Najświeższe wątki:
Zasady gry
Łodzie i okręty
Wątek w temacie: Zasady gry
Post #1, autor:
von bati
napisany: 14. lipca 2006, piątek, 11:45
zmieniany przez autora, 14. lipca 2006, 11:56
napisany: 14. lipca 2006, piątek, 11:45
zmieniany przez autora, 14. lipca 2006, 11:56
Sami chcieliście - nowy Topic;P
Moja propozycja jest taka:
1) Dwa typy pojazdów morskich: łódź wiosłowa i okręt
2) Zarówno łodzie i okręty produkuje się w odpowiednim budynku (jakaś stocznia itp) położonym w osadzie nad wodą. Z tym że łódź jeśli znajduje sie na lądzie jest odpowiednikiem 40 sztuk towaru czyli może być transportowana po lądzie stałym na przykład na wozie albo niesiona przez 10 ludzi i zwodowana gdziekolwiek nad wodą. Okręt może natomiast być zwodowany jedynie w stoczni w której został zbudowany i nie może być transportowany w żaden sposób po lądzie stałym (i nie gadać mi tu o zdobyciu Konstantynopola!).
3) Do produkcji łodzi wymagane jest 20 drewna i 5 skór wyprawionych. Łódź to 100 roboczodni. Łódź ma pojemność 10 ludzi i 30 sztuk towaru.
Do produkcji okrętu potrzeba powiedzmy 150 sztuk drewna, 50 skór wygarbowanych, 10 sztuk żelaza. Okręt to 500 roboczodni a jego przestrzeń ładunkowa to 200 sztuk towaru oraz 40 ludzi (poza załogą). W chwili wybudowania z osady werbowanych jest 10 osadników jako załoga statku. Owi marynarze pobierają żołd ze skarbca (przy normalnym żołdzie 2 t na łepka) i mają morale ( o zastosowaniu morale opowiem dalej)
4) Ponieważ wody są wzburzone a technologia szkutnicza taka sobie to łódź może pływać tylko po polu położonym przy wodzie. Wtedy szansa na to że zatonie jest najmniejsza. Jeśli łódź oddali się od lądu na większą odległość niż jedno pole to szansa że juz nie wróci rośnie drastycznie!
Okręty z racji tego że są duże i masywne mogą pływać swobodnie po wszystkich polach z woda.
5) Ludzie zaokrętowani na łódź czy statek jedzą tak jak w osadzie oblężonej, czyli każdy ludzik zjada jedną sztukę żywności na tydzień. Także łódź wiosłowa może przebywać przy 10 osobach na pokładzie maks 3 tygodnie na wodzie (w trasie) a okręt przy 10 osobach załogi i 40 nie-marynarzach przez 4 tygodnie.
6) Minimalna liczba ludzi aby łódź mogła płynąć to 2 ludzi (max 10). A na okręcie wystarczy że jest załoga. Wtedy zasięg okrętu wynosi 20 tygodni pływania!.
Wiadomo jednak ze nie poto sie buduje okret żeby tylko pływał bez celu więc odpowiednio okręt może zabrac 40 wojów w pełnym rynsztunku (3 sztuki uzbrojenia na łebka) oraz 80 sztuk zywnosci więc zapasów na jakies 10 dni drogi.
Ale drugim głównym zastosowanie okrętów poza wojskowym byłby handel. Mozna mając jeden okręt przewieźć ogromne ilości towaru na spore odległości. Rozwinął by sie moze wreszcie jakiś handelek z prawdziwego zdarzenia!
7) Głód na okręcie drastycznie obniża morale. A jak wiemy marynarze naród narowisty więc bunty sa częste... więc warto trzymać wysoki żołd i nie dopuszczać do głodu! Pyzatym niskie morale zwiększa szanse na to że załoga nie będzie w pełni słuchać kapitana i łódź/okręt zatonie. Szanse na to że łódź zatonie rosną też wraz z oddalaniem się od brzegu!
8) Łodzie wiosłowe mogą być zwodowane na każdym polu graniczącym z woda, jak i mogą przybijać do dowolnego miejsca nad wodą.
Okręty mogą operować tylko z osad zawierających port. Można by stworzyć budynek będący jednocześnie portem i stocznia żeby nie dublować budowli niepotrzebnie. Choć myślę że rozdzielenie obu budynków miało by sens.
9) Budynki:
Stocznia: 50 drewna, 20 kamienia, 40 talarów, 300 roboczodni
Portu: 10 drewna, 10 kamienia, 15 talarów, 200 roboczodni
Moja propozycja jest taka:
1) Dwa typy pojazdów morskich: łódź wiosłowa i okręt
2) Zarówno łodzie i okręty produkuje się w odpowiednim budynku (jakaś stocznia itp) położonym w osadzie nad wodą. Z tym że łódź jeśli znajduje sie na lądzie jest odpowiednikiem 40 sztuk towaru czyli może być transportowana po lądzie stałym na przykład na wozie albo niesiona przez 10 ludzi i zwodowana gdziekolwiek nad wodą. Okręt może natomiast być zwodowany jedynie w stoczni w której został zbudowany i nie może być transportowany w żaden sposób po lądzie stałym (i nie gadać mi tu o zdobyciu Konstantynopola!).
3) Do produkcji łodzi wymagane jest 20 drewna i 5 skór wyprawionych. Łódź to 100 roboczodni. Łódź ma pojemność 10 ludzi i 30 sztuk towaru.
Do produkcji okrętu potrzeba powiedzmy 150 sztuk drewna, 50 skór wygarbowanych, 10 sztuk żelaza. Okręt to 500 roboczodni a jego przestrzeń ładunkowa to 200 sztuk towaru oraz 40 ludzi (poza załogą). W chwili wybudowania z osady werbowanych jest 10 osadników jako załoga statku. Owi marynarze pobierają żołd ze skarbca (przy normalnym żołdzie 2 t na łepka) i mają morale ( o zastosowaniu morale opowiem dalej)
4) Ponieważ wody są wzburzone a technologia szkutnicza taka sobie to łódź może pływać tylko po polu położonym przy wodzie. Wtedy szansa na to że zatonie jest najmniejsza. Jeśli łódź oddali się od lądu na większą odległość niż jedno pole to szansa że juz nie wróci rośnie drastycznie!
Okręty z racji tego że są duże i masywne mogą pływać swobodnie po wszystkich polach z woda.
5) Ludzie zaokrętowani na łódź czy statek jedzą tak jak w osadzie oblężonej, czyli każdy ludzik zjada jedną sztukę żywności na tydzień. Także łódź wiosłowa może przebywać przy 10 osobach na pokładzie maks 3 tygodnie na wodzie (w trasie) a okręt przy 10 osobach załogi i 40 nie-marynarzach przez 4 tygodnie.
6) Minimalna liczba ludzi aby łódź mogła płynąć to 2 ludzi (max 10). A na okręcie wystarczy że jest załoga. Wtedy zasięg okrętu wynosi 20 tygodni pływania!.
Wiadomo jednak ze nie poto sie buduje okret żeby tylko pływał bez celu więc odpowiednio okręt może zabrac 40 wojów w pełnym rynsztunku (3 sztuki uzbrojenia na łebka) oraz 80 sztuk zywnosci więc zapasów na jakies 10 dni drogi.
Ale drugim głównym zastosowanie okrętów poza wojskowym byłby handel. Mozna mając jeden okręt przewieźć ogromne ilości towaru na spore odległości. Rozwinął by sie moze wreszcie jakiś handelek z prawdziwego zdarzenia!
7) Głód na okręcie drastycznie obniża morale. A jak wiemy marynarze naród narowisty więc bunty sa częste... więc warto trzymać wysoki żołd i nie dopuszczać do głodu! Pyzatym niskie morale zwiększa szanse na to że załoga nie będzie w pełni słuchać kapitana i łódź/okręt zatonie. Szanse na to że łódź zatonie rosną też wraz z oddalaniem się od brzegu!
8) Łodzie wiosłowe mogą być zwodowane na każdym polu graniczącym z woda, jak i mogą przybijać do dowolnego miejsca nad wodą.
Okręty mogą operować tylko z osad zawierających port. Można by stworzyć budynek będący jednocześnie portem i stocznia żeby nie dublować budowli niepotrzebnie. Choć myślę że rozdzielenie obu budynków miało by sens.
9) Budynki:
Stocznia: 50 drewna, 20 kamienia, 40 talarów, 300 roboczodni
Portu: 10 drewna, 10 kamienia, 15 talarów, 200 roboczodni
Pomysł z łodziami mi sie podoba ale z okretami nie.
Częsci do łodzi powinno budować się w warsztacie.
Częsci do łodzi powinno budować się w warsztacie.
von Bati - napracowałeś się i jest to wg mnie ciekawy pomysł. Uważam jednak, że koszt budynków należało by podnieść szczególnie jesli chodzi o materiały. Mam też wątpliwości co do zasadności wprowadzania okrętów, proponowałbym raczej jeden uśrdniony model o ładowności 50 - 60 szt. towarów i 10 - 15 ludzi.
von bati: nono, calkiem racjonalny pomysl :)
tylko jeszcze jedno wazne pytanie, bo nie wiem jak sie zabrac do krytyki :P
czy przewidujesz morskie bitwy? (zwracam uwage jeszce raz ze to pytanie skierowane bezposrednio do von bati-ego)
tylko jeszcze jedno wazne pytanie, bo nie wiem jak sie zabrac do krytyki :P
czy przewidujesz morskie bitwy? (zwracam uwage jeszce raz ze to pytanie skierowane bezposrednio do von bati-ego)
Łódka zbudowana z 20 jednostek drewna ? Łuk to 0.5 jednostki drewna.Spróbuj wybudować łódkę z 40 łuków.Moim zdaniem łodzie powinny być droższe w produkcji .Choć pomysł oceniam jako bardzo interesujący.
Rouge moze najpierw zbuduj woz z 24 lukow :)
przy produkcji lukow duzo drewna sie marnuje - i to ze do jego produkcji wymagane jest 0,5 jednostki nie znaczy, ze finalny produkt jakim jest luk tyle drewna w sobie posiada :P
ja czekam az mi bati odpisze, a chcialem jeszcze w miedzyczasie dodac, ze podoba mi sie pomysl z lodkami, ktore bezpiecznie moga plywac tylko przy brzegu
przy produkcji lukow duzo drewna sie marnuje - i to ze do jego produkcji wymagane jest 0,5 jednostki nie znaczy, ze finalny produkt jakim jest luk tyle drewna w sobie posiada :P
ja czekam az mi bati odpisze, a chcialem jeszcze w miedzyczasie dodac, ze podoba mi sie pomysl z lodkami, ktore bezpiecznie moga plywac tylko przy brzegu
Post #7, autor:
Slaton
napisany: 14. lipca 2006, piątek, 19:01
zmieniany przez autora, 14. lipca 2006, 19:04
napisany: 14. lipca 2006, piątek, 19:01
zmieniany przez autora, 14. lipca 2006, 19:04
Fajny pomysł. Szybkie i ładowne:)
Myslę że rozróżnienie miedzy okretami i łodziami wiosłowymi jest sztuczne, jak zakwalifikujesz łódź wikingów (ma wiosła jest duża i groźniejsza niż niejeden okręt). Łodzie wikingów i łodzie rybaków ze skandynawii rózniły się jedynie wielkością i ozdobami na dziobie (i oczywiscie załogą). Słowiańskie łodzie były podobnie budowane. Może po prostu statki i łodzie:)
Przybarzeżna żegluga była praktykowana od zawsze, dopiero wynalezienie nawigacji(upowszechnienie - bo pływano na gwiazdy na znanych wodach) i wprowadzenie dużych statków. Na morzu śródziemnym nawet na noc chyba wyciągano statki na brzeg.
A zrobienie bitew na morzu nie byłoby chyba wcale takie trudne:
Jak dwie łodzie znajda sie w tym samym miejscu (kwadracie) to załogi moga toczyć walkę jak na lądzie (z wyłączeniem szarży i konnicy;)
1. najpierw zblizające sie łodzie ostrzeliwuja sie z łuków (przeciez nie mamy dział balist ani nic takiego (Anglicy nawet w czasach Wielkiej Armady uzywali łuków na swoich statkach - Golden Hind Fracisa Drake'a miała duzo łuków na pokładzie w czasie swojego wypadu do hiszpańskiej Ameryki))
2. W momencie zwarcia walka jak na lądzie (szerokość frontu to szerokość burt lub schodni) i walczą wręcz.
3. Przegrywający jeśli się poddają oddają łódź, jeśli walczą do ostatniego to łodź może ulec uszkodzeniu i zatonąć, jeśli walka bardzo wyrównana może być tak że obie są ciężko uszkodzone lub nie mają wystarczającej załogi by płynąć i ulegają zniszczeniu;)
Myslę że rozróżnienie miedzy okretami i łodziami wiosłowymi jest sztuczne, jak zakwalifikujesz łódź wikingów (ma wiosła jest duża i groźniejsza niż niejeden okręt). Łodzie wikingów i łodzie rybaków ze skandynawii rózniły się jedynie wielkością i ozdobami na dziobie (i oczywiscie załogą). Słowiańskie łodzie były podobnie budowane. Może po prostu statki i łodzie:)
Przybarzeżna żegluga była praktykowana od zawsze, dopiero wynalezienie nawigacji(upowszechnienie - bo pływano na gwiazdy na znanych wodach) i wprowadzenie dużych statków. Na morzu śródziemnym nawet na noc chyba wyciągano statki na brzeg.
A zrobienie bitew na morzu nie byłoby chyba wcale takie trudne:
Jak dwie łodzie znajda sie w tym samym miejscu (kwadracie) to załogi moga toczyć walkę jak na lądzie (z wyłączeniem szarży i konnicy;)
1. najpierw zblizające sie łodzie ostrzeliwuja sie z łuków (przeciez nie mamy dział balist ani nic takiego (Anglicy nawet w czasach Wielkiej Armady uzywali łuków na swoich statkach - Golden Hind Fracisa Drake'a miała duzo łuków na pokładzie w czasie swojego wypadu do hiszpańskiej Ameryki))
2. W momencie zwarcia walka jak na lądzie (szerokość frontu to szerokość burt lub schodni) i walczą wręcz.
3. Przegrywający jeśli się poddają oddają łódź, jeśli walczą do ostatniego to łodź może ulec uszkodzeniu i zatonąć, jeśli walka bardzo wyrównana może być tak że obie są ciężko uszkodzone lub nie mają wystarczającej załogi by płynąć i ulegają zniszczeniu;)
1. A jakie jest pole widzenia tych jednostek na wodzie i czy widzą też ląd?
2. Jaka jest prękość?
3. Z tym przenoszeniem łodzi po lądzie - czy to nie nazbyt komplikuje sprawę?
Myśle że można by też zrobić rzeki. Miejsca przepraw to by było takie ułożenie, że 2 pola lądowe stykają się rogami i 2 pole wodne tak samo. Umożliwiło by to krzyżowanie się szlaku lądowego i wodnego.
2. Jaka jest prękość?
3. Z tym przenoszeniem łodzi po lądzie - czy to nie nazbyt komplikuje sprawę?
Myśle że można by też zrobić rzeki. Miejsca przepraw to by było takie ułożenie, że 2 pola lądowe stykają się rogami i 2 pole wodne tak samo. Umożliwiło by to krzyżowanie się szlaku lądowego i wodnego.
1. Pole widzenia dla małych łodzi tylko ta kratka w której aktualnie sie znajduje - mała łódź wiosłowa bez masztu i bocianiego gniazda, duzy okręt - z masztem i bocianim gniazdem jak oddział > 20 ludzi jedna kratka dookoła ale jast problem z lądem oddział sie ukryje armia czy miasto nie;) myślę że ląd powinien być odkryty w końcu jesli to okręt to może wysyłać zwiadowców na ląd (połączenie z szybkością;)
2. Prędkość okrętu jak jazdy, łódź - 1 (wioślarze się szybciej męczą) jeśli okręt wysyła zwiadowców na ląd (widok 1 w głąb lądu) szybkość również 1
3. łodzie można przenosić, okręty/statki - nie
2. Prędkość okrętu jak jazdy, łódź - 1 (wioślarze się szybciej męczą) jeśli okręt wysyła zwiadowców na ląd (widok 1 w głąb lądu) szybkość również 1
3. łodzie można przenosić, okręty/statki - nie
Post #10, autor:
Hadrian
napisany: 14. lipca 2006, piątek, 23:14
zmieniany przez autora, 14. lipca 2006, 23:15
napisany: 14. lipca 2006, piątek, 23:14
zmieniany przez autora, 14. lipca 2006, 23:15
1. A może inaczej zrobić? Duży statek widoczny z 2 pól a mały z 1 pola? :P
2. Jeśli tak to koszt budowy okrętu musi znacznie wzrosnąć, bo nikt nie będzie budował łodzi.
No i ciekawe co na to wszystko powie Boro :)
2. Jeśli tak to koszt budowy okrętu musi znacznie wzrosnąć, bo nikt nie będzie budował łodzi.
No i ciekawe co na to wszystko powie Boro :)
Post #11, autor:
Bies
napisany: 15. lipca 2006, sobota, 08:41
zmieniany przez autora, 15. lipca 2006, 08:42
napisany: 15. lipca 2006, sobota, 08:41
zmieniany przez autora, 15. lipca 2006, 08:42
Okrety sa niepotrzebne to nie ta epoka. Łodzie ok, tylko od załogi by zależało czy jest to jednostka handlowa czy wojenna. Widoczność powinna się ograniczać do pola na którym znajduje sie łódź, walka tak samo jak na lądzie poza szarża oczywiście:) Ruch łodzi co przeliczenie.
Łodzie mogłyby "zagospodarować" tereny jezior - do teraz wogóle nie użyteczne... jednak zbytniej roli bym im nie dawała... transport owszem ale walka nie...
Transport owszem walka nie?
Katarzyno, pływa Ci jakiś burak wzdłóż brzegów a ty możesz go co najwyżej opluć. Zawsze walka handlowa, dyplomatyczna i militarna sie przeplatały, a na morzu gdzie łatwo mozna było zatrzeć slady bo łatwo o wypadek czy łatwo sie ukryć walka była od zawsze nawet jak Juzek z Ustki staranował swoją łodzią Zdziśka z Pucka bo miał więksżą łódkę i nie spodobała sie geba Zdziśka (a może miał więce ryb na pokładzie;).
Katarzyno, pływa Ci jakiś burak wzdłóż brzegów a ty możesz go co najwyżej opluć. Zawsze walka handlowa, dyplomatyczna i militarna sie przeplatały, a na morzu gdzie łatwo mozna było zatrzeć slady bo łatwo o wypadek czy łatwo sie ukryć walka była od zawsze nawet jak Juzek z Ustki staranował swoją łodzią Zdziśka z Pucka bo miał więksżą łódkę i nie spodobała sie geba Zdziśka (a może miał więce ryb na pokładzie;).
walka na wodzie to byłoby dużo nowych opcji a ja nie wiem czy Boro ma aż tak dużo czasu.... ;)
ps ciekawe jak oddział konnicy mógłby z szarżą na łodzi atakować kmieci? ;) myślę, że handlowe łodzie mogłyby sobie pływać aż nie znajdą "wolnego" niejsca na brzegu... pilnowanie swych brzegów byłoby ciekawą sprawą... dziś posiadanie Księstwa za jeziorem daje wielki komfort... jak ktoś ma sąsiadów z każdej strony to niezależnie jaki ma pakiet i tak ma trudniej niż Ci "ukryci" za wodą gdy można do nich dostać się tylko przez jakieś przesmyki... wiem coś o tym... a tak transport byłby okazją do złamania tego "argumentu" choć nie od razu... transport na przykład 15 weteranów plus uzbrojenia razy 10 łodzi to byłoby 150 żołnierzy, którzy mogą narozrabiać w różnych miejscach"
ewentualne walki między łodziami może należałoby roztrzygnąć inaczej... może losowo? (coś jak w Cywilizacji - jak jednostki są w transporcie to nie mają wpływu na walki statków)
a może stworzymy okręty (różne rodzaje kombinacje możliwości) i ostrzał z nich... ale to już temat na inną gę... BITWY MORSKIE.. :) może Boro coś takiegoś stworzy w przyszłości... :)
ps ciekawe jak oddział konnicy mógłby z szarżą na łodzi atakować kmieci? ;) myślę, że handlowe łodzie mogłyby sobie pływać aż nie znajdą "wolnego" niejsca na brzegu... pilnowanie swych brzegów byłoby ciekawą sprawą... dziś posiadanie Księstwa za jeziorem daje wielki komfort... jak ktoś ma sąsiadów z każdej strony to niezależnie jaki ma pakiet i tak ma trudniej niż Ci "ukryci" za wodą gdy można do nich dostać się tylko przez jakieś przesmyki... wiem coś o tym... a tak transport byłby okazją do złamania tego "argumentu" choć nie od razu... transport na przykład 15 weteranów plus uzbrojenia razy 10 łodzi to byłoby 150 żołnierzy, którzy mogą narozrabiać w różnych miejscach"
ewentualne walki między łodziami może należałoby roztrzygnąć inaczej... może losowo? (coś jak w Cywilizacji - jak jednostki są w transporcie to nie mają wpływu na walki statków)
a może stworzymy okręty (różne rodzaje kombinacje możliwości) i ostrzał z nich... ale to już temat na inną gę... BITWY MORSKIE.. :) może Boro coś takiegoś stworzy w przyszłości... :)
Katarzyno przecież wiadomo że nie będzie szarzy na łodziach :)
Wogóle załogą nie może być konnica.
Co do przesmyku to działa on w dwie strony i Ciebie tez ochrania:P
Wogóle załogą nie może być konnica.
Co do przesmyku to działa on w dwie strony i Ciebie tez ochrania:P
Slaton napisal: " pływa Ci jakiś burak wzdłóż brzegów a ty możesz go co najwyżej opluć. Zawsze walka handlowa, dyplomatyczna i militarna sie przeplatały, a na morzu gdzie łatwo mozna było zatrzeć slady bo łatwo o wypadek czy łatwo sie ukryć walka była od zawsze "
i ja sie zgadzam - jesli maja byc statki, to walka na morzu musi byc!
Katarzyna napisala: "walka na wodzie to byłoby dużo nowych opcji a ja nie wiem czy Boro ma aż tak dużo czasu...."
"a może stworzymy okręty (różne rodzaje kombinacje możliwości) i ostrzał z nich... ale to już temat na inną gę... BITWY MORSKIE.. :) może Boro coś takiegoś stworzy w przyszłości... :)"
i z tym rowniez sie zgadzam - bitwy morskie to juz zbyt duza komplikacja - na inna gre :)
i jak rozwiazac ten paradoks, ze moim zdaniem oboje macie racje?
i ja sie zgadzam - jesli maja byc statki, to walka na morzu musi byc!
Katarzyna napisala: "walka na wodzie to byłoby dużo nowych opcji a ja nie wiem czy Boro ma aż tak dużo czasu...."
"a może stworzymy okręty (różne rodzaje kombinacje możliwości) i ostrzał z nich... ale to już temat na inną gę... BITWY MORSKIE.. :) może Boro coś takiegoś stworzy w przyszłości... :)"
i z tym rowniez sie zgadzam - bitwy morskie to juz zbyt duza komplikacja - na inna gre :)
i jak rozwiazac ten paradoks, ze moim zdaniem oboje macie racje?
Nie wiem gdzie widzicie problem w bitwach morskich - przecież można rozstrzygać je tak jak w starym laventharze (zastosować jego sposob rozstrzygania bitew 1. Ostrzał - łodzie/statki się zblizają do siebie 2. walka wręcz na pokładzie. (nie ma szarż:) i ograniczenie, że na statku nie może być oddziałów konnicy tj. konie mogą być transportowane jako towar, odddział konnicy musi być przekształcony do piechoty przed wejściem i z powrotem może być konnicą po zejściu na brzeg.
Wprowadzenie statków wyrównało by trochę szanse księstw sródlądowych i nadmorskich:)
Wprowadzenie statków wyrównało by trochę szanse księstw sródlądowych i nadmorskich:)
Mógł by być też pakiet wyspiarski
O jejku;) widze że sie sporo pojawiło pomysłów, i dobrze. Mnie tak naprawde ciekawi opinia Bora, bo to On ma głos ostateczny. Pozatym ma zdroworozsądkowe podejście. Co do bitew morskich to nie upierał bym się choć wizja okrętów blokujących porty jest kusząca, tylko że zaraz nam się zrobią z laventhara piraci karaibów;). Tylko z drugiej strony jak ktoś nam postawi łódź pod stolicą to może to być drażniace, to racja, więc chyba bez jakichś potyczek sie nie obedzie.
Post #20, autor:
kozak
napisany: 16. lipca 2006, niedziela, 18:53
zmieniany przez autora, 16. lipca 2006, 18:54
napisany: 16. lipca 2006, niedziela, 18:53
zmieniany przez autora, 16. lipca 2006, 18:54
Slaton: problem z bitwami polega na tym, ze realizm wymagalby aby kazda para wrogich okretow tworzyla niezalezny front - czyli walka powinna byc ciagiem pojedynczych bitew (statek vs statek)
alternatywnie mozna by kazdy okret traktowac jako jednostke (ktora albo przezyje, albo zginie - w calosci) i frontem bylaby jakas liczba okretow - trafienie okretu mogloby prowadzic do jego zatopienia -> taki mechanizm latwiejszy do zrealizowania, pasowalby jednak do bitew okretow z armatami, a nie lodek z wojakami na pokladzie...
alternatywnie mozna by kazdy okret traktowac jako jednostke (ktora albo przezyje, albo zginie - w calosci) i frontem bylaby jakas liczba okretow - trafienie okretu mogloby prowadzic do jego zatopienia -> taki mechanizm latwiejszy do zrealizowania, pasowalby jednak do bitew okretow z armatami, a nie lodek z wojakami na pokladzie...
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
