Najświeższe wątki:
Zasady gry
Poprawność :)
Wątek w temacie: Inne
Ogólnie rzecz biorąc nauczyciele są tymi dorosłymi z którymi dzieciaki mają największy i najdłuższy kontakt. Wpływ tego kontaktu na kształtowanie się postaw u młodych ludzi jest trudny do przecenienia stąd nawet nawet ustawodawca zażądał by pedagogami były tylko osoby o nieposzlakowanej opinii moralnej.
To tyle teorii.
To tyle teorii.
Jakiego typu są moje zastrzeżenia? ano takiego, że na pierwszym miejscu jest dobro mojego dziecka, a nie prawa mniejszości seksualnych. Tyle, że ostatnio Rodzic ma coraz mniejsze prawa i nie może protestować przeciwko niczemu praktycznie.
A dla mnie poświęcanie dobra dzieci w imię poprawności politycznej, to już zbrodnia. I nie mówię tu tylko o dopuszczeniu homo do nauczania, ale także o jakości materiałów dydaktycznych.
A dla mnie poświęcanie dobra dzieci w imię poprawności politycznej, to już zbrodnia. I nie mówię tu tylko o dopuszczeniu homo do nauczania, ale także o jakości materiałów dydaktycznych.
Post #43, autor:
von bati
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 18:09
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 18:14
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 18:09
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 18:14
Cytat:
Ogólnie rzecz biorąc nauczyciele są tymi dorosłymi z którymi dzieciaki mają największy i najdłuższy kontakt. Wpływ tego kontaktu na kształtowanie się postaw u młodych ludzi jest trudny do przecenienia stąd nawet nawet ustawodawca zażądał by pedagogami były tylko osoby o nieposzlakowanej opinii moralnej.
Ja w młodości pasjonowałem się NBA i M.Jordanem. Zresztą kto z nas tym się nie pasjonował. Ale jakoś od tej fascynacji chyba żadnemu z was ani mi nie przybyło wzrostu i żaden z was nie został koszykarzem;P.
Wracając do Twojej wypowiedzi William. Równie dużo czasu co z nauczycielem dzieci spędzają z kierowcami gimbusów, sklepikarzami w szkolnym bufecie, paniami sprzątającymi szkołę, woźnymi, korepetytorami, pielęgniarkami szkolnymi, internistkami, psychologami szkolnymi, pedagogami, babciami klozetowymi, szatniarkami, etc... można tak długo. Jak się dobrze nad tym zastanowić to trudno znaleźć zawód który nie miał by jakiegoś tam wpływu na młodego człowieka. Nie koniecznie mówię teraz o czwartoklasiście ale o ogólnie osobie niepełnoletniej. Tu chyba się zgodzicie że dla jednego dziecka punktem odniesienia będzie pani z polskiego pięknie opowiadająca o dokonaniach Słowackiego a dla kogoś innego wzorem do naśladowania będzie strażak który rozwiesza węże gaśnicze za szkolnym oknem klasy od chemii;P. Czy tym wszystkim osobom mamy narzucić fakt że muszą być Hetero żeby wykonywać woje obowiązki? A czy heteroseksualny nauczyciel od techniki zionący od czasu do czasu alkoholem w szkole podstawowej nie powinien być traktowany jako źródło większego zgorszenia i deprawacji? Tutaj sami sobie odpowiedzcie na co w naszym kraju jest większe przyzwolenie społeczne.
A fakty są takie że żyjemy w ciemnym katolickim kraju w którym dobro człowieka od poczęcia do narodzin ma większe znaczenie niż szacunek do bliźniego jaki by nie był i jego dobro od narodzin do śmierci. I to jest smutne.
Nie wiem czy to wynika z wychowania czy też z zwyczajnego nie doinformowania czy po prostu prymitywizmu ale faktem jest iż alkoholizm, narkomania czy innego typu nałogi są elementem naszej codzienności z winy człowieka i wynikają z jego słabości. Nie mniej jednak są na pewno chorobami na które się zapada i z których się można wyleczyć. Nie można się na pewno wyleczyć z tego że jest się czarnym, białym, gejem, czy żydem. I jeśli ciesze się z tego że nie należę do jednej z tych grup mieszkając jednocześnie w Nadwiślańskim kraju to nie dlatego że jest to dla mnie powód do wstydu, ale dlatego że musiał bym spotykać się z opiniami takimi jak kilka powyższych co wydaje mi się było by bardzo trudne do zniesienia.
Bati tu nie chodzi o to czy ktoś jest hetero czy trans tylko o to czy epatuje tym otoczenie czy nie.
Parytety i prawa mniejszości są antydemokratyczne.
Nie zgadzam się na nadawanie jakiś specjalnych, dodatkowych praw działaczom jakiejś mniejszości. Każdy obywatel powinien być równy wobec prawa i to nam gwarantuje konstytucja. Podważanie tego jest niebezpieczne.
Nie zgadzam się na nadawanie jakiś specjalnych, dodatkowych praw działaczom jakiejś mniejszości. Każdy obywatel powinien być równy wobec prawa i to nam gwarantuje konstytucja. Podważanie tego jest niebezpieczne.
Post #46, autor:
von bati
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 18:25
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 18:35
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 18:25
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 18:35
#45 Nikt tutaj nie mówił o nadawaniu specjalnych praw ale o egzekwowaniu równouprawniania.
Zabranianie heteroseksualnym nauczycielom wykonywania swojego zawodu jest naruszeniem praw tych ludzi.
Nie wiem co tam robisz William i Kwadrat ale założę się że macie obaj taką cechę która was uplasuje wśród 5% społeczeństwa. Możemy zacząć od koloru włosów a skończyć na owłosieniu dużego palca lewej stopy. Coś tam się znajdzie. Ludzie są różni bo tak ich stworzyła natura. I powiedzmy że pojawia się reszta społeczeństwa która pod względem tej jednej cechy stanowi większość i ta większość wam mówi, nie William i Kwadrat nie możecie robić tego co robicie bo to nam przeszkadza. Zajmijcie się czymś innym.
Ludzie! Poza tym że ktoś jest hetero czy homoseksulany ma jeszcze milion innych przymiotów które będą go plasować wśród większości czy wśród mniejszości.
Co do parytetów to uważam że są one jedynym wykonalnym z punktu widzenia prawa sposobem na równouprawnienie. Tak samo jak w demokratycznych wyborach. 1000 osób głosuje. 500 ma taką opinię a 500 inną. Przełożenie jest takie że obie grupy są proporcjonalnie reprezentowane. A co jeśli głosuje 1000 a jednego zdania jest 900 a innego 100? Gdyby nie było reprezentowania mniejszości to te 100 osób w ogóle nie byłoby reprezentowane. Po to zatem jest prawo aby ZAPEWNIĆ odgórnie reprezentacje każdej z grup społecznych. Zestawcie sobie to z tym co napisałem wcześniej a uświadomicie sobie iż reprezentowanie i dbałość o prawa mniejszości jest w interesie każdego z nas bo zawsze znajdzie się taki aspekt naszego życia w którym będziemy w mniejszości.
Więc jeśli będąc akurat w większości i mając realny wpływ na wydarzenia i świat nas otaczający nie zapewnimy miejsca na ziemi dla aktualnej mniejszości to innym razem znajdując się w mniejszości może zabraknąć miejsca na świecie dla nas. To broń bardzo obusieczna i warto się zastanowić nad tym w trosce o własne dobro w przyszłości.
Zabranianie heteroseksualnym nauczycielom wykonywania swojego zawodu jest naruszeniem praw tych ludzi.
Nie wiem co tam robisz William i Kwadrat ale założę się że macie obaj taką cechę która was uplasuje wśród 5% społeczeństwa. Możemy zacząć od koloru włosów a skończyć na owłosieniu dużego palca lewej stopy. Coś tam się znajdzie. Ludzie są różni bo tak ich stworzyła natura. I powiedzmy że pojawia się reszta społeczeństwa która pod względem tej jednej cechy stanowi większość i ta większość wam mówi, nie William i Kwadrat nie możecie robić tego co robicie bo to nam przeszkadza. Zajmijcie się czymś innym.
Ludzie! Poza tym że ktoś jest hetero czy homoseksulany ma jeszcze milion innych przymiotów które będą go plasować wśród większości czy wśród mniejszości.
Co do parytetów to uważam że są one jedynym wykonalnym z punktu widzenia prawa sposobem na równouprawnienie. Tak samo jak w demokratycznych wyborach. 1000 osób głosuje. 500 ma taką opinię a 500 inną. Przełożenie jest takie że obie grupy są proporcjonalnie reprezentowane. A co jeśli głosuje 1000 a jednego zdania jest 900 a innego 100? Gdyby nie było reprezentowania mniejszości to te 100 osób w ogóle nie byłoby reprezentowane. Po to zatem jest prawo aby ZAPEWNIĆ odgórnie reprezentacje każdej z grup społecznych. Zestawcie sobie to z tym co napisałem wcześniej a uświadomicie sobie iż reprezentowanie i dbałość o prawa mniejszości jest w interesie każdego z nas bo zawsze znajdzie się taki aspekt naszego życia w którym będziemy w mniejszości.
Więc jeśli będąc akurat w większości i mając realny wpływ na wydarzenia i świat nas otaczający nie zapewnimy miejsca na ziemi dla aktualnej mniejszości to innym razem znajdując się w mniejszości może zabraknąć miejsca na świecie dla nas. To broń bardzo obusieczna i warto się zastanowić nad tym w trosce o własne dobro w przyszłości.
Cytat:
Bati tu nie chodzi o to czy ktoś jest hetero czy trans tylko o to czy epatuje tym otoczenie czy nie.
Pełna zgoda, tylko jak nadmieniłem wcześniej, nauczyciel w szkole nie powinien epatować seksualnością nawet jak jest hetero, bo szkoła to nie miejsce do tego. Mieszanie do tego orientacji seksualnej to chyba nadużycie.
Cytat:
ano takiego, że na pierwszym miejscu jest dobro mojego dziecka, a nie prawa mniejszości seksualnych. Tyle, że ostatnio Rodzic ma coraz mniejsze prawa i nie może protestować przeciwko niczemu praktycznie.
Tak się zastanawiam czy piszesz to by podgrzać temperaturę dyskusji czy faktycznie tak myślisz. Równie dobrze możnaby sobie zażyczyć, aby nauczyciele nie byli łysi, bo wtedy są pewnie kryptofaszystami, albo aby nie ubierali się na czerwono, bo wtedy to skryci komuniści. Poszerzajmy tą listę wyjątków dalej i okaże się że nie ma komu uczyć.
Post #48, autor:
wiliam
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 18:29
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 18:30
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 18:29
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 18:30
[46] Ależ masz w stuprocentach rację - chodzi o to, że Wortigern chce mieć wpływ na to jaką postawę społeczną prezentuje osoba, która naucza jego potomstwo. Chyba nie chcesz mu odebrać prawa do wyboru wartości, których będzie nauczane jego dziecko?
Dokładnie. Parytety to czysto komunistyczna brednia. Pamietacie? Każdy miał miec równo- po 2 szczoteczki do zebów na rok, 10 rolek na łeb-etc. Absurd. Nie dziwię się iż komunistka Senyszyn w ten sposób mysli ale zeby Polacy wogóle nabierali sie na te czerwone brednie? To żaden postęp a krok wstecz do PRL-u.
Z PRL`u można było chociaż uciec na zachód a od tych bredni niestety tylko można uciec do Mozambiku ....
Post #51, autor:
Lomion
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 18:38
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 18:38
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 18:38
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 18:38
[48] Absolutnie nie. Ale co innego indywidualna decyzja rodzica dotycząca jego dziecka, a co podjęcie decyzji dotyczącej wszystkich dzieci, w tym także mojego. To właśnie brak odgórnego zakazu pozwala rodzicom podejmować niezależne decyzje, jego wprowadzenie jest po prostu podjęciem decyzji za nich - dla każdego identycznej.
Post #52, autor:
von bati
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 18:44
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 18:57
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 18:44
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 18:57
#48 Jak Wortigern chce mieć 100% wpływ na to w jaki sposób będzie wychowywane jego dziecko to niech je zamknie na 18 lat w piwnicy i samodzielnie żywi uczy i zabawia. nie rozumiem natomiast dlaczego ktoś miałby być pokrzywdzony i upokarzany dlatego że Wrotigern ma takie silne przekonania i mu on przeszkadza.
Sory ale z jednej strony masz Wrotigerna i jego święte przekonanie o tym że ktoś może, podkreślam "może" zdeprawować mu dziecko a z drugiej strony masz prawo innego człowieka do normalnego życia. Ja mając do wyboru godność jednego człowieka i uprzedzenia innego opowiadam się za tym pierwszym. Bo go lubię? Nie. A czemu, bo kiedyś mogę stanąć na jego miejscu w tej czy innej sytuacji.... po prostu.
#49
Mylisz ustawową ochronę mniejszości zapewniającą im reprezentatywny i proporcjonalny wpływ na obronę ich interesów tak aby nie zostały zakrzyczane przez większość z uzależnieniem pozycji człowieka od jego zdolności, umiejętności czy pracowitości. A tego mylić nie wolno!
O ile zatem każdy człowiek mający obywatelstwo polskie ma zbliżone prawa i obowiązki to nie każdy człowiek z obywatelstwem polskim ma mieć taki sam samochód czy dom. To są dwie różne kwestie.
Sory ale z jednej strony masz Wrotigerna i jego święte przekonanie o tym że ktoś może, podkreślam "może" zdeprawować mu dziecko a z drugiej strony masz prawo innego człowieka do normalnego życia. Ja mając do wyboru godność jednego człowieka i uprzedzenia innego opowiadam się za tym pierwszym. Bo go lubię? Nie. A czemu, bo kiedyś mogę stanąć na jego miejscu w tej czy innej sytuacji.... po prostu.
#49
Cytat:
Dokładnie. Parytety to czysto komunistyczna brednia. Pamietacie? Każdy miał miec równo- po 2 szczoteczki do zebów na rok, 10 rolek na łeb-etc. Absurd. Nie dziwię się iż komunistka Senyszyn w ten sposób mysli ale zeby Polacy wogóle nabierali sie na te czerwone brednie? To żaden postęp a krok wstecz do PRL-u.
Mylisz ustawową ochronę mniejszości zapewniającą im reprezentatywny i proporcjonalny wpływ na obronę ich interesów tak aby nie zostały zakrzyczane przez większość z uzależnieniem pozycji człowieka od jego zdolności, umiejętności czy pracowitości. A tego mylić nie wolno!
O ile zatem każdy człowiek mający obywatelstwo polskie ma zbliżone prawa i obowiązki to nie każdy człowiek z obywatelstwem polskim ma mieć taki sam samochód czy dom. To są dwie różne kwestie.
[52] czym innym jest tolerancja dla mniejszości a czym innym tolerancja dla propagowania przez nich swoich poglądów.
Skoro nauczyciel nie może mówić w szkole, że PIS jest be a PO cacy to chyba także nie powinien obnosić się ze swoją orientacją seksualną. I tu w pełni zgadzam się z Wortigernem, to tak jak temat tatuaży u nauczycielek - nikt im nie zabroni ich mieć ale obnoszenie się z nimi po szkole to już całkiem co innego.
Chyba, że już doszliście do etapu w którym w-fista (facet) w garsonce jest czymś całkowicie naturalnym.
Skoro nauczyciel nie może mówić w szkole, że PIS jest be a PO cacy to chyba także nie powinien obnosić się ze swoją orientacją seksualną. I tu w pełni zgadzam się z Wortigernem, to tak jak temat tatuaży u nauczycielek - nikt im nie zabroni ich mieć ale obnoszenie się z nimi po szkole to już całkiem co innego.
Chyba, że już doszliście do etapu w którym w-fista (facet) w garsonce jest czymś całkowicie naturalnym.
I znów się zgadzamy, tyle że nie zgadzamy. Fakt, nauczyciel nie może obnosić się w szkole ze swoją orientacją seksualną - tylko że niezależnie od tego jaka ona jest. Tak samo jak nie może mówić że PIS czy PO jest be, ale myśleć (czyt. mieć poglądy polityczne) zabronić mu nie można.
Post #55, autor:
von bati
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 19:11
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 19:14
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 19:11
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 19:14
#53 Co masz na myśli propagowanie? Bo mam wrażenie że chyba o definicje i zakres tego słowa toczy się dyskusja. Dla jednym propagowaniem będzie fakt że ktoś homoseksualny oddycha tym samym powietrzem a dla kogoś innego ta granica będzie leżeć gdzie indziej.
Nie wiem czy dostrzegasz ale to propagowanie może mieć trudne do określenia granice. W efekcie pojawi się grupa rodziców która uzna że sama obecność takiego homoseksulanego nauczyciela w szkole już będzie wystarczającym propagowaniem jego poglądów. Zresztą o jakich poglądach my tu mówimy. To nie jest kwestia poglądów tylko natury która tych ludzi tak stworzyła.
Sęk w tym że czytając Twoje posty można wywnioskować że homoseksualizmem można się zarazić albo kogoś do tego przekonać. Wybacz ale trudno mi sobie wyobrazić argumenty których trzeba by użyć żeby ktoś mnie przekonał do tego żebym stał się homoseksualny... Co więcej, zauważ jedno. Czy w szkołach dzieci dowiedzą się czy się nie dowiedzą o tym że istnieje takie coś jak homoseksualizm to i tak jakaś ich część będzie miała takie skłonności i tyle. Tak już jest, po prostu.
Obawa że homoseksualny nauczyciel o którego skłonnościach powszechnie wiadomo jest wstanie sprawić, iż nasz syn też będzie taki jest tak samo uzasadniona jak to że nasz homoseksualny syn nauczany przez nauczyciela o powszechnie znanej heteroseksualności nagle "ozdrowieje" i też stanie się heteroseksualny. Wybacz, ale dla mnie to są brednie. To tak jak byś obawiał się że czarny nauczyciel sprawi iż w przyszłości Twoje dziecko zapragnie być czarne...
Nie wiem czy dostrzegasz ale to propagowanie może mieć trudne do określenia granice. W efekcie pojawi się grupa rodziców która uzna że sama obecność takiego homoseksulanego nauczyciela w szkole już będzie wystarczającym propagowaniem jego poglądów. Zresztą o jakich poglądach my tu mówimy. To nie jest kwestia poglądów tylko natury która tych ludzi tak stworzyła.
Sęk w tym że czytając Twoje posty można wywnioskować że homoseksualizmem można się zarazić albo kogoś do tego przekonać. Wybacz ale trudno mi sobie wyobrazić argumenty których trzeba by użyć żeby ktoś mnie przekonał do tego żebym stał się homoseksualny... Co więcej, zauważ jedno. Czy w szkołach dzieci dowiedzą się czy się nie dowiedzą o tym że istnieje takie coś jak homoseksualizm to i tak jakaś ich część będzie miała takie skłonności i tyle. Tak już jest, po prostu.
Obawa że homoseksualny nauczyciel o którego skłonnościach powszechnie wiadomo jest wstanie sprawić, iż nasz syn też będzie taki jest tak samo uzasadniona jak to że nasz homoseksualny syn nauczany przez nauczyciela o powszechnie znanej heteroseksualności nagle "ozdrowieje" i też stanie się heteroseksualny. Wybacz, ale dla mnie to są brednie. To tak jak byś obawiał się że czarny nauczyciel sprawi iż w przyszłości Twoje dziecko zapragnie być czarne...
Cytat:
Ja w młodości pasjonowałem się NBA i M.Jordanem. Zresztą kto z nas tym się nie pasjonował.
Ja :)
Następnie Bati pisze:
Cytat:
A fakty są takie że żyjemy w ciemnym katolickim kraju
Rozumiem Bati, że w związku z tym czujesz się mniejszością, jako że jesteś jasny i nie jesteś katolik. Jasna jest więc Twa dbałość o prawa małych grup społecznych, takich jak np. homoseksualiści zwani gejami, bo jak wiadomo te pierwsze sformułowanie jest obraźliwe. To rozumiem.
W Twych wywodach nie znalazłem jednak ścieżki, która by wiodła do usprawiedliwienia mniejszości radośnie urągającej swym bliźnim (rodakom zresztą), choć twierdzisz, że
Cytat:
Ja mając do wyboru godność jednego człowieka i uprzedzenia innego opowiadam się za tym pierwszym.
Nie jest jednak tak źle. Twoja wypowiedź może stanowić logiczną i konsekwentną całość, jeśli przyjąć, że "godność człowieka" w Twoim rozumieniu to "godność człowieka należącego do dowolnej mniejszości". Czy o to chodziło? Ja co prawda nie zgadzam się z tym, ale cieszę się, że świat wciąż mnie zadziwia.
Cytat:
Co do parytetów to uważam że są one jedynym wykonalnym z punktu widzenia prawa sposobem na równouprawnienie.
A jak ty Bati sobie wyobrażasz partytety. 50% kobiet w sejmie, 50% mężczyzn? Poza tym 20% garbatych, 20% wąsatych, 35% łysych, itd? 0,5% homoseksualistów, 0,2% transwestytów, 0,1% nekrofili, a reszta normalnych ludzi?
Parytety to kompletna bzdura. Czy powininiśmy też wprowadzić partytety wśród pracowników kopalni, czy tylko tam gdzie chodzi o władzę? Może jeszcze w ramach równouprawnienia wymusić prawnie równe pensje na tych samych stanowiskach. Na przykład murarz kobieta nie może zarabiać mniej niż murarz mężczyzna. Niańka kobieta nie może zarabiać więcej niż niańka mężczyzna. I w ramach równouprawnienia wprowadzić odgórne parytety na zawód nianiek, przecież tutaj ewidentnie mężczyźni są dyskryminowani, w podtekście jest, że w tym naszym ciemnogrodzie ludzie uważają, że kobieta lepsza będzie jako niańka niż mężczyzna. Zwalczajmy te zabobony.
Cytat:
Tak samo jak w demokratycznych wyborach. 1000 osób głosuje. 500 ma taką opinię a 500 inną. Przełożenie jest takie że obie grupy są proporcjonalnie reprezentowane. A co jeśli głosuje 1000 a jednego zdania jest 900 a innego 100? Gdyby nie było reprezentowania mniejszości to te 100 osób w ogóle nie byłoby reprezentowane.
A tego to nie rozumiem. Co to ma do parytetów?
Co się tyczy homoseksualistów. Trzeba być w stosunku do nich tolerancyjnym, dopóki jest to ich prywatna sprawa, co mnie obchodzi co sobie dwóch panów robi prywatnie w łóżku. Ale do czasu, aż nie będą chcieli promować tego swojego homoseksualizmu, np w szkole, nazywając to normalnością, lobbując za wprowadzeniem do szkół programów nauczających o homoseksualiźmnie jako normalności, itd. Większość ludzi sobie nie życzy, aby ich dzieci były indoktrynowane przez lobby gejowskie. Takie działania trzeba zwalczać z pełną mocą.
#55 - nie przypisuj mi intencji, których nigdy nie wygłosiłem. Swojego czasu mieszkałem w bloku w którym mieszkała także para płci jednej i to w dodatku męskiej. I tu Cię dość mocno zaszokuję - obaj panowie byli wyjątkowo kulturalni i sympatyczni. W bloku mieszkała też spora grupa klasycznych przedstawicielek ciemnogrodu co dziennie drepcząca do kościoła i .... właśnie i nic z tego nie wynikało. Panowie sobie mieszkali, babcie się modliły i nikt do nikogo nie miał do nic pretensji, wszyscy mówili sobie dzień dobry.
Teraz inna sytuacja. Znajomy w sklepie dał w zemby facetowi który go zaczął łapać za tyłek. Zgadnij kto został obsobaczony przez panienki z obsługi?
Tu jest nasz problemem, który mi akurat przeszkadza - my (jako naród) popadamy ze skrajności w skrajność. Jak przeżyjemy okres w którym zyskujemy opinię największych ksenofobów w Europie to natychmiast wchodzimy w okres czczenia i kultywowania różnych odmienności aż w przesadny sposób.
Teraz inna sytuacja. Znajomy w sklepie dał w zemby facetowi który go zaczął łapać za tyłek. Zgadnij kto został obsobaczony przez panienki z obsługi?
Tu jest nasz problemem, który mi akurat przeszkadza - my (jako naród) popadamy ze skrajności w skrajność. Jak przeżyjemy okres w którym zyskujemy opinię największych ksenofobów w Europie to natychmiast wchodzimy w okres czczenia i kultywowania różnych odmienności aż w przesadny sposób.
Post #59, autor:
von bati
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 20:08
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 20:19
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 20:08
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 20:19
#57 Nie no. Mówiąc o parytetach miałem na myśli dostęp do funkcji społecznych na które to funkcje wszyscy pospołu płacimy. Więc czy kobiety i mniejszości powinny być proporcjonalnie w sejmie reprezentowane? Uważam że tak a czemu nie? Ilu tych posłów teraz mamy? 360? Twierdzicie że nie ma w Polsce 180 mądrych i kompetentnych kobiet? Dobre sobie... To skoro są to czemu nie ma ich w sejmie w takiej liczbie? Ile ich tam jest? 5 czy 10? To jest powód do refleksji czyż nie?
Natomiast pisałem też o uzależnieniu pełnionej funkcji od predyspozycji, umiejętności i zdolności.... czytaj uważniej.
#57 Nie no William, obaj wiemy że nie chodzi mi o kultywowanie homoseksualizmu ale o zaakceptowanie go jako czegoś co po prostu występuje w przyrodzie i nie wymaga farmakologicznego leczenia.
Co do sytuacji o której napisałeś. Powiem ci tak. Jest budująca. Czemu? Ano temu bo jak mówią statystyki jakieś 5-7% populacji jest właśnie taka. A to oznacza iż jeśli w każdym bloku będzie jedna taka para to będzie to oznaczało iż ta ogromna masa ludzi przestała się wstydzić samych siebie i wyszła gdzieś tam z ukrycia. A że piszesz o tym jako o czymś spektakularnym to oznacza to jedynie tyle iż w tej materii jest jeszcze długa droga przed nami wszystkimi.
A co do tego że ktoś dostał po pysku, w takiej samej sytuacji kobieta by gościa spoliczkowała. Nie ma tu nic dziwnego. Normalna reakcja obronna na nieobyczajne zachowanie.
#56 To jest moja opinia, mam do niej prawo jak ty do swojej. wyraziłem przekonanie że homofobia, zydofobia i generalnie większość fobii w tym kraju ma podłoże bądż to religine bądź polityczne. Jesteśmy krajem w którym jeszcze jakieś 20-30 lat temu panował system socjalistyczny. W efekcie post socjalizm i katolicyzm jako dwa skrajne światopoglądy na kwestię duchowości i zachowań ludzkich ścierają się dużo mocniej niż gdzie indziej. Zauważ że w krajach które nie doświadczyły dobrodziejstw komunizmu oraz zostawiły fundamentalizm religijny parę wieków temu za sobą świat jest dużo bliższy temu któremu ja hołduje niż temu o którym piszecie wy.
Pisząc o Polsce jako "o ciemnym katolickim kraju" mogłem wyrażać życzenie iż stanie się kiedyś "jasnym katolickim krajem". Sam katolicyzm nie jest zły o ile pozostaje w zgodności z zasadami które sam głosi. Jeśli jednak pokrzykujemy o miłości bliźniego a jednocześnie szukamy żydów, komunistów i gejów i piętnujemy za to, to określenie "ciemny" jest jak najbardziej na swoim miejscu.
Natomiast pisałem też o uzależnieniu pełnionej funkcji od predyspozycji, umiejętności i zdolności.... czytaj uważniej.
#57 Nie no William, obaj wiemy że nie chodzi mi o kultywowanie homoseksualizmu ale o zaakceptowanie go jako czegoś co po prostu występuje w przyrodzie i nie wymaga farmakologicznego leczenia.
Co do sytuacji o której napisałeś. Powiem ci tak. Jest budująca. Czemu? Ano temu bo jak mówią statystyki jakieś 5-7% populacji jest właśnie taka. A to oznacza iż jeśli w każdym bloku będzie jedna taka para to będzie to oznaczało iż ta ogromna masa ludzi przestała się wstydzić samych siebie i wyszła gdzieś tam z ukrycia. A że piszesz o tym jako o czymś spektakularnym to oznacza to jedynie tyle iż w tej materii jest jeszcze długa droga przed nami wszystkimi.
A co do tego że ktoś dostał po pysku, w takiej samej sytuacji kobieta by gościa spoliczkowała. Nie ma tu nic dziwnego. Normalna reakcja obronna na nieobyczajne zachowanie.
#56 To jest moja opinia, mam do niej prawo jak ty do swojej. wyraziłem przekonanie że homofobia, zydofobia i generalnie większość fobii w tym kraju ma podłoże bądż to religine bądź polityczne. Jesteśmy krajem w którym jeszcze jakieś 20-30 lat temu panował system socjalistyczny. W efekcie post socjalizm i katolicyzm jako dwa skrajne światopoglądy na kwestię duchowości i zachowań ludzkich ścierają się dużo mocniej niż gdzie indziej. Zauważ że w krajach które nie doświadczyły dobrodziejstw komunizmu oraz zostawiły fundamentalizm religijny parę wieków temu za sobą świat jest dużo bliższy temu któremu ja hołduje niż temu o którym piszecie wy.
Pisząc o Polsce jako "o ciemnym katolickim kraju" mogłem wyrażać życzenie iż stanie się kiedyś "jasnym katolickim krajem". Sam katolicyzm nie jest zły o ile pozostaje w zgodności z zasadami które sam głosi. Jeśli jednak pokrzykujemy o miłości bliźniego a jednocześnie szukamy żydów, komunistów i gejów i piętnujemy za to, to określenie "ciemny" jest jak najbardziej na swoim miejscu.
Post #60, autor:
Andrazar
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 20:21
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 20:29
napisany: 23. lutego 2010, wtorek, 20:21
zmieniany przez autora, 23. lutego 2010, 20:29
Cóż nie zgodzę się z poglądem, że z alkoholizmu, lub narkomanii można się wyleczyć. Ćpunem, czy alkoholikiem będziesz do końca życia i co najwyżej możesz pozostać w abstynencji i kontrolować toczący cię głód.
Dlaczego w tych samych kategoriach nie spojrzeć na gejów? Nie muszę realizować swojej potrzeby a zachować wstrzemięźliwość jak dwóch wyżej przywołanych przedstawicieli zaburzeń psychofizycznych.
Ale chciałem tu powiedzieć coś innego. Otóż gejem można zostać nawet będąc zdrowym osobnikiem i wiele tu zależy od presji/norm stosowanych przez otoczenie.
Weźmy np. starożytną Grecję. Jednego z głównych protoplastów naszej cywilizacji. Otóż tam kobiety nie były zbyt szanowane. Nikt ich specjalnie nie kultywował, bo to męskie ciało było w kręgu zainteresowania, po to stworzono igrzyska, by oglądać pięknych, smukłych, nagich młodzieńców, a gdzie na trybunach sadzano kobiety w najdalszych rzędach (na równi z niewolnikami zapewne).
Co "chuligani" w męskim wydaniu wypisywali na murach amfiteatrów kocham "apolla", a nie Krysię.
A Aleksander, ten wielki grecki wojownik czyż nie był pedziem?
Podsumowując homoseksualizm to niekoniecznie rzecz wrodzona. Może też być wyuczony, narzucony przez obowiązujące normy społeczne. Dodam, że wielu nastolatków ma chwilowe wątpliwości co do swojej orientacji i taka powszechna akceptacja homoseksualizmu i wpadnięcie w nieodpowiednie towarzystwo może łatwo ze zdrowej osoby zrobić biseksualistę.
Ach, podam jeszcze przykłady - święty grecki oddział - bodaj 400 homoseksualistów walczących ramie w ramię obok swoich kochanków, Ci nigdy nie mogli zawieść w walce, a najsławniejsi greccy wojownicy - Spartanie, grupowani od 7 roku życia w męskich szkołach wojowników, czy oni ze sobą nie sypiali?
Dlaczego w tych samych kategoriach nie spojrzeć na gejów? Nie muszę realizować swojej potrzeby a zachować wstrzemięźliwość jak dwóch wyżej przywołanych przedstawicieli zaburzeń psychofizycznych.
Ale chciałem tu powiedzieć coś innego. Otóż gejem można zostać nawet będąc zdrowym osobnikiem i wiele tu zależy od presji/norm stosowanych przez otoczenie.
Weźmy np. starożytną Grecję. Jednego z głównych protoplastów naszej cywilizacji. Otóż tam kobiety nie były zbyt szanowane. Nikt ich specjalnie nie kultywował, bo to męskie ciało było w kręgu zainteresowania, po to stworzono igrzyska, by oglądać pięknych, smukłych, nagich młodzieńców, a gdzie na trybunach sadzano kobiety w najdalszych rzędach (na równi z niewolnikami zapewne).
Co "chuligani" w męskim wydaniu wypisywali na murach amfiteatrów kocham "apolla", a nie Krysię.
A Aleksander, ten wielki grecki wojownik czyż nie był pedziem?
Podsumowując homoseksualizm to niekoniecznie rzecz wrodzona. Może też być wyuczony, narzucony przez obowiązujące normy społeczne. Dodam, że wielu nastolatków ma chwilowe wątpliwości co do swojej orientacji i taka powszechna akceptacja homoseksualizmu i wpadnięcie w nieodpowiednie towarzystwo może łatwo ze zdrowej osoby zrobić biseksualistę.
Ach, podam jeszcze przykłady - święty grecki oddział - bodaj 400 homoseksualistów walczących ramie w ramię obok swoich kochanków, Ci nigdy nie mogli zawieść w walce, a najsławniejsi greccy wojownicy - Spartanie, grupowani od 7 roku życia w męskich szkołach wojowników, czy oni ze sobą nie sypiali?
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
