Najświeższe wątki:
Zasady gry
Problem z łączeniem oddziałów.
Wątek w temacie: Problemy techniczne
Wyniki od 1 do 20. Przejdź do strony: 1 2
W sytuacji kiedy mamy osadę, w osadzie oddział A, zaś na polu obok znajduje się oddział B, który chcemy połączyć z oddziałem A i to jest pilne, jeśli wydamy oddziałowi B rozkaz marszu na oddział A, po przeliczeniu, otrzymamy informację, że oddział B dotarł na miejsce, ale nie będziemy mogli połączyc oddziałów, gdyż oddział B nadal będzie poza osadą. Więc skoro wydaliśmy oddziałowi B rozkaz marszu na oddział A, a oddział A znajduje się w osadzie, to czemu oddział B automatycznie nie wchodzi do tej osady, tylko sie za trzymuje na kratce? Osada i obydwa oddziały są moje.
Żeby uratować sytuację wydałem oddziałowi A rozkaz marszu na oddział B, zaś oddziałowi B rozkaz marszu do osady. I po przeliczeniu mam sytuację taką, że oddział A wyszedł z osady, zaś oddział B do niej wszedł i nadal nie mogę ich połączyć. To już jest absurd.
Żeby uratować sytuację wydałem oddziałowi A rozkaz marszu na oddział B, zaś oddziałowi B rozkaz marszu do osady. I po przeliczeniu mam sytuację taką, że oddział A wyszedł z osady, zaś oddział B do niej wszedł i nadal nie mogę ich połączyć. To już jest absurd.
heh - co za kombinacja alpejska :) - nie prościej wydać marsz do osady zamiast "na oddział" ??? Faktem jest, że jeśli damy marsz na oddział który jest w osadzie, ci co maszerują nie wejdą do osady.
#2 i to jest absurd. Dobrze, że takie sprawy są na forum poruszane bo wiele osób w kryzysowej sytuacji mogło by żyć w niewiedzy za długo o jedno brakujące przeliczenie...
Moje pytanie do kogoś kto zgłębiał ten temat, czemu oddział Be nie wejdzie do osady ? To wykracza poza wszelkie granice logiki ;p
Moje pytanie do kogoś kto zgłębiał ten temat, czemu oddział Be nie wejdzie do osady ? To wykracza poza wszelkie granice logiki ;p
Dla mnie absurdem jest to co zrobiłeś Valerian, rozumiem że presję czasową wymuszał przeciwnik i z tego powodu marudzisz o absurdach bo zwyczajnie coś Ci nie wyszło. Prawdziwym problemem zaś jest nieznajomość przepisów, bądź brak orientacji gdzie znajdują się oddziały A i B, i czy dadzą radę się połączyć, a co za tym idzie strach przed niewiadomą :). Zanim więc zaczniemy dyskusję o absurdach wypada znać mechanikę gry, wypada również być świadomym, że wymagane jest myślenie i orientacja, a nie automatyzm bo tak mi wygodnie, albo zmieńmy ten absurd bo przegrałem. Czy Ty aby nie chciałeś złapać zbyt wielu srok za ogon na raz? Niepewność powodzenia podjętych działań jest wbudowana w tę grę, a że jest to zaleta dotychczas wszyscy się zgadzali. Można uzyskać większą pewność co do ruchów spowalniając marsz, bądź lecieć na łeb na szyję ryzykując rozerwaniem ugrupowania. Podjęte ryzyko i realizacja zamierzenia zależą od dowodzącego. Nie bardzo rozumiem dlaczego przy pomocy naprawdę dziwnych manewrów i dodatkowych wyjątków chciałbyś sobie zapewnić większą pewność tego co robisz, i nie bardzo również rozumiem dlaczego reszta miałaby równać w dół...
To inna wersja roszady Zygfryda. Zachodzi tu ten sam mechanizm. Powiedz jeszcze ktory oddział mial wyzsze morale to Ci powiem co sie stało.
Mularz, tu nie ma zadnego kombinowania i niepewnosci. Oddziały są w odległości przeliczenia od siebie, po przeliczeniu okazuje się, że oddział maszerujący dotarł na miejsce, jednak mimo wszystko nie można ich połączyć. Już kilka razy sie na to zlapałem, mechanika w tym przypadku nie jest logiczna, bo oddział ma rozkaz marszu na oddział, dociera na miejsce, a mimo to nie mozna ich polaczyc, rozumiesz? Kierujac sie logika popelniam blad. To sie zdarza w lavie.
Adamie, oddział B miał wyższe morale.
Adamie, oddział B miał wyższe morale.
morale przy marszu na oddział w osadzie nie ma znaczenia = to niestety nie ma nic wspólnego z Roszadą Zygfryda. Poza tym nie przesadzajmy z tą logiką w Lav, tak jak w życiu, nie wszystko jest logiczne :) - na przykład to, że nie słyszałem aby ktoś miedzy przeliczeniem wieczornym a porannym otruł na śmierć jakiegoś księciunia...
A wiec nieznajomość zasad... fakt zdarza się, bo niestety logiki z życia nie można przekładać na grę, która rozpatruje znikomy ułamek jego aspektów. Ty zaś Valerianie zdajesz się nie dostrzegać jaki niuans taki dowcip mógłby spowodować, a mianowicie płynnie przesuwający się punkt docelowy w marszu na miasto. Fakt, że niuans trudny do wykorzystania, ale możliwy i to tylko dla tych co co chwytają niuanse. Kolejny punkt przewagi dla weteranów... Po co zaś nie wiem, w tym przypadku wydaje mi się, że prostota mechaniki jest ważniejsza od spójności logicznej zasad.
ten "ruchomy" punkt z miastem był by prawdopodobnie patentem na szybką teleportację oddziałów np. przez góry = z jednej strony wchodzi odział do miasta, potem po przekątnej wchodzi jeden ludzik, "przesuwa" miasto z całą zawartością po przekątnej i na drugi dzień wszyscy wychodzą po drugiej stronie góry :)
Zechcecie nieco jasniej i obrazowo? Nie jestem pewien czy dobrze mnie zrozumieliscie.
pisząc o logice miałem na myśli pierwszy ruch jaki wykonał oddzial B i gdzie wg. Ciebie mularzx jest tu związek z zasadami, a zwłaszcza z ich nieznajomością ? Dając rozkaz marszu na oddział jestem świadom wynikających z tego rozkazu konsekfencji więc jestem świadom, że mój oddział wejdzie do osady w której znajduje się oddział 'na który maszeruje'.
W zasadach w zakładce Rozkazy oddziałów:
Sekcja Kolejność przeliczeń:
Nie wynika z tego, że oddział maszerujący na inny nie wejdzie do osady pomimo, że powinien ( w końcu to logiczne). Nie rozumiem więc Twojego przekonania, że Valerian nie zna zasad, oraz że lav nie jest logiczny (względem świata). Jednak uważam, że gra powinna być logiczna względem zasad dla niej ustalonych. Tak więc jeżeli powiedziane jest, że oddział idzie za oddziałem, sam koryguje sobie rozkaz jeżeli powstają jakieś zmiany itd. to czemu nie potrafi wejść do osady skoro oddział A się w niej znajduje ? Jest to bardzo nie logiczne oraz łamie zasadę wedle której gra ma minimalizować klikanię. Przecież ta zasada nie ma na celu eliminowania jakichś oszustw itd ( no chyba, że ja ich tu nie dostrzegam) więc tylko zbędnie komplikuje rozgrywkę. Tylko po co ?
W zasadach w zakładce Rozkazy oddziałów:
Sekcja Kolejność przeliczeń:
Cytat:
Kolejne jest przeliczenie rozkazu marszu w kierunku na oddział, począwszy od tych z najniższym morale i najmniej licznych. Tu dodatkowa uwaga: rozkaz może samoczynnie ulec zmianie, jeśli oddział docelowy się przekształca. W takiej sytuacji żołnierze starają się podążać za najbardziej licznym z powstających oddziałów.
Nie wynika z tego, że oddział maszerujący na inny nie wejdzie do osady pomimo, że powinien ( w końcu to logiczne). Nie rozumiem więc Twojego przekonania, że Valerian nie zna zasad, oraz że lav nie jest logiczny (względem świata). Jednak uważam, że gra powinna być logiczna względem zasad dla niej ustalonych. Tak więc jeżeli powiedziane jest, że oddział idzie za oddziałem, sam koryguje sobie rozkaz jeżeli powstają jakieś zmiany itd. to czemu nie potrafi wejść do osady skoro oddział A się w niej znajduje ? Jest to bardzo nie logiczne oraz łamie zasadę wedle której gra ma minimalizować klikanię. Przecież ta zasada nie ma na celu eliminowania jakichś oszustw itd ( no chyba, że ja ich tu nie dostrzegam) więc tylko zbędnie komplikuje rozgrywkę. Tylko po co ?
Słusznie Chudy Loco. Za to Mularzx mnie rozczarował - taki dorosły, wesoły i doświadczony, a tak kolegę początkującego wyzwał bez uzasadnienia... ehhh moim zdaniem to bez sensu jest i jeżeli oddział jest w osadzie przy dokonywaniu ruchu niech drugi wejdzie do osady, albo zmieni mu się rozkaz na idź do osady. chyba, że ma to jakiś głębszy sens i zawsze istota wejścia do osady ma być rozkaz idź do osady - ale tedy jaśniej panie Mularzx o celu takiego komplikowania, bo niektórzy nie graja tyle co pan.
W zasadach jest napisane, że oddział wchodzi do osady tylko wtedy, gdy ma rozkaz marszu do osady. Czy to nie jest proste?
Przypominam, że oddział wchodzi do osady zawsze, gdy ma wydany rozkaz marszu do osady i wchodzi na pole, na którym znajduje się dana osada (bez względu na to, w którym punkcie pola będzie się znajdował).
W przypadku zaś, gdy drugi oddział ma rozkaz marszu na oddział pierwszy (ten, co miał rozkaz marszu do osady)- to zbliży się do niego, ale do osady nie wejdzie- bo nie ma rozkazu marszu na osadę.
Przypominam, że oddział wchodzi do osady zawsze, gdy ma wydany rozkaz marszu do osady i wchodzi na pole, na którym znajduje się dana osada (bez względu na to, w którym punkcie pola będzie się znajdował).
W przypadku zaś, gdy drugi oddział ma rozkaz marszu na oddział pierwszy (ten, co miał rozkaz marszu do osady)- to zbliży się do niego, ale do osady nie wejdzie- bo nie ma rozkazu marszu na osadę.
Post #14, autor:
Adam
napisany: 15. lipca 2010, czwartek, 09:20
zmieniany przez autora, 15. lipca 2010, 09:43
napisany: 15. lipca 2010, czwartek, 09:20
zmieniany przez autora, 15. lipca 2010, 09:43
Faktycznie nie ma nic wspolnego z roszada Zygfryda. Poprostu przy 1 ruchu oddzial wchodzi do osady tylko jak ma rozkaz marszu na nia.
Natomiast drugi ruch jesli jest dobrze opisany to blad w grze. B powinien wejsc do osady i wykonac pierwszy ruch. Nie ze wzgledu na morale ale kolejnosc ruchu. Natomias pozniej A wykonuje ruch bedac w osadzie powinien w niej pozostab bo oddzial docelowy tez byl juz w osadzie. Wyglada na to ze przy rozkazie marszu na oddzial system "wychodzi" oddziałem za mury a wtedy ten nie moze juz wykonac ruchu bo cel jest w osadzie a tam sie dostanie tylko za pomoca ruchu do osady.
Ale o czym takim nie ma w zasadach wiec to juz blad nawet dla Mularza. Natomiast dla mnie bledy zaczynaja sie szybciej gdy brakuje logiki, bo w zasady mozna wpisac wszystko nawet to ze lucznik strzela 1000 raza na ture i dla mnie to ze wpiszemy to w zasady nie legitymizuje takiej sytuacji. Zasady tez moga byc bledne.
Natomiast drugi ruch jesli jest dobrze opisany to blad w grze. B powinien wejsc do osady i wykonac pierwszy ruch. Nie ze wzgledu na morale ale kolejnosc ruchu. Natomias pozniej A wykonuje ruch bedac w osadzie powinien w niej pozostab bo oddzial docelowy tez byl juz w osadzie. Wyglada na to ze przy rozkazie marszu na oddzial system "wychodzi" oddziałem za mury a wtedy ten nie moze juz wykonac ruchu bo cel jest w osadzie a tam sie dostanie tylko za pomoca ruchu do osady.
Ale o czym takim nie ma w zasadach wiec to juz blad nawet dla Mularza. Natomiast dla mnie bledy zaczynaja sie szybciej gdy brakuje logiki, bo w zasady mozna wpisac wszystko nawet to ze lucznik strzela 1000 raza na ture i dla mnie to ze wpiszemy to w zasady nie legitymizuje takiej sytuacji. Zasady tez moga byc bledne.
Komplikowania? Obawiam się Pablo, że nie rozumiem dlaczego istnienie jednej prostej zasady o wejściu do osady nazywasz komplikowaniem. Valerian najwyraźniej nie wiedział, że oddział wchodzi do osady tylko po rozkazie marszu na osadę, moja konstatacja tego faktu zaś w żadnej mierze nie jest wyzywaniem kolegi Valeriana, bo dlaczego niby miałbym to robić? Ja również popełniałem i w dalszym ciągu popełniam błędy, zapominam o wyjątkach, przepisach itp. itd. Dlatego nie mam zamiaru naśmiewać się z kogoś, że czegoś nie wiedział bo to się mija z celem, za celowe zaś uważam dążenie do nie stwarzania mrowia kolejnych wyjątków, które raz że zapamiętać trudno, a dwa że stwarzają nie do końca zbadaną szarą strefę, którą można wykorzystać - w tym na sposoby mi jeszcze nie znane, co nie znaczy, że nie istniejące :)
W tej chwili zasada wejścia do osady jest prosta i warunkuje w pewien sposób poruszanie się do tego miasta, mianowicie idzie się w kierunku centrum pola z osadą. Czasem wiec nie dojdzie się do tej osady mimo iż w prostej linii znajdujemy się w odległości pozwalającej na wkroczenie na pole. Manewr o którym mowa umożliwiłby przesuwanie wedle potrzeby punktu docelowego w obrębie pola z osadą co umożliwiłoby np. cudowne dotarcie posiłków dla garnizonu przez zamknięciem oblężenia, bo idą do rogu, a nie do centrum pola. Dodatkowo logicznie rzecz biorąc docierają do osady już po przybyciu sił oblężniczych, bo ich ruch odbył się chwilę wcześniej. Rzecz może nie wydaje się znacząca dopóki szturm na taką w czarowny sposób wzmocnioną osadę nie odmieni losów świata. Osobną kwestią jest jeszcze, że jednym to wyjdzie a innym nie bo sprawę komplikuje jeszcze korelacja morale poruszających się oddziałów. Zastanówmy się więc czy istnienie takich czarów powinno być uzasadnione kurczowym trzymaniem się logicznego wniosku, że jeden odział powinien wejść do osady za drugim? Czy dla tego kurczowego trzymania się owej logiki warto stwarzać narzędzia, o których będą wiedzieć nieliczni, a wykorzystać je będzie potrafiła jeszcze węższa grupa? No czy dla tej logiki warto stwarzać furtkę przez, którą może wejść coś czego jeszcze nikt z nas nie wymyślił?
Brama osady dzieli pole na dwie wzajemnie przenikające się części, jest to potrzebne z różnych względów, ale stwarza też różne dziwne zjawiska wynikające z uproszczeń samej gry. Jak dla mnie poszerzanie pola do występowania tych zjawisk to marny pomysł...
W tej chwili zasada wejścia do osady jest prosta i warunkuje w pewien sposób poruszanie się do tego miasta, mianowicie idzie się w kierunku centrum pola z osadą. Czasem wiec nie dojdzie się do tej osady mimo iż w prostej linii znajdujemy się w odległości pozwalającej na wkroczenie na pole. Manewr o którym mowa umożliwiłby przesuwanie wedle potrzeby punktu docelowego w obrębie pola z osadą co umożliwiłoby np. cudowne dotarcie posiłków dla garnizonu przez zamknięciem oblężenia, bo idą do rogu, a nie do centrum pola. Dodatkowo logicznie rzecz biorąc docierają do osady już po przybyciu sił oblężniczych, bo ich ruch odbył się chwilę wcześniej. Rzecz może nie wydaje się znacząca dopóki szturm na taką w czarowny sposób wzmocnioną osadę nie odmieni losów świata. Osobną kwestią jest jeszcze, że jednym to wyjdzie a innym nie bo sprawę komplikuje jeszcze korelacja morale poruszających się oddziałów. Zastanówmy się więc czy istnienie takich czarów powinno być uzasadnione kurczowym trzymaniem się logicznego wniosku, że jeden odział powinien wejść do osady za drugim? Czy dla tego kurczowego trzymania się owej logiki warto stwarzać narzędzia, o których będą wiedzieć nieliczni, a wykorzystać je będzie potrafiła jeszcze węższa grupa? No czy dla tej logiki warto stwarzać furtkę przez, którą może wejść coś czego jeszcze nikt z nas nie wymyślił?
Brama osady dzieli pole na dwie wzajemnie przenikające się części, jest to potrzebne z różnych względów, ale stwarza też różne dziwne zjawiska wynikające z uproszczeń samej gry. Jak dla mnie poszerzanie pola do występowania tych zjawisk to marny pomysł...
Post #16, autor:
Chudy Loco
napisany: 15. lipca 2010, czwartek, 10:46
zmieniany przez autora, 15. lipca 2010, 10:46
napisany: 15. lipca 2010, czwartek, 10:46
zmieniany przez autora, 15. lipca 2010, 10:46
#13 Skoro w zasadach jest, że tylko po rozkazie marszu do osady oddział do niej wejdzie to spoko, ja nie zwróciłem widocznie na to dostatecznej uwagi..
mularzx - przecież oddział który może (patrząc na długość przebytej drogi) wejść do osady maszerując na garnizon to i wejść powinien mając rozkaz marszu do osady więc nie rozumiem czemu miał by 'cudownie' zdążyć wejść do osady przed oblężeniem ;p Skoro tylko ruchu mu starcza to zdąży przed założeniem oblężenia czy to z jednym rozkazem czy drugim (oczywiście teoretycznie bo teraz nie wejdzie do osady z rozkazem marszu na garnizon). Czy coś źle rozumiem?
mularzx - przecież oddział który może (patrząc na długość przebytej drogi) wejść do osady maszerując na garnizon to i wejść powinien mając rozkaz marszu do osady więc nie rozumiem czemu miał by 'cudownie' zdążyć wejść do osady przed oblężeniem ;p Skoro tylko ruchu mu starcza to zdąży przed założeniem oblężenia czy to z jednym rozkazem czy drugim (oczywiście teoretycznie bo teraz nie wejdzie do osady z rozkazem marszu na garnizon). Czy coś źle rozumiem?
Mularz Twoja wypowiedz ma sens i popieram ja. Niech zostanie jak jest w zasadach. Mimo brakow zasada jest jasna i eliminuje naduzycia. Lecz zgadzam sie i popieram tylko odnosnie pierwszego ruchu.
Natomias sytuacje z 2 ruchu trzeba by wyeliminowac, bo to bład poprostu.
Natomias sytuacje z 2 ruchu trzeba by wyeliminowac, bo to bład poprostu.
Mularz ma racje to ze jakis oddzial wejdzie na kratke z osada idac na oddzial ktory tam stoi nie oznacza ze wejdzie idac na osade. Bo osada i oddział sa w 2 roznych punktac.
Chudy marsz na osadę i marsz na garnizon to mogą (jeśli ktoś się postara) marsze w dwóch różnych kierunkach. Wyobraź sobie trójkąt prostokątny - idziesz po przyprostokątnej to dochodzisz, idziesz po przeciwprostokątnej to nie dochodzisz. Wrogie odziały można obserwować tak jak swoje i ktoś mógłby być bardzo zdziwiony jeśli ten od garnizonu mógłby manewrować kierunkiem marszu posiłków i wejść do osady. Teraz nie może. Mówimy oczywiście o ostatnim ruchu - wejściu do osady. To jest niuans, ale możliwość jego wykorzystania istnieje, zwłaszcza w trudnym terenie.
Mularzu a co z 2 ruchem nie komentujesz go?
Wyniki od 1 do 20. Przejdź do strony: 1 2
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
