Najświeższe wątki:
Zasady gry
Samodzielne bitwy w Laventharze
Wątek w temacie: Zasady gry
Wyniki od 1 do 16. Przejdź do strony: 1
Post #1, autor:
Eryk
napisany: 18. października 2010, poniedziałek, 16:43
zmieniany przez autora, 18. października 2010, 16:46
napisany: 18. października 2010, poniedziałek, 16:43
zmieniany przez autora, 18. października 2010, 16:46
Tyle się mówi o świecie krótkim. Poza tym, tak naprawdę, większość wyczekuje bitew. Czy byłaby więc możliwość rozegrania tylko jednej bitwy?
Chodzi mi tu w zasadzie o taki interaktywny symulator.
Np.:
1) za jakieś umowne punkty (wszyscy mają po tyle samo)tworzymy armię - dajemy im broń, statystyki, doświadczenie, morale - wszystko ma swoją cenę,
2) wybieramy teren, jeśli ktoś inny też go wybrał, to dojdzie do bitwy (tego dnia lub w ciągu następnych), mozna byłoby się też ustawic z kimś konkretnym,
3) po bitwie mamy raport na dwór książęcy (czyli nawet nie musimy mieć żadnego księstwa).
Uważam, że pomysł ma same zalety:
- urozmaica tygodnie nudy,
- pozwala sprawdzić swoje oddziały, rozkazy, ustawienia,
- można się umawiać z konkretnym graczem,
- młodszym stażem pozwoliłoby to zagrać armiami dużo większymi niż u odkrywców,
- ktoś, kogo przytłoczyłyby tygodnie czekania, aż coś się zacznie dziać, mógłby tutaj się wciągnąć (np. pierszy raz dla konta byłby darmowy!),
- LavCon mógłby trochę zarobić.
[Nie wiem, jak Wy, ale chętnie zapłaciłbym za bitwę np. 2000 ludzi, z czego połowa weteranów i sławnych itp, itp. Jeśli można byłoby ustawić takie bitwy, które pojawiają się parę razy na świat, to myślę, że byliby chętni. Oczywiście sławiłbym w pieśniach Bora, gdyby dał nam to za darmo]
Oto śmiały, wizjonerski pomysł:) Należałoby go oczywiście rozwinąć.
Chodzi mi tu w zasadzie o taki interaktywny symulator.
Np.:
1) za jakieś umowne punkty (wszyscy mają po tyle samo)tworzymy armię - dajemy im broń, statystyki, doświadczenie, morale - wszystko ma swoją cenę,
2) wybieramy teren, jeśli ktoś inny też go wybrał, to dojdzie do bitwy (tego dnia lub w ciągu następnych), mozna byłoby się też ustawic z kimś konkretnym,
3) po bitwie mamy raport na dwór książęcy (czyli nawet nie musimy mieć żadnego księstwa).
Uważam, że pomysł ma same zalety:
- urozmaica tygodnie nudy,
- pozwala sprawdzić swoje oddziały, rozkazy, ustawienia,
- można się umawiać z konkretnym graczem,
- młodszym stażem pozwoliłoby to zagrać armiami dużo większymi niż u odkrywców,
- ktoś, kogo przytłoczyłyby tygodnie czekania, aż coś się zacznie dziać, mógłby tutaj się wciągnąć (np. pierszy raz dla konta byłby darmowy!),
- LavCon mógłby trochę zarobić.
[Nie wiem, jak Wy, ale chętnie zapłaciłbym za bitwę np. 2000 ludzi, z czego połowa weteranów i sławnych itp, itp. Jeśli można byłoby ustawić takie bitwy, które pojawiają się parę razy na świat, to myślę, że byliby chętni. Oczywiście sławiłbym w pieśniach Bora, gdyby dał nam to za darmo]
Oto śmiały, wizjonerski pomysł:) Należałoby go oczywiście rozwinąć.
Nie żebym marudził, ale tego typu propozycja już była, ale najwyższy jakoś nie zapałał do niej entuzjazmem :)
A wiele lat temu? Może jak za parę lat do niej wrócimy, to do trzech razy sztuka?
Właśnie Eryku chodzi o to, byś czekał cierpliwie, nudził się tygodniami, zbierał siły, zbierał plany i w końcu, jako efekt finalny otrzymywał wielką bitwę.
Stoczoną nie tam, gdzie planowałeś, nie tym wojskiem, co planowałeś, i nie z tym przeciwnikiem, co planowałeś.
Wtedy naprawdę są emocje, zwłaszcza, jak się uda jeszcze coś takiego wygrać.
A takie symulatory sprowadziłyby bitwę do poziomu... nie wiem... zwykłej gierki... :)
Stoczoną nie tam, gdzie planowałeś, nie tym wojskiem, co planowałeś, i nie z tym przeciwnikiem, co planowałeś.
Wtedy naprawdę są emocje, zwłaszcza, jak się uda jeszcze coś takiego wygrać.
A takie symulatory sprowadziłyby bitwę do poziomu... nie wiem... zwykłej gierki... :)
wydaje mi się, że w takiej sytuacji światy rycerzy mogłyby stracić rację bytu. bo po jaką chorobę mam przez 400 dni knuć kłamać zdradzać budować itd. skoro mogę sobie za kilka punktów kupić taką bitwę na jaką mam ochotę.
Post #6, autor:
Luty
napisany: 18. października 2010, poniedziałek, 18:31
zmieniany przez autora, 18. października 2010, 22:08
napisany: 18. października 2010, poniedziałek, 18:31
zmieniany przez autora, 18. października 2010, 22:08
j.
Post #7, autor:
Eryk
napisany: 18. października 2010, poniedziałek, 18:43
zmieniany przez autora, 18. października 2010, 18:51
napisany: 18. października 2010, poniedziałek, 18:43
zmieniany przez autora, 18. października 2010, 18:51
No, Luty, ta Twoja wypowiedź jest, jakby to nazwać... troszkę nieuczciwa:)
Czarny i Wortigern - jeśli gra przez dwa lata jest taka fajna (na pewno jest), to jakie zagrożenie niesie ze sobą rozegranie jednej bitwy? Przecież raczej nie będę w pełni usatysfakcjonowany, tylko wykupię całość. Gdyby ludzie inaczej myśleli nie byłoby zwiastunów filmów, które pokazują najlepsze fragmenty.
Laventhar jest restauracją gdzie je się albo suty obiad, albo standardowy, przewidywalny lunch. Moim zdaniem byłoby miejsce na ekscytującą kolację.
Dlatego też uważam, że byłaby to opcja za pieniądze. I żeby uprzedzić kolejne obawy, może mogłaby być zamknięta dla tych, którzy mają konto w rycerzach - żeby nie można było przesymulować na wszystkie strony rzeczywiście posiadanych armii.
Czarny i Wortigern - jeśli gra przez dwa lata jest taka fajna (na pewno jest), to jakie zagrożenie niesie ze sobą rozegranie jednej bitwy? Przecież raczej nie będę w pełni usatysfakcjonowany, tylko wykupię całość. Gdyby ludzie inaczej myśleli nie byłoby zwiastunów filmów, które pokazują najlepsze fragmenty.
Laventhar jest restauracją gdzie je się albo suty obiad, albo standardowy, przewidywalny lunch. Moim zdaniem byłoby miejsce na ekscytującą kolację.
Dlatego też uważam, że byłaby to opcja za pieniądze. I żeby uprzedzić kolejne obawy, może mogłaby być zamknięta dla tych, którzy mają konto w rycerzach - żeby nie można było przesymulować na wszystkie strony rzeczywiście posiadanych armii.
Kiedyś Postulowałem o pełny symulator aby gracz mógł sobie ustawić każdy parametr oraz broń teren itp.
Nie przeszło Boro nie chce aby gracze poznali mechanikę zbyt głęboko. Zapewne po to aby nie powstały kalkulatory do obliczania bitew.
Nie przeszło Boro nie chce aby gracze poznali mechanikę zbyt głęboko. Zapewne po to aby nie powstały kalkulatory do obliczania bitew.
Post #9, autor:
Krzywy
napisany: 18. października 2010, poniedziałek, 19:09
zmieniany przez autora, 18. października 2010, 19:20
napisany: 18. października 2010, poniedziałek, 19:09
zmieniany przez autora, 18. października 2010, 19:20
Cytat:
Gdyby ludzie inaczej myśleli nie byłoby zwiastunów filmów, które pokazują najlepsze fragmenty
Eryku zastanów się jeszcze raz. Reklama polega na tym żeby wmówić nam że potrzebujemy coś czego nie potrzebujemy.
http://yagbu.eu/papierosy.html
to już lepiej jakby było tak jak w szachach: stan jakiegoś świata "zamrożony" w pewnym momencie. Wiadomo że przez kolejnych dwadzieścia dni dwóch graczy krążyło swoimi armiami i jeden wygrał. Możliwość wykupienia świata prze dwóch graczy w takim "zamrozonym" z ograniczeniem 20-tu dni. Może tym razem ten drugi bedzie górą? -)) Pamiętam że był taki jeden świat gdzie tłukło się dwóch mocarzy...
Dziekuję Ci Krzywy, że wytłumaczyłeś mi na czym polega świat...
Mi chodziło o proste porównanie:
- bitwa, której opis zostanie przeczytany przez parę minut,
- zwiastun, który obejrzymy przez parę minut.
Oba te elementy powodują krótkotrwały wzrost emocji i wzbudzają nasze pragnienie, żeby zobaczyć więcej.
[Wyobrażacie sobie zwiastun Laventhara - te ludziki maszerujące przez góry? Zbliżenie na tabelki oddziałów. Ktoś to powinien zrobić i wrzucić na yt]
Podoba mi się za to Twoja propozycja #9.
Natomiast Adam #8 wyjaśnił krótko w czym rzecz. To mnie przekonuje.
Myślę, że można zamknąć wątek.
Mi chodziło o proste porównanie:
- bitwa, której opis zostanie przeczytany przez parę minut,
- zwiastun, który obejrzymy przez parę minut.
Oba te elementy powodują krótkotrwały wzrost emocji i wzbudzają nasze pragnienie, żeby zobaczyć więcej.
[Wyobrażacie sobie zwiastun Laventhara - te ludziki maszerujące przez góry? Zbliżenie na tabelki oddziałów. Ktoś to powinien zrobić i wrzucić na yt]
Podoba mi się za to Twoja propozycja #9.
Natomiast Adam #8 wyjaśnił krótko w czym rzecz. To mnie przekonuje.
Myślę, że można zamknąć wątek.
Post #11, autor:
Larkana
napisany: 18. października 2010, poniedziałek, 20:18
zmieniany przez autora, 18. października 2010, 20:20
napisany: 18. października 2010, poniedziałek, 20:18
zmieniany przez autora, 18. października 2010, 20:20
Eryk - symulowałeś kiedyś sobie jakąś bitwę?
Tak?
Jaki poziom adrenaliny wtedy czułeś?
Zakładam, że zerowy ;)
19 maja 1010 po zajęciach na uczelni z kumplami z grupy laboratoryjnej poszliśmy do Focusa w Bydgoszczy (tu studiuję). Dotarliśmy do budynku o 17:24, standardowo rozsiedliśmy się przy jednym stoliku koło KFC. Co przerabialiśmy? Pochodne i trochę całek łyknęliśmy.
Kolega miał ze sobą lapka - co zadanie, co 5 minut zaglądałem do Laventhara upewniając się czy rozkazy poprawnie wydane... Czy pewien blef się uda? Czy Eliod łyknie haczyk? Czy zamiast dążyć czekać nie wydałem?
o 18:43lub 4 ;) Poszedłem zrobić parę kółek po budynku. Jak dziś pamiętam jednego żula siedzącego na ławce od strony bazyliki. Jak dziś pamiętam matkę ok 30 ciemne włosy z chłopczykiem niebieska kurtka włosy nieco jaśniejsze. Faceta wjeżdżającego po ruchomych schodach w garniturze.
Stwierdzenie, że byłą kłębkiem nerwów to mało powiedziane - NIGDY w życiu większej ilości adrenaliny we krwi nie miałem. Drżenie rąk, wzroku, fale gorąca i zimna, pot ;)
Patrzę na zegarek 19:05 - myślę - rozliczenie już trwa, mój się trochę późni.
Idę do chłopaków. Denis na przywitanie - "przegrałeś sprawdziłem". Pierwsza myśl - właściwie mózg przez pierwszą sekundę żadnej myśli nie wygenerował - pusto w dosłownym znaczeniu prawie, że.
Druga myśl - "Taa, musiałem wygrać tylko strat nie znam".
Siadam przed lapem - rzeczywiście nie wylogowałem się nawet. Z Laventhara mnie nie wywaliło.
Byłem w zakładce forum.
Klikam od razu bitwy - nie chciałem znać wyniku przed samym meczem ;)
Otwieram, sekunda... JEAAAAAAAAAAAAA
JA PIE :D:D:D UDAŁO!!!!!!!!!!!!!!!!! Któreś z tych słów na głos powiedziałem - które - nie pamiętam, hehe.
Wiedziałem, że Eliod haczyk łyknął - straty MUSIAŁY być dosłownie minimalne.
Przewijam, przewijam - i własnym oczu nie wierzę :D
Przy pierwszym liczeniu straciłem TRZECH wojów - Tych 60 chłopów się nie liczy! 3 wojów aby utraciłem...
Później doliczyłem iż chyba 5 w sumie straciłem - lecz licząc iż to bitwa 207 vs 384 była to i tak straty zerowe.
Długi post z tego wyszedł, hehe.
Skracając resztę - logicznie myśleć dopiero koło 22:30 mogłem, wcześniej litry endorfiny i adrenaliny mnie nie pozwalały ;)
Czy takie emocje mogą być możliwe przy "symulatorze"?
Wybacz - NIE MA SZANS.
To nie ta liga.
Tak?
Jaki poziom adrenaliny wtedy czułeś?
Zakładam, że zerowy ;)
19 maja 1010 po zajęciach na uczelni z kumplami z grupy laboratoryjnej poszliśmy do Focusa w Bydgoszczy (tu studiuję). Dotarliśmy do budynku o 17:24, standardowo rozsiedliśmy się przy jednym stoliku koło KFC. Co przerabialiśmy? Pochodne i trochę całek łyknęliśmy.
Kolega miał ze sobą lapka - co zadanie, co 5 minut zaglądałem do Laventhara upewniając się czy rozkazy poprawnie wydane... Czy pewien blef się uda? Czy Eliod łyknie haczyk? Czy zamiast dążyć czekać nie wydałem?
o 18:43lub 4 ;) Poszedłem zrobić parę kółek po budynku. Jak dziś pamiętam jednego żula siedzącego na ławce od strony bazyliki. Jak dziś pamiętam matkę ok 30 ciemne włosy z chłopczykiem niebieska kurtka włosy nieco jaśniejsze. Faceta wjeżdżającego po ruchomych schodach w garniturze.
Stwierdzenie, że byłą kłębkiem nerwów to mało powiedziane - NIGDY w życiu większej ilości adrenaliny we krwi nie miałem. Drżenie rąk, wzroku, fale gorąca i zimna, pot ;)
Patrzę na zegarek 19:05 - myślę - rozliczenie już trwa, mój się trochę późni.
Idę do chłopaków. Denis na przywitanie - "przegrałeś sprawdziłem". Pierwsza myśl - właściwie mózg przez pierwszą sekundę żadnej myśli nie wygenerował - pusto w dosłownym znaczeniu prawie, że.
Druga myśl - "Taa, musiałem wygrać tylko strat nie znam".
Siadam przed lapem - rzeczywiście nie wylogowałem się nawet. Z Laventhara mnie nie wywaliło.
Byłem w zakładce forum.
Klikam od razu bitwy - nie chciałem znać wyniku przed samym meczem ;)
Otwieram, sekunda... JEAAAAAAAAAAAAA
JA PIE :D:D:D UDAŁO!!!!!!!!!!!!!!!!! Któreś z tych słów na głos powiedziałem - które - nie pamiętam, hehe.
Wiedziałem, że Eliod haczyk łyknął - straty MUSIAŁY być dosłownie minimalne.
Przewijam, przewijam - i własnym oczu nie wierzę :D
Przy pierwszym liczeniu straciłem TRZECH wojów - Tych 60 chłopów się nie liczy! 3 wojów aby utraciłem...
Później doliczyłem iż chyba 5 w sumie straciłem - lecz licząc iż to bitwa 207 vs 384 była to i tak straty zerowe.
Długi post z tego wyszedł, hehe.
Skracając resztę - logicznie myśleć dopiero koło 22:30 mogłem, wcześniej litry endorfiny i adrenaliny mnie nie pozwalały ;)
Czy takie emocje mogą być możliwe przy "symulatorze"?
Wybacz - NIE MA SZANS.
To nie ta liga.
Dziękuje Ci, że podzieliłeś się z nami swoimi przeżyciami. Czytając ten pasjonujący opis i mnie udzieliło się trochę tej adrenaliny.
Ale co to ma wspólnego z moim pomysłem? Mam wrażenie, że popełniłem jakieś świętkoradztwo. Czy gdyby ktoś mógł ustawić sobie bitwę, to odebrałoby Wam to Wasze piękne wspomnienia?
Ale co to ma wspólnego z moim pomysłem? Mam wrażenie, że popełniłem jakieś świętkoradztwo. Czy gdyby ktoś mógł ustawić sobie bitwę, to odebrałoby Wam to Wasze piękne wspomnienia?
O gustach się nie dyskutuje, może komuś oglądanie samego raportu z bitwy 1000 sławnych vs 1500 weteranów przyjemność by sprawiło. Mnie nie...
Może sporo jest osób takich którym same raporty by przyjemność sprawiały lecz wydaję mi się, że wręcz przeciwnie.
Jeśli takich chętnych by nie było to w jakim celu Boro swój cenny czas miał by marnować?
Nie pierwszy to napiszę - w bitwie nie skala czy piękno oddziałów jest najważniejsze ale to, że TY do tego doprowadziłeś!
Że miesiące gospodarczych przygotowań, że tygodnie militarnych, dni ciężkich manewrów w KOŃCU!!! się opłaciły. Bitwa jest wisienką na torcie wojny. Jak Supremacja jest perłą w koronie gracza.
Sama perła smaku mieć nie będzie gdy w ciężkim intelektualnym boju zdobyta nie będzie.
Może sporo jest osób takich którym same raporty by przyjemność sprawiały lecz wydaję mi się, że wręcz przeciwnie.
Jeśli takich chętnych by nie było to w jakim celu Boro swój cenny czas miał by marnować?
Nie pierwszy to napiszę - w bitwie nie skala czy piękno oddziałów jest najważniejsze ale to, że TY do tego doprowadziłeś!
Że miesiące gospodarczych przygotowań, że tygodnie militarnych, dni ciężkich manewrów w KOŃCU!!! się opłaciły. Bitwa jest wisienką na torcie wojny. Jak Supremacja jest perłą w koronie gracza.
Sama perła smaku mieć nie będzie gdy w ciężkim intelektualnym boju zdobyta nie będzie.
Ja na to patrzę nieco inaczej. Z tego co wiem, tylko Hejtar spośród nas ma zawodowe przygotowanie wojskowe.
Jeśli chce się wygrywać, trzeba znać wojsko. Słynni wodzowie analizowali godzinami bitwy (więcej czasu analizowali, niż dowodzili). Myślę, że po raz pierwszy duża bitwa w Laventharze budzi emocje. Za trzecim-czwartym razem w takim symulatorze pewnie się znudzi - i dlatego pisałem, że raczej zaostrzy apetyt na świat, a nie go stępi. Potem jednak zostawałaby strona praktyczna - doskonalenie się w rzemiośle wojennym.
Adam już wytłumaczył, że to właśnie nie byłoby na rękę Boro. I to właściwie zamyka temat.
Jeśli chce się wygrywać, trzeba znać wojsko. Słynni wodzowie analizowali godzinami bitwy (więcej czasu analizowali, niż dowodzili). Myślę, że po raz pierwszy duża bitwa w Laventharze budzi emocje. Za trzecim-czwartym razem w takim symulatorze pewnie się znudzi - i dlatego pisałem, że raczej zaostrzy apetyt na świat, a nie go stępi. Potem jednak zostawałaby strona praktyczna - doskonalenie się w rzemiośle wojennym.
Adam już wytłumaczył, że to właśnie nie byłoby na rękę Boro. I to właściwie zamyka temat.
Eryk słynni wodzowie nie mieli symulatora jedynie dysponowali opisami poprzednich wielkich i małych bitew. Potraktuj forum jako wielką skarbnice takiej wiedzy.
Nic natomiast nie zastąpi doświadczenia żmudnie zdobywanego w światach rycerzy. To jest piękne w Laventharze, że nie można iść na skróty.
Nic natomiast nie zastąpi doświadczenia żmudnie zdobywanego w światach rycerzy. To jest piękne w Laventharze, że nie można iść na skróty.
hehe , był tu jeden gość co jego drugie imię Symulator :) - zresztą Adamowi też nie wiele brakuje. Eryk takim gościom lepiej nie dawać do łapy Lav-kalkulatora bez ograniczeń.
Ja bym nawet postulował aby symulatory były dostępne tylko i wyłącznie w świecie odkrywców....
Ja bym nawet postulował aby symulatory były dostępne tylko i wyłącznie w świecie odkrywców....
Wyniki od 1 do 16. Przejdź do strony: 1
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
