc kategorię broni znajdującą się pomiędzy nimi (a także oręż bardzo rzadki, ale dużo potężniejszy od żelaznego)
No Lomion, super pomysł.
Tylko jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach, czyli parametrach broni pozyskanych z odpowiednich stopów by nie zachwiało to grą za bardzo.
Tylko jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach, czyli parametrach broni pozyskanych z odpowiednich stopów by nie zachwiało to grą za bardzo.
a może zamiast robić "stopy" i wydziwiać z "mocą" broni - wystarczy, że dodanie czegoś tam do żelaza zwiększy szybkość produkcji/wydajnosć? - trochę "kosmiczna" koncepcja - ale prosta jak budowa drutu :) = czyli samo żelazo 100% wydajności /+ dodatki =120%, 130% , 150 % itd. - a nie kombinujemy z mocą broni, bo dla nowych graczy sam opis to koszmar aby zrozumieć jak to się przełoży na pole walki.
No i oczywiście trzeba coś zrobić z opłacalnością produkcji takowej broni, bo w innym wypadku pozostaną owe bronie na papierze, a armie nadal będą biegać w skórach zbrojne we włucznie i ewentualnie maczugi, jeśli jakiś władca będzie rozrzutny.
Ja jestem przeciwny.
Kolejny element losowy (położenie złóż) wpływający na to kto zwycięży.
Kolejny element losowy (położenie złóż) wpływający na to kto zwycięży.
Post #6, autor:
mularzx
napisany: 22. maja 2010, sobota, 21:54
zmieniany przez autora, 22. maja 2010, 21:55
napisany: 22. maja 2010, sobota, 21:54
zmieniany przez autora, 22. maja 2010, 21:55
Post #7, autor:
Hengist
napisany: 22. maja 2010, sobota, 22:48
zmieniany przez autora, 22. maja 2010, 22:54
napisany: 22. maja 2010, sobota, 22:48
zmieniany przez autora, 22. maja 2010, 22:54
Larkana taki urok Lava. Chyba nie chodzi o to by to były szachy gdzie jedyną przewagą może być rozpoczęcie partii.
Poza tym złoża to jedno a ich wykorzystanie to drugie. Wszystko zależy od okoliczności nie zawsze to musi oznaczać przewagę.
Mnie pomysł Lomiona bardzo się podoba, wymaga tylko doszlifowania.
Poza tym złoża to jedno a ich wykorzystanie to drugie. Wszystko zależy od okoliczności nie zawsze to musi oznaczać przewagę.
Mnie pomysł Lomiona bardzo się podoba, wymaga tylko doszlifowania.
hehe - mularz - czyżbyś coś wspomniał o średniowiecznym ckm-ie ? :)
Nie po prostu źle przeczytałem Twoją wypowiedz i... zwyczajnie nie miałem racji :P
Hengist -
Lav nie jest szachami - jedna bitwa może się okazać wielką klęską i wielkim zwycięstwem. Rolnik może dostać złoża żelaza i węgla. Na mapie możesz mieć sąsiada - albo 5.
A co najważniejsze - nikt i nic nie przewidzi ludzkich zachowań ;)
Czy takowe złoże to nie przewaga? Rozumiem, że Ciebie ogarnia chandra gdy pod stolicą wylosuje Ci złoże żelaza a parę kratek dalej węgla?
Aby coś takiego miało sens - każdy musiał by mieć dostęp do jakiegoś złoża. I najlepiej aby sąsiad miał drugą "połówkę".
Ale czy jest sens się tak "bawić"?
Tym bardziej, że na co mam być górnikiem jak ten rolnik bogatszy i posiadający więcej poddanych też będzie mieć szansę (większą niż obecnie) do posiadania złóż jakiegoś metalu?
Wiecie co moim zdaniem zabija handel?
To, że muszę wysłać albo masę ludzi (obciążenie gospodarki - posyłam co najmniej 50 - niezależni) albo wozy (już muszę mieć konie w takim wypadku (ale i tak strach słać mniej niż 50 na dłuższą odległość)). Do tego handel w Lavie łączy się z zaufaniem - a tu trudno komukolwiek ufać.
Poza tym Panowie - jak wyglądało średniowiecze? Czy ówcześni Władcy aż tak często handlowali? I to na skalę całych księstw?
Nie, handlowali nie wiele - bo większość "potrzebnych" "surowców" była w ich własnych włościach.
Owszem nie którzy pewnych surowców mieli zapewne mniej inni więcej - ale i u nas taki stan rzeczy jest odwzorowany.
Lav nie jest szachami - jedna bitwa może się okazać wielką klęską i wielkim zwycięstwem. Rolnik może dostać złoża żelaza i węgla. Na mapie możesz mieć sąsiada - albo 5.
A co najważniejsze - nikt i nic nie przewidzi ludzkich zachowań ;)
Czy takowe złoże to nie przewaga? Rozumiem, że Ciebie ogarnia chandra gdy pod stolicą wylosuje Ci złoże żelaza a parę kratek dalej węgla?
Aby coś takiego miało sens - każdy musiał by mieć dostęp do jakiegoś złoża. I najlepiej aby sąsiad miał drugą "połówkę".
Ale czy jest sens się tak "bawić"?
Tym bardziej, że na co mam być górnikiem jak ten rolnik bogatszy i posiadający więcej poddanych też będzie mieć szansę (większą niż obecnie) do posiadania złóż jakiegoś metalu?
Wiecie co moim zdaniem zabija handel?
To, że muszę wysłać albo masę ludzi (obciążenie gospodarki - posyłam co najmniej 50 - niezależni) albo wozy (już muszę mieć konie w takim wypadku (ale i tak strach słać mniej niż 50 na dłuższą odległość)). Do tego handel w Lavie łączy się z zaufaniem - a tu trudno komukolwiek ufać.
Poza tym Panowie - jak wyglądało średniowiecze? Czy ówcześni Władcy aż tak często handlowali? I to na skalę całych księstw?
Nie, handlowali nie wiele - bo większość "potrzebnych" "surowców" była w ich własnych włościach.
Owszem nie którzy pewnych surowców mieli zapewne mniej inni więcej - ale i u nas taki stan rzeczy jest odwzorowany.
Cóż, uważam że handel jednak wzbogaci rozgrywkę. Nie tylko ze względu na samą wymianę towarów, ale także na płaszczyznę dyplomatyczną. Teraz bowiem rachunek opłacalności jest bardzo prosty - mam przewagę to atakuję, nie mam jej to pilnuję by nie być zaatakowanym. Rozwinięcie handlu sprawiłoby że pojawiłoby się kilka dodatkowych czynników do rozważenia.
Co do losowości, to zauważ jak sprawa wygląda teraz - sytuacja jest zerojedynkowa, albo masz złoże w pobliżu, albo nie. Większa ilość surowców oznacza większą ilość złóż, a co za tym idzie większą szansę dla każdego że takie złoże zdobędzie, czyli mniejszą losowość.
Koncepcja z szybkością wytworzenia wydaje mi się jak najbardziej słuszna :) Najważniejsze w sumie jest to, żeby surowcami opłacało się handlować, niezależnie od tego czemu służą.
Co do losowości, to zauważ jak sprawa wygląda teraz - sytuacja jest zerojedynkowa, albo masz złoże w pobliżu, albo nie. Większa ilość surowców oznacza większą ilość złóż, a co za tym idzie większą szansę dla każdego że takie złoże zdobędzie, czyli mniejszą losowość.
Koncepcja z szybkością wytworzenia wydaje mi się jak najbardziej słuszna :) Najważniejsze w sumie jest to, żeby surowcami opłacało się handlować, niezależnie od tego czemu służą.
Koncepcja związana ze wzrostem szybkości produkcji rozwiązuje problem nie grania pakietami górników.
Ale zarazem jeżeli żaden z moich sąsiadów owym górnikiem nie będzie - i nikt w okolicy złoża żelaza mieć nie będzie to owe złoże nie będzie mnie w ogóle potrzebne - ot taka ozdoba na mapie.
Propos Twojego rachunku - myślisz, że to by się zmieniło? Że nie mając przewagi byś atakował bo sąsiad ma złoże?
Nie sądzę - ponadto jeśli Ty był byś tym słabszym i nie miał byś złoża a ten silniejszy mający trochę fuksa przy tworzeniu mapy - złoże by miał, to Twoja szansa wyjścia z cienia była by jeszcze niższa niż jest teraz.
Jeśli Ty byś był słabszym i miał owe złoże - to szansa, że wylądujesz w mrokach jest jeszcze większa niż jak byś go nie miał ;)
To takie gdybanie - bo nie sądzę aby Boro się na kolejne złoża zdecydował.
Ale zarazem jeżeli żaden z moich sąsiadów owym górnikiem nie będzie - i nikt w okolicy złoża żelaza mieć nie będzie to owe złoże nie będzie mnie w ogóle potrzebne - ot taka ozdoba na mapie.
Propos Twojego rachunku - myślisz, że to by się zmieniło? Że nie mając przewagi byś atakował bo sąsiad ma złoże?
Nie sądzę - ponadto jeśli Ty był byś tym słabszym i nie miał byś złoża a ten silniejszy mający trochę fuksa przy tworzeniu mapy - złoże by miał, to Twoja szansa wyjścia z cienia była by jeszcze niższa niż jest teraz.
Jeśli Ty byś był słabszym i miał owe złoże - to szansa, że wylądujesz w mrokach jest jeszcze większa niż jak byś go nie miał ;)
To takie gdybanie - bo nie sądzę aby Boro się na kolejne złoża zdecydował.
Różnica jest taka, że węgiel można robić na dwa sposoby...
Poza tym budynki do przetopu będą potrzebne zupełnie nowe.
Poza tym, trzeba by zmienić pakiety. No i jeszcze więcej broni zrobić? Przecież i tak nie produkuje się wszystkich tych, co można. No i góry okażą się terenem niemal zagraconym od tych bogactw.
Też podoba mi się pomysł na rozwój handlu, ale to chyba nie tędy droga.
Poza tym budynki do przetopu będą potrzebne zupełnie nowe.
Poza tym, trzeba by zmienić pakiety. No i jeszcze więcej broni zrobić? Przecież i tak nie produkuje się wszystkich tych, co można. No i góry okażą się terenem niemal zagraconym od tych bogactw.
Też podoba mi się pomysł na rozwój handlu, ale to chyba nie tędy droga.
Post #14, autor:
Lomion
napisany: 23. maja 2010, niedziela, 11:19
zmieniany przez autora, 23. maja 2010, 11:20
napisany: 23. maja 2010, niedziela, 11:19
zmieniany przez autora, 23. maja 2010, 11:20
Mój tok myślenia przebiega trochę inaczej - teraz złoże jest rzadkością, więc kto je ma, posiada znaczną przewagę nad sąsiadami. Gdyby złoża stały się bardziej powszechne, to przewaga ich posiadaczy byłaby mniejsza.
W kwestii kalkulacji ataku także myślę inaczej - rachunek nie sprowadzałby się do tego czy zaatakować czy nie, ale czyniłby atrakcyjniejszym alternatywne rozwiązania, jak np. długotrwałą współpracę dającą korzyści obu księstwom.
[13]Stąd pomysł Lutego, by nie mnożyć broni, tylko manipulować prędkością produkcji.
W kwestii kalkulacji ataku także myślę inaczej - rachunek nie sprowadzałby się do tego czy zaatakować czy nie, ale czyniłby atrakcyjniejszym alternatywne rozwiązania, jak np. długotrwałą współpracę dającą korzyści obu księstwom.
[13]Stąd pomysł Lutego, by nie mnożyć broni, tylko manipulować prędkością produkcji.
Cytat:
teraz złoże jest rzadkością, więc kto je ma, posiada znaczną przewagę nad sąsiadami.
Hmm. Ja się chyba z tym nie zgodzę. Znaczną przewagę nad sąsiadami to posiada rolnik :) Złoża zaczynają mieć znaczenie w późniejszym etapie rozgrywki, ale również nie są one kluczowe. Wg mnie znacznie ważniejsze są konie, bez których w pewnym momencie ani rusz.
Jeśli natomiast chodzi o wydobycie cyny, to jest ono powszechnie dostępne. Gramy już wystarczająco długo, by zauważyć, że książęta robią się coraz bardziej cyniczni :) Upadek handlu, w moim zrozumieniu, jest bezpośrednio z tym związany.
Co do joty zgadzam się z Czarnym :)
Czarny, ale ja nie twierdzę że to panaceum na wszystko. Uwaga Larkany dotyczyła powiększenia losowości - i tu cały czas twierdzę że większa ilość złóż oznacza mniejszą losowość, nie większą. To że rolnik ma na początku największy potencjał to fakt, ale w tej kwestii nic się nie zmieni.
z tymi stopami metali to nie przejdzie, za duza ingerencja, Boro nigdy sie nie bedzie nad tym meczyc.
Mozna spobowac robic wegiel drzewny z drzewa (pozyskiwanie bylo juz znane), ale to ustawia tylko ktogos kto ma drzewo. Destylacja drzewa byla bardzo nieefektywna i masa drewna szla na przerob oraz potrzeba bylo duzych jego ilosci by osiagnac to samo co z weglem kamiennym. Nawet pozniej zabroniono w Anglii takich praktyk. Zawsze to jednak daje mozliwosc produkcji zelaza. Gdyby uwzglednic przelicznik jakosci wegla kamiennego do drzewnego jak np podwojna jego wage (bo potrzeba x2 by uzyskac to samo z wegla drzewnego co z wegla kamiennego) to potrzebne by byly wozy do transportu. Teoretycznie ruszylby handel drzewem, weglem drzewnym, koni i wozow. Gornik wciaz mialby swoje kopalnie zelaza na wylacznosc. Takie tam dywagacje.
Mozna spobowac robic wegiel drzewny z drzewa (pozyskiwanie bylo juz znane), ale to ustawia tylko ktogos kto ma drzewo. Destylacja drzewa byla bardzo nieefektywna i masa drewna szla na przerob oraz potrzeba bylo duzych jego ilosci by osiagnac to samo co z weglem kamiennym. Nawet pozniej zabroniono w Anglii takich praktyk. Zawsze to jednak daje mozliwosc produkcji zelaza. Gdyby uwzglednic przelicznik jakosci wegla kamiennego do drzewnego jak np podwojna jego wage (bo potrzeba x2 by uzyskac to samo z wegla drzewnego co z wegla kamiennego) to potrzebne by byly wozy do transportu. Teoretycznie ruszylby handel drzewem, weglem drzewnym, koni i wozow. Gornik wciaz mialby swoje kopalnie zelaza na wylacznosc. Takie tam dywagacje.
no ale przecie węgiel z drewna już robimy.
ten pomysł Lomiona to tylko na papierze dobrze wygląda.
Co ogranicza handel - tempo rozwoju księstw - bo to złudzenie, że ktoś pojedzie w pierwszych miesiącach odlewać cynę - skoro wszelkiego dobra ma w znikomych ilościach. Jak się przesadnie zacznie bawić w górnika i handlowca to go sąsiad nadzieje na włócznie i po zabawie. Organizacja transportów, wozów, koni - to poważna sprawa kiedy człowiek skrobie się za uchem jak utrzymać przyrost 7 ludzi / dzień i nie zbankrutować.
Znowu, kiedy księstwa są już duże to wszelkich zasobów każdy ma zatrzęsienie i walka idzie już tylko o dostęp do żelaza , bo tylko ono daje kolejnego kopa armii.
Jak wprowadzimy dodatkowo jeszcze kilka zmiennych w gospodarce, to jest to woda na młyn dla tych co potrafią dobrze i szybko liczyć - reszta już na starcie zostaje z tyłu.
Ja nie marzę o wzmacnianiu handlu - no chyba, że ktoś wymyśli jakiś super patent.
ten pomysł Lomiona to tylko na papierze dobrze wygląda.
Co ogranicza handel - tempo rozwoju księstw - bo to złudzenie, że ktoś pojedzie w pierwszych miesiącach odlewać cynę - skoro wszelkiego dobra ma w znikomych ilościach. Jak się przesadnie zacznie bawić w górnika i handlowca to go sąsiad nadzieje na włócznie i po zabawie. Organizacja transportów, wozów, koni - to poważna sprawa kiedy człowiek skrobie się za uchem jak utrzymać przyrost 7 ludzi / dzień i nie zbankrutować.
Znowu, kiedy księstwa są już duże to wszelkich zasobów każdy ma zatrzęsienie i walka idzie już tylko o dostęp do żelaza , bo tylko ono daje kolejnego kopa armii.
Jak wprowadzimy dodatkowo jeszcze kilka zmiennych w gospodarce, to jest to woda na młyn dla tych co potrafią dobrze i szybko liczyć - reszta już na starcie zostaje z tyłu.
Ja nie marzę o wzmacnianiu handlu - no chyba, że ktoś wymyśli jakiś super patent.
Większa ilość złóż oznacza mniejszą losowość, to fakt. Z tym, że można se darować inne złoża i zwiększyć ilość złóż węgla i rudy. I zlikwidować pakiet górnika (bo przyznajmy, górnik to piękny cel. Wielu młodych go bierze, mimo licznych ostrzeżeń i... Tak się składa, że zawsze moim pierwszym celem jest młody górnik. Nie jestem tu niestety wyjątkiem). Luty ma rację, pisząc:
To jest jednak gra wojenna i zastanawiam się, czy jest w ogóle możliwe coś takiego jak rozwój handlu, bez drastycznych zmianach w przepisach.
Cytat:
Jak się przesadnie zacznie bawić w górnika i handlowca to go sąsiad nadzieje na włócznie i po zabawie.
To jest jednak gra wojenna i zastanawiam się, czy jest w ogóle możliwe coś takiego jak rozwój handlu, bez drastycznych zmianach w przepisach.
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
