Lacteus Thesaurus zakończony!

Komentowana aktualność: Lacteus Thesaurus zakończony!

Wątek w temacie: Komentarze do aktualności

Wyniki od 1 do 20. Przejdź do strony: 1 2 3 ... 7
Post #1, autor: Larkana
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 16:21
awatar
Gratuluje zwycięzcy!

Kłania się bardzo nisko Harald Ragmirson - drugi władca Miogaroru.

Post #2, autor: Azey
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 16:38
brak awatara
O, człowiek dzień się nie zaloguje i świat się kończy ;)

Przejąłem władzę nad Althingiem jako Bjorn Posępny, syn Bjorna Ponurego, kraj zastałem w średnim stanie i doprowadziłem go do ruiny ;)

Post #3, autor: Piwosz
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 18:03
zmieniany przez autora, 3. marca 2011, 18:06
awatar
Tu Hardrada. Mialem wypasione osady ulokowane pomiedzy mlotem a kowadlem. Bylo milo puki sie nie porobilo :D Kto tak poparl Terwele? Przeciez caly zachod nawet nie spotkal sie z Bulgarami :/

Post #4, autor: Luty
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 18:24
awatar
Przyznam się bez bicia - jam ci to uczynił :) Ruryk Rudy z Rusi Nowogrodzkiej. Wybaczcie moi mili, ale po klęsce Bardiana nie miałem tak naprawdę czym zagrozić Bułgarii. Nie miałem też sumienia dożynać Ponurego Bjorna i nie miałem sumienia bardziej robić w konia Bardiana , który podarował mi żarcie na blizkrig zachodni :) = muszę chwilowo ograniczyć Lav do minimum - czyli forum i patronat :)
Pozdrawiam władców Teotitlanu , czyli ToltekówOlmeków - pierwszego i drugiego. Pozdrawiam Posępnego Bjorna i Ponurego Bjorna. Pozdrawiam w końcu niezłomnego sojusznika Terweła, też chyba w dwu osobach :). No i całą resztę pozdrawiam.

Post #5, autor: mularzx
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 19:09
zmieniany przez autora, 3. marca 2011, 19:12
awatar
Khem khem :)
Kłania się kondotier Marco Andrea Doria, dowodzący armiami Bułgarów i namiestnik Chana. Odpowiadam za posunięcia Bułgarów od oblężenia Krangeru poprzez kolejne bitwy i potyczki, aż do rozbicia wojsk ksiestw sojuszniczych czyli jakieś ostatnie półtora miesiąca.
Powiem, że jak przejąłem dowodzenie to nie miałem dobrej miny i pobicie wojsk sojuszniczych poczytuję sobie za spory sukces. Gdyby Bardian z Hamady koordynował choć trochę posunięcia sprzymierzonych to musiałbym zwyczajnie uciekać, jeśli bym dał radę :P Ale on to chyba zwyczajnie puścił na żywioł. Było to nierozważne.

Mam pytanie. Który to wmówił Trewełowi, że zachód ma dwa złoża rudy?

No i muszą tu zacytować kongenialną odpowiedź cesarza Bazylego na ultimatum kiedy to w 100 ludzi zaatakował Bułgarię od północy:

"Kondotierze

Nie tobie prowadzić rozmowy z Cesarzem.

Bazyli II Bułgarobójca "

Od tego momentu póki siedział cicho ja po prostu nie mógłbym się zmusić żeby go zatłuc :)

Piwosz armie Haralda i Bardiana leżą na polach bitew, armia Bjorna rozsypała się po ataku Ruryka, a wojska Bułgarów stoją dziś w Lorenskog


Chan Treweł powinien pojawić się w weekend

Post #6, autor: Piwosz
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 20:03
awatar
To ja wmowilem Terwele ze zachod ma dwa zloza. Wpakowalem sie na wschod i chcialem niejako zmusic go do wspolnego dzialania przeciw 'starszliwemu wilkowi z dwoma zlozami' :). Bedac w srodku musialem sie z kims skumac by nie walczyc na dwa fronty. Widzialem magazyn ludzi Miogarroru kolo zachodniej granicy wiec wiedzialem ze z tamtad ruszy. Ruszyl w najlepszym z mozliwych momentow - przyszedl na gotowe. Mularz powiem ci ze wiedzialem ze Bulgarzy sa silni, ale nie mialem pojecia jak bardzo. Nawet gdybym byl obecny to rozniosl bys mnie wiec nie mam do nikogo zalu. Mam nadzieje ze nie masz mi za zle ze za wszelka cene chcialem potem pomoc zachodowi. Wiedzialem ze jak juz przejdziesz bagna i wdeptasz mnie w glebe to nic juz cie nie zatrzyma i bedzie koniec - no bo po co zostawiac komus jakis przyczolek z tylu? Co do Bazylego to do konca radzielm mu trzymac ci sie spodni :) i zachodzilem w glowe czemu jeszcze zyja :D Gratulacje. W tym swiecie popelnilem mase bledow (glownie zaniechan).

Post #7, autor: Larkana
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 20:31
zmieniany przez autora, 3. marca 2011, 20:47
awatar
Na tronie Miogaroru zasiadłem 10 września, rządziłem przeto przez połowę czasu trwania świata.

Cytat:

Do przejęcia księstwo w Lacteus Thesaurus - raczej niewielkie, ale ludne. Co ważne - księstwo jest bezpośrednio zagrożone.

To słowa Bora dotyczące Miogaroru. Wieleeee przyjemności tamte 30 monet mnie sprawiły:)

Sytuacja w księstwie była ciężka. Na północy dwie osady- Oksendal i Jomsborg obwarowane wiochami. Ludzi miałem dość dużo ale ŻADNEGO wojska. Niemal NIC uzbrojenia - parę łuków aby w magazynach.
Na południu pod spiżowym grodem stało 100 zielonych 'wojów' w tym 50 z maczugami. Owych posłałem w kierunku ziem rodzimych.

Boro napomniał o zagrożeniu. Zagrożeniem była Maitania. Tydzień przed objęciem moich rządów Sergiusz wykorzystując bezkrólewie odbił z użyciem 350 włóczników Lorenskog. Czy miał ich więcej? Nie wiem. Ową gigantyczną armię miałem tuż za zasięgiem wzroku parę dni na południe od Oksendalu i Jomsborga.
Nie mniej - pojawiła się nadzieja zwana Bardianem ze Złotej Hamady.
Udzieliłem wszelkich informacji na temat Sergiusza licząc iż ten postanowi na Maitanię ruszyć nim ze mnie nic nie zostanie.
Stało się wręcz idealnie - Bardian już w okolicy kręcił się konnymi i na dniach wylądował pod Lorenskog z 120? konnymi.
W rezultacie odbił miasto ale czy to błędy logistyczne czy inne powody pozwoliły Sergiuszowi Bardiana związać.
Wynik bitwy konnych Hamady z piechotą Sergiusza która przewagę ponad 2 krotną miała aż mnie zdziwił.
Po bitwie zostało aby 140 Maitańczyków. Wojowie Bardiana musieli mieć świetne statystyki...

W tym czasie moich 100 'wojów' przechodziło w pobliżu Lorenskog. Sergiusz postanowił ich ucapić. Musiałem oddziały rozdzielić - jeden cofnął się na południe drugi skierowałem w stronę osad Aigweronu. Byłem święcie przekonany, że Hardrada skorzysta z wręcz idealnej sytuacji. Wystawiłem mu 140 wojów z słabymi statystykami, z niezbyt wysokim morale jeszcze (nie było przy 10, coś koło 7) za to z wysokim doświadczeniem. Idealna potrawka dla własnych wojów, hehe.
Hardrada się wypiął stwierdzając iż nie ma czym ich wytłuc...

Tak straciłem jeden oddział 'wojów'. Drugi powtórnie skierowałem na północ, ale... Drugi nawet w maczugi uzbrojony nie był. Nie zdążył by dojść do mych włości nim Sergiusz by to uczynił- a niech mi tam - rozbijam na Lorenskog. 140 wojów to już nie 350. 140 nakryć czapkami mogłem- a sporo ich miałem. Musiał tylko Sergiusz mnie nie doceniać. Myślę, że strata tamtych 50 na murach Lorenskog temu się też przyczyniła.

Tym sposobem zostałem sam bez armii z 90 łukami przeciw Sergiuszowi. Maitańczyk podszedł bliżej mych miast i wydarzenia potoczyły się znacznie prędzej.
Udało mnie się związać jego 20 paru konnych. Na polu obok związałem jeszcze z 60 piechociarów. Popełniłem błąd bo na pole z konnymi doszedł rozliczenie później oddział 50 paru wojów. Przekazał on konie i skierował się na drugi większy oddział.
Dzień później 500 moich chłopów starło z ziemi najmniejszy oddział Sergiusza.
Wojsko Maitanii prócz wysokiego doświadczenia dysponowało włóczniami i pancerzami skórzanymi. Do związanych ~115 Maitańczyków zmierzał oddział 50 włóczników.
Sergiusz popełnił gigantyczny błąd nie doceniając łuków. Maitańczyk postanowił STAĆ jak słup przez całą walkę gdy co runda zasypywało go 90 moich strzał. Ludzi pewnie w T trochę szkolił, miał pancerze skórzane- ale bez przesady 2000 strzał musiało zrobić swoje.
Po bitwie ostało mu 20 paru wojów bez morale których dobiłem dzień później.

Po pierwszej wojnie zdobyłem w końcu jakieś doświadczone kadry. Łuki trzaskałem nadal a Sergiusz zbierał siły tuż pod mymi granicami.
W tym okresie nie posiadałem żadnego przyrostu, świat rósł ja stałem, stałem, strugałem łuki i czekałem...
Po miesiącu impasu ruszyłem maszynę, związałem jeden z oddziałów Sergiusza ten zamiast odpuścić - chyba wiedział, że szans z masą chłopską wspieraną przez wytrawnych łuczników nie ma. Bitwa się odbiła, jam coś utracił, on wszystko. Dorwałem wszystkie jego tabory, ruszyłem na Midhein które z marszu wziąłem. Odbiłem na Ulm którego paru niewolników mieć chciałem to ten tydzień oblężenia poprowadziłem. W między czasie Bardian zajął Lorenskog, tydzień czy dwa później Mara Mor - i to był koniec Sergiusza wielkiego zagrożenia Miogaroru Było to koło 1 Listopada.

Bardianowi za to, że może nieumyślnie - ale uratował żywot Miogarorowi byłem do końca wierny. Fakt, że w pewnym momencie zacząłem myśleć iż szansę jakieś dla siebie mieć będę - ale szybko zostałem sprowadzony na ziemię przez Chana Bułgarii.

Czas spokoju Miogarorczycy dobrze wykorzystali. Akademie w każdym mieście pozwoliły przetrawić zdobyte doświadczenie niemal u wszystkich wojów w ws i bs na maxa zostawiając czas na trening s. Nadmorskie leśne Ulm jak oszalałe strugało włócznie. W Midhein i Oksendal powstawały łuki i kusze (ostatnie z żelaza Bjorna zakupionego za włócznie) w Jomsborgu również strugano włócznie. Pancerze i tarcze też gdzieś robione były. W szczycie miałem 15 chłopów przyrostu. Zbierając się na wojnę z Aigweronem ludzi zbierałem w (tych znienawidzonych) wiochach.

Był to czas tez kiedy rozpocząłem interesować się światem. Wcześniej kontakt utrzymywałem tylko z Bardianem i Bjornem. Na co więcej mogąc za tydzień w mrokach wylądować, ehhh.

W międzyczasie przeprowadziłem zwiad ziem Aigweronu - żadnych garnizonów w miastach, wiochy puste.
Byłem przekonany, że powodem jest wojna Aigweronu z Bizancjum.

Miałem na Aigweron ruszyć z Bjornem. Ten jednak wkręcił się na wojnę z Chimokim na południu. Wojsk nie ma a ja w gorącej wodzie kompany - tym bardziej iż Terweł dał do zrozumienia iż na wojnę z Aigweronem by się wybrał. Jeśli ofiarę miałem skonsumować sam musiałem się śpieszyć - więc postanowiłem ruszyć sam...
W tym czasie po raz pierwszy realnie zacząłem myśleć o własnej Hegemonii. Wiedziałem, że Aigwerończyk skąś posiadał żelazo. Nadzieje miałem przejąć złoże na własność. Nadzieję miałem zdobyć sporo doświadczenia i czym prędzej je w akademiach przekuć. Miałem nadzieję podwoić swój stan posiadania jeśli chodzi o miasta.
W tym czasie sądziłem, że Ruryk jest cięty na Bułgara (ze wzajemnością), że Bizancjum istnieje i 'ma się dobrze'.
Gdyby tak sprawy się miały to dobrze rozgrywając wojną Hamady z Althingiem mogłem wyrosnąć na zachodzie na potęgę.
Ale pal licho wszystko strzelił.

Posiadałem z bliżej nie znanego źródła kontakt z Macedończykiem który raczył na list odpisać dopiero gdy de' facto już w mrokach był. Rzekł iż Bułgar Śląsk w mroki wrzucił. Iż potężny jest, iż wspierać Aigweron powinniśmy jako przeciw wagę dla Terweła bądź czym prędzej zająć.

Ruszyłem.

Datselkits zająłem z marszu, skierowałem się na wschód na Kranger. Obległem. Hardrada w okolicy zbierał odsiecz - postanowiłem złapać ją w pułapkę. Owa się udała po czym 433 moich starło z powierzchni ziemi 165 Hardrady tracąc 26 ze stanu. Przed bitwą co ciekawe przeprowadziłem symulację z której wynikało, że moi co lepsi łucznicy więcej wojów w samych pancerzach koszą posiadając łuki niż kusze. Tych ostatnich na pole bitwy doprowadziłem aby 30 Aigwerończyk miał 80.

Po bitwie Hardrada powołał niemal całe Kranger 'tracąc' część morale - po dwóch dniach osada była moja.

W tym momencie przeciwnik mnie zadziwił.
Pisze iż Bułgar go zdradził. Iż zająć czym prędzej Grebsnot muszę - bo to furtka na bagna wschodu i stepy zachodu.
Miasto zajmuję, a właściwie przejmuję prowadząc pertraktacje z Terwełem.
Moje siły w kotle Aigwerońskim to było koło 800 ludzi. W tym 450 wojów.150 wyćwiczonych jak doświadczeni. 200 jak zieloni, 100 w ogóle. Po wojnie z Aigweronem trochę weteranów miałem - którzy ładnie wyglądać mogli. Ale moja armia nic nie mogła znaczyć wobec tego co podchodziło z bagien w stronę Grebsnot - setki sławnej konnicy. Prosiłem, stękałem, groziłem, straszyłem Bardianem ale Terweł się nie zatrzymał. Zajął Grebsnot... Po Grebsnot skierował się na Kranger...

W tym czasie Bardian z Bjornem zmierzali na północ a Ruryk przyobiecał, hehe zaatakować od południa. Cesarz Bizantyjczyk swoją 100 wojów też coś mieszał :)
Nadzieje jakieś miałem.

Owa zaczęła znikać gdy Bardian nadszedł - okazało się, że nim doszedł jadło mu się skończyło. Bjorn nadszedł chyba z 300 ludzi. O własnej Hegemonii nie myślałem nic.
Tymczasem coś atak Rusina śmierdzieć mi zaczął. Bułgar do kotła sprowadził chyba z 1200 luda. A Ruryk już podobno parę tygodni miesza na południu... Już wiedzieliśmy, że nas wystawił - nadzieja tylko, że nie zaatakuje od południa.

Mularzx Nasza sytuacja ówcześnie naprawdę nawet wobec Ciebie samego była kiepska. Mnie kończyło się jadło. Bardian dochodząc pod Oslo parę dni szedł bez jadła a na Bjorna w sumie nie było co liczyć - bez urazy. Nie, że byś rady nie dawał lecz z 300 ludzi nic zdziałać nie mogłeś sensownego - nie poświęcając całości.
Męczyła mnie ta sytuacja, Bardiana zresztą bardziej. W końcu zdecydowałem - uderzę Bułgara a Bardian 'dobije'. Nie mogła sytuacja obrócić się na moja korzyść. Bardian był słabszy od Terweła. Miałem wybór albo gram pod Terweła (nie robiąc nic) albo pod Bardiana poświęcając całe siły.
Wybrałem się poświęcić. Druga rzecz - byłem pewien, że Bardian dotrze. Nie dotarł. Do bitwy stanęło 815 Bułgarów i 562 Miogarorczyków ostało na polu bitwy 464 poddanych Chana.

Po bitwie od południa zaatakował Ruryk.
Ja bez armii. Bardian za słaby na Bułgara. Bjorn 'zaraz' padnie.

Zachód a właściwie Bardian miał wtedy jedną jedyną szansę. Złożyć hołd Bułgarowi i modlić się by wola zwycięstwa Ruryka była na tyle duża by ten zaatakował Bułgara.

Tak się nie stało...

Post #8, autor: Kwadrat
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 20:39
awatar
Terweł, Chan Bułgarów się kłania. Dziękuję wszystkim bez wyjątków za rozgrywkę.

5 tygodni temu przekazałem swoje księstwo (wtedy największe i z najsilniejszą armią) Mularzowi, bo nie miałem już czasu na grę, a nie chciałem nikogo zawieść w kulminacyjnym momencie wojny światowej i psuć zabawy :P Skupiłem całą uwagę świata na sobie :)) taki "czarny lud", przeciw któremu wszyscy spiskowali, poświęcając swój czas, więc chciałem, by ktoś doświadczony poprowadził końcówkę. Wyglądało, że Bułgaria będzie walczyć z całym światem, a to by się przeciągnęło. Szczęśliwie Ruś dotrzymała sojuszu, pozdrawiam serdecznie sojusznika :) Cały czas czytałem Wasze listy.

Ruś była sojusznikiem, ale jej władca był prawdziwym Władcą, czyli kierował się wyłącznie interesem swego księstwa (takie odniosłem wrażenie), więc pobudowałem na jej granicy na wąskim przesmyku 4 dobrze zaopatrzone twierdze i trzymałem tam cały czas ok. 200 wojów na żołdzie. Ciągle spodziewałem się ataku Ruryka i się na niego szykowałem :)

Decydującym momentem dla powodzenia Bułgarii była decyzja: kogo zaatakować po podbiciu Wielkiego Ślaska. Miałem 2 sąsiadów: Ruś - słabsza, z armią doświadczoną, a ja już miałem ze 100 weteranów, ale Ruryk pisał ciągle kroniki i zaraz świat by się o mnie dowiedział, że istnieję. Wybrałem silniejszą ode mnie Macedonię z 6 startowymi osadami. Przygotowałem dokładny plan i akurat szczęśliwie trafiłem, że Macedonia była wyczerpana wojną na północy. Przy okazji dziękuje, zastępcy (niech sam się ujawni jak chce) za pomoc w czasie wyjazdu w środku kampanii macedońskiej. Dalej było już z górki, aż do spotkania z Bardianem i jego pomocnikami. Ale na to już nie dysponowałem czasem. Przygotowałem armię na max (nikt tyle doświadczenia nie miał - 180 sławnych, w momencie, kiedy najsilniejszy Bardian miał ok 130 weteranów), zdobyłem przyczółek za bagnami na drodze na zachód i przekazałem rządy Mularzowi.

Od razu mówię, że Mularz łatwo nie miał - 2 silne księstwa (Miogaror i Althing) całkiem zrezygnowały z samodzielnej polityki (nawet dyplomacji) i Bardian traktował ich armie jak swoje. Chcieli załatwić Bułgarów w sztafetę: pierw Miogaror poświęcał swe wszystkie siły, dzień po Althing a Bardian miał atakować jak oni już nie będą istnieli a Bułgarom spanie morale - wtedy by prawdopodobnie rozgromili Bułgarię. Tylko dzięki swemu niedograniu i umiejętnościom Mularza Bułgaria wygrała tą wojnę totalną z zachodem
Osobiście uważam, że tak się grać nie powinno, ja grałem tylko i wyłącznie pod siebie i dobrze się stało, że brak indywidualizmu nie został nagrodzony i taki niby składak poległ.

Piwosza po wpisach na forum rozpoznałem, jak narzekał, że po powrocie nie ma już za bardzo do czego wracać. Lutego byłem prawie pewien też po wpisach na forum.
Od razu chcę naprostować nieporozumienie z kroniki Aigweronu - Wortigern zastał armię w potrzasku, a w potrzask wszedł prawowity władca - Piwosz. Wortigernowi zabrakło dokładnie 1 ruchu by uciec. Wykorzystałem stepową drogę przez rozległe bagna do szybkiego odcięcia i likwidacji armii Aigweronu, a wcześniej ją przyblokowałem 1 osadnikiem w osadzie.

Poproszę patrona o mapę i statystyki oraz jeśli to możliwe to także statystyki na moment, kiedy przekazałem rządy Mularzowi. Jestem ciekawy sytuacji w tamtym momencie, kiedy decyzja prawie każdego władcy mogła zaważyć na losach świata :)

Więcej napiszę w weekend, teraz jestem na chwilę. Opublikuję także dokładne zapiski z historii Bułgarii, jest tego z 11 str. w Wordzie, ale przejrzę to jeszcze, by ciekawie się wszystkim czytało :)

Post #9, autor: mularzx
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 20:47
zmieniany przez autora, 3. marca 2011, 21:02
awatar
[6]
Hehe rzecz wyszła dopiero wtedy jak Bardian złożył pierwszy hołd. Miał przekazać zarządców produkcji w miastach związanych z produkcją żelaza. Zgodził sie dosłownie w trzy minuty. I sprawa się rypła. Mi nie pasowała ilość broni metalowej, ale Chan powiedział że są dwa to się specjalnie nie zastanawiałem.

Bazyli uderzył na Adrianopol i mnie pogonił stamtąd. A po sławetnym liście nawet nie próbowałem odbijać. Zabezpieczyłem tylko Monopol i nie widzieliśmy się więcej.

Z Twoimi wojskami bił się jeszcze Chan wiec nie wiem co tam było. Ja wycinałem tylko łapaczy i zdobyłem Oslo, którego nie mogę nazywać inaczej bo mi się palce plączą :P A że miasto nazywa się inaczej kapnąłem się chyba już po zdobyciu go.

Cały dowcip polegał na tym, że wyprawa Chana była na Aigweron, a nie na cały zachód. Nie było na to ani żarcia ani będących blisko uzupełnień. Podczas oblężenia Krangeru zapasy osiągnęły stan krytyczny i trzeba było wszystko wiązać sznurkiem. Między innymi dlatego też stuknąłem Oslo. Gdybyście jednak współdziałali we czterech to stosunek był jakieś 1500:650 na początku. Do tego Miogaror i Hamada mogły dorzucić jakieś chłopstwo cze też nie zrobiły. Ale działaliście niespójnie. Byłem trochę zaskoczony, ale skoro nikt mnie nie gonił... Poza tym przyznaję, że Chan pozwolił mi na wszystko, nawet na wtopę, bo zjadaliśmy ostatnie suchary, byle tylko nie psuć Wam zabawy jak to określił. Musiał wyjechać i jakby się nie znalazł zastępca na gwizdek to musiałby porzucić księstwo. A więc ryzykowałem trochę bardziej niż robiłbym to gdym grał sam od początku. Jak widać opłaciło się :)

Post #10, autor: Aguirre
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 20:51
awatar
To ja powiem że też byłem na zastępstwie w Bułgarii, prowadziłem przez jakiś czas wojnę przeciw Macedonii, nie zdecydowałem się jednak przejąć spraw w tym ostatnim okresie, za duże to już było i jak kiedyś zajrzałem to widząc sytuację i armie przeciwników nie dawałem większych szans Mularzowi - jednak skubaniec wyszedł jakoś z tego :)

Post #11, autor: Azey
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 21:11
brak awatara
Niby składak poległ, bo był właśnie "niby" składakiem :)

Nie wiem co się działo na zachodzie zanim objąłem władzę, ale mam wrażenie że mój poprzednik trochę za bardzo ustępował Bardianowi. I gdy objąłem władzę, sytuacja była taka, że miałem ze Złotą Hamadą ogromny kawał granicy (z 80% całej mojej granicy lądowej) i brak sił, żeby tę granicę samodzielnie przejść. A jednocześnie gdyby Bardian tę granicę przejść postanowił, to raczej większego oporu bym mu nie postawił.

Stąd mój głowny pomysł na grę Althingiem to było wciągnięcie kogoś (najlepiej możliwie mocnego, żeby osłabić dwóch konkurentów) do wojny z Bardianem możliwie blisko jego terenu. Niestety nie bardzo było kogo, Ruryk chciał ode mnie żelaza i straszył że mnie najedzie, Harald za to sprawiał wrażenie że Bardiana nigdy nie zdradzi, w pewnym momencie coś się zaczęło układać w rozmowach z Terwełem, ale w ciągu paru krytycznych dni miałem na grę czasu po 5 minut dziennie, zaglądałem tylko czy coś się nie pali, listów nie pisałem i wszystko padło. Po czym moje wojsko razem z paroma innymi znalazło się w kotle wokół Olso (mam wrażenie że jako jedyny przyzwyczaiłem się do tej nazwy) i kombinowałem jak mogłem żeby moja armia z boku przyglądała się bitwie Bułgarii przeciw Hamadzie. Co niestety nie wyszło, a potem na moje puste księstwo najechał Ruryk i było po zabawie.

Post #12, autor: Piwosz
napisany: 3. marca 2011, czwartek, 22:14
awatar
Larkana, ja naprawde wtedy nie mialem czym tluc Sergiusza, popelnilem fatalny blad i Filip wytrzepal mi jakies 70% armi pod Grebsnot (zachcialo mi sie dodawac osadnikow jakowsparcie armi). Ostalo mi sie z 50 weteranow i cos tam jeszcze. Musialem go straszyc Bardianem i jego konnymi co niby stoja pod moimi osadami i nie pozwalaja mi dawac mu niczego bo inaczej mnie oblegnie i ze mna skonczy. Takie tam bujdy. Bylem wtedy w trakcie odbudowywania armi i skoncentrowany na wschodzie.

Kwadrat nie kumam, przeciez bylem dwa dni na polnoc od ciebie i nawet moj zmiennik powiedzial ze dopadles go konnymi. Na poczatku myslalem ze poszedl na ciebie z kusznikami, ale powiedzial mi co innego. Zanim pognalem na polownko moglem isc na polnocny zachod, polaczyc sie z taborem i razem Z ZARCIEM wycofywac sie do Grebsnot nie tracac morale po drodze zbierajac kolejnych 20 kusznikow. Mialem do ciebie dystans - sytuacja idealna na wyjazd. Wracam, widze co widze i ogladam bitwe a tam wojsko mniej liczne z morale 6 walczy z liczniejszym wrogiem z wysokim morale. Nie polaczyl sie z taborem. Troche zachodze w glowe co sie naprawde wydarzylo.

Post #13, autor: Luty
napisany: 4. marca 2011, piątek, 00:15
awatar
Ten Ruryk , co to za typek był :). Już sam start w tym świecie był takim nagłym skokiem do wody na główkę :) - w ostatniej chwili Boro wspomniał, że jeszcze jest miejsce , no to siup za 5 dwunasta.
Trafiłem na totalne zadupie jako koniarz ale bez przestrzeni.., zero lasu, trochę stepu i jeden pagórek. Co prawda 3 źródła , ale jak zasiedliłem źródła to wszystkie kratki w księstwie miałem podświetlone = ZERO dzikich w okolicy. Przez 340 dni odwiedziło mnie może 30... Po prostu koszmar - nie miałem na czym szkolić armii. Nie mogłem wychylić się z takim problemem do Bułgara bo by mnie pojechał w pierwszej kolejności, nie mogłem kupować od niego niewolników na rzeź - do tego był to władca wielce podejrzliwy. No to zwróciłem swe argusowe oko na zachód - katastrofa , przesmyk jak przełyk tasiemca... na końcu władca Chimoki, co ni piędzi ziemi nie dał, ni guzika od munduru. Najpierw był pierwszy podjazd pod Teotitlan - chodziło o to aby Kamandy Kniazia Ruryka złapały choć odrobinę doświadczenia. Było ostro i na sucho, zdobyłem Świątynię Dusz, a potem mnie Toltek pognał do domu ale udało się. Złapałem troszkę doświadczenia i... zrobiłem armię 300 ludzi. Bardzo mnie wtedy kusiło aby ruszyć na Bułgara, bo był na wyciągnięcie ręki i jaki łatwy teren - ale musiałem kalkulować jak coś mi nie wypali z Bułgarem to jestem ugotowany , dwie granice na przesmykach i dwóch śmiertelnych wrogów... Musiałem wybierać i postanowiłem, że zostanę wiernym sojusznikiem Bułgarii. Oczywiście nie wiedziałem nic o świecie bo miałem tylko dwa kontakty - do Bułgarii i do Tolteków.
Wtedy nastąpił drugi atak na Tolteków, to już sprawa poważniejsza była, znowu marsz przez Światynię Dusz , tam bitwa o być albo nie być , rozwaliłem Tolteków znowu zdobyłem miasto i... wtedy władca Teotitlanu chyba popadł w depresję i porzucił księstwo - co za dar niebios - ale jaki pech!!! Zanim przeczłapałem przez przesmyk i przez Duszny Las, zanim to i owo ... pojawił się nowy władca i musiałem się jedynie oblizać. To była prawdziwa tragedia w trzech aktach - akt trzeci to był atak armią ponad 300 ludzi , w tym już 180 konnicy. Wszystko szło dobrze, Toltek nie miał zbyt wiele do powiedzenia I WTEDY - popełniłem tragiczny błąd, masakra, katastrofa, wlazłem konnicą i piechotą do lasu między miastami. Przez 10 dni prawie 400 moich ludzi było głodzonych. Toltek stracił chyba z 1000 ludzi i do ostatniego szturmu posłał 600 i mnie wykończył. To był koniec Rusi, nie miałem wojska i nie było gdzie go na nowo wytrenować. Marna pociecha, że był to też koniec Tolteków. Wtedy Tolteka zaatakował Bardian , no cóż były to zwykłe dożynki - ale wyobraźcie sobie, że ruszyłem na pomoc Toltekom - w 400 zielonych leszczy :) , słałem talary- ale w połowie drogi skończyło mi się żarcie, a poza tym byłem tak słaby, że Bardian rozwalił by mnie w 150 konnych - wolałem go nie drażnić zbytnio - niby pohukiwałem groźnie , ale tylko pohukiwałem. Na dodatek przylazł ten Ponury Bjorn i wziął sobie Kaktusową Skałę za darmo. Kaktusową Skałę, gdzie przez 10 dni umierała Armia Ruryka!!! Wtedy w duchu przyrzekłem sobie, że wypruję flaki z Bjorna. To był moment gdzie Bardian i Bjorn politycznie stracili Ruś dla swojej sprawy. Ruś mogła już kłamać , judzić i zdradzać , bo miała moralne prawo, po takiej niegodziwości pod Kaktusami. W tym czasie wiedziałem już, że Bułgaria ostro jedzie na północy, ja wschód miałem zupełnie bezbronny - właściwie nie miałem już innej drogi jak na zachód i na północ.
Nie miałem większych planów, moja armia to była zgraja zielonych leszczy, co prawda pod Halmovik 600 moich cieniarzy wykosiło 700 cieniarzy Ponurego Bjorna tracąc 70 - ale powiedzmy wprost - był to obraz nędzny, zielony aż do bólu...
Nie chciałem przed czasem popierać Bułgarii, ale też nie miałem zamiaru przeciągać tego rozdania - tym bardziej, że cała reszta była już pod butem Bułgara.

Post #14, autor: Larkana
napisany: 4. marca 2011, piątek, 02:12
zmieniany przez autora, 4. marca 2011, 02:16
awatar
hehehe

Myśmy, no może ja myśleli na tym zachodzie, że Tyś z Bułgarem zagładę Śląska zgotował.

Czemu?

Bo Aigwerończyk nic nie wiedział, Bizantyjczyk nic nie wiedział a Macedończyk tak.

Jeśli Śląsk na północy by był to Hartrada i Bazyli coś wiedzieć powinni. A, że nie wiedzą, to rzecz na południu miała miejsce. A jeśli na południu i Ruryk nic nie wie to coś na rzeczy jest.
Armii Twojej nie widziałem lecz Bjorn pisał o 800 "dobrze wyposażonych" w tym 400 na koniach.
W bajki o ataku na Bułgara i zapłacie w uzbrojeniu w zamian za atak na nas chyba i Ty nie sądziłeś, że uwierzymy tędy wieść na sojusz zachodni poszła, że pewnie w Śląsku palce maczałeś a już na 100% jesteś sojusznikiem Bułgara.

Ogólnie po Twoim ataku padło hasło - że świat będzie Twój lub Bułgara.
Kogo wybrać mieliśmy?
Tego kto ciężko pracował nad sytuacją. Dwoił się i troił na froncie wykorzystując najmniejszą szansę - Bułgara.
Czy Ciebie zwykłego zdrajcę który jak powodzenia - to tylko przypadkowi i zdradzie zawdzięcza ;)
Tak z naszej strony to wyglądało.

Lecz Bardian jak się ujawni przyznać będzie mógł, że do ostatniej chwili nadzieja była, że na siły Terweła uderzysz...

Post #15, autor: Azey
napisany: 4. marca 2011, piątek, 07:49
brak awatara
"Na dodatek przylazł ten Ponury Bjorn i wziął sobie Kaktusową Skałę za darmo."

Tak całkiem za darmo to nie, bo właśnie chyba w tym momencie zakończył życie, nie mam pojęcia czemu :) Przejmując władzę ujrzałem świeżo zdobyte miasto i masę różnych wojsk pod nim.

Post #16, autor: Avathar
napisany: 4. marca 2011, piątek, 08:05
zmieniany przez autora, 4. marca 2011, 08:30
awatar
[13]

Jak pech to pech ;)

Cytat:
To była prawdziwa tragedia w trzech aktach - akt trzeci to był atak armią ponad 300 ludzi , w tym już 180 konnicy. Wszystko szło dobrze, Toltek nie miał zbyt wiele do powiedzenia I WTEDY - popełniłem tragiczny błąd, masakra, katastrofa, wlazłem konnicą i piechotą do lasu między miastami. Przez 10 dni prawie 400 moich ludzi było głodzonych. Toltek stracił chyba z 1000 ludzi i do ostatniego szturmu posłał 600 i mnie wykończył.


Po prostu zrobiłem to samo co wiliamowi w HB ;)
A zeby mieć jakiekolwiek szanse z twoimi rzeźnikami musiałem posłać wszystko co zdolne było się ruszyć ;)

chyba jekieś Deja Vu ;)

Post #17, autor: Piwosz
napisany: 4. marca 2011, piątek, 09:33
awatar
No, wywiad zawidol. Nie mialem pojecia ze Bulgar wykonczyl juz jakies ksiestwo i nie zapalila mi sie czerwona lampka. Kronikarze pisali jedynie o podchodach czerwonoskorych i Saszy wiec musieli byc poza zasiegiem. Po co sie pchalem w te cholerne bagna arghhh :/ Nigdy wiecej.

Post #18, autor: Loti
napisany: 4. marca 2011, piątek, 09:42
zmieniany przez autora, 4. marca 2011, 09:44
awatar
No nie!!! Panowie!!! Tak nie można! Bizancjum dopiero zaczęło się rozkręcać. Za cztery dni miałem ruszyć na Bułgarię a tu kicha.
Ciekawy scenariusz, zakończenie banalne.

Kondotierze, Cesarz składa Ci gratulacje, choć bez przesady, bo o zakończeniu zdecydował raczej brak ducha u Książąt - za wyjątkiem Haralda z Miogaroru, któremu składam tu głęboki ukłon z wyrazami szacunku - a nie sytuacja..

Moja dusza księgowego się cieszy - pierwszy świat, bilans dodatni.
Moja dusza wojownika płacze - tylko dwa zwycięstwa w małych bitwach, w trzech wojnach.
Moja dusza hegemona krwawi - popełniła sepuku, wypłynęła megalomania.
Moja dusza błazna tarza się ze śmiechu, - czym gorzej tym lepiej, czym smutniej tym weselej.
Moja dusza grafomana chwyta za pióro - chce pisać epos o dwóch nożach w plecy i zbrodniach fortuny.
Moja dusza filozofa uśmiecha się pobłażliwie - idzie pomedytować.

Pozdrowienia i podziękowania dla wszystkich graczy tego świata oraz boskiego pierwiastka, który nam patronował.

P.S.
Po krótkiej medytacji obudziła się moja słowiańska dusza - poszła się...

Post #19, autor: siano
napisany: 4. marca 2011, piątek, 11:53
awatar
Filip II z Macedonii się kłania. Niestety cios od Bułgara nadszedł w najgorszym z możliwych momentów, więc nie dane mi było dożyć końca świata.

Post #20, autor: Luty
napisany: 4. marca 2011, piątek, 13:10
awatar
Avathar - ty brutalu !!! jak mogłeś bohaterów Ruryka tak sponiewierać, a najbardziej Olgę Rurykownę. Obsypał bym cie złotem, podarował złoty nocnik, hubkę i krzesiwo z kości słoniowej - tylko czemu samobójco nie wypuściłeś moich wilków z potrzasku??Przecież padałem na kolana, błagałem, wyrzekałem się ojcowizny i procentów z banku. Był bym największym twoim przyjacielem i,,, miałem takie wojo, że po tym obozie przetrwania między Pierzastym Wężem a Kaktusową Skałą siekali by wszystkich dookoła na drobne kawałki.
Co do tych plotek o moich 400 koniach i 800 ludziach w armii , to były grubo przesadzone niestety, taka propaganda Truwora Voringa i jego syna Truvora Voringa - hehe - po klęsce musiałem czekać aż mi się usynowią bohaterowie Tolteków, mój przeżył tylko jeden, Feliks Edmundowicz - którego szczęśliwie wykupiłem z niewoli od Bardiana.

Ja się dusiłem we własnym sosie, bo nie miałem kontaktu na północ, nawet jak wlazłem między Bardiana a Bjorna to nadal nie miałem kontaktów na północ. Dopiero jak Bułgar zaczął tam rozstawiać gości po kątach to posłowie walili do mnie drzwiami i oknami. Zaś Bułgarowi łgałem , że mi nie politycznie wymieniać się ambasadorami - hehe, niby skąd ja ich miałem wziąć .

Wyniki od 1 do 20. Przejdź do strony: 1 2 3 ... 7
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
Wyszukiwarka: