Najświeższe wątki:
Zasady gry
Szkoła walki
Wątek w temacie: Dla początkujących
Post #141, autor:
wiliam
napisany: 7. lipca 2010, środa, 01:21
zmieniany przez autora, 7. lipca 2010, 01:22
napisany: 7. lipca 2010, środa, 01:21
zmieniany przez autora, 7. lipca 2010, 01:22
Cytat:
Oprzyj się na tym co o zaopatrzeniu wiemy, a nie na tym czego nie wiemy bo nie było komu o tym napisać.
Ponawiam zaproszenie do lektury - dopiero co przyszła nowa partia z GB. Jestem zachwycony. I nie powiem - jedynie z uśmiechem mogę czytać to co piszesz, bo wiemy bardzo dużo. I krucjata w Konstantynopolu była jesienią 1096 - Jerozolimę zdobyła w 1099. Szła interiorem a nie wzdłuż wybrzeża - powiedz mi jak dowożono jej jadło po Nicei (06.1097), przez wrogie tereny. Dodam, że Orient Expres jeszcze nie działał.
(trzymam się I wyprawy bo do niej są mi najlepiej znane źródła mówiące o aprowizacji)
Cytat:
Cytat:
czy ów czołg/pluton/kompania/batalion może działać bez wsparcia BWPów/Rosomaków z piechotą czy co tam teraz mamy czyli bez osłony boków i dupy?
Naturalnie, że nie może.
Naturalnie, że może.
czy ów czołg/pluton/kompania/batalion może działać bez wsparcia BWPów/Rosomaków z piechotą czy co tam teraz mamy czyli bez osłony boków i dupy?
Naturalnie, że nie może.
Naturalnie, że może.
Aha! Ale nie szepnęło się nic o tym, że jedno to planowae działąnie, a drugie to ryzyko, bo mniejsze lub specyficzne siły w obliczu większego bądź odpowiednio dostosowanego przeciwnika mogą okazać się bezradne i zupełnie nie spełnić swojej roli.
Nie wiem Wiliamie, ale skoro Aleksander zaopatrywał swoje armie flotą z wysp murza śródziemnego, to zakładam, że zakute łby krucjaty również miały szanse na to wpaść, a nie sądzę by były w lepszej sytuacji i przeciwnik zwyczajnie dawał...
Wybacz, chętnie bym poczytał, ale po angielsku nie czytam, po części dlatego, że jestem polskim szowinistą, a po części bo nie mam talentu - wyjątkowy brak słuchu. Ja na przykład nie wiem co to jest akcent :P
Wybacz, chętnie bym poczytał, ale po angielsku nie czytam, po części dlatego, że jestem polskim szowinistą, a po części bo nie mam talentu - wyjątkowy brak słuchu. Ja na przykład nie wiem co to jest akcent :P
Cytat:
Nie wiem Wiliamie, ale skoro Aleksander zaopatrywał swoje armie flotą z wysp murza śródziemnego, to zakładam, że zakute łby krucjaty również miały szanse na to wpaść, a nie sądzę by były w lepszej sytuacji i przeciwnik zwyczajnie dawał...
Uparty jesteś .... dodam więc, że krucjaty nie miały Aleksandra ani żadnego innego organizatora a wieści o ich miejscu pobytu i potrzebach dochodziły do jakiejkolwiek pokrewnej im cywilizacji z naprawdę olbrzymim opóźnieniem.
Hm. Ja tam nie wiem o zaopatrzeniu, ale pamiętam, że o Grunwaldzie uczono mnie, że właśnie pod względem zaopatrzenia cała wyprawa na Krzyżaków była świetnie przygotowana. Pamiętam, że była mowa nawet o jakichś mostach pontonowych na Wiśle...
Poza tym panowie Wiliam i Mularz mówią trochę o tych samych rzeczach. Bo przecież Wiliam- w Law 50 ludzi żywi się z pola! I teraz tak: armia w marszu, czyli rozciągnięta, czyli podzielona na mniejsze oddziały odpowiada mniej więcej oddziałom krucjaty, które przecież również szły rozciągnięte ( a nie skoncentrowane jak do bitwy)- czyli w sumie mamy tu mniej więcej zgodność. Były przecież również szarpaniny i napady na poszczególne, małe części rozlazłej w trybie marszowej krucjaty- i można to porównać do naszych walk w Law, gdzie też często uda się pojedyncze oddziały nacierającego przeciwnika, zanim te zbiją się w kupę. Czyli w sumie zostaje kwestia skali.
Proponowałem kiedyś, by limit z 50 ludzi na polu zmienić na 100, ale to w sumie kwestia liczb...
No i jeszcze jedno. Mówicie o chłopach oderwanych od pługa. Przypominam jednak, że w nomenklaturze Law wszyscy oni nazywani są żołnierzami, choć chwilę później napisane jest: "nazwa żołnierz może być trochę myląca..." Tak więc, gdy mówimy o naszych czasowstrzymywaczach powinniśmy pamiętać, że mówimy o żołnierzach, czyli o kimś, kto przystosowany jest do ginięcia za ojczyznę.
Co nie zmienia faktu, że takie masowe powstrzymywania nacierających armii nie miały nigdy! ani w średniowieczu, ani gdzie indziej.
Poza tym panowie Wiliam i Mularz mówią trochę o tych samych rzeczach. Bo przecież Wiliam- w Law 50 ludzi żywi się z pola! I teraz tak: armia w marszu, czyli rozciągnięta, czyli podzielona na mniejsze oddziały odpowiada mniej więcej oddziałom krucjaty, które przecież również szły rozciągnięte ( a nie skoncentrowane jak do bitwy)- czyli w sumie mamy tu mniej więcej zgodność. Były przecież również szarpaniny i napady na poszczególne, małe części rozlazłej w trybie marszowej krucjaty- i można to porównać do naszych walk w Law, gdzie też często uda się pojedyncze oddziały nacierającego przeciwnika, zanim te zbiją się w kupę. Czyli w sumie zostaje kwestia skali.
Proponowałem kiedyś, by limit z 50 ludzi na polu zmienić na 100, ale to w sumie kwestia liczb...
No i jeszcze jedno. Mówicie o chłopach oderwanych od pługa. Przypominam jednak, że w nomenklaturze Law wszyscy oni nazywani są żołnierzami, choć chwilę później napisane jest: "nazwa żołnierz może być trochę myląca..." Tak więc, gdy mówimy o naszych czasowstrzymywaczach powinniśmy pamiętać, że mówimy o żołnierzach, czyli o kimś, kto przystosowany jest do ginięcia za ojczyznę.
Co nie zmienia faktu, że takie masowe powstrzymywania nacierających armii nie miały nigdy! ani w średniowieczu, ani gdzie indziej.
Niestety nie jest to kwestia tylko klimatu. Taki Kłuszyn przpomniany przez Wortigerna jest juz niemozliwy do wykonania w lavie. Wybaczcie rozminiecie z epoka ale chłopi nie wojowali w średniowieczu. Co najwyzej podczas buntow.
Zgadzam sie ze samobojcy wystepowali zadko i nigdy jako zjawisko masowe, no chyba ze za plecami mieli NKWD. To plaga zarowno w postaci strzalochwytow jak i blokowania armi.
Lecz w tej kwesti nie wystarczy wytknać bład, bo to nie jest cos co wystarczy usunac jak literówke. Obecne rozwiazanie trzeba czym zastapic. Prosiłbym o konstruktywne veto. Prosze podwac rozwiazania tego problemu, bo obecny system mimo brakow daje duzo frajdy.
Zgadzam sie ze samobojcy wystepowali zadko i nigdy jako zjawisko masowe, no chyba ze za plecami mieli NKWD. To plaga zarowno w postaci strzalochwytow jak i blokowania armi.
Lecz w tej kwesti nie wystarczy wytknać bład, bo to nie jest cos co wystarczy usunac jak literówke. Obecne rozwiazanie trzeba czym zastapic. Prosiłbym o konstruktywne veto. Prosze podwac rozwiazania tego problemu, bo obecny system mimo brakow daje duzo frajdy.
Myślę nad tym od dwóch dni i jak zwykle wychodzi mi, że Boro rozsądnie idzie we właściwym kierunku. W tej chwili stopniowo wchodzą dwie zmiany, które IMHO ograniczą te zjawiska. Mianowicie: zmniejszanie opłacalności osad bez wody z których to rekrutowano zazwyczaj łapaczy oraz zmiana minimalnych proporcji atakujących do atakowanych. Wychodzi mi na to, że jeśli jeszcze trochę te zmiany pójdą dalej problem może zniknąć, gdyż samobójcze ataki okażą się naprawdę samobójcze.
Opłaty za osady:
Standardowa osada:200 ludzi, podatek 0,5, 25 garnizonu- przyrost ok. 4,5 ludzia dziennie. Postawienie łańcucha osad transportowych do przesyłania osadników finansowo wychodzi mniej więcej na zero, ale nie można zapominać o żywności, którą ci ludzie produkują. Czyli dalej się opłaca, choć coraz mniej. Jeśli opłaty zwiększą się do trzech talarów- opłacalność jeszcze spadnie, ale wiadomo, że w rozwiniętych światach talarów robi się dość często nadmiar, a żywność zawsze jest potrzebna. Czyli, proceder osad transportowych, jeśli Boro chce go zlikwidować, tak łatwo nie zniknie. Co najwyżej, przesunie się nieco w czasie na światy starsze.
Zmiana zaś minimalnej liczby atakujących to również krok we właściwym kierunku, bo te 5% to wcale nie tak mało; chociaż wg mnie będzie to wciąż stosowane. Poza tym, skoro się tyle mówi o tym na forum- zjawisko będzie narastać i stanie się coraz częstszą normą.
Z tym, że wg mnie takie wstrzymywanie armii na jej zagłodzenie to margines, bo to kosztuje tyle, że blokujące księstwo "siada" ekonomicznie, lub po prostu się autoeksterminuje. Jest więc opłacalne w zasadzie tylko wtedy, gdy bloker chce- nawet za cenę swojego upadku- udupić wroga.
Tak więc zmiany, jeśli dalej będą konsekwentnie wprowadzane, zlikwidują lub przynajmniej znacząco zmniejszą oba problemy.
Standardowa osada:200 ludzi, podatek 0,5, 25 garnizonu- przyrost ok. 4,5 ludzia dziennie. Postawienie łańcucha osad transportowych do przesyłania osadników finansowo wychodzi mniej więcej na zero, ale nie można zapominać o żywności, którą ci ludzie produkują. Czyli dalej się opłaca, choć coraz mniej. Jeśli opłaty zwiększą się do trzech talarów- opłacalność jeszcze spadnie, ale wiadomo, że w rozwiniętych światach talarów robi się dość często nadmiar, a żywność zawsze jest potrzebna. Czyli, proceder osad transportowych, jeśli Boro chce go zlikwidować, tak łatwo nie zniknie. Co najwyżej, przesunie się nieco w czasie na światy starsze.
Zmiana zaś minimalnej liczby atakujących to również krok we właściwym kierunku, bo te 5% to wcale nie tak mało; chociaż wg mnie będzie to wciąż stosowane. Poza tym, skoro się tyle mówi o tym na forum- zjawisko będzie narastać i stanie się coraz częstszą normą.
Z tym, że wg mnie takie wstrzymywanie armii na jej zagłodzenie to margines, bo to kosztuje tyle, że blokujące księstwo "siada" ekonomicznie, lub po prostu się autoeksterminuje. Jest więc opłacalne w zasadzie tylko wtedy, gdy bloker chce- nawet za cenę swojego upadku- udupić wroga.
Tak więc zmiany, jeśli dalej będą konsekwentnie wprowadzane, zlikwidują lub przynajmniej znacząco zmniejszą oba problemy.
Osobiscie uwazam ze gdy w pozniejszm etapie gry nie oplaca sie zawsze siedziec w osadach. Gdyby Pusak wszedł na teren Sułtanatu starałbym sie spowolnic jego marsz: samobujcy rozproszenie palenie calej dostepnej zywnosci, byle dac czas wlasnej armi albo nawet zaglodzic przeciwnika. Taka obrona byla planowana od dawna. Wioska Dorylion powstala po to aby wrazie czego powstał ładny stosik i wszystko poszlo z dymem. Do tej pory ma ona najwieksze magazyny w tym swiecie pewnie mimo ze dawno nasz system transportow juz kulał.
Inna kwestia jest limit armia Prus byla dwa razy mniejsza i nikt nie oponował ze miala prawo atakowac. Gdyby ludzi wojow pruskich byla pola juz by nie zaatakowal. Skoro mamy podnosic limity to co powiecie na 1/3. A jesli 1/3 jest ok, to co powieicie jak na widok 300 zabijakow powolam osadnikow z 3-4 osad zbije w kupe z calym zarciem i oleje przeciwnika i poczekam na odsiecz bo on mnie nie bedzie mogł atakowac. Albo armia liczaca 1200 ludzi bede przechodził kola osad a one nawet nie beda mnie mogly zaatakowac.
zbierz - chcę to zobaczyć;-)
Ale co mam zebrac i jaka armie zablokowac, i przy jakim limicie? Bo chyba nie chodzi o to zeby zebrac 1200 ludzi aby przechodzic kolo osad bezpiecznie przy limicie 1/3?
Cytat:
Albo armia liczącą 1200 ludzi będę przechodził koło osad a one nawet nie będą mnie mogły zaatakować.
Myślisz, że to taka kusząca propozycja by zatrzymywać armię 1200 osób na dwa przeliczenia poświęcając całą osadę (tak jest teraz)? Fakt widziałem takie cudo tyle, że zakończyło się praktycznie zniknięciem księstwa które taki manewr zastosowało.
Tak to jest opłacalne inaczej omijalbym mocne z regułu osady graniczne i wpadal w glab niszczył te slabe a w razie zagrozenia wycofywal sie bedac pewnym ze mnie nikt nie zatrzyma.
[154]
Nie wiem w jakich światach grasz ale obecnie nie ma już światów wielkości SC i o armiach tej wielkości którą grałeś Sułtanatem można co najwyżej pomarzyć. Zresztą nawet tam na końcu liczba wojaków wszystkich księstw razem wziętych to było coś raptem koło 4 tys.
Nie wiem w jakich światach grasz ale obecnie nie ma już światów wielkości SC i o armiach tej wielkości którą grałeś Sułtanatem można co najwyżej pomarzyć. Zresztą nawet tam na końcu liczba wojaków wszystkich księstw razem wziętych to było coś raptem koło 4 tys.
Wiliamie to byla konna armia piesza mogla byc 2 razy wieksza. Chyba az tak sie swiaty nie zmniejszyly zeby 1200 piechoty to byl problem. I jesli przeciwnik nie ma 400 jazdy przy limicie 1/3. Taka armia moze znowu bez przeszkud wchodzic i wychodzic z wrogich ksiestw.
Post #157, autor:
Samuraj
napisany: 7. lipca 2010, środa, 13:05
zmieniany przez autora, 7. lipca 2010, 17:56
napisany: 7. lipca 2010, środa, 13:05
zmieniany przez autora, 7. lipca 2010, 17:56
po pierwsze uważam, że MODERATOR wątku zaspał!
[-]
[-]
rozmowa, która się tutaj toczy powinna dobywać się w innym miejscu forum:
http://www.laventhar.org/aktualnosci/(...)188.html
pozwólcie, że tam będę kontynuował...
[-]
[-]
rozmowa, która się tutaj toczy powinna dobywać się w innym miejscu forum:
http://www.laventhar.org/aktualnosci/(...)188.html
pozwólcie, że tam będę kontynuował...
Cytat:
Osobiscie uwazam ze gdy w pozniejszm etapie gry nie oplaca sie zawsze siedziec w osadach.
Późniejszy etap gry to w ogóle taki trochę inny Lav. Tam nie opłaca się robić wielu rzeczy opłacalnych wcześniej i odwrotnie- wielu rzeczy nie robi się tak, jak na początku.
Tak więc późny etap- armia 1200 piechoty jak najbardziej jest możliwa. Ale co z tego, że może sobie przechodzić koło miast? Przecież ona ma włączoną autogłodówkę :) i daleko tak czy siak nie pociągnie. Poza tym w zasadzie starsze światy mają to do siebie, że armie piesze zanikają. A nawet, jeśli pojawi się gdzieś coś takiego, to czy będzie to wypaczeniem, że tego tworu nie będzie można zatrzymać osadnikami?
Sie zagadaliscie panowie. Krzywy, co z ta szkola walki?
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
