Najświeższe wątki:
Zasady gry
Potęga Beerlandu oczami sąsiadów
Wątek w temacie: Anima Solidus
Pozrawiam was!
Jam jest Nebuchadrezzar.
Ku przestrodze.
Ja wiedzę przekazuję wam.
I. Wstępu słowo
Beerland, władane przez Piwożłopa Gnuśnego, początkowo rolnicze księstwo pokój deklarujące, obecnie największa potęga wschodu, a może i całego Anima Solidus. Zadać sobie pytanie można skąd teraz taka siła jego. Część z was to wie, część się domyśla. Przedstawię wam jak to wyglądało z perspektywy Nebuchadrezzara XII władcy księstwa Babylonu, sąsiada jego, który właśnie pada pod naporem beerlandzkiej armii.
Osada Babylon - ma stolica mieściła się na górze pośród stepów i złoża rudy tam były. Niedaleko dostęp do węgla też miałem, więc potencjał duży księstwo me miało, acz zachciało mi się w sojusz zabawić, gdyż moda taka panowała czasu swego.
II. Sąsiedzi moi.
Sojusz starałem się zawrzeć z każdym kogom napotkał, acz nie każdy na sojusznika nadawał się. Na wschodzie miałem jeno ocean. Na północnym wschodzie od mych ziem leżało rolnicze księstwo Polan, z którym układać się starałem, acz coraz rzadziej władca ich Bolesław na listy odpisywał a wkrótce całkiem ze świata odszedł. Na północnym zachodzie rolnicze księstwo Beerlandu, z którym szybko dogadałem się i współpracę postanowiliśmy. Na zachodzie górnicze księstwo Dyskert władane przez Havelocka Vetinari - z którym jeszcze lepiej dogadałem się, stolicę swą wkrótce mi pokazał oraz skontaktował mnie z równie przyjaznym Antygonem władającym Bizancjum. Tak powstał sojusz, do którego żem dążył, a który potem zgubny okazał się. Postanowiliśmy w tajemnicy utrzymać go, acz nie każdego intencje czyste były, jak potem okazało się. Miałem jeszcze jednego sąsiada, z którym sprzeczki miałem, to Huang władca Cin, który początkowo największym mym zmartwieniem był, aż przyszedł czas zmartwień większych.
III. Początkowa sytuacja Beerlandu.
Wracając do Beerlandu wiem, że przed wszelkimi podbojami miał co najmniej cztery osady w tym 3 na łąkach a jedną na stepie nad wodą. Możliwe też, że miał więcej osad, lecz mogłem nie widzieć wszystkich. Już na samym początku zgadał się z Ludwikiem z Panonii - góralem i wiem, że ich współpraca jest bardzo ścisła, potem udało mu się takoż dogadać z władcą Skane, acz dokładnej wiedzy, jak mocno współpracują, nie mam.
IV. Tajny sojusz.
Przy okazji warto powtórzyć, iż powstał też sojusz Bizancjum-Dyskert-Babylon-Beerland, który staraliśmy się przed światem ukryć, ale korespondowaliśmy dużo między sobą i plany wspólne mieliśmy. Szczerze się żem w ten sojusz zaangażował, kłamliwym będąc wobec władców innych, zaś swym sojusznikom o wszystkim mówiąc i osady swe przed nimi odkrywając. Jednym z tych wspólnych planów była wojna z Oostenreede. W tym celu zaopatrzyliśmy wojsko Beerlandu w broń, żywność, talary. Ta armia została użyta przeciwko nam, za co chwała Piwożłopowi, gdyż nauczkę dał stadnym instynktom władców co poniektórych (w tem i niżej podpisanego) i nadzieję mam, że innych też nauczy.
V. Zdrada Piwożłopa.
O tym, że Piwożłop zdradzi ani żem nie wiedział, ani się nawet nie domyślał żem. A jego zdrada rozpoczęła bieg wydarzeń wielce niefortunny dla księstwa Babylonu.
Piwożłop zamiast walczyć z Eyckiem, dogadał się z nim był się. Piwożłop uderzył na Dyskert podczas gdy Eyck zaatakował Bizancjum. Po tym wydarzeniu wielce zmieszany żem był i rychło swój koniec przeczuwałem, acz wcale aż tak szybko nie nastąpił. Piwożłop zapewniał o swych przyjaznych planach wobec mnie, podczas gdy reszta zainteresowanych stron już mnie za sprzymierzeńca Beerlandu uznała, przeto ja dużo do powiedzenia mieć nie mogłem. Ze względu na potęgę bliskiego sąsiada otwarcie przeciwko niemu zwracać się nie mogłem, zaś moje próby dyskretnego zwracania się do potencjalnych wrogów Beerlandu za wiarygodne odbierane nie były.
VI. Upadek Babylonu.
Najgorszym jednak było to, iż w tym okresie bezpośrednio po zdradzie sytuacja sprawiła, że obecnym przy władaniu księstwem być nie mogłem, wielce jestem wdzięczny memu zastępcy, acz wszystko mogłoby potoczyć się inaczej, gdybym do księstwa dostęp zachował.
Już po przekazaniu Beerlandowi kolczug, łuków, pancerzy, żywności i talarów - księstwo me było nieco do tyłu. Zaś następnie nastąpiły po sobie następujące zdarzenia:
1) Bunt Polan
Polanie zostali bez władcy. Posiadali dwie osady duże Gniezno z ostrokołem oraz mniejszy Kraków bez systemów obronnych. W czasie gdy Beerland oblegał Gniezno ja oblegałem Kraków. Armii posłaliśmy tyle jedynie, aby do oblegania wystarczyło, nie zaś do szturmu. Jednocześnie posłałem list do władcy Polan, by jak tylko wróci na tron poinformował mnie o tym, to oblężenie przerwę. Listu żadnego żem nie dostał, jedynie za sprawą interwencji Patrona Polanie zaatakowali oddziały oblegające. W późniejszym czasie czyn ten został uznany za niewłaściwy, gdyż my jako władcy przewidzieć go nie mogliśmy. Wojowie nasi polegli wskrzeszeni zostali. Zastępca mój dostał list od Patrona, że oddział przebywający w pobliżu osady Polan naraża się na atak ze strony mieszkańców. Jako, że ledwo co zastępstwo swe zaczął nie zrozumiał dokładnie o co chodzi i oddziału nie wycofał, co skończyło się powtórnym atakiem ze strony Polan - tym razem już nieodwołalnym. Tak poległa połowa mej ówczesnej armi.
2) Zemsta Dyskertu.
Havelock Vetinari zacny władca Dyskertu widząc, że z armią Beerlandu szans nie ma maruderów ze swych ziem do mego księstwa. Gdybym obecny wówczas był, mógłbym schronienie jeszcze zaproponować, gdyż miałem na oku źródło jeszcze jedno, którego jeszcze zasiedlić nie zdążyłem. Lecz Havelock przekonany, że ja również w spisku uczestniczyłem postanowił odchodząc zaszkodzić choć mi, skoro Piwożłopowi jak nie miał. Niezwykle zadziwiony i zasmucony byłem, gdy zastępca mój raport mi zdał, że resztki ludności Dyskertu zaatakowały moje nieprzygotowane na to osady. Niskie było ich morale, lecz duża ich liczba. Ostateczne liczba pojmanych niewolników wyniosła podobną ilość co straconych mych osadników, lecz przez czas pewien spustoszenie w osadach miałem, zaburzone zostało życie w mych osadach. Wyludnił mą stolicę, pod którą wkrótce podeszła armia kolejnego najeźdźcy.
3) Najazd Cin.
Południowego swego sąsiada Huanga szacunkiem darzę, gdyż jako jeden z niewielu niezwykle szczery w swych stosunkach był. Nie starał się przyjaźni na daremno deklarować. Nie ukrywał, że pokojowo nastawiony nie jest, zaś współpracą zainteresowany był, ale tylko taką realną, nie zaś słowną. Widząc, że na listy nie odpisuję z powodu nieobecności ruszył armią na moje ziemie. Dotarł pod mą stolicę wkrótce po rzezi jaką sprawił Havelock. Przyparty do muru rozpocząłem paktować, niekorzystny pokój zawarłem, przekazałem całe swe zapasy żelaza oraz utraciłem osadę z węglem.
W tym momencie księstwo me było już bezradne. Moje kolczugi nosiła armia Beerlandu. Zapasy żelaza powędrowały na południe, produkcja broni żelaznej stanęła w miejscu, gdyż nie miałem węgla.
VII. Próba podniesienia Babylonu.
Po powrocie pierwsze co zrobiłem, to z Chińczykiem się ułożyłem, następnie starałem się przywrócić siłę memu księstwu.
Udało mi się później jeszcze Kraków zdobyć. Pozostałem z czterema osadami około siedem setek osadników, acz duża była liczba niewolników, głównie Dyskertczyków oraz Polan.
Miałem nadzieję, że ze współpracy z Chińczykiem może uda się jakąś przeciwsiłę dla Beerlandu stworzyć. Piwożłop jednak nie dopuścił do tego i wyruszył armią na mojego południowego sąsiada, który jednocześnie miał już rozpoczęty konflikt zbrojny z Romanum.
VIII. Babylon zaatakowany przez Beerland.
Po zdobyciu stolicy Cin oraz zawarciu porozumienia z władcą Romanum Piwożłop skierował swe oddziały przeciwko mi.
Dobrze zrobił. Wspomagałem go, przy odpowiednich okolicznościach byćmoże pomagałbym mu do samego końca, nawet poparcia udzielając! Lecz gdyby jednak nadarzyła się poważna szansa, by mu poważnie zaszkodzić nie zawahałbym się. Będę lojalnym tak długo jak silny pozostanie i okazji do poważnej zdrady mieć nie będę - oto moje postanowienie było. Takoż myślę, że dobrze zrobił Piwożłop, że podbił księstwo Babylonu.
IX. Siła Beerlandu.
Opowiem coś o wojskach, które na me ziemie weszły. Ich liczba to 222 wrogów pragnących zabijać. Ponad sześćdziesięciu weteranów oraz dwukrotnie tyle doświadczonych wspomagana jest jeno przez garstkę żółtodziobów. Ich bronie to około dwóch setek kusz. Niemalże setka włóczni oraz niewiele mniej kolczug i tyleż pancerzy.
Jak już na wstępie pisałem miał Piwożłop i jego lud rolniczy co najmniej 4 osady początkowe oraz owocną współpracę z Panonią - góralem. Dorobił się uzbrojenia dla wojska swego, a ponadto dostał jeszcze dary od Babylonu i Dyskertu, gdy rzekomo na wojnę z Oostenreede wybierał się. Następnie podbił górnicze księstwo Dyskert zyskując co najmniej dwie osady w górach, a także złoża żelaza oraz węgla na użytek własny. Następnie podbił Cin - jeźdźca i osiedlił się w Tianjin - dawnej Cin stolicy oraz odebrał osadę węglową. Następnie skierował się przeciwko Babylonowi, podbił mą stolicę ze złożami żelaza, podbił moje dwie osady na stepie i oblega ostatnią. Wiem też, że co najmniej jedną ze swych osad na łące przekazał rozwijającej się Panoni. Wiem również, że północno-wschodnia część kontynentu była pusta i było tam kilka miejsc do założenia osady dogodnych. Najprawdopodobniej podzielił się na tamtejszych ziemiach z księstwem Skane, lecz ciężko powiedzieć na jakich zasadach.
Szacuję, że w chwili obecnej pod swoim władaniem posiada około dziesięciu osad z dostępem do wody pitnej. Acz wkrótce zyska jeszcze jedną, gdyż ma ostatnia osada w nieskończoność bronić się nie będzie mogła. Ponadto cały czas w pobliżu stoi Gniezno - choć u Polan bezkrólewie, to przejęcie pod swe władania ponad trzy setki zadowolonych mieszkańców za ostrokołem, bez uprzedniego wygłodzenia ich, prostym zadaniem nie jest.
X. Podsumowanie.
Piszę o tym wszystkim, gdyż uważam, że mam ja swój wkład w rozrost potęgi Beernalndu. To ja zaproponowałem Havelockowi oraz Antygonowi, by dozbroić armię Beerlandu, oraz przekonywałem, że warto mu zaufać. Robiłem tak, gdyż sam mu ufałem. Takoż sam osobiście udzieliłem mu nie lada wsparcia. W czwartym miesiącu gry przekazałem Piwożłopowi następujące uzbrojenie: 20 kolczug, 20 łuków, 10 pancerzy. Ponadto będąc góralem przekazałem rolnikowi: 50 talarów oraz 50 żywności. Wszystko na rzekomą wojnę z Oostenreede.
Nie wiem, czy wszyscy władcy Anima Solidus zdają sobie sprawę z tego co się dzieje na wschodzie, ale mym zdaniem lekceważyć Piwożłopa nie warto. Po zdobyciu mej ostatniej osady oraz Gniezna będzie kontrolował obszar niegdyś należący do 5 niezależnych księstw (Beerland, Polanie, Dyskert, Babylon, Cin) i będzie w posiadaniu około tuzina osad ze źródłem. Ponadto przypomnę, że w początkach Anima Solidus było 5 górników, zaś obecnie Piwożłop dwóch podbił (Dyskert, Babylon) a jednego niemalże zwasalizował (Panonia). Co teraz poczną władcy Anima Solidus od nich zależy. Możliwe także, że ocena ma jest przesadzona, może patrząc z sąsiedztwa na Beerland wyoblrzymiam jego potęgę, ale tak właśnie wygląda historia oraz obecna sytuacja z perspektywy Nebuchadrezzara XII, władcy Babylonu, który ze światem tym się żegna.
Tako rzekł
Nebuchadrezzar XII
Jam jest Nebuchadrezzar.
Ku przestrodze.
Ja wiedzę przekazuję wam.
I. Wstępu słowo
Beerland, władane przez Piwożłopa Gnuśnego, początkowo rolnicze księstwo pokój deklarujące, obecnie największa potęga wschodu, a może i całego Anima Solidus. Zadać sobie pytanie można skąd teraz taka siła jego. Część z was to wie, część się domyśla. Przedstawię wam jak to wyglądało z perspektywy Nebuchadrezzara XII władcy księstwa Babylonu, sąsiada jego, który właśnie pada pod naporem beerlandzkiej armii.
Osada Babylon - ma stolica mieściła się na górze pośród stepów i złoża rudy tam były. Niedaleko dostęp do węgla też miałem, więc potencjał duży księstwo me miało, acz zachciało mi się w sojusz zabawić, gdyż moda taka panowała czasu swego.
II. Sąsiedzi moi.
Sojusz starałem się zawrzeć z każdym kogom napotkał, acz nie każdy na sojusznika nadawał się. Na wschodzie miałem jeno ocean. Na północnym wschodzie od mych ziem leżało rolnicze księstwo Polan, z którym układać się starałem, acz coraz rzadziej władca ich Bolesław na listy odpisywał a wkrótce całkiem ze świata odszedł. Na północnym zachodzie rolnicze księstwo Beerlandu, z którym szybko dogadałem się i współpracę postanowiliśmy. Na zachodzie górnicze księstwo Dyskert władane przez Havelocka Vetinari - z którym jeszcze lepiej dogadałem się, stolicę swą wkrótce mi pokazał oraz skontaktował mnie z równie przyjaznym Antygonem władającym Bizancjum. Tak powstał sojusz, do którego żem dążył, a który potem zgubny okazał się. Postanowiliśmy w tajemnicy utrzymać go, acz nie każdego intencje czyste były, jak potem okazało się. Miałem jeszcze jednego sąsiada, z którym sprzeczki miałem, to Huang władca Cin, który początkowo największym mym zmartwieniem był, aż przyszedł czas zmartwień większych.
III. Początkowa sytuacja Beerlandu.
Wracając do Beerlandu wiem, że przed wszelkimi podbojami miał co najmniej cztery osady w tym 3 na łąkach a jedną na stepie nad wodą. Możliwe też, że miał więcej osad, lecz mogłem nie widzieć wszystkich. Już na samym początku zgadał się z Ludwikiem z Panonii - góralem i wiem, że ich współpraca jest bardzo ścisła, potem udało mu się takoż dogadać z władcą Skane, acz dokładnej wiedzy, jak mocno współpracują, nie mam.
IV. Tajny sojusz.
Przy okazji warto powtórzyć, iż powstał też sojusz Bizancjum-Dyskert-Babylon-Beerland, który staraliśmy się przed światem ukryć, ale korespondowaliśmy dużo między sobą i plany wspólne mieliśmy. Szczerze się żem w ten sojusz zaangażował, kłamliwym będąc wobec władców innych, zaś swym sojusznikom o wszystkim mówiąc i osady swe przed nimi odkrywając. Jednym z tych wspólnych planów była wojna z Oostenreede. W tym celu zaopatrzyliśmy wojsko Beerlandu w broń, żywność, talary. Ta armia została użyta przeciwko nam, za co chwała Piwożłopowi, gdyż nauczkę dał stadnym instynktom władców co poniektórych (w tem i niżej podpisanego) i nadzieję mam, że innych też nauczy.
V. Zdrada Piwożłopa.
O tym, że Piwożłop zdradzi ani żem nie wiedział, ani się nawet nie domyślał żem. A jego zdrada rozpoczęła bieg wydarzeń wielce niefortunny dla księstwa Babylonu.
Piwożłop zamiast walczyć z Eyckiem, dogadał się z nim był się. Piwożłop uderzył na Dyskert podczas gdy Eyck zaatakował Bizancjum. Po tym wydarzeniu wielce zmieszany żem był i rychło swój koniec przeczuwałem, acz wcale aż tak szybko nie nastąpił. Piwożłop zapewniał o swych przyjaznych planach wobec mnie, podczas gdy reszta zainteresowanych stron już mnie za sprzymierzeńca Beerlandu uznała, przeto ja dużo do powiedzenia mieć nie mogłem. Ze względu na potęgę bliskiego sąsiada otwarcie przeciwko niemu zwracać się nie mogłem, zaś moje próby dyskretnego zwracania się do potencjalnych wrogów Beerlandu za wiarygodne odbierane nie były.
VI. Upadek Babylonu.
Najgorszym jednak było to, iż w tym okresie bezpośrednio po zdradzie sytuacja sprawiła, że obecnym przy władaniu księstwem być nie mogłem, wielce jestem wdzięczny memu zastępcy, acz wszystko mogłoby potoczyć się inaczej, gdybym do księstwa dostęp zachował.
Już po przekazaniu Beerlandowi kolczug, łuków, pancerzy, żywności i talarów - księstwo me było nieco do tyłu. Zaś następnie nastąpiły po sobie następujące zdarzenia:
1) Bunt Polan
Polanie zostali bez władcy. Posiadali dwie osady duże Gniezno z ostrokołem oraz mniejszy Kraków bez systemów obronnych. W czasie gdy Beerland oblegał Gniezno ja oblegałem Kraków. Armii posłaliśmy tyle jedynie, aby do oblegania wystarczyło, nie zaś do szturmu. Jednocześnie posłałem list do władcy Polan, by jak tylko wróci na tron poinformował mnie o tym, to oblężenie przerwę. Listu żadnego żem nie dostał, jedynie za sprawą interwencji Patrona Polanie zaatakowali oddziały oblegające. W późniejszym czasie czyn ten został uznany za niewłaściwy, gdyż my jako władcy przewidzieć go nie mogliśmy. Wojowie nasi polegli wskrzeszeni zostali. Zastępca mój dostał list od Patrona, że oddział przebywający w pobliżu osady Polan naraża się na atak ze strony mieszkańców. Jako, że ledwo co zastępstwo swe zaczął nie zrozumiał dokładnie o co chodzi i oddziału nie wycofał, co skończyło się powtórnym atakiem ze strony Polan - tym razem już nieodwołalnym. Tak poległa połowa mej ówczesnej armi.
2) Zemsta Dyskertu.
Havelock Vetinari zacny władca Dyskertu widząc, że z armią Beerlandu szans nie ma maruderów ze swych ziem do mego księstwa. Gdybym obecny wówczas był, mógłbym schronienie jeszcze zaproponować, gdyż miałem na oku źródło jeszcze jedno, którego jeszcze zasiedlić nie zdążyłem. Lecz Havelock przekonany, że ja również w spisku uczestniczyłem postanowił odchodząc zaszkodzić choć mi, skoro Piwożłopowi jak nie miał. Niezwykle zadziwiony i zasmucony byłem, gdy zastępca mój raport mi zdał, że resztki ludności Dyskertu zaatakowały moje nieprzygotowane na to osady. Niskie było ich morale, lecz duża ich liczba. Ostateczne liczba pojmanych niewolników wyniosła podobną ilość co straconych mych osadników, lecz przez czas pewien spustoszenie w osadach miałem, zaburzone zostało życie w mych osadach. Wyludnił mą stolicę, pod którą wkrótce podeszła armia kolejnego najeźdźcy.
3) Najazd Cin.
Południowego swego sąsiada Huanga szacunkiem darzę, gdyż jako jeden z niewielu niezwykle szczery w swych stosunkach był. Nie starał się przyjaźni na daremno deklarować. Nie ukrywał, że pokojowo nastawiony nie jest, zaś współpracą zainteresowany był, ale tylko taką realną, nie zaś słowną. Widząc, że na listy nie odpisuję z powodu nieobecności ruszył armią na moje ziemie. Dotarł pod mą stolicę wkrótce po rzezi jaką sprawił Havelock. Przyparty do muru rozpocząłem paktować, niekorzystny pokój zawarłem, przekazałem całe swe zapasy żelaza oraz utraciłem osadę z węglem.
W tym momencie księstwo me było już bezradne. Moje kolczugi nosiła armia Beerlandu. Zapasy żelaza powędrowały na południe, produkcja broni żelaznej stanęła w miejscu, gdyż nie miałem węgla.
VII. Próba podniesienia Babylonu.
Po powrocie pierwsze co zrobiłem, to z Chińczykiem się ułożyłem, następnie starałem się przywrócić siłę memu księstwu.
Udało mi się później jeszcze Kraków zdobyć. Pozostałem z czterema osadami około siedem setek osadników, acz duża była liczba niewolników, głównie Dyskertczyków oraz Polan.
Miałem nadzieję, że ze współpracy z Chińczykiem może uda się jakąś przeciwsiłę dla Beerlandu stworzyć. Piwożłop jednak nie dopuścił do tego i wyruszył armią na mojego południowego sąsiada, który jednocześnie miał już rozpoczęty konflikt zbrojny z Romanum.
VIII. Babylon zaatakowany przez Beerland.
Po zdobyciu stolicy Cin oraz zawarciu porozumienia z władcą Romanum Piwożłop skierował swe oddziały przeciwko mi.
Dobrze zrobił. Wspomagałem go, przy odpowiednich okolicznościach byćmoże pomagałbym mu do samego końca, nawet poparcia udzielając! Lecz gdyby jednak nadarzyła się poważna szansa, by mu poważnie zaszkodzić nie zawahałbym się. Będę lojalnym tak długo jak silny pozostanie i okazji do poważnej zdrady mieć nie będę - oto moje postanowienie było. Takoż myślę, że dobrze zrobił Piwożłop, że podbił księstwo Babylonu.
IX. Siła Beerlandu.
Opowiem coś o wojskach, które na me ziemie weszły. Ich liczba to 222 wrogów pragnących zabijać. Ponad sześćdziesięciu weteranów oraz dwukrotnie tyle doświadczonych wspomagana jest jeno przez garstkę żółtodziobów. Ich bronie to około dwóch setek kusz. Niemalże setka włóczni oraz niewiele mniej kolczug i tyleż pancerzy.
Jak już na wstępie pisałem miał Piwożłop i jego lud rolniczy co najmniej 4 osady początkowe oraz owocną współpracę z Panonią - góralem. Dorobił się uzbrojenia dla wojska swego, a ponadto dostał jeszcze dary od Babylonu i Dyskertu, gdy rzekomo na wojnę z Oostenreede wybierał się. Następnie podbił górnicze księstwo Dyskert zyskując co najmniej dwie osady w górach, a także złoża żelaza oraz węgla na użytek własny. Następnie podbił Cin - jeźdźca i osiedlił się w Tianjin - dawnej Cin stolicy oraz odebrał osadę węglową. Następnie skierował się przeciwko Babylonowi, podbił mą stolicę ze złożami żelaza, podbił moje dwie osady na stepie i oblega ostatnią. Wiem też, że co najmniej jedną ze swych osad na łące przekazał rozwijającej się Panoni. Wiem również, że północno-wschodnia część kontynentu była pusta i było tam kilka miejsc do założenia osady dogodnych. Najprawdopodobniej podzielił się na tamtejszych ziemiach z księstwem Skane, lecz ciężko powiedzieć na jakich zasadach.
Szacuję, że w chwili obecnej pod swoim władaniem posiada około dziesięciu osad z dostępem do wody pitnej. Acz wkrótce zyska jeszcze jedną, gdyż ma ostatnia osada w nieskończoność bronić się nie będzie mogła. Ponadto cały czas w pobliżu stoi Gniezno - choć u Polan bezkrólewie, to przejęcie pod swe władania ponad trzy setki zadowolonych mieszkańców za ostrokołem, bez uprzedniego wygłodzenia ich, prostym zadaniem nie jest.
X. Podsumowanie.
Piszę o tym wszystkim, gdyż uważam, że mam ja swój wkład w rozrost potęgi Beernalndu. To ja zaproponowałem Havelockowi oraz Antygonowi, by dozbroić armię Beerlandu, oraz przekonywałem, że warto mu zaufać. Robiłem tak, gdyż sam mu ufałem. Takoż sam osobiście udzieliłem mu nie lada wsparcia. W czwartym miesiącu gry przekazałem Piwożłopowi następujące uzbrojenie: 20 kolczug, 20 łuków, 10 pancerzy. Ponadto będąc góralem przekazałem rolnikowi: 50 talarów oraz 50 żywności. Wszystko na rzekomą wojnę z Oostenreede.
Nie wiem, czy wszyscy władcy Anima Solidus zdają sobie sprawę z tego co się dzieje na wschodzie, ale mym zdaniem lekceważyć Piwożłopa nie warto. Po zdobyciu mej ostatniej osady oraz Gniezna będzie kontrolował obszar niegdyś należący do 5 niezależnych księstw (Beerland, Polanie, Dyskert, Babylon, Cin) i będzie w posiadaniu około tuzina osad ze źródłem. Ponadto przypomnę, że w początkach Anima Solidus było 5 górników, zaś obecnie Piwożłop dwóch podbił (Dyskert, Babylon) a jednego niemalże zwasalizował (Panonia). Co teraz poczną władcy Anima Solidus od nich zależy. Możliwe także, że ocena ma jest przesadzona, może patrząc z sąsiedztwa na Beerland wyoblrzymiam jego potęgę, ale tak właśnie wygląda historia oraz obecna sytuacja z perspektywy Nebuchadrezzara XII, władcy Babylonu, który ze światem tym się żegna.
Tako rzekł
Nebuchadrezzar XII
Cytat:
Co teraz poczną władcy Anima Solidus
jak to co przecież to oczywiste, dalej będą domki budować, przecież już dawno zostało udowodnione na forum że wojny są wysoce nieopłacalne:)
No a teraz wiadomo do czego dowód takowy był potrzebny :) wojna toczy sie wszak nie tylko na polach bitew...
Post #4, autor:
jedidia
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 17:35
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 18:07
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 17:35
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 18:07
Wojny sa oczywiscie nieoplacalne... Chyba ze sie robi armie składkową. Władca Babilonu potwierdził to o czym wiedziałem od dawana-potegi nie powstaja w lav na kamieniu. Niech zyją składaki!
Niestety pokusa do składaka jest zbyt mocna, sam wiem. Jak czlowiek sie broni i ma sojusznika zawsze jest pokusa zeby zrobic jedna armie i sie bronic. No ale człowiek idzie dalej i sobie mysli dlaczego by do ataku nie wykorzystac składaka?
Nie wiem czy to oduczy ludzi od składaków. Osmiesza to zasadę indywidualnosci a do tego nie ma co z tym zrobic. Sam nie potrafie dokładnie okreslic gdzie jest granica miedzy dozwoloną pomocą a armią składkową. No ale wystarczy sobie zobaczyc na pasmo podbojów Piwozlopa . Władca owszem bitny, ale zabierzmy mu to otrzymał i sie zastanówmy-ile by zdziałał?
Jedynie chwała dla Piwożlopa ze pokarał darczynców.
hehe- widzę ze moja definicja "stadowania" potwierdza się:) To już prawidłowosc ze jakies 50% władców ma skłonnosc do szukania bezpieczenstwa pod czyimis skrzydałami za cenę rzeczywisteej utraty idywidualnego charakteru gry.
Wszystko pieknie, tylko ja nie mam juz sily. Chyba w kazdym swiecie w jakim gralem, czy chciałem czy nie chciałem musiałem leżc w jakas koalicje bo pozostała połowa swiata wyprodukowała wspólnymi siłami jakiegos molocha- czy to hydrę wielogłowa czy to jednogłowego bazyliszka:)
Mi to psuje gre bo lav ma wpisana w konstytucje zasade indywidualnosci i tak staram sie grac. Rouge chyba jako jedyny konsekwentnie gra indywidualnie ale jak widac jest to duzo mniej oplacalne niz wykorzystywanie instynktu stadnego owieczek.
Brakuje mi takiej motywacji jak w pokerze-kazdy gra o swoje pieniadze i jak ktos gra "zespołowo" jest oczywistym oszustem. A w lav sie to rozmywa. Przydałby sie jakis system motywacyjny do samodzielnej walki- nie znaczy samotnej.
Niestety pokusa do składaka jest zbyt mocna, sam wiem. Jak czlowiek sie broni i ma sojusznika zawsze jest pokusa zeby zrobic jedna armie i sie bronic. No ale człowiek idzie dalej i sobie mysli dlaczego by do ataku nie wykorzystac składaka?
Nie wiem czy to oduczy ludzi od składaków. Osmiesza to zasadę indywidualnosci a do tego nie ma co z tym zrobic. Sam nie potrafie dokładnie okreslic gdzie jest granica miedzy dozwoloną pomocą a armią składkową. No ale wystarczy sobie zobaczyc na pasmo podbojów Piwozlopa . Władca owszem bitny, ale zabierzmy mu to otrzymał i sie zastanówmy-ile by zdziałał?
Jedynie chwała dla Piwożlopa ze pokarał darczynców.
Cytat:
gdyż nauczkę dał stadnym instynktom władców co poniektórych
hehe- widzę ze moja definicja "stadowania" potwierdza się:) To już prawidłowosc ze jakies 50% władców ma skłonnosc do szukania bezpieczenstwa pod czyimis skrzydałami za cenę rzeczywisteej utraty idywidualnego charakteru gry.
Wszystko pieknie, tylko ja nie mam juz sily. Chyba w kazdym swiecie w jakim gralem, czy chciałem czy nie chciałem musiałem leżc w jakas koalicje bo pozostała połowa swiata wyprodukowała wspólnymi siłami jakiegos molocha- czy to hydrę wielogłowa czy to jednogłowego bazyliszka:)
Mi to psuje gre bo lav ma wpisana w konstytucje zasade indywidualnosci i tak staram sie grac. Rouge chyba jako jedyny konsekwentnie gra indywidualnie ale jak widac jest to duzo mniej oplacalne niz wykorzystywanie instynktu stadnego owieczek.
Brakuje mi takiej motywacji jak w pokerze-kazdy gra o swoje pieniadze i jak ktos gra "zespołowo" jest oczywistym oszustem. A w lav sie to rozmywa. Przydałby sie jakis system motywacyjny do samodzielnej walki- nie znaczy samotnej.
Kozak: Nigdy nie podejrzewałbym, że to Ty grasz Babylonem.
Ciekawy obraz roztoczyłes przed czytelnikami. Ale nie do końca prawdziwy... Hehe
Jedi: Przeceniasz role tej składki. Główną siłą mojej armii były kusze, które sam zrobiłem. Podstawową jej zaletą było to, że odebrałem broń przyszłym przeciwnikom.
Ciekawy obraz roztoczyłes przed czytelnikami. Ale nie do końca prawdziwy... Hehe
Jedi: Przeceniasz role tej składki. Główną siłą mojej armii były kusze, które sam zrobiłem. Podstawową jej zaletą było to, że odebrałem broń przyszłym przeciwnikom.
Post #6, autor:
jedidia
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 18:15
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 18:17
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 18:15
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 18:17
Aqwercie- chcesz powiedziec ze rude czy żelazo kupiles za uczciwa cenę?
W tamtym okresie juz taka darowizna starczyla by do zyskania przewagi nad kazdym najechanym ksiestwem. A darczynców było wiecej-nieprawdaz?
Prawada jest taka ze w wyniku takiej uległosci sasiadów wystartowales na pakiecie rolnik z dostepem do żelaza. A to chyba najmocniejszy pakiet jaki sobie mozna wyobrazic. Porażające jest to ze nie były to wcale żółtodzioby-nie nie- zóltodzioby wykazały sie w naszym swiecie większą checia do samodzielnosci.
Cytat:
20 kolczug, 20 łuków, 10 pancerzy
W tamtym okresie juz taka darowizna starczyla by do zyskania przewagi nad kazdym najechanym ksiestwem. A darczynców było wiecej-nieprawdaz?
Prawada jest taka ze w wyniku takiej uległosci sasiadów wystartowales na pakiecie rolnik z dostepem do żelaza. A to chyba najmocniejszy pakiet jaki sobie mozna wyobrazic. Porażające jest to ze nie były to wcale żółtodzioby-nie nie- zóltodzioby wykazały sie w naszym swiecie większą checia do samodzielnosci.
Post #7, autor:
aqwert
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 18:28
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 18:30
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 18:28
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 18:30
Jedi:
Co to jest 20 łuków, gdy miałem ponad 100 kusz i 60 łuków. A kolczugi i pancerze jak do tej pory mi sie nie przydały. Po salwie z kusz rzadko kiedy ktos jeszcze stoi na nogach. Hehe
A rudę brałem od sąsiada, przerabiałem ja w swojej kuźnicy na żelazo, a te na kusze w 3 warsztatach, które miałem w stolicy. A sąsiad, od którego brałem rudę raczej nie może narzekać na interesy ze mną. Mozesz się spytać patrona czy wyszedł źle na współpracy ze mną. Ja nie mam zamiaru pisać o szczegółach moich układów polityczno-gospodarczych.
Co to jest 20 łuków, gdy miałem ponad 100 kusz i 60 łuków. A kolczugi i pancerze jak do tej pory mi sie nie przydały. Po salwie z kusz rzadko kiedy ktos jeszcze stoi na nogach. Hehe
A rudę brałem od sąsiada, przerabiałem ja w swojej kuźnicy na żelazo, a te na kusze w 3 warsztatach, które miałem w stolicy. A sąsiad, od którego brałem rudę raczej nie może narzekać na interesy ze mną. Mozesz się spytać patrona czy wyszedł źle na współpracy ze mną. Ja nie mam zamiaru pisać o szczegółach moich układów polityczno-gospodarczych.
Post #8, autor:
jedidia
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 18:46
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 18:47
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 18:46
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 18:47
Cytat:
Podstawową jej zaletą było to, że odebrałem broń przyszłym przeciwnikom.
Wiec sie przydały.
Czy to w formie gotowej broni czy innego surowca znalazłeś naiwniaków i tyle ;)
Post #10, autor:
jedidia
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 18:51
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 18:55
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 18:51
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 18:55
własnie kabxiku chodzi o to ze to wcale nie zadna naiwnosc ale sprawdzona w wielu światach strategia. Jedynie Aqwert , zapewne naciskany przez MG ,musiał odstrzelic przynajmniej kilku sojuszników. A zaskoczenie było tak duze bo po prostu wczesniej taki układ składkowy działał bez zarzutu.
Ktos , kto nie robi tego z zasady, lub gra pierwszy raz drzy na sama mysl o przekazaniu choc jednego łuku.
Ktos , kto nie robi tego z zasady, lub gra pierwszy raz drzy na sama mysl o przekazaniu choc jednego łuku.
Nie sądzę aby był to jakiś nacisk ze strony MG. Przecież to jawna korzyść. Jest już zbyt duży aby podbijać tereny daleko od domu i musi iść lawinowo przez wszystko ;) Szczególnie to co łatwo podbić ;)
Strategia? Tylko dla tych co są dumni z tego, że byli dawcami organów i przeżyli długo w jego cieniu. To jest super strategia ale dla tego co dostaje tą broń ;) Prędzej czy później dawcy i tak muszą zostać przez niego podbici. Oddając swoją broń z miejsca rezygnują z szansy na wygranie świata i skazują się na mroki dziejów.
Strategia? Tylko dla tych co są dumni z tego, że byli dawcami organów i przeżyli długo w jego cieniu. To jest super strategia ale dla tego co dostaje tą broń ;) Prędzej czy później dawcy i tak muszą zostać przez niego podbici. Oddając swoją broń z miejsca rezygnują z szansy na wygranie świata i skazują się na mroki dziejów.
kabaxie- wiele wody upłyneło nim doszlismy do tego punktu. Zapominasz o swiatach , które konczyły sie z 10 istniejacymi ksiestwami- "hegemon " był jeden i wokól niego stadko dawców organów. Wtedy nikt ich nie likwidował.
Jedi
A najlepszym przykładem takiego swiata był Sine Ambages, w którym sam byłes dawcą organów. Hehe
Ale odchodzicie od tematu wątku.
W tym wątku podziwiamy potęgę Beerlandu... Hehe
Inne posty powinny byc usuwane do spamu.
A najlepszym przykładem takiego swiata był Sine Ambages, w którym sam byłes dawcą organów. Hehe
Ale odchodzicie od tematu wątku.
W tym wątku podziwiamy potęgę Beerlandu... Hehe
Inne posty powinny byc usuwane do spamu.
Z tych światów (10 popieraczy) to mam tylko ubaw...
"Rouge chyba jako jedyny konsekwentnie gra indywidualnie" - a nie :-) bo zmieniłem strategię.Teraz będę brał broń na składkę i wykańczał sojuszników tak jak aqwert.
"Rouge chyba jako jedyny konsekwentnie gra indywidualnie" - a nie :-) bo zmieniłem strategię.Teraz będę brał broń na składkę i wykańczał sojuszników tak jak aqwert.
Post #15, autor:
jedidia
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 19:25
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 19:26
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 19:25
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 19:26
hehe- Aqwert-kazda akcja w przyrodzie rodzi reakcję. ja nie lubie składaków, ale jak pojawia mi sie taki przy granicy nie zamierzam czekac az mnie wchłonie. Zreszta- nie pamietam zebym cos w lav dostal za darmo- zawsze było cos za cos. Pilnowałem tego.
Jedi chyba nie trzeba aż 5 postów aby wyrazić swój żal, że to ktoś inny jest lepszym graczem od Ciebie. Twoja hipoteza o roli tej składki na początku niestety chyli się ku upadkowi, wygląda na to że Piwożłop do perfekcji opanował sztukę jak dopasć gościa który ma gacie opuszczone do kolan i niczego się nie spodziewa - sam jestem chyba następny w kolejce:)
Post #17, autor:
jedidia
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 19:34
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 19:46
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 19:34
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 19:46
Mów za siebie- ja gacie mam ściśnięte złotym pasem obwieszonym skalpami wrogów:)
Składka nic nie dała??? To wez sobie ustaw dwie armie, jednej zabierz najlepsze uzbrojenie, połoz je na trawie i zobaczymy która wygra? Co tu udowadniac? naoczny swiadek, władca Babylonu jasno pisze z czego wynika sila Piwozłopa.
Ja tam sie nie zamierzam porównywac do Piwozlopa bo nie startuje i nigdy nie startowałem w konkurencji na NAJPRZEBIEGLEJSZEGO PASTERZA w strzyzeniu owieczek. Mam pewien kodeks eleganckiej gry i sie tego trzymam. Mam swoje ksiestwo i tylko na bazie jego, a nie darowizn uczestnicze w konkurencji. I dzieki temu mam satysfakcje ze na wszystko sam zapracowałem.
Składka nic nie dała??? To wez sobie ustaw dwie armie, jednej zabierz najlepsze uzbrojenie, połoz je na trawie i zobaczymy która wygra? Co tu udowadniac? naoczny swiadek, władca Babylonu jasno pisze z czego wynika sila Piwozłopa.
Ja tam sie nie zamierzam porównywac do Piwozlopa bo nie startuje i nigdy nie startowałem w konkurencji na NAJPRZEBIEGLEJSZEGO PASTERZA w strzyzeniu owieczek. Mam pewien kodeks eleganckiej gry i sie tego trzymam. Mam swoje ksiestwo i tylko na bazie jego, a nie darowizn uczestnicze w konkurencji. I dzieki temu mam satysfakcje ze na wszystko sam zapracowałem.
Dobra dobra przecież wiem że szykujesz sobie alibi, jak już Ciebie Piwożłop ostrzyże będziesz mógł powiedzieć: a nie mówiłem, ja grałem elegancko a tamten kantował
Mnie martwi co innego, dlaczego Kozak dowiadujemy się po fakcie a nie jak tylko pierwsza armia Beerlandu wylazła zza góry? Pal sześć forum ale przecież są też listy, czemu najpierw Dyskert a teraz Ty siedzieliście cicho zbierając manto tego nie pojmę. Ukrywanie informacji o takim znaczeniu dla sąsiadów to będzie prawie jak działanie na własną szkodę, o wiele więcej znaczy niż jakaś tam zrzutka z 5 kusz
Mnie martwi co innego, dlaczego Kozak dowiadujemy się po fakcie a nie jak tylko pierwsza armia Beerlandu wylazła zza góry? Pal sześć forum ale przecież są też listy, czemu najpierw Dyskert a teraz Ty siedzieliście cicho zbierając manto tego nie pojmę. Ukrywanie informacji o takim znaczeniu dla sąsiadów to będzie prawie jak działanie na własną szkodę, o wiele więcej znaczy niż jakaś tam zrzutka z 5 kusz
Post #19, autor:
jedidia
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 19:53
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 20:08
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 19:53
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 20:08
heh- 5 kusz? Ja widze ze niektorzy w lav nie umieja liczyc. 20 kolczug w 5 miesiacu to to samo co 100 w 7. Przelicz sobie proporcje uzbrojenia i zrozumiesz o co chodzi. Ale watpie bo zeby to zrozumiec trza najpierw znac wartosc broni.
Widzisz- Auqirre to co cie rózni od Aqwerta to to, ze myslisz ze mozna samym czarowaniem w listach osiagnąc swoje cele. A prawda jest taka,i Aqwert dobrze o tym wie , ze jak dochodzi do bitwy czesto decyduja ułamki- czy ja mam te 20 łuków wiecej czy wróg. A bitwa w lav ma to do siebie ze nieznaczna nawet przewaga skutkuje nieproporcjonalnie wielkim zwyciestwem. I tu lav jest nierealistyczny.
Przeciez w poczatkowym etapie wystarczy miec 100 luków wiecej niz najechany i mozna go zmłocic.
proponuje taki eksperyment myslowy.
Jest A i B. Obaj maja po 100. A czyni darowiznę 20 dla B? Pytanie -o ile zwiekszy sie przewaga B?
Auqirre powie ze o 20. Zła odpwoedz. O 40!!! Nowy stosunek mamy 80 do 120, czyli B jest silniejszy teraz o 50% od A choc zaczynali przy równych siłach-
czaisz juz czarodziejski urok składaka? Jedno klikniecie i rosnie browarna potega. A to nie jest lav moich marzen.
Widzisz- Auqirre to co cie rózni od Aqwerta to to, ze myslisz ze mozna samym czarowaniem w listach osiagnąc swoje cele. A prawda jest taka,i Aqwert dobrze o tym wie , ze jak dochodzi do bitwy czesto decyduja ułamki- czy ja mam te 20 łuków wiecej czy wróg. A bitwa w lav ma to do siebie ze nieznaczna nawet przewaga skutkuje nieproporcjonalnie wielkim zwyciestwem. I tu lav jest nierealistyczny.
Przeciez w poczatkowym etapie wystarczy miec 100 luków wiecej niz najechany i mozna go zmłocic.
proponuje taki eksperyment myslowy.
Jest A i B. Obaj maja po 100. A czyni darowiznę 20 dla B? Pytanie -o ile zwiekszy sie przewaga B?
Auqirre powie ze o 20. Zła odpwoedz. O 40!!! Nowy stosunek mamy 80 do 120, czyli B jest silniejszy teraz o 50% od A choc zaczynali przy równych siłach-
czaisz juz czarodziejski urok składaka? Jedno klikniecie i rosnie browarna potega. A to nie jest lav moich marzen.
Post #20, autor:
aqwert
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 20:23
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 20:25
napisany: 19. maja 2008, poniedziałek, 20:23
zmieniany przez autora, 19. maja 2008, 20:25
Jedi;
To zalezy jakie ilości porównujesz. Jesli masz 30 łuków i dostaniesz 20 to już dużo, ale jeśli masz 114 kusz i 60 łuków to te 20 za duzo nie zmienia.
Poza tym z tego co pamietam - a Kozak tego nie napisał - to 8 z tych 20 łuków było moje. Dałem mu je na samym początku świata. czyli miał swoich 40 a ja mu dałem dodatkowo 8. Mi wtedy zostało 20, bo 2 straciłem w potyczkach z niezależnymi.
I co na to powiesz? Nie za bardzo wzmocniłem potęgę Babylonu na początku świata>
To zalezy jakie ilości porównujesz. Jesli masz 30 łuków i dostaniesz 20 to już dużo, ale jeśli masz 114 kusz i 60 łuków to te 20 za duzo nie zmienia.
Poza tym z tego co pamietam - a Kozak tego nie napisał - to 8 z tych 20 łuków było moje. Dałem mu je na samym początku świata. czyli miał swoich 40 a ja mu dałem dodatkowo 8. Mi wtedy zostało 20, bo 2 straciłem w potyczkach z niezależnymi.
I co na to powiesz? Nie za bardzo wzmocniłem potęgę Babylonu na początku świata>
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
