Najświeższe wątki:
Zasady gry
Decorus Aevum zakończony!
Komentowana aktualność: Decorus Aevum zakończony!
Wątek w temacie: Komentarze do aktualności
Post #1, autor:
Lirasz
napisany: 28. lipca 2011, czwartek, 20:39
zmieniany przez autora, 28. lipca 2011, 20:41
napisany: 28. lipca 2011, czwartek, 20:39
zmieniany przez autora, 28. lipca 2011, 20:41
No, w końcu. ;)
Kłania się Paul von Russdorff, ostatni Mistrz Zakonu Krzyżackiego. Władałem w sumie mniej jak dwa miesiące, jednak trochę powojowałem - i zdążyłem dostać solidne lanie od Chana. ;)
Gratulacje dla zwycięzcy!
Kłania się Paul von Russdorff, ostatni Mistrz Zakonu Krzyżackiego. Władałem w sumie mniej jak dwa miesiące, jednak trochę powojowałem - i zdążyłem dostać solidne lanie od Chana. ;)
Gratulacje dla zwycięzcy!
Post #2, autor:
Larkana
napisany: 28. lipca 2011, czwartek, 20:52
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 14:34
napisany: 28. lipca 2011, czwartek, 20:52
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 14:34
Nieeeeee
Świetne kroniki tworzyliście - musieliście świat kończyć :(
Gratulacje!!!
Świetne kroniki tworzyliście - musieliście świat kończyć :(
Gratulacje!!!
Post #3, autor:
pawlo77
napisany: 28. lipca 2011, czwartek, 21:17
zmieniany przez autora, 28. lipca 2011, 21:17
napisany: 28. lipca 2011, czwartek, 21:17
zmieniany przez autora, 28. lipca 2011, 21:17
ciekaw jestem książąt nawary i Styrii bo nieco zaglądałem do tego świata jako zastępca
Gratulacje dla Mongoła:)
Gratulacje dla Mongoła:)
Gratulacje!!!
ps.
A co tu taka cisza?
Wymęczeni walkami? ;)
ps.
A co tu taka cisza?
Wymęczeni walkami? ;)
Post #5, autor:
SebekS
napisany: 28. lipca 2011, czwartek, 21:52
zmieniany przez autora, 28. lipca 2011, 21:53
napisany: 28. lipca 2011, czwartek, 21:52
zmieniany przez autora, 28. lipca 2011, 21:53
Świetne kroniki? W sumie dałem dużo wysokich ocen. Co do kronik to ciężko wybrać. Pierwszy mistrz Zakonu pisał fajne kroniki tylko dlaczego takie krótkie? Navarra miała też dobre kroniki, tylko te obcojęzyczne wtrącenia troszkę mi przeszkadzały. Mongolia też ma fajne kroniki. Szkoda, że zabrała się za pisanie tak późno. I to by było na tyle. Inni kronikarze nie istnieli. Nie pamiętam, ale reszta świata chyba napisała 5 kronik. Dlaczego Styria, która wytrwała prawie do końca ma tylko jedną kronikę? Wielka szkoda.
Terminator na dworze Navarry (przez ostatnie dwa miesiące).
Terminator na dworze Navarry (przez ostatnie dwa miesiące).
Sancho de Mayor , władca niezłomny i przebiegły wita Was w sali tronowej Monasterio de Leyre.
W tym ogromnym i majestatycznym pomieszczeniu Sancho de Mayor przyjmował znamienite poselstwa ze świata oraz wydawał najważniejsze dla losów Navarry rozkazy.
Przeżywał też w samotności swoją słabość i zwątpienie, nie jeden raz.
Muszę też wyjaśnić surowość otoczenia i brak najdrobniejszych ozdób na ścianach , ale niestety , chwilę wcześniej była tu armia Mongolii. Sancho składał hołd Chanowi Mongołów.
Ci, jako dzieci otwartych przestrzeni, wnet zaczęli odczuwać silne zawroty głowy w tej przytłaczającej, zamkniętej sali i ... odchodząc zdarli wszystko co błyszczało i odstawało od ścian, a takoż zabrano popielniczki, umywalki i sedesy z zaplecza, ponoć idealne do pojenia mongolskich rumaków...
Sancho wziął do rąk bochen białego chleba i przełamał go, po czym ułomek zmaczał w oliwie z pierwszego tłoczenia.
Nim skosztował, odmówił krótką modlitwę :
"(1) Dawida Niech będzie uwielbiony Pan, opoka moja. To On moje ręce sposobi do walki, sprawnymi do walki me palce.
(2) Tyś moją łaską i warownią moją, Tyś twierdzą i wybawieniem moim, Tyś tarczą, której zaufałem, Ty pod mą władzę poddajesz ludy. "
(Psalm 144 , 1-2)
Na koniec Sancho ma dla Was coś specjalnego , taniec Mariji.
http://www.youtube.com/watch?v=F1zW1U(...)=related
W tym tańcu jest zawarta cała historia Navarry. Początkowa tajemnica i nieśmiałość, pierwsze kroki w nieznane , meandry ciała i duszy , przebiegłość, niezłomność i drapieżność. Zresztą, zobaczcie, bo któż zdoła to wszystko opisać słowami?
Gratulacje dla hegemona.
Podziękowania za wspólną grę dla wszystkich z którymi zetkną Nas los w tym wspaniałym świecie Decorus Aevum.
W tym ogromnym i majestatycznym pomieszczeniu Sancho de Mayor przyjmował znamienite poselstwa ze świata oraz wydawał najważniejsze dla losów Navarry rozkazy.
Przeżywał też w samotności swoją słabość i zwątpienie, nie jeden raz.
Muszę też wyjaśnić surowość otoczenia i brak najdrobniejszych ozdób na ścianach , ale niestety , chwilę wcześniej była tu armia Mongolii. Sancho składał hołd Chanowi Mongołów.
Ci, jako dzieci otwartych przestrzeni, wnet zaczęli odczuwać silne zawroty głowy w tej przytłaczającej, zamkniętej sali i ... odchodząc zdarli wszystko co błyszczało i odstawało od ścian, a takoż zabrano popielniczki, umywalki i sedesy z zaplecza, ponoć idealne do pojenia mongolskich rumaków...
Sancho wziął do rąk bochen białego chleba i przełamał go, po czym ułomek zmaczał w oliwie z pierwszego tłoczenia.
Nim skosztował, odmówił krótką modlitwę :
"(1) Dawida Niech będzie uwielbiony Pan, opoka moja. To On moje ręce sposobi do walki, sprawnymi do walki me palce.
(2) Tyś moją łaską i warownią moją, Tyś twierdzą i wybawieniem moim, Tyś tarczą, której zaufałem, Ty pod mą władzę poddajesz ludy. "
(Psalm 144 , 1-2)
Na koniec Sancho ma dla Was coś specjalnego , taniec Mariji.
http://www.youtube.com/watch?v=F1zW1U(...)=related
W tym tańcu jest zawarta cała historia Navarry. Początkowa tajemnica i nieśmiałość, pierwsze kroki w nieznane , meandry ciała i duszy , przebiegłość, niezłomność i drapieżność. Zresztą, zobaczcie, bo któż zdoła to wszystko opisać słowami?
Gratulacje dla hegemona.
Podziękowania za wspólną grę dla wszystkich z którymi zetkną Nas los w tym wspaniałym świecie Decorus Aevum.
Gratulacje! :)
Post #8, autor:
Luty
napisany: 29. lipca 2011, piątek, 00:32
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 12:56
napisany: 29. lipca 2011, piątek, 00:32
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 12:56
na dobry początek zamieszczam wstęp do historii Navarry.
Niech mi wybaczy hegemon, że cierpliwie nie czekam aż wyleje on swoje widzi mi się, ale Rouge pewnie śpi, dla niego hegemonia to nie nowość :)
jeśli wam się spodoba moja opowieść , to będzie kontynuacja
####
Historia Navarry w Decorus Aevum.
Część 1.
Dramatem i przekleństwem Navarry było położenie geograficzne.
Niewątpliwie miało to wpływ na losy i ostateczną klęskę. Sancho zdawał sobie sprawę z trudnego położenia już od pierwszych dni, ale po kolei.
Stolica Navarry Monasterio de Leyre była umieszczona na mapie jak miasto Łódź w Polsce. Gdyby w stołeczną karczmę wbić cyrkiel to bez przesady, można by okręgiem opasać cały świat. Już w 10 dniu świata Sancho osobiście poznał 6 sąsiadów, a dwóch kolejnych przez kontakty dyplomatyczne. Na południe ze stolicy widać było niby jezioro, na północny wschód druga wielka woda. Sancho bardzo szybko zrozumiał, ze stoi na środku mostu w samym pępku świata. Do tego od zachodu, na horyzoncie majaczył marny lasek, ale szybko się okazało, że to już pilnie strzeżona granica z Chanatem Krymskim i Kuszynindoku. Na północ , za oczkiem wodnym majaczyła potężna góra, przedsionek rozległego pasma Pirenejów.
Sancho już wtedy zamyślał, jaki kierunek ekspansji wybrać. Zamyślał o tym aby iść gdzieś w kierunku krawędzi świata, uciekać z tej ruchliwej ulicy.Ale gdzie bliżej , na wschód , czy na zachód? Podpowiedzi udzieliła dyplomacja. Na wschodzie siedziała Burgundia, Bawaria, na pd- wsch Normandia (było podejrzenie i słuszne, że to górnik). Dalej na wschodzie ponoć mieszkali Mongołowie, ale bezpiecznie i daleko, zdawało się. Kanały dyplomatyczne nie zdołały nawiązać ciepłej przyjaźni na wschodzie. Owszem, były pogaduszki, taki dym bez ognia. Władca Normandii Rolf zaś milczał w sposób wręcz uciążliwy. Na północy za górą mieszkał Fergal , władca Hiberni. Rozmowny i przyjacielski. Sancho postanowił nie drażnić go w najmniejszym stopniu, wpierw wybadać i ocenić. Były podejrzenia, że to też górnik z uwagi na widoczne wzgórza, ale rychło okazało się , że to konny! Tak samo jak Sancho, ale Sancho głęboko skrywał swą słabość, w odróżnieniu od Hiberni która łaziła tam i siam opodal wieży San Sebastian i Sancho to widział, ale nigdy słowem nie pisnął, że widzi. Już było jasne, że Fergal to młokos, ale człowiek uroczy i przyjazny, Sancho natychmiast został jego największym przyjacielem.
Na zachód otwierała się wielka przestrzeń, ale bez źródeł. Swym argusowym okiem przeczesywał te tereny Chan Mehmed Girej. Władca niby coś tam pisał i zdawkowo odpowiadał, ale za mało, za cicho, za rzadko! Sancho wyczuwał w nim pierwszą ofiarę, która umrze bez krzyku, tak, że świat nawet nie zauważy. Los puki co sprzyjał staremu pająkowi, bo za lasem na pn-zach stała samotna góra a w niej ukryte były wielkie kopalnie skośnookiego narwańca Zyl- Jin- Hento z Kuszynindoku. Owóż, Sancho mało nie padł ze zdumienia kiedy dowiedział się , że gdzieś między 10 a 15 dniem świata wybuchł gorący konflikt żółtego nerwusa z milczącym Chanem. Sancho podtrzymywał jak mógł ten święty ogień pierwszej wojny. Fergal z Hiberni też o tym wiedział i potwierdzał, ba nawet łaził tam zobaczyć czy się bardzo biją. Sancho począł snuć lepką pajęczynę aby schwytać dwie tłuste muchy. Doszło do tego, że Chan w desperacji pokazał Sewastopol, miasto w lesie pod którym doszło do regularnej bitwy. Daleko, z San Sebastian 6 kratek przez step, w tym dwa zagajniki po drodze. To musiała być wyprawa w jedną stronę, cios śmiertelny i niechybny.
Tym czasem konie szczelnie zamknięto w magazynach i Sancho stał się przykładnym rolnikiem. Ludzi przybywało jak mrówek, tylko drewna na broń było mało, a bitwa miała być w lesie, więc łuki mało atrakcyjne się zdawały... . Gdzieś koło 130 dnia, Sancho był już w stanie wystawić 250 zielonych wojaków. Dostali wiązkę włóczni , trochę łuków i 20 pożyczonych maczug od Hiberni, worek żarcia i bilet w jedną stronę. Sytuacja była obiecująca, bo Chan Girej ostatecznie wykończył na raty czcigodnego Zyl-Jin- Hento, ale okupił to stratami i zahamowaniem rozwoju, do tego miał już pospolitą gorączkę żelaza...
Niech mi wybaczy hegemon, że cierpliwie nie czekam aż wyleje on swoje widzi mi się, ale Rouge pewnie śpi, dla niego hegemonia to nie nowość :)
jeśli wam się spodoba moja opowieść , to będzie kontynuacja
####
Historia Navarry w Decorus Aevum.
Część 1.
Dramatem i przekleństwem Navarry było położenie geograficzne.
Niewątpliwie miało to wpływ na losy i ostateczną klęskę. Sancho zdawał sobie sprawę z trudnego położenia już od pierwszych dni, ale po kolei.
Stolica Navarry Monasterio de Leyre była umieszczona na mapie jak miasto Łódź w Polsce. Gdyby w stołeczną karczmę wbić cyrkiel to bez przesady, można by okręgiem opasać cały świat. Już w 10 dniu świata Sancho osobiście poznał 6 sąsiadów, a dwóch kolejnych przez kontakty dyplomatyczne. Na południe ze stolicy widać było niby jezioro, na północny wschód druga wielka woda. Sancho bardzo szybko zrozumiał, ze stoi na środku mostu w samym pępku świata. Do tego od zachodu, na horyzoncie majaczył marny lasek, ale szybko się okazało, że to już pilnie strzeżona granica z Chanatem Krymskim i Kuszynindoku. Na północ , za oczkiem wodnym majaczyła potężna góra, przedsionek rozległego pasma Pirenejów.
Sancho już wtedy zamyślał, jaki kierunek ekspansji wybrać. Zamyślał o tym aby iść gdzieś w kierunku krawędzi świata, uciekać z tej ruchliwej ulicy.Ale gdzie bliżej , na wschód , czy na zachód? Podpowiedzi udzieliła dyplomacja. Na wschodzie siedziała Burgundia, Bawaria, na pd- wsch Normandia (było podejrzenie i słuszne, że to górnik). Dalej na wschodzie ponoć mieszkali Mongołowie, ale bezpiecznie i daleko, zdawało się. Kanały dyplomatyczne nie zdołały nawiązać ciepłej przyjaźni na wschodzie. Owszem, były pogaduszki, taki dym bez ognia. Władca Normandii Rolf zaś milczał w sposób wręcz uciążliwy. Na północy za górą mieszkał Fergal , władca Hiberni. Rozmowny i przyjacielski. Sancho postanowił nie drażnić go w najmniejszym stopniu, wpierw wybadać i ocenić. Były podejrzenia, że to też górnik z uwagi na widoczne wzgórza, ale rychło okazało się , że to konny! Tak samo jak Sancho, ale Sancho głęboko skrywał swą słabość, w odróżnieniu od Hiberni która łaziła tam i siam opodal wieży San Sebastian i Sancho to widział, ale nigdy słowem nie pisnął, że widzi. Już było jasne, że Fergal to młokos, ale człowiek uroczy i przyjazny, Sancho natychmiast został jego największym przyjacielem.
Na zachód otwierała się wielka przestrzeń, ale bez źródeł. Swym argusowym okiem przeczesywał te tereny Chan Mehmed Girej. Władca niby coś tam pisał i zdawkowo odpowiadał, ale za mało, za cicho, za rzadko! Sancho wyczuwał w nim pierwszą ofiarę, która umrze bez krzyku, tak, że świat nawet nie zauważy. Los puki co sprzyjał staremu pająkowi, bo za lasem na pn-zach stała samotna góra a w niej ukryte były wielkie kopalnie skośnookiego narwańca Zyl- Jin- Hento z Kuszynindoku. Owóż, Sancho mało nie padł ze zdumienia kiedy dowiedział się , że gdzieś między 10 a 15 dniem świata wybuchł gorący konflikt żółtego nerwusa z milczącym Chanem. Sancho podtrzymywał jak mógł ten święty ogień pierwszej wojny. Fergal z Hiberni też o tym wiedział i potwierdzał, ba nawet łaził tam zobaczyć czy się bardzo biją. Sancho począł snuć lepką pajęczynę aby schwytać dwie tłuste muchy. Doszło do tego, że Chan w desperacji pokazał Sewastopol, miasto w lesie pod którym doszło do regularnej bitwy. Daleko, z San Sebastian 6 kratek przez step, w tym dwa zagajniki po drodze. To musiała być wyprawa w jedną stronę, cios śmiertelny i niechybny.
Tym czasem konie szczelnie zamknięto w magazynach i Sancho stał się przykładnym rolnikiem. Ludzi przybywało jak mrówek, tylko drewna na broń było mało, a bitwa miała być w lesie, więc łuki mało atrakcyjne się zdawały... . Gdzieś koło 130 dnia, Sancho był już w stanie wystawić 250 zielonych wojaków. Dostali wiązkę włóczni , trochę łuków i 20 pożyczonych maczug od Hiberni, worek żarcia i bilet w jedną stronę. Sytuacja była obiecująca, bo Chan Girej ostatecznie wykończył na raty czcigodnego Zyl-Jin- Hento, ale okupił to stratami i zahamowaniem rozwoju, do tego miał już pospolitą gorączkę żelaza...
Cytat:
będzie kontynuacja
Już jestem fanem tej opowieści i czekam na kolejne odsłony! :)
96% poparcia. Czy to nie jest rekord w dotychczasowych rozgrywkach?
Post #11, autor:
mularzx
napisany: 29. lipca 2011, piątek, 09:55
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 09:55
napisany: 29. lipca 2011, piątek, 09:55
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 09:55
Nie, choć rekord też należy do Rouge'a. Było to 100% w Denuo Spes
Dziękuje pozostałym uczestnikom rozgrywki , z ciekawą i emocjonująca grę.
uuu - hegemon Rouge jest tak przejęty rolą , że tylko jakieś blade dziękuję zdołał z siebie wydusić. no jasne po co rozgrzebywać rany i gmerać w życiorysach :)
jak na razie nie odezwał się tu jeszcze drugi stary lis, częsta ofiara zielonego stolika, któremu tym razem NAWET Rouge jako sąsiad przez 600 dni żadnej przykrości nie zrobił - ale tym razem to nie zielony stolik i zmowa wykończył słynnego wodza, ale twarda jak kamień piącha Navarry , oraz depresja powojenna. Zresztą hegemon też miał depresję wobec Navarry i nawet złożył hołd wobec Sancho, ale po dwu dniach wrócił do równowagi psychicznej i wycofał, fuuj dwulicowiec.
jak na razie nie odezwał się tu jeszcze drugi stary lis, częsta ofiara zielonego stolika, któremu tym razem NAWET Rouge jako sąsiad przez 600 dni żadnej przykrości nie zrobił - ale tym razem to nie zielony stolik i zmowa wykończył słynnego wodza, ale twarda jak kamień piącha Navarry , oraz depresja powojenna. Zresztą hegemon też miał depresję wobec Navarry i nawet złożył hołd wobec Sancho, ale po dwu dniach wrócił do równowagi psychicznej i wycofał, fuuj dwulicowiec.
Post #14, autor:
greghor
napisany: 29. lipca 2011, piątek, 11:22
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 11:32
napisany: 29. lipca 2011, piątek, 11:22
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 11:32
Grałem w tym świecie Bawarią, którą Mongolia pojechała w środkowej części rozgrywki. Ten świat udowodnił mi jak ważne są czasem małe decyzje - w tym przypadku kogo zaatakować najpierw, kogo później. Miałem w tym świecie 3 sąsiadów - mało aktywną Normandię, Burgundię z którą starałem się utrzymywać dobre kontakty i Othalę, którą zaplanowałem jako pierwszy cel. Sprawy się tak potoczyły, że Othala wspólnie z Burgundią wcześniej zaatakowały mnie,;) Udało mi się ich pokonać w wojnie obronnej i tu nastąpiła kluczowa decyzja - na kogo skierować w pierwszej kolejności konterkę, a może zacząć od Normandii, której władca wówczas chyba wogóle przestał się logować. Wybrałem najgorzej jak mogłem - zaatakowałem aktywną Burgundię, która miała 3 ludne miasta. Chciałem wziąśc na pierwszy ogień najgroźniejszego przeciwnika, ale okazało się to błedem. Niestety ta wojna już nie mogła już pójść tak dobrze i do zabawy musiałem zaprosić - Mongoła. Ten obłowił się na Burgundii, a potem niestety na mnie;( Całkowicie zgodnie z rzeczywistością jest to opisane w mongolskich Kronikach.
Jak zdołałem się nieco wylizać z ran to poszedłem na Othalę. Okazało się, że to Księstwo to prawdziwe eldorado - 3 łąki bardzo blisko siebie, w tym 2 nadmorskie. Niestety nie zdołałem nikogo przekonać, że jak Mongoł zdobędzie te tereny (+moją rdzenną rudę) to będzie nie do pokonania. Oczywiście nie wiem jak się wydarzenia dalej w świecie toczyły, ale chyba wiem skąd brały się te tysięczne "hordy" o których mozna przeczytać w Kronikach,;)
ps. Rouge - z ciekawości napisz ile masz teraz ludzi w tych miastach i ile miałeś najwięcej?
e: Generalnie lubiałem ten świat - dość przyjemnie się grało, szkoda że nie pożyłem nieco dłużej;) Dziękuję wszystkim wrogom za rozgrywkę, bo zadeklarowanych przyjaciół nie miałem. W pewnym momencie chciałem "ocieplenia stosunków" z Sancho, ale Luty - byłeś bardzo nieufny,;))
Jak zdołałem się nieco wylizać z ran to poszedłem na Othalę. Okazało się, że to Księstwo to prawdziwe eldorado - 3 łąki bardzo blisko siebie, w tym 2 nadmorskie. Niestety nie zdołałem nikogo przekonać, że jak Mongoł zdobędzie te tereny (+moją rdzenną rudę) to będzie nie do pokonania. Oczywiście nie wiem jak się wydarzenia dalej w świecie toczyły, ale chyba wiem skąd brały się te tysięczne "hordy" o których mozna przeczytać w Kronikach,;)
ps. Rouge - z ciekawości napisz ile masz teraz ludzi w tych miastach i ile miałeś najwięcej?
e: Generalnie lubiałem ten świat - dość przyjemnie się grało, szkoda że nie pożyłem nieco dłużej;) Dziękuję wszystkim wrogom za rozgrywkę, bo zadeklarowanych przyjaciół nie miałem. W pewnym momencie chciałem "ocieplenia stosunków" z Sancho, ale Luty - byłeś bardzo nieufny,;))
To takie gierki :-).Hołdy sojusze-radzę przeczytać mój nowy poradnik"Anatomia Zdrady i Mącenie Kijem w Beczce"
A co ja mogę pisać jak wszystko jest w Kronikach.
A co ja mogę pisać jak wszystko jest w Kronikach.
W księstwie służy 1804 żołnierzy.
W tym: piechota - 1501, konnica - 303
W 36 osadach mieszka 3448 osadników
Czyli jest około 5250 ludzi a najwięcej było jakieś 6700
Rzeczywiście uważam , że po zdobyciu Bawarii i ziem po Othalii nie można mnie było pokonać.Miałem ćwierć świata,konie,żelazo i ludzi.
Aha startowałem konnym.
W tym: piechota - 1501, konnica - 303
W 36 osadach mieszka 3448 osadników
Czyli jest około 5250 ludzi a najwięcej było jakieś 6700
Rzeczywiście uważam , że po zdobyciu Bawarii i ziem po Othalii nie można mnie było pokonać.Miałem ćwierć świata,konie,żelazo i ludzi.
Aha startowałem konnym.
Post #17, autor:
greghor
napisany: 29. lipca 2011, piątek, 11:33
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 11:35
napisany: 29. lipca 2011, piątek, 11:33
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 11:35
Ale ile ludzi trzymałeś w tych othalskich nadmorskich łąkach? Z mojego punktu widzenia taka nadmorska łąka to znacznie bardziej łakomy kąsek niż np. śródło z rudą;)
no , niby wszystko jest w kronikach, ale Rouge tam jest mało prawdy , jest tylko półprawda i g*wno prawda (za przeproszeniem) - wybielasz siebie i wieszasz psy na księstwie które stoczyło niesamowitą walkę o życie, nie o hegemonię za wszelka cenę, ale o przeżycie :)
jednak, nie odbieraj tego jako atak na ciebie - szanuję twoją rozgrywkę - ja po prostu nie miałem ciepłego zadupia za jeziorkiem, bandy sąsiadów co się sami powyrzynali i ponurego Mistrza Zakonu za sąsiada, który gra tylko po to aby wygrać, jak znika ta szansa , to porzuca tron :)
jednak, nie odbieraj tego jako atak na ciebie - szanuję twoją rozgrywkę - ja po prostu nie miałem ciepłego zadupia za jeziorkiem, bandy sąsiadów co się sami powyrzynali i ponurego Mistrza Zakonu za sąsiada, który gra tylko po to aby wygrać, jak znika ta szansa , to porzuca tron :)
Post #19, autor:
greghor
napisany: 29. lipca 2011, piątek, 11:37
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 11:37
napisany: 29. lipca 2011, piątek, 11:37
zmieniany przez autora, 29. lipca 2011, 11:37
Luty - o mnie jak już zaznaczyłem tam jest cała prawda. Nie zarzeczysz też, że przez połowę czasu trwania świata doskonale widziałeś jakie piękne włości się Mongołowi trafiły,;)
greghor - owszem, o tobie jest prawda, ale ja domagam się prawdy o mnie , twoja prawda mnie mniej interesuje - ale pamiętaj, że Navarra posyłała ci worki talarów na przetrwanie, kiedy skomlałeś w kącie pod butem Mongoła :) - oczywiście, że wiedziałem jaki potwór rośnie na wschodzie, ale do licha nie mogłem walczyć wszędzie i ze wszystkimi jednocześnie.
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
