Najświeższe wątki:
Zasady gry
Doświadczenie graczy i propozycja nowego świata
Wątek w temacie: Zasady gry
Post #1, autor:
Eryk
napisany: 7. maja 2011, sobota, 12:57
zmieniany przez autora, 7. maja 2011, 13:02
napisany: 7. maja 2011, sobota, 12:57
zmieniany przez autora, 7. maja 2011, 13:02
Nie traktujcie tego pomysłu bardzo serio, aczkolwiek uważam, że świat rozegrany z taką zasadą byłby ciekawy. Mianowicie:
W światach rycerzy (tu wiedzę mam z forum i paru zastępstw i rozmów) dochodzi do momentu, kiedy widać kto jest weteranem kilku światów, kto startuje po raz pierwszy (oczywiście są wyjątki). A gdyby ten proces przyspieszyć, żeby od poczatku wiadomo było, kto ma doświadczenie, kto może być zdolnym debiutantem itp.?
Proponuję pokazać doświadczenie wiekiem władców. Zupełny swieżak miałby 15 lat (a i jego może czekać kariera Bolesława Krzywoustego, który nawet jeszcze wcześniej zaczął), dalej za każdy świat rycerzy skończony dodawałoby się 10 lat życia, za nieskończony (księstwo w mrokach, lub opuszczenie mniej-więcej w połowie) - 5 lat. Hegemonom można byłoby dorzucić kolejne 5 lat za każdą hegemonię. Najstarszy pewnie będzie 120-latek William, który grał w każdym ze światów:), Czarny o ile pmiętam wygrał 3 światy, więc 15+45 i nie wiem, czy jakiegoś nie dokończył, więc 60 lub wzwyż, Hejtar, z tego, co się przyznawał miałby 15 + 10 + 15 + 15 = 55 lat itd., każdy sam lepiej wie. Można też podstawić inną wartość np. 16, 8, 4.
Co można by było osiągnąć? Inny styl gry. Dwóch krzepkich 65 latków, który sprawnie "wychędożyliby" 15 letniego sąsiada budziłoby niesmak i możliwość interwencji innych książąt na rzecz młodzieńca. Natomiast propozycja wasalstwa młodszego księcia wobec starszego stawałaby się zrozumiała, niezależnie od którego by wyszła. Czyli jak w realnym feudalizmie.
Pomyślcie trochę nad różnymi rolami, które można by odgrywać. Może zaczęłyby powstawać naturalne sojusze wokół najbardziej doświadczonych, może szeroka liga obronna 30-latków przeciw starcom? Myślę, że otwierałoby to nowe możliwości. Podobnie, jak nowe możliwości otwarł świat forumowy, alebo teraz znajomość bohaterów.
Uważam, że warto byloby rozegrać raz świat według takich zasad.
Technicznie - prościutkie do wykonania. Wiek władcy byłby podany w opisie świata, Boro lub patron czuwaliby, żeby nie było przekrętów. Wątpliwości np. kiedy 5, kiedy 10 rozważałby gracz z patronem, po zmianie władcy mógłby, ale nie musiał zmienić się opis itp.
Inną, zbliżoną propozycją, byłby wiek zależny od lat spędzonych w Laventarze w ogóle, ale to byłoby chyba gorsze kryterium.
PS Jeśli taki świat by powstał, a 2-3 władców nie chciało się zgodzić na taką informację - nie szkodzi. Będą odgrywali tajemniczych machinatorów.
Pomyślcie nad tym. Wasz 15-letni Eryk.
PS 2 - Greghor, tylko nie pisz jednym słowem "bzdura", bo i tak mam dziś niską samoocenę, hehe.
W światach rycerzy (tu wiedzę mam z forum i paru zastępstw i rozmów) dochodzi do momentu, kiedy widać kto jest weteranem kilku światów, kto startuje po raz pierwszy (oczywiście są wyjątki). A gdyby ten proces przyspieszyć, żeby od poczatku wiadomo było, kto ma doświadczenie, kto może być zdolnym debiutantem itp.?
Proponuję pokazać doświadczenie wiekiem władców. Zupełny swieżak miałby 15 lat (a i jego może czekać kariera Bolesława Krzywoustego, który nawet jeszcze wcześniej zaczął), dalej za każdy świat rycerzy skończony dodawałoby się 10 lat życia, za nieskończony (księstwo w mrokach, lub opuszczenie mniej-więcej w połowie) - 5 lat. Hegemonom można byłoby dorzucić kolejne 5 lat za każdą hegemonię. Najstarszy pewnie będzie 120-latek William, który grał w każdym ze światów:), Czarny o ile pmiętam wygrał 3 światy, więc 15+45 i nie wiem, czy jakiegoś nie dokończył, więc 60 lub wzwyż, Hejtar, z tego, co się przyznawał miałby 15 + 10 + 15 + 15 = 55 lat itd., każdy sam lepiej wie. Można też podstawić inną wartość np. 16, 8, 4.
Co można by było osiągnąć? Inny styl gry. Dwóch krzepkich 65 latków, który sprawnie "wychędożyliby" 15 letniego sąsiada budziłoby niesmak i możliwość interwencji innych książąt na rzecz młodzieńca. Natomiast propozycja wasalstwa młodszego księcia wobec starszego stawałaby się zrozumiała, niezależnie od którego by wyszła. Czyli jak w realnym feudalizmie.
Pomyślcie trochę nad różnymi rolami, które można by odgrywać. Może zaczęłyby powstawać naturalne sojusze wokół najbardziej doświadczonych, może szeroka liga obronna 30-latków przeciw starcom? Myślę, że otwierałoby to nowe możliwości. Podobnie, jak nowe możliwości otwarł świat forumowy, alebo teraz znajomość bohaterów.
Uważam, że warto byloby rozegrać raz świat według takich zasad.
Technicznie - prościutkie do wykonania. Wiek władcy byłby podany w opisie świata, Boro lub patron czuwaliby, żeby nie było przekrętów. Wątpliwości np. kiedy 5, kiedy 10 rozważałby gracz z patronem, po zmianie władcy mógłby, ale nie musiał zmienić się opis itp.
Inną, zbliżoną propozycją, byłby wiek zależny od lat spędzonych w Laventarze w ogóle, ale to byłoby chyba gorsze kryterium.
PS Jeśli taki świat by powstał, a 2-3 władców nie chciało się zgodzić na taką informację - nie szkodzi. Będą odgrywali tajemniczych machinatorów.
Pomyślcie nad tym. Wasz 15-letni Eryk.
PS 2 - Greghor, tylko nie pisz jednym słowem "bzdura", bo i tak mam dziś niską samoocenę, hehe.
pomysł wielce oryginalny - rozbiorę go na poważnie :
A) problem techniczny = obliczanie wieku - co z tymi co przeżyli ale się nie ujawnili po zakończeniu świata, lub nastąpiły kilkakrotne zmiany na tronie i dotrwał jakiś zastępca albo ktoś?
B) taka idea narusza jeden z podstawowych filarów ZASAD = ANONIMOWOŚĆ w świecie. Może nie bardzo doceniacie ten aspekt, ale jest to mechanizm zabezpieczający przed przenoszeniem niesnasek osobistych z jednego świata do drugiego, lub równie groźnej zmowy.
C) kryterium "wieku" nie wnosi nic dobrego , stary nie znaczy lepszy - a może budzić niezdrowe zagrywki, jednym słowem otwieramy puszkę z Pandorą.
D) Eryk, cały ten pomysł blednie na przeciw prostej formy - świata z otwartym forum, gdzie nikt nikomu nie musi obliczać wieku i nikt nikogo na tym polu nie zrobi w bambuko :)
podsumowując , na razie widzę minusy.
A) problem techniczny = obliczanie wieku - co z tymi co przeżyli ale się nie ujawnili po zakończeniu świata, lub nastąpiły kilkakrotne zmiany na tronie i dotrwał jakiś zastępca albo ktoś?
B) taka idea narusza jeden z podstawowych filarów ZASAD = ANONIMOWOŚĆ w świecie. Może nie bardzo doceniacie ten aspekt, ale jest to mechanizm zabezpieczający przed przenoszeniem niesnasek osobistych z jednego świata do drugiego, lub równie groźnej zmowy.
C) kryterium "wieku" nie wnosi nic dobrego , stary nie znaczy lepszy - a może budzić niezdrowe zagrywki, jednym słowem otwieramy puszkę z Pandorą.
D) Eryk, cały ten pomysł blednie na przeciw prostej formy - świata z otwartym forum, gdzie nikt nikomu nie musi obliczać wieku i nikt nikogo na tym polu nie zrobi w bambuko :)
podsumowując , na razie widzę minusy.
Post #3, autor:
Eryk
napisany: 7. maja 2011, sobota, 13:44
zmieniany przez autora, 7. maja 2011, 13:48
napisany: 7. maja 2011, sobota, 13:44
zmieniany przez autora, 7. maja 2011, 13:48
Świat forumowy to ekstremum, przy moim skromnym pomyśle.
Odpowiadam:
A - to do uzgodnienia z patronem, albo, jeśli Najwyższy zgodziłby się, z Boro (odpada wtedy konieczność przyznania się przed patronem do nieujawnienia). Patron nadal nic nie wie o Twoich światach, z wyjątkiem sytuacji typowych ale anonimowych typu: "słuchaj patronie byłem władcą w ostatnich 2/3 świata", patron wie, że ktoś inny miał podobnie i przyznaje obu, dajmy na to, 8 lat.
B - nadal będą anonimowi! Będzie grupa "chickenów", którzy nie zdążyli w ogóle być poznani, "fourfeeterów" - średniaków, których pewnie będzie najwięcej, więc mała szansa, że się kogoś wypatrzy i pozna oraz prawdziwych "predatorów", którzy i tak dzięki stylowi w listach lub opisach, a przede wszystkim w grze są najczęściej znani jeszcze przed skończeniem świata.
C - Zauważ Luty, że Twoje przeciw są tylko z pozycji starszych graczy. ja powiem tak: kryterium "wieku" wniesie wiele dobrego, zagrywki będą bardziej oczywiste. Dziś wszyscy zgrywają doświadczonych władców, których los rzucił na fatalnie nieurodzajne ziemie, wciśniętych między sąsiadów jak ogórki w słoiku. I tak nikt w to nie wierzy. A potem ktoś wyjdzie oddziałem startowym za daleko, albo podłoży się w dyplomacji i już się okazuje, że to świeżak, którego można bezkarnie połknąć.
A tak fasada i rzeczywistość są takie same:
1) - młodzieńcze obejmę Cię opieką, ale bądź mi wiernym wasalem,
2) - z przyjemnością, tyle się chciałem nauczyć! (były opisywane takie przypadki)
albo:
2) - chędoż się stary pierdzielu! Chcesz mnie, to podejdź wojskiem!
I tak są, jak widać, różne możliwości.
Ale, dajmy na to, 22 maja SebekS - kumaty, ale bardzo młody stażem gracz - zechce już zagrać w rycerzy. Jeśłi teraz się przyzna, że niedoświadczony, to duża szansa, że go zjedzą, jeśli było jasne, że niedoświadczony mógłby starać sobie wybrać seniora-tutora i dotrwać przy sprzyjających wiatrach do końca.
Pomysł idzie trochę naprzeciw idei Greghora - światów dla weteranów. Tu weterani mieliby największe szanse na powodzenie, ale z młodymi wasalami po bokach.
A ci wasale, jak zawsze, mogliby też zdradzać, albo wybić się na swoje.
Reasumując - gdyby znalazło się kilkunastu chętnych można byłoby to bez większych problemów przetestować.
I na pewno nie jestem jedyny, który tyle czeka na pierwszy start (teraz po prawdzie ze względu na zawalenie pracą), bo nie chce pograć zaledwie 2-3 miesiące i zejść. A potem taki gracz nawet się nie ujawnia, bo jego panowanie zostało już obśmiane na forum.
Odpowiadam:
A - to do uzgodnienia z patronem, albo, jeśli Najwyższy zgodziłby się, z Boro (odpada wtedy konieczność przyznania się przed patronem do nieujawnienia). Patron nadal nic nie wie o Twoich światach, z wyjątkiem sytuacji typowych ale anonimowych typu: "słuchaj patronie byłem władcą w ostatnich 2/3 świata", patron wie, że ktoś inny miał podobnie i przyznaje obu, dajmy na to, 8 lat.
B - nadal będą anonimowi! Będzie grupa "chickenów", którzy nie zdążyli w ogóle być poznani, "fourfeeterów" - średniaków, których pewnie będzie najwięcej, więc mała szansa, że się kogoś wypatrzy i pozna oraz prawdziwych "predatorów", którzy i tak dzięki stylowi w listach lub opisach, a przede wszystkim w grze są najczęściej znani jeszcze przed skończeniem świata.
C - Zauważ Luty, że Twoje przeciw są tylko z pozycji starszych graczy. ja powiem tak: kryterium "wieku" wniesie wiele dobrego, zagrywki będą bardziej oczywiste. Dziś wszyscy zgrywają doświadczonych władców, których los rzucił na fatalnie nieurodzajne ziemie, wciśniętych między sąsiadów jak ogórki w słoiku. I tak nikt w to nie wierzy. A potem ktoś wyjdzie oddziałem startowym za daleko, albo podłoży się w dyplomacji i już się okazuje, że to świeżak, którego można bezkarnie połknąć.
A tak fasada i rzeczywistość są takie same:
1) - młodzieńcze obejmę Cię opieką, ale bądź mi wiernym wasalem,
2) - z przyjemnością, tyle się chciałem nauczyć! (były opisywane takie przypadki)
albo:
2) - chędoż się stary pierdzielu! Chcesz mnie, to podejdź wojskiem!
I tak są, jak widać, różne możliwości.
Ale, dajmy na to, 22 maja SebekS - kumaty, ale bardzo młody stażem gracz - zechce już zagrać w rycerzy. Jeśłi teraz się przyzna, że niedoświadczony, to duża szansa, że go zjedzą, jeśli było jasne, że niedoświadczony mógłby starać sobie wybrać seniora-tutora i dotrwać przy sprzyjających wiatrach do końca.
Pomysł idzie trochę naprzeciw idei Greghora - światów dla weteranów. Tu weterani mieliby największe szanse na powodzenie, ale z młodymi wasalami po bokach.
A ci wasale, jak zawsze, mogliby też zdradzać, albo wybić się na swoje.
Reasumując - gdyby znalazło się kilkunastu chętnych można byłoby to bez większych problemów przetestować.
I na pewno nie jestem jedyny, który tyle czeka na pierwszy start (teraz po prawdzie ze względu na zawalenie pracą), bo nie chce pograć zaledwie 2-3 miesiące i zejść. A potem taki gracz nawet się nie ujawnia, bo jego panowanie zostało już obśmiane na forum.
Eryk, pomińmy wszelkie "obśmiewania" na forum - bo to nie prawda. Zdarzają się mocne jeremiady ale zauważ, że do gardeł skaczą sobie przeważnie stare wilki , a nie wyśmiewają przegranych.
A) przeceniasz możliwości patrona w określaniu "wieku" - nie ma potrzeby pamiętać gdzie kto grał i ile razy - tego nikt nie pamięta. Nie śmiał bym wymagać aby Boro wydobywał takie dane z pamięci Lav. A skoro brak rzetelnych danych, to nadużyciem jest obliczanie wieku mularza, czy Rouge i... dla przykładu vonbatiego.
Boro proponował nam "kartę gracza" - przypomnij sobie jaki lament się podniósł, że zamach i publiczne rozbieranie do
golasa.
B) nie , nie będą anonimowi, bo jak krąg podejrzanych się zawęzi do 3 osób - to nawet ślepy i głuchy skuma ---> to znowu przewaga dla starych lisów.
C) nie zgadzam się, moje przeciw są z perspektywy dobra gry dla wszystkich uczestników.
A) przeceniasz możliwości patrona w określaniu "wieku" - nie ma potrzeby pamiętać gdzie kto grał i ile razy - tego nikt nie pamięta. Nie śmiał bym wymagać aby Boro wydobywał takie dane z pamięci Lav. A skoro brak rzetelnych danych, to nadużyciem jest obliczanie wieku mularza, czy Rouge i... dla przykładu vonbatiego.
Boro proponował nam "kartę gracza" - przypomnij sobie jaki lament się podniósł, że zamach i publiczne rozbieranie do
golasa.
B) nie , nie będą anonimowi, bo jak krąg podejrzanych się zawęzi do 3 osób - to nawet ślepy i głuchy skuma ---> to znowu przewaga dla starych lisów.
C) nie zgadzam się, moje przeciw są z perspektywy dobra gry dla wszystkich uczestników.
Wydaje mi się, że niewiele kosztuje wprowadzenie czegoś takiego na próbę, jeśli znajdą się chętni. Ja, ze swojej perspektywy uważam, że to by zachęciło młodszych z pomysłami do gry, Ty masz inną perspektywę.
A gdyby ujawnić trzy poziomy:
młody książę = niedoświadczony
w sile wieku = doswiadczony w 1-3 światach
i starszy, sędziwy, dobrze zakonserwowany (do ustalenia) dosaidczony w większej ilości światów.
Serio - bez ogródek komentowaliście z Hejtarem swoje posunięcia na forum podczas trwania świata - ile czasu zajęło Wam ustalenie, kto jest Hejtarem, kto Lutym. William stwierdził jakiś rok temu, że ma gdzieś, czy ktoś go rozpozna i jest rozpoznawany. Całą szopkę poświęciłeś Luty-artysto, żeby pokazać typowe zagrania.
Czy są ostatnio jakieś przykład, że gracz, który sporo namieszał w jakimś świecie nie został rozpoznany?
Oczywiście, nowy gracz i tak nikogo nie rozpozna, wiedział będzie tylko, na kogo nie ma sznas się porywać, a raczej starać się szybko dogadać, lub montować sensowną koalicję.
I powtórzę jeszcze raz:
Obecny system służy temu, żeby starsi zjedli ze smakiem młodszych i już dalej kisili się między sobą.
A gdyby ujawnić trzy poziomy:
młody książę = niedoświadczony
w sile wieku = doswiadczony w 1-3 światach
i starszy, sędziwy, dobrze zakonserwowany (do ustalenia) dosaidczony w większej ilości światów.
Serio - bez ogródek komentowaliście z Hejtarem swoje posunięcia na forum podczas trwania świata - ile czasu zajęło Wam ustalenie, kto jest Hejtarem, kto Lutym. William stwierdził jakiś rok temu, że ma gdzieś, czy ktoś go rozpozna i jest rozpoznawany. Całą szopkę poświęciłeś Luty-artysto, żeby pokazać typowe zagrania.
Czy są ostatnio jakieś przykład, że gracz, który sporo namieszał w jakimś świecie nie został rozpoznany?
Oczywiście, nowy gracz i tak nikogo nie rozpozna, wiedział będzie tylko, na kogo nie ma sznas się porywać, a raczej starać się szybko dogadać, lub montować sensowną koalicję.
I powtórzę jeszcze raz:
Obecny system służy temu, żeby starsi zjedli ze smakiem młodszych i już dalej kisili się między sobą.
Cytat:
Post #5, autor: Eryk
I powtórzę jeszcze raz:
Obecny system służy temu, żeby starsi zjedli ze smakiem młodszych i już dalej kisili się między sobą.
Przecież wprowadzenie oznaczenia wieku, czy też innych oznaczeń sugerujących doświadczenie gracza wg mnie potęguje takie zjawisko.
Przecież doświadczony gracz w pierwszej kolejności pożre młodzika, ty mu chcesz go wystawić na tacy.
Teraz tak na prawdę do momentu starcia, czy tez obserwacji ruchów przeciwnika nie wiemy, czy to stary czy młody wilk.
#6 Tak też może być, ale nie musi. Opisałem taki tok myślenia, że byłby to dyshonor pożreć niedoświadczonego i c a s u s b e l l i dla innych księstw.
Wiecie, o co mi chodzi - dominujące wilki nie zagryzają młodszych, jeśli tamte położą się na plecach i pokażą, że są bezbronne - u mnie to oddanie się w opiekę starszemu. Tak BYŁO we wczesnym feudalizmie. Senior naprawdę opiekował się - za pomoc - wasalem.
Czyli mój pomysł to trochę pomysł Greghora ale z dodaniem wasalnej młodzieży.
Ja, jako młodzież (przynajmniej w Lav.), chętnie załapałbym się do takiego świata.
Jeśli tylko ja, to nie ma o czym pisać:)
Wiecie, o co mi chodzi - dominujące wilki nie zagryzają młodszych, jeśli tamte położą się na plecach i pokażą, że są bezbronne - u mnie to oddanie się w opiekę starszemu. Tak BYŁO we wczesnym feudalizmie. Senior naprawdę opiekował się - za pomoc - wasalem.
Czyli mój pomysł to trochę pomysł Greghora ale z dodaniem wasalnej młodzieży.
Ja, jako młodzież (przynajmniej w Lav.), chętnie załapałbym się do takiego świata.
Jeśli tylko ja, to nie ma o czym pisać:)
Eryk , małe sprostowanie - ja nie twierdzę , że twój pomysł jest niegodny wprowadzenia w życie - jeśli znajdą się chętni, to moje oceny nic nie znaczą.
---> co do tej rozmowy z Hejtarem w czasie trwania świata - były to raczej gorzkie żale na temat bitew w Lav , a nie rozważania o sytuacji w świecie - mała napinka na forum nigdy nie zaszkodzi :) - zresztą, obaj zagraliśmy tam epizody, więc nie ma o czym gadać :)
A tak na marginesie - to miał byś czelność liczyć wiek Aniołka?!
Starzy nie zjadają młodych ze złośliwości, ale przeważnie dla tego, że młodzi sami pchają się im na talerz. Anonimowość jest niezbędna we wczesnej fazie rozgrywki, pierwsza wojna, wtedy jest bardzo cienki lód dla wszystkich.
To, że w końcowej fazie z grubsza wiadomo z kim jest sprawa [ALE NIE ZAWSZE - są pomyłki i niepewności do samego końca] to już bez znaczenia - a raczej znaczenie przechodzi z poziomu "przekrętu" na poziom "prestiżu", czyli dodatkowy smaczek dla wytrwałych :).
---> co do tej rozmowy z Hejtarem w czasie trwania świata - były to raczej gorzkie żale na temat bitew w Lav , a nie rozważania o sytuacji w świecie - mała napinka na forum nigdy nie zaszkodzi :) - zresztą, obaj zagraliśmy tam epizody, więc nie ma o czym gadać :)
A tak na marginesie - to miał byś czelność liczyć wiek Aniołka?!
Starzy nie zjadają młodych ze złośliwości, ale przeważnie dla tego, że młodzi sami pchają się im na talerz. Anonimowość jest niezbędna we wczesnej fazie rozgrywki, pierwsza wojna, wtedy jest bardzo cienki lód dla wszystkich.
To, że w końcowej fazie z grubsza wiadomo z kim jest sprawa [ALE NIE ZAWSZE - są pomyłki i niepewności do samego końca] to już bez znaczenia - a raczej znaczenie przechodzi z poziomu "przekrętu" na poziom "prestiżu", czyli dodatkowy smaczek dla wytrwałych :).
Nie wiem, czy akurat ten pomysł jest dobry, ale Eryk poruszył bardzo ważną kwestię, poruszaną zresztą wielokrotnie.
I od razu sprostowanie: pomysł ze światami weteranów jest moim pomysłem, który wysunąłem dawno temu, po zakończeniu Sige Ambages, ponieważ uznałem się wtedy jednogłośnie za weterana (chyba, że Greghor wpadł na niego niezależnie ode mnie, nie pamiętam...). W każdym razie, piszę o tym nie dlatego, by się pochwalić, tylko, by poddać samokrytyce. Otóż pomysł świata weteranów jest pomysłem złym, a to z tego względu, że jest najprawdopodobniej technicznie niewykonalnym (niemożliwe jest znalezienie terminu, w którym wszystkie dziadki zbiegłyby się do jednego świata).
Ale problem stażu istnieje i jest, być może, nawet coraz wyraźniejszy. Uważam, że warto coś z tym zrobić, by zabawę uczynić ciekawszą. Od pewnego czasu dowiaduję się (z forum), że ten i ów młodzianin boi się zacząć grę w rycerzach, bo go od razu zjedzą! A jeśli już zaczyna, automatycznie dodaje sobie zastrzeżenie- to jest gra testowa, wersja beta niemal. Czyli: teraz sobie potestuję, a w następnym świecie będę już grał na poważnie.
Cóż, najwyraźniej taki jest efekt naszych forumowych gadek. Szkoda, ale co zrobić? Gdy ja startowałem w SA - nawet do głowy mi nie przyszło, bym traktował go jako świat testowy. Grałem od początku po zwycięstwo! (a to, że odpadłem ze świata jako pierwszy, to już inna historia, he he). Widocznie wydźwięk forum był wtedy inny niż teraz, a i staż weteranów znacznie mniejszy.
Skoro zaś mowa o weteranach. Mam łagodniejszy wariant erykowego pomysłu:
W opisie księstwa pojawia się nowy dział: doświadczenie władcy. Każdy z graczy zaś ma do wyboru cztery stopnie owego doświadczenia: żółtodziób, doświadczony, weteran, sławny wojownik.
Każdy wybiera wg swego widzimisie.
Jeśli świeżak wybiera weterana, niech się nie dziwi, że gdy jego sąsiad (rzeczywisty weteran), który go rozszyfruje, najedzie go i zje bez litości i wyrzutów sumienia.
Jeśli zaś sławny wojownik wpisze sobie: żółtodziób, by w ten sposób zwabić do siebie potencjalną ofiarę... no cóż, jego sprawa. Skoro się boi przyznać do siebie...
I od razu sprostowanie: pomysł ze światami weteranów jest moim pomysłem, który wysunąłem dawno temu, po zakończeniu Sige Ambages, ponieważ uznałem się wtedy jednogłośnie za weterana (chyba, że Greghor wpadł na niego niezależnie ode mnie, nie pamiętam...). W każdym razie, piszę o tym nie dlatego, by się pochwalić, tylko, by poddać samokrytyce. Otóż pomysł świata weteranów jest pomysłem złym, a to z tego względu, że jest najprawdopodobniej technicznie niewykonalnym (niemożliwe jest znalezienie terminu, w którym wszystkie dziadki zbiegłyby się do jednego świata).
Ale problem stażu istnieje i jest, być może, nawet coraz wyraźniejszy. Uważam, że warto coś z tym zrobić, by zabawę uczynić ciekawszą. Od pewnego czasu dowiaduję się (z forum), że ten i ów młodzianin boi się zacząć grę w rycerzach, bo go od razu zjedzą! A jeśli już zaczyna, automatycznie dodaje sobie zastrzeżenie- to jest gra testowa, wersja beta niemal. Czyli: teraz sobie potestuję, a w następnym świecie będę już grał na poważnie.
Cóż, najwyraźniej taki jest efekt naszych forumowych gadek. Szkoda, ale co zrobić? Gdy ja startowałem w SA - nawet do głowy mi nie przyszło, bym traktował go jako świat testowy. Grałem od początku po zwycięstwo! (a to, że odpadłem ze świata jako pierwszy, to już inna historia, he he). Widocznie wydźwięk forum był wtedy inny niż teraz, a i staż weteranów znacznie mniejszy.
Skoro zaś mowa o weteranach. Mam łagodniejszy wariant erykowego pomysłu:
W opisie księstwa pojawia się nowy dział: doświadczenie władcy. Każdy z graczy zaś ma do wyboru cztery stopnie owego doświadczenia: żółtodziób, doświadczony, weteran, sławny wojownik.
Każdy wybiera wg swego widzimisie.
Jeśli świeżak wybiera weterana, niech się nie dziwi, że gdy jego sąsiad (rzeczywisty weteran), który go rozszyfruje, najedzie go i zje bez litości i wyrzutów sumienia.
Jeśli zaś sławny wojownik wpisze sobie: żółtodziób, by w ten sposób zwabić do siebie potencjalną ofiarę... no cóż, jego sprawa. Skoro się boi przyznać do siebie...
Post #10, autor:
Eryk
napisany: 7. maja 2011, sobota, 15:37
zmieniany przez autora, 7. maja 2011, 15:42
napisany: 7. maja 2011, sobota, 15:37
zmieniany przez autora, 7. maja 2011, 15:42
[#8]
Ok. Luty, rozumiem teraz lepiej Twoje stanowisko.
Czyli - jesłi byliby chętni, to można próbować. Ok. będę się naprzykrzał patronom przed powstaniem świata.
Problem jakiś jest - wspomniany pomysł Greghora, pomysł prawego rycerza Adama i teraz mój pomysłek pokazują, że jest dążenie do wyjścia poza schemat, głównie w celu dopuszczenia świeżej krwi.
A jeszcze kiedyś pisałem o rozpropagowaniu "ról", żeby był inny cel, poza hegemonem, może nagroda patrona pójdzie w tym kierunku.
[#9] Ostrożnie jestem za - różni się to od mojego pomysłu tym, że jest to niesprawdzalne, ale jeżeli wszyscy się zgodzą na ten lub podobny opis księcia, to większa szansa, że zaistnieją jakieś ciekawe interakcje.
Świat weteranów poznałem kiedyś na forum z wpisów Greghora, dlatego uznałem Go za autora.
Ok. Luty, rozumiem teraz lepiej Twoje stanowisko.
Czyli - jesłi byliby chętni, to można próbować. Ok. będę się naprzykrzał patronom przed powstaniem świata.
Problem jakiś jest - wspomniany pomysł Greghora, pomysł prawego rycerza Adama i teraz mój pomysłek pokazują, że jest dążenie do wyjścia poza schemat, głównie w celu dopuszczenia świeżej krwi.
A jeszcze kiedyś pisałem o rozpropagowaniu "ról", żeby był inny cel, poza hegemonem, może nagroda patrona pójdzie w tym kierunku.
[#9] Ostrożnie jestem za - różni się to od mojego pomysłu tym, że jest to niesprawdzalne, ale jeżeli wszyscy się zgodzą na ten lub podobny opis księcia, to większa szansa, że zaistnieją jakieś ciekawe interakcje.
Świat weteranów poznałem kiedyś na forum z wpisów Greghora, dlatego uznałem Go za autora.
Eryk napisał:
"
Ale, dajmy na to, 22 maja SebekS - kumaty, ale bardzo młody stażem gracz - zechce już zagrać w rycerzy. Jeśłi teraz się przyzna, że niedoświadczony, to duża szansa, że go zjedzą, jeśli było jasne, że niedoświadczony mógłby starać sobie wybrać seniora-tutora i dotrwać przy sprzyjających wiatrach do końca."
Dzięki za opinię. Mam 5 miesięcy doświadczenia w odkrywcach w których prawie nic się nie dzieje. Mam podgląd na jedno księstwo w świecie rycerzy. Ale ze względu na regulamin napiszę tylko że wieje tam straszną nudą, choć podglądanie rozwoju tego księstwa było cenne.
Jakbym miał grac bałbym się, by ktoś wiedział, że to mój pierwszy świat. Inni gracze mając za sąsiadów graczy w różnym wieku mogą zdecydować się na atak na najmłodszego zamiast na tam gdzie było by najlepiej. Wiek sąsiada byłby kolejnym czynnikiem do kalkulowania ryzyka. Oczywiście fałszywym, bo "stary" gracz może mieć mało czasu na grę i popełniać wciąż te same błędy, a "młody" gracz może mieć świetnego mentora, przeczytać całe forum i mieć dużo czasu na planowanie kampanii wojennych.
"
Ale, dajmy na to, 22 maja SebekS - kumaty, ale bardzo młody stażem gracz - zechce już zagrać w rycerzy. Jeśłi teraz się przyzna, że niedoświadczony, to duża szansa, że go zjedzą, jeśli było jasne, że niedoświadczony mógłby starać sobie wybrać seniora-tutora i dotrwać przy sprzyjających wiatrach do końca."
Dzięki za opinię. Mam 5 miesięcy doświadczenia w odkrywcach w których prawie nic się nie dzieje. Mam podgląd na jedno księstwo w świecie rycerzy. Ale ze względu na regulamin napiszę tylko że wieje tam straszną nudą, choć podglądanie rozwoju tego księstwa było cenne.
Jakbym miał grac bałbym się, by ktoś wiedział, że to mój pierwszy świat. Inni gracze mając za sąsiadów graczy w różnym wieku mogą zdecydować się na atak na najmłodszego zamiast na tam gdzie było by najlepiej. Wiek sąsiada byłby kolejnym czynnikiem do kalkulowania ryzyka. Oczywiście fałszywym, bo "stary" gracz może mieć mało czasu na grę i popełniać wciąż te same błędy, a "młody" gracz może mieć świetnego mentora, przeczytać całe forum i mieć dużo czasu na planowanie kampanii wojennych.
Dziś rano jadąc do pracy pomyślałem sobie (przy okazji startu nowego świata), że światy odkrywców są ... i tu brakło słowa. Są jak ciastka w cukierni za szybą :) Jeżeli w odkrywcach zaczyna 50 księstwa a kończy poniżej 20. To oznacza to wprost, że jeśli każde ambitne księstwo podbije jednego nieaktywnego sąsiada to liczba księstw spada do 25. Wypada, ze wystarczy podbić po 1,20 sąsiadów na łebka i świat się skończy. Jeśli ktoś w odkrywcach podbije dwóch sąsiadów to wyrobi normę sporo ponad limit i przyspieszy zakończenie świata. W interesie graczy jest nie wojować ;)
Oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest by przy starcie świata była rekomendacja "dla początkujących" lub "świat weteranów". Jednak nowy świat nie zebrał wystarczającej ekipy, więc może kiedyś.
Oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest by przy starcie świata była rekomendacja "dla początkujących" lub "świat weteranów". Jednak nowy świat nie zebrał wystarczającej ekipy, więc może kiedyś.
Skoro drążymy nowy temat to mam propozycję. Przydały by się szablony księstw. Chodzi o nazwy księstw, osad, imiona bohaterów. Bardzo by to ułatwiło grę osobom, które średniowiecze znają tylko z Tv i gier komputerowych :) Klimat świata byłby bardziej spójny. Inaczej prędzej czy później przyjdzie Wam walczyć z krainą Mordor, gdzie zalęgły cienie czy innym Isengardem :D
Ja tam nic nie mam do Mordoru... :) Kiedyś grałem Conanen z Aquilonii. Jeśli chodzi o rozpoznanie, to jeden rzut oka na osady gracza, na jego ruchy, na jego armię. I parę rzutów oka na listy.
Tyle w kwestii przyznawania się. Ale o tym w innym wątku.
Tyle w kwestii przyznawania się. Ale o tym w innym wątku.
"dominujące wilki nie zagryzają młodszych, jeśli tamte położą się na plecach i pokażą, że są bezbronne - u mnie to oddanie się w opiekę starszemu"-bardzo jestem za.Bardzo chętnie pomogę młodemu.A w czym to już sobie dopowiedzcie...
Post #16, autor:
Eryk
napisany: 7. maja 2011, sobota, 18:21
zmieniany przez autora, 7. maja 2011, 18:51
napisany: 7. maja 2011, sobota, 18:21
zmieniany przez autora, 7. maja 2011, 18:51
Cytat:
Jeśli chodzi o rozpoznanie, to jeden rzut oka na osady gracza, na jego ruchy, na jego armię. I parę rzutów oka na listy.
Tyle w kwestii przyznawania się.
Tyle w kwestii przyznawania się.
No właśnie. A gdyby dodać te opisy doświadczenia lub nawet wieku to od pierwszych dni niedoświadczony bez wstydu mógłby szukać tutora, a były hegemon szukałby poważnych celów, natomiast hańbą dla niego byłoby bez wyraźnego powodu wciągać nosem żółtodzioba.
Może się mylę, może to półtoraroczne doświadczenie w Lav za to prawie 20 lat siedzenia w europejskim feudalizmie skrzywiło mi spojrzenie, ale uważam, że tak byłoby naturalnie.
Jeśli jest tak, że w ciągu roku młodsi m u s z ą zostać zeżarci przez przyszłych hegemonów, którzy z kolei po raz dziesiąty wciskają sobie te same kłamstwa i wszyskim to odpowiada to ok.
EDIT:
O, w międzyczasie pojawił się post Rougea. I dobrze, w każdym świecie potrzebny jest stary sadysta, który zgwałci i pożre kilku młodych:) Ale to już może być informacja dla innych (o ile nie wprost wiedza z kim mają do czynienia). Młody gracz ma też innych sąsiadów.
Jakbym był młody i dostał się w łapy Rougea to co lepiej byłoby mi zrobić:
a) dzielnie walczyć?
czy
b) poświęcić co się da i spierdzielać skomląc o łaskę do innego Czarnego, Mularza, Hejtara czy Adama?
Ja bym stawiał na b, jakbym zobaczył manewry, które przerastają moje wyobrażenie.
I pewnie część doświadczonych graczy wybiłaby moje resztki, żeby się podszkolić, ale część miałaby już powód do walki z prawdziwym przeciwnikiem czyli Rougem.
Całe moje myślenie jest oparte na założeniu, że większość doświadczonych graczy z rozmysłem i dla własnych celów oszczędza słabszych graczy.
Cytat:
Całe moje myślenie jest oparte na założeniu, że większość doświadczonych graczy z rozmysłem i dla własnych celów oszczędza słabszych graczy.
To nie do końca tak. Ja np. atakuję przede wszystkim ze względu na teren. Jeśli blisko jest stary- trzeba go stuknąć, bo będzie robił szkody, a jeśli młody - trzeba go stuknąć, bo zasłania.
Jednak faktem jest, że wielu, prócz szanownego Rouge rzecz jasna, przychylnie patrzy na młodych- aktywnych!!! graczy. Tacy, wydaje mi się, budzą sympatię, nawet jak w końcu trzeba z nimi walczyć. Najmniej wyrzutów sumienia wzbudzają cichociemni.
Eryku Twój pomysł choć opierający się na słusznych przesłankach, niestety z założenia nie ma szans na wprowadzenie. Załóżmy, że zgodnie z Twoją propozycją będę miał wpisane 80 lat, lub zgodnią z wersją drugą ogłoszę się weteranem. W swoim sąsiedztwie natomiast będę miał trzech piętnastolatków / żółtodziobów. No i co wtedy zrobię? Gra jest tak skonstruowana, że nie ma siły - musze kogoś podbić. Jak zacznę sobie szukać wrogów na swoim poziomie gdzieś dalej - sam siebie pogrąże. Teraz jest tak, że wszyscy są wymieszani i różni gracze mają pełen wachlaż umiejętności. Stare grzyby mogą udawać młodziaków i odwrotnie, jedni będą się starali iść na łatwiznę, inni nie, jeszcze w innych księstwach zmieni się władca (lub będzie zastępstwo) i dziadek idący jak po swoje się zdziwi,;)
Powiem szczerze, że mam pewne doświadczenia i teraz nie agitowałbym tak zapalczywie za tym światem weteranów. Szzczegóły kiedyś wyjdą na jaw, ale trzeba na to poczekać,;)
Powiem szczerze, że mam pewne doświadczenia i teraz nie agitowałbym tak zapalczywie za tym światem weteranów. Szzczegóły kiedyś wyjdą na jaw, ale trzeba na to poczekać,;)
W Twojej sytuacji bierz ich na wasali, a nie zechcą podbij.
Pełna racja co do zastępstw i zmian na tronie.
Dzięki Wam za odpowiedzi, dużo mi wyjaśniły. Chyba meritum mojego problemu jest to, żeby nie było dyshonorem poddać się komuś i żeby był uzus, zwyczaj, że są w Lav. rzeczywiste relacje senior-wasal.
Ale nic to, jak będzie czas założę stronę, na której zamieszczę krótkie historie z realnej Europy stosunków między księstwami, hrabstwami itp. Bogactwo życia jest nieprawdopodobne. Może to kogoś natchnie.
[Oczywiście u nas też są kapitalne scenariusze jak np. Hejtar i kompania Williama albo rządy republikańskie we Florencji.
Pełna racja co do zastępstw i zmian na tronie.
Dzięki Wam za odpowiedzi, dużo mi wyjaśniły. Chyba meritum mojego problemu jest to, żeby nie było dyshonorem poddać się komuś i żeby był uzus, zwyczaj, że są w Lav. rzeczywiste relacje senior-wasal.
Ale nic to, jak będzie czas założę stronę, na której zamieszczę krótkie historie z realnej Europy stosunków między księstwami, hrabstwami itp. Bogactwo życia jest nieprawdopodobne. Może to kogoś natchnie.
[Oczywiście u nas też są kapitalne scenariusze jak np. Hejtar i kompania Williama albo rządy republikańskie we Florencji.
#18 Świat weteranów może mieć tą wadę, że trudno będzie pokonać pierwsze księstwo i pierwsza wojna może nie zmienić układu sił miedzy sąsiadami, a jedynie ich obu osłabi. Po 1-2 miesiącach znów może dojść do wojny, która znów może zakończyć się patem, obustronnymi stratami. Po drugie w dyplomację nikt nie będzie wierzył, bo wiadomo, że to ściema i nóż w plecy. A po trzecie nikt nie napisze kronik, by się nie dać rozpoznać i nie ściągnąć na siebie zemsty za poprzednie światy :)
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
