Kawaleria i piechota

Wątek w temacie: Zasady gry

Wyniki od 1 do 20. Przejdź do strony: 1 2 3
Post #1, autor: Hejtar
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 12:52
awatar
Wciąż nie daje mi spokoju brak rozróżnienia pomiędzy laventharową kawalerią i piechotą.

Nie wydaje się Wam dziwnym, że żołnierze piechoty np. jakiegoś górskiego księstwa, którzy całe życie łazili pieszo po górach, dostają nagle zdobyczne konie i pędzą nimi po stepie niczym czambuł? Albo nie wydaje się Wam dziwnym, że jakiś Mongoł, który całe życie spędził w siodle, nagle złazi z konia i biega po górach czy schodach zamkowych niczym góral? Czy nie jest dziwnym, że żołnierz piechoty, który spędził całe swe życie w regimencie piechoty, gdzie ćwiczył szyki bojowe lub zwykłą walkę toporem w ugrupowaniu pieszym, nagle siada na konia i dorównuje żołnierzowi, który całe życie ćwiczył szarżę? Czy nie jest dziwnym, że jakiś Mongoł na krótkich i krzywych [od ciągłej jazdy konno] nóżkach staje z pieszo z tarczą i trzyma szyk niczym woje Harolda II pod Hastings?

Moim zdaniem nie jest to naturalne, a wręcz jest to głupie i spłycające grę.

Dlatego proponuje Wam rozważenie możliwości zróżnicowania żołnierzy kawalerii i piechoty poprzez trening.

P - ćwicz umiejętności piechoty
K - ćwicz umiejętności kawalerii

Szczegóły co kryłoby się pod samym P lub K jest już do dogadania. To są szczegóły. Ważne, by doprowadzić do sytuacji, by było wyraźne rozróżnienie, pomiędzy żołnierzami, którzy nigdy nie ćwiczyli ani P ani K, a także znaczące rozróżnienie pomiędzy żołnierzami którzy ćwiczyli P lub K.

Co o tym myślicie?

Post #2, autor: Luty
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 12:55
awatar
ja był bym gorąco ZA , jedyny minus jaki widzę to CZAS na szkolenie ==> zanim wyhodujesz konie , musisz szkolić piechotę, jak już wyhodujesz konie może być za mało czasu na szkolenie jazdy ---> to takie obawy na gorąco, może nie słuszne

Post #3, autor: Antygon
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 12:58
awatar
Cytat:
P - ćwicz umiejętności piechoty
K - ćwicz umiejętności kawalerii

Wstępnie jestem za :)
A te umięjętności powinny mieć wpływ na szybkość marszu, tak by było logicznie i ewentualnie zmęczenie w bitwie!!!.
Ale po tym co napisałem już nie wiem czy jestem za, zbyt wielka rewolucja ;)

Post #4, autor: Hejtar
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 13:02
zmieniany przez autora, 27. sierpnia 2011, 13:29
awatar
Post #2
Dlatego nie proponowałbym szkolenie typu WSP [walka w ręcz jako piechota] czy BSK [strzelectwo jako kawaleria], ale właśnie dodatkowe P lub K.

W początkowym okresie i tak żołnierze ćwiczyliby najpierw [tak jak teraz] WS lub BS, a potem np. S lub T, lub też przystępowaliby do ćwiczenia P lub K - no różnie, zależy od księcia.

Jednak wydaje mi się, że dla "stepowego" księcia [czytaj konnego] byłoby wielką zaletą możliwość posiadania "super kawalerii", a dla górala "super piechoty".

To dawałoby [tak myślę] klimat :)

Cytat:
powinny mieć wpływ na szybkość marszu, tak by było logicznie i ewentualnie zmęczenie w bitwie!!!

A jeżeli nie szybkość marszu, to może udźwig?
Jednak najważniejsze, by P i K były odczuwalne już w samej bitwie.
--------------

"Choroba" zapomniałem, że tu wielu ma kłopoty z czytaniem, a mogą się za chwilę włączyć w dyskusję [do czego zachęcam] ;)
Zwracam tedy tym mającym "kłopotyzczytaniemzezrozumieniem" szczególną uwagę na te słowa w mojej wypowiedzi

Cytat:
Ważne, by doprowadzić do sytuacji, by było wyraźne rozróżnienie, pomiędzy żołnierzami, którzy nigdy nie ćwiczyli ani P ani K, a także znaczące rozróżnienie pomiędzy żołnierzami którzy ćwiczyli P lub K.

W celu pojęcia czym różni się znaczenie tych słów, odsyłam do słowników ;)

Zwracam też uwagę choć już mniejszą na różne znaczenie
ani i lub - te moje uwagi wynikają z tego, że kilka osób tutaj ma kłopoty z odróżnieniem pojęć typu "wolałoby" od "nie da się" ;)

Post #5, autor: Luty
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 13:38
awatar
Hejtar, mam nadzieję, że czytam ze zrozumieniem :) = jednak nadal się upieram w kwestii CZASU na szkolenie.
Obecnie jest pewien schemat w szkoleniu i śmiem twierdzić, że twoja propozycja dalszej "specjalizacji" pogłębi ten kanon/kanion = na początek musisz szkolić piechotę, tylko ktoś nie odpowiedzialny szkolił by w ciemno konnicę na stepach bez koni :) = czyli cykl był by taki, że mamy już super piechotę, potem dajemy im konie i szkolimy konnych i mamy super piechotę/jazdę = czyli mamy nadal prawie to samo co obecnie.

tak na marginesie -ja sobie nie wyobrażam, że konnicę można by szkolić na "sucho" bez posiadania koni - to uznał bym za nadużycie ===> czyli super konnych robił byś z super piechoty, jeśli los dał by ci dostatecznie dużo czasu.
Podkreślam, że to moje marudzenie i ...chciał bym mieć taką SUPER JAZDĘ ===> tylko musiał bym przekalkulować , czy mi się to opłaca w obliczu konieczności szturmowania potężnych twierdz wroga :). Jednym słowem, czy w efekcie nie był by to kolejny cios w pakiet konny, a konie służyły by tylko jako hulajnoga :)

Post #6, autor: Hejtar
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 13:55
zmieniany przez autora, 27. sierpnia 2011, 13:58
awatar
Cytat:
cykl był by taki, że mamy już super piechotę, potem dajemy im konie i szkolimy konnych i mamy super piechotę/jazdę

Rozumiem.
Cóż, nie jestem specjalistą od koni i bardzo się tu liczę z Twoim doświadczeniem w tej dziedzinie, a co za tym idzie z Twoim zdaniem w "temacie" kawalerii.

Napiszę jak ja to "widzę", a raczej jak mi się wydaje, gdy myślę o konnym.

Obecnie jest tak, że raczej nie budujemy Akademii, bo nasi żołnierze szybko przekuwają doświadczenie na wyszkolenie WS lub BS. Potem, ćwiczą S lub T lub jedno i drugie jednocześnie.

I tu, trzeba by tak zrównoważyć [dzięki uwagą i doświadczeniu nas wszystkich], by doprowadzić, by np.

- WS było opłacalne szkolić do 1 powyżej doświadczenia

dalej w kolejności, by bardziej opłacało się szkolić S do np. 1,5

I dopiero wtedy, by opłacało się szkolić P lub K.

To jak myślę, dałoby czas na rozwój świata i armii, a tym samym i hodowlę koni, by zarówno "pieszy książę" jak i "konny książę" zaczynali ćwiczyć swych żołnierzy w P lub K mniej więcej "w tym samym" czasie. Tak, by "konny książę" nie był "w plecy" z wyszkoleniem K względem "pieszego księcia" szkolącego P.

Dodatkowo, trzeba pamiętać, że właściwie każdy odpowiedzialny książę, dzieliłby [z/w na trening] odpowiednio swą armię zawczasu i tak, część ćwiczyłaby K, a część P. A część znów w oczekiwaniu na konie, ćwiczyłaby nadal S lub T i nie ruszałaby P, aż do czasu, gdy dostaną konie i mając wysokie staty w WS oraz S i T rzucą się gwałtownie na trening K

Post #7, autor: Luty
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 14:00
awatar
Z grubsza rozumiemy się , czyli jak najbardziej chciał bym mieć te nowe klocki do układania :) ---> mam nadzieję, że wszystko było by bardzo dokładnie opisane w Zasadach, aby nie było potem , że wiedzą tylko niektórzy, a reszta ucieka przed wędrownymi ostrokołami :))

Post #8, autor: Lomion
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 14:05
awatar
Przychodzą mi go głowy dwa rozwiązania: pierwsze, idące śladem tego co proponujesz, czyli dodatkowe szkolenie, (P/K) opłacalne dopiero gdy żołnierze wyćwiczą swoje umiejętności do przyzwoitego poziomu (technicznie można to rozwiązać np. stałym tempem szkolenia).

Drugie rozwiązanie - zamiast dodatkowego "bonusa" coś w rodzaju suwaka, co zwiększając jedne umiejętności zmniejszałoby drugie. Przesuwanie suwaka wymagałoby ćwiczeń - rozwiązanie mniej klimatyczne, ale pozwalające łatwiej dostosować tempo zmiany nawyków i nie wywracające do góry nogami całej mechaniki.

Post #9, autor: Luty
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 14:15
awatar
Ja bym proponował coś prostszego :) - szkolimy tylko UMIEJęTNOŚĆ dosiadania konia bojowego - może to być np wartość T=2 + spec uzbrojenie lub coś podobnego - do ustalenia --> taki rumak daje nam z automatu wielki + siły , szarzy itd. = cała reszta może dosiadać rumaków tak jak do tej pory, bez zmian.

Jaki był by sens takiej zmiany = ano taki, że w końcowym stadium świata liczyła by się prawdziwa wyszkolona armia konna , której nie pokonało by 2000 pieszej hołoty = nie piszcie mi tu o żadnych efektach kuli śniegowej , bo jak na placu boju zostaje 3-4 księstwa i rozgrywka trwa już 600 dni TO MAJĄ BYĆ SAME KULE ŚNIEGOWE :) a nie jakieś chmary wieśniaków z widłami ciche kalkulacje - jak dobić do 50 %

Post #10, autor: Hejtar
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 14:16
zmieniany przez autora, 27. sierpnia 2011, 14:18
awatar
Cytat:
czyli dodatkowe szkolenie, (P/K) opłacalne dopiero gdy żołnierze wyćwiczą swoje umiejętności do przyzwoitego poziomu (technicznie można to rozwiązać np. stałym tempem szkolenia).

Otóż to!
I wreszcie mielibyśmy:
- piechotę
- kawalerię
- prawdziwą piechotę
- prawdziwą kawalerię

ps.
Cytat:
reszta ucieka przed wędrownymi ostrokołami

buahahahahahahahahaa...

@
Cytat:
szkolimy tylko UMIEJęTNOŚĆ dosiadania konia bojowego - może to być np wartość T=2 + spec uzbrojenie lub coś podobnego - do ustalenia

Z tym, że mnie marzy się też doskonała piechota - tacy Szwajcarzy ;)

Post #11, autor: Lomion
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 14:20
awatar
Cytat:
Jaki był by sens takiej zmiany = ano taki, że w końcowym stadium świata liczyła by się prawdziwa wyszkolona armia konna , której nie pokonało by 2000 pieszej hołoty


To już jest kwestia gustu - ja osobiście wolałbym aby zachowano tu symetrię, bo inaczej niejako wymusza się jeden styl prowadzenia walki i spłyca możliwości taktyczne. Jeśli koniecznie mielibyśmy wzmacniać kawalerię względem piechoty, to warto by to było ograniczyć tylko do równin i zrekompensować większą karą za trudny teren. Ale to już chyba zbytnie szczegóły aby o tym gdybać.

Post #12, autor: Luty
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 14:26
awatar
problem w tym , że mechanika gry nie zabrania posadzenia super piechoty szwajcarskiej na konie = w tej chwili takim drobiazgiem robiącym różnicę jest ukształtowanie terenu.

Post #13, autor: Hejtar
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 14:36
awatar
Cytat:
mechanika gry nie zabrania posadzenia super piechoty szwajcarskiej na konie

Tudzież Mongołom zsiadania z koni i udawania wojów Harolda II pod Hastings.
Mnie chodzi tylko o to, by dać nam nie "jedynie słuszną" koncepcję rozwoju, ale by dać dodatkowe możliwości, a nade wszystko rozróżnić Mongołów od Szwajcarów :)

Post #14, autor: Chudy Loco
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 14:43
awatar
nie wiem czy byłbym tak do końca za ale jeśli już to bym się bardziej skłaniał do automatycznego treningu. Jeśli mamy oddziały piechoty i konnicy to oddziały te trenowały by P/K w czasie marszu. Jeśli oddział stał by i trenował - wiadomo rosną mu współczynniki trenowane, jeśli by się przemieszczał - np. na wojnę wzrastał by im P/K.

Jest to analogiczna propozycja do Lutego, jednak znika tu ten jeden magiczny moim zdaniem czynnik - czas potrzebny na trening tych współczynników. Do tego dostajemy jeszcze jeden klimatyczny argument - otóż im wyższy współczynnik P/K tym wojsko bardziej doświadczone w walce - bo w sumie można by powiedzieć, że ten współczynnik odpowiadał by wtedy ilości bitw/wojen na jakie owy garnizon się udał.

Wiadomo, że ktoś mógł by w kółko kazać ludziom łazić wokół osad, no ale jeśli współczynnik ten dobrze był by wyważony (czyt. mniejszy wpływ na przebieg bitwy niż reszta) to raczej nikt by tego nie nadużywał - powinno się to po prostu nie opłacać.

Post #15, autor: Luty
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 14:51
zmieniany przez autora, 27. sierpnia 2011, 14:52
awatar
[13] mówimy o tym samym, czyli jak zrobić aby samo posadzenie Szwajcarów na rumaki nie robiło z nich Mongołów i odwrotnie. W moim zamyśle miał to rozwiązać "koń bojowy" - kiedyś już o tym pisałem :) ===> taki koń robi tą różnicę między Mongołem a Szwajcarem - ale nie działa w górach , na bagnach przy szturmach na umocnienia a co najważniejsze , posadzenie zielonego leszcza na takiego konia nie dodaje mu skrzydeł - czyli omijamy przegięcia fazy wstępnej.

Moim zdaniem temat jest bardzo ciekawy , ale trzeba drążyć w poszukiwaniu prostych i doskonałych założeń.

Post #16, autor: Hejtar
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 14:56
awatar
Cytat:
taki koń robi tą różnicę między Mongołem a Szwajcarem

Już prawie jesteśmy "u celu" :)
Z tym, że ja chciałbym, by Mongoł różnił się zarówno od Szwajcara jak i Słowian, oraz by Szwajcar różnił się nie tylko od Mongoła, ale i od Słowianina :)

Sam koń bojowy czy siodło tego nie rozwiąże - dopiero P/K mogłoby to spowodować, a przynajmniej zbliżyć nas do tego :)

Teraz pytanie?
Co powinno się kryć za P/K?
Jakby to "poukładać", by potem podsunąć dla Boro do przemyśleń, by jednocześnie "nie wylać dziecka z kąpielą"?

Post #17, autor: Luty
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 15:19
awatar
nie wiem , co powinno się kryć za P/K aby zrobić tą oczekiwaną różnicę ==> może warto było by powrócić do pomysłu aby sławni, czyli stopień doświadczenia zdobytego w boju robił te różnicę = czyli np. od DS 5.0 możemy przezbrajać sławnych i robić z nich super piechotę albo super jazdę = czyli warto walczyć i wygrywać, a nagrodą dla wybitnego wodza jest nowa furtka w doskonaleniu armii- nie osiągalna dla tulipanów i dekowników.

nie mam nowych pomysłów:) = poczekam na jakieś ciekawe wypowiedzi.

Post #18, autor: Antygon
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 15:28
awatar
Cytat:
Co powinno się kryć za P/K?

K rozumiałbym jako umiejętności poruszania się na koniu w oddziale, marsz w kolumnie i biegłość w manewrach na placu boju.
P odpowiednio jako umiejętność piechoty marszu w oddziale, kolumnie oraz biegłość w manewrach na placu boju.

I w konsekwencji P/K:
1. zwiększało by szybkość marszu oddziału po mapie
2. zmniejszało zmęczenie oddziałów w bitwie

Post #19, autor: Hejtar
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 16:14
awatar
Nie wiem czy zwiększenie szybkości marszu oddziału po mapie, byłoby wykonalne w świetle dążenia do tego, by nikt nie mógł "przeskoczyć pola" - patrz kawaleria. Ale, gdyby się tak dało, to jak najbardziej byłbym za.

Moim zdaniem P/K powinny:
1. zmniejszać zmęczenie oddziałów w bitwie [i podczas samego biegu czy szarży na przeciwnika]
2. zmniejszać podatność na utratę morale [podobnie jak czyni to doświadczenie] - odpowiednie wyszkolenie jest w stanie doprowadzić do tego, że żołnierze nie myślą, a "wykonują mechanicznie" komendy. To powoduje, że trzymają szyk, a to pośrednio powoduje ich pewność siebie i skuteczność w walce

Post #20, autor: Larkana
napisany: 27. sierpnia 2011, sobota, 19:54
awatar
Panowie,

Ja ostatnio chyba ogólnie na nie jestem.

Rozmawialiśmy już kiedyś o czymś w rodzaju "K" fakt, że bez "P". Pomysł padł gdy ktoś pomyślał, że więcej statystyk do trenowania będzie mogło spowolnić znacząco rozgrywkę.
NIE WSZYSCY ale sporo władców jako bodziec ruszenia na wojnę traktuje moment gdy wojacy "swoje przetrenowali".
Dajcie kolejną możliwość treningu to taki władca (który zapewne nie był by osamotniony) posiedział by na tyłku kolejny miesiąc albo 2 by konnica w "K" się przetrenowała a piechota w "P".

Zamysł dobry - odróżnić jazdę od piechoty ale nie tędy droga.

Propos pomysłu Chudego Loco post 14:
Nadal część ludzi kazała by kręcić się oddziałom w kółko...
Może dodać, że trening P albo K następuje jedynie gdy woj dostaje podwójny żołd?
"Tulipany" nie marnowały by przyrostu aby potrenować a Ci co prowadzą rzeczywiście wojny dostali by parę punkcików "na zachętę" i ku "odróżnieniu" co piechotą a co jazdą.

Wyniki od 1 do 20. Przejdź do strony: 1 2 3
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
Wyszukiwarka: