Taktyczny odwrot

Wątek w temacie: Zasady gry

Wyniki od 1 do 20. Przejdź do strony: 1 2
Post #1, autor: Piwosz
napisany: 23. lutego 2011, środa, 21:10
awatar
Wielu graczy spotyka sytuacja w ktorej jedna bitwa upupia cala reszte rozgrywki bo nie ma juz wojska lub ma sie jego resztki niezdolne do niczego a potyczki wojsk z ktorych wygrany wychodzi ledwie zadrapany (chocby z powodu roznicy morale) nie naleza do rzadkosci. Co wy na to zeby mozna bylo usawic oddzial w taki sposob by po osiagnieciu okreslonych strat liczebnych wycofywal sie z walki kosztem dodatkowych strat. Czesc wojska ladowalaby na polu obok jak obecni uciekinierzy i miala szanse na ucieczke.

Dajmy na to 100tka wojska ustawiona na 50% traci w 1 rundzie 20 ludzi a w 2 rundzie 40 ludzi i przekracza tym samym 50% strat. Oddzial wycofuje sie z walki i traci kolejne 20% pozostalego przy zyciu skladu tj 8 ludzi. Ucieka 32 wojow.

Post #2, autor: Eryk
napisany: 23. lutego 2011, środa, 21:11
awatar
Jestem za.

Post #3, autor: Piwosz
napisany: 23. lutego 2011, środa, 21:12
awatar
mozna by wprowadzic jakies ograniczenie by taki manewr byl mozliwy. Np odpowiedni stosunek sil.

Post #4, autor: pawlo77
napisany: 23. lutego 2011, środa, 21:33
awatar
Piwosz złupili Cię :) ja nie bardzo rozumiem tej zmiany dlatego jestem przeciw:P

Post #5, autor: Luty
napisany: 23. lutego 2011, środa, 23:56
awatar
Piwosz , twój zamysł jakoś skomplikowany jest ... już teraz przy równowadze sił część wojska ucieka z pola bitwy. No wybacz Winetu, ale jak ktoś dopadnie cię słabego i w lesie, to musi być pogrzeb, a nie uganianie się po krzakach na niedobitkami. No i jest taki dreszczyk emocji co do wyniku bitwy przy równowadze sił - w tym cały ambaras aby walczyć wtedy kiedy ma się przewagę :) = ale tu już mularz = albo jeszcze lepiej Adam, może robić wykłady , kiedy palić żarcie, a kiedy tylko uciekać :))

Post #6, autor: Szpaku
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 07:56
awatar
Cytat:
Idee stojące za grą:

Nacisk powinien być położony na myślenie strategiczne (długoterminowe), a nie operacyjne (krótkoterminowe).

Tak jak napisał Luty, jeśli ktoś Cię zdybał, to oznacza to najprawdopodobnie, że byłeś gorzej przygotowany pod względem strategicznym do wojny, niż ten osobnik dybiący na twoje oddziały :)

Post #7, autor: Piwosz
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 09:59
awatar
no jasne ze mnie ktos zdybal, nie raz :). Chcialo by sie miec szanse na odkucie czy obrone osad. Poniewaz nie da sie laczyc oddzialow roznych ksiestw to tym co teraz zostaje po bitwie nie da sie juz nic zrobic. Chyba ze sie jest dobrym w mataczeniu :D.
Jezeli schemat ma byc taki jak teraz tj bitwa, utrata wszystkiego lub 'trwanie az nas wymorduja' to ok, moze chodzi o szybkosc rozgrywki. Wszystko ma swoje plusy i minusy, napewno najzezca stracilby czas na uganianie sie lub zostal zmuszony do oblegania osad ktore mogl latwo zlupic a to moglo by dac czas broniacemu sie. Chwilowo jestem owca a nie wilkiem wiec chcialbym taka zmiane hehe.

Post #8, autor: Adam
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 10:32
awatar
Na wycofanie jest czas zanim dojdzie do bitwy.

Natomiast sposób przebiegu wojen który opisałeś jest prawdziwy, wynika ze specyfiki gry.

-atakujemy słabszych, a przynajmniej tych co za takich uważamy. Słabszego najlepiej pokonać duża armia przeciwko której nie ma on co wystawić. Zaatakowany ma do wyboru oddać inicjatywę i bronić się za murów, co bez ingerencji osób trzecich lub błędów wroga oznacza porażkę, albo spróbować szczęścia w walnej bitwie.

I tak dochodzimy do wojny jednej bitwy.

Drugim ważnym czynnikiem jest trening, który promuje styl walki polegający na wkroczeniu cała armia i doprowadzeniu do walnej bitwy.

Post #9, autor: Wienzu
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 10:53
zmieniany przez autora, 24. lutego 2011, 10:56
awatar
Kwestię walnej bitwy promuje również sama specyfika gry.
Wojna podjazdowa czy małe potyczki oddziałów do 50 ludzi bardzo mało zmieniają a przedłużają wojnę w wiele tygodni. W tej sposób narażamy się na ingerencję jakieś trzeciej siły.

Dodatkowo rzuca tutaj się w oczy problem brak czegoś takiego jak Strategiczne Surowce. Nie istnieją za bardzo takie punkty na mapie które faktycznie trzeba bronić i na stratę których nie możemy sobie w żadnym wypadku pozwolić. Sprawia to, że możemy spokojnie skoncentrować swoją armię na jednym polu i maszerować na wroga takim czołgiem.

Brak tych strategicznych surowców jak i fakt, że miasta głównie bronią się same sprawia, że wojna podjazdowa 50-tką kawalerii nie jest możliwa. Można co najwyżej spalić wioskę czy dwie. Ale to tyle.

Przypomina mi się tutaj cała seria Heroes of Might and Magic. Otóż tam tworzyłeś jedną armię-molocha i dążyłeś do czołówki z wrogiem. Cały sens był w walce. Granie małymi oddziałami nie było promowane gdyż najważniejszy surowiec w grze tworzyły miasta, które posiadając jeden przyrost populacji oraz mury zamkowe spokojnie broniły się przed takim samym jedno-tygodniowym przyrostem prowadzonym przez bohatera.

Na całości siedzi oczywiście brak jakichkolwiek bonusów za flankowanie, otaczanie, atak zasadzkę, dobre rozstawienie taktyczne, pogoda, itp., itd.

Dlaczego więc nie grać jedną wielką armią na drugą? Chyba tylko jeśli gramy bardzo ostrożnie i chcemy ukraść przeciwnikowi kilku wojów więcej za darmo zanim na taką walną się zdecydujemy.

Brak tutaj jednak porządnej motywacji.

Post #10, autor: Piwosz
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 11:45
awatar
wienzu to juz inny temat. Na razie patrze na schemat rozgrywki - startuja ksiestwa i maja dwie lub trzy osady. Dochodzi do bitwy w ktorej ktos traci cala armie i jezeli ma wielkie szczescie tylko jedna osade. Przeciwnik ma teraz 4 osady i armie a my 2 osady i brak armi. Jest teraz kwestia czasu kiedy bedzie po nas bo po pierwsze nie mamy sie czym bronic po drugie z 2 osad nie mamy ani takiego przyrostu ani takiej produkcji by stworzyc zalazek nowej armi. Wychodzi na to ze po jednej bitwie mamy caly ten mozolny czas rozwoju ksiestwa z glowy czyli doswiadczylismy tylo tej nudnej czesci gry w lav. Malo zachecajace by trwac dalej, trzeba miec duzo samozaparcia i cieszyc sie polityka, tylko to zostalo.

Post #11, autor: Lechita
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 12:04
awatar
Nie do końca. Zakładając, że gra więcej niż dwóch graczy jest jeszcze nadzieja, że ktoś trzeci lub czwarty Twojego pogromcę najedzie i go pokona lub nadwyręży a Ty będziesz mógł się dalej rozwijać. Trwanie z uporem tutaj może mieć sens..

Post #12, autor: Piwosz
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 12:19
awatar
eee gdzie tam, trzeci to ci przyjdzie aby cos skorzystac i bez strat zdobyc to co sasiad okupil krwia. Na pozniejszych etapach gry moze dojsc do sytuacji o ktorej piszesz bo ma sie wiecej osad i dochodzi czesciej do kontroli sil w regionie a nie inwazji.

Post #13, autor: greghor
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 12:42
zmieniany przez autora, 24. lutego 2011, 12:44
awatar
Piwosz nie zgodzę się z Tobą. Akurat pod tym względem cięzko o schematy, albo inaczej - są schematy, ale rózne.

Dyplomacja to jedna sprawa - jak od poczatku jesteś otwarty i aktywny w dyplomacji, to w kryzysowym momencie masz większe możliwości. Jak od początku jesteś nieufny wobec każdego, odpowiadasz półsłówkami lub po kilku dniach, jak niepodległości bronisz swoich wyimaginowanych tajemnic itp - to rzeczywiście nikt się Twoim losem nie zainteresuje. No i dyplomacja nie jest jednostrona, tylko każdy musi wziąść pod uwagę (zaznaczam, że pisze o światach rycerzy), że dyplomację prowadzą też i inni. O wojnie przeważnie trąbi wszem i wobec najechany, ale bardzo istotne też jest co i czy wogóle pisze o tej sytuacji najeźdźca.

Druga sprawa, to jak się taw wojna odbywa. Gdzies powyżej tu napisano, że najbardziej korzystna jest walna bitwa. G.wno prawda,;) Dla kogo najbardziej korzystna? Walna bitwa może być najbardziej korzystna dla conajwyżej jednej strony, a w wielu przypadkach nie jest korzystna dla żadnej (jak ginie duzo wojaków po obu stronach). Jak najechany widzi, że i tak nie wskóra nic w walnej bitwie, to po co się do niej pcha? (nawiasem mówiąc ja tak przegrałem SC, bo myślałem, że walna bitwa będzie dla mnie korzystna a okazało się, że ją sromotnie przegrałem). Wycofywanie się, wojna podjazdowa, działania opóźniające, odpuszczenie jakiegoś miasta aby skoncentrować obronę w innym, to bardzo często znacznie lepsza opcja.

W szczegółach:
Cytat:
Przeciwnik ma teraz 4 osady i armie a my 2 osady i brak armi. Jest teraz kwestia czasu kiedy bedzie po nas bo po pierwsze nie mamy sie czym bronic po drugie z 2 osad nie mamy ani takiego przyrostu ani takiej produkcji by stworzyc zalazek nowej armi.

Jak stracisdz armię, a uda Ci się przeżyć, to wręcz przeciwnie - przyrost się zwiększa. Bez armi i jej zołdu wydaje się znacznie mniej kasy,;) Może w przypadku 3 osad "startowych" nie jest to tak widoczne, ale jak np masz 6 osad, tracisz 2 osady i armię i udaje się przeżyć dzieki dyplomacji, czy agresor nie jest w stanie zdobyć Twoje Księstwo na raz (bardzo częsty przypadek) - dostajesz kopa populacyjnego i czas na przeorganizowanie się. Zwłaszcza to, że nie można trenować powyżej dośw+1, to korzystna zmiana dla kogoś takiego - ma mniejszy dystans do nadrobienia.

Cytat:
Wychodzi na to ze po jednej bitwie mamy caly ten mozolny czas rozwoju ksiestwa z glowy czyli doswiadczylismy tylo tej nudnej czesci gry w lav.

Nie zgadzam się - jeśli zminimalizowałeś straty, to wręcz zaczyna się najciekawszy okres jak się odbudować, aby przeżyć i spróbować nadgonić,;) Jak spojrzysz w wątki po zakończonych światach to jest conajmniej kilku zwycięzców, którzy zanotowali po drodze wieksze czy mniejsze wpadki - np Pablo w Nex Necis, że o moim Kaganacie Awarów w facilis Remeo nie wspomnę, bo to było wogóle pasmo wpadek przez więszość czasu trwania świata.

Cytat:
eee gdzie tam, trzeci to ci przyjdzie aby cos skorzystac i bez strat zdobyc to co sasiad okupil krwia. Na pozniejszych etapach gry moze dojsc do sytuacji o ktorej piszesz bo ma sie wiecej osad i dochodzi czesciej do kontroli sil w regionie a nie inwazji.

No to szukaj przyjaciół nie wśród najbliższych sąsiadów, tylko wśród tych, któorzy mają Księstwa nieco dalej, ale sa na tyle silni że mają wiele do powiedzenia. Sąsiad naszego sąsiada (ale nie nasz) to doskonały kierunek,;)

Post #14, autor: Piwosz
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 13:31
awatar
Ciekawy poglad Greghor tylko ze jakos nie widze by krotkim czasie stworzyc rekrutow i ich dozbroic majac 2 osady bo zazwyczaj by sie sensownie wyzywic lub ze wzgledu na rozny teren (np jedna w lesie) w kazdej produkuje sie co innego. Bedziesz miec jakas pule polgolasow gdy wrog juz dojdzie a on nie bedzie miec ani golasow ani zoltodziobow.

Zgadzam sie ze po wtopie nastaje dla niektorych (jak ja) ciekawy okres, ale naprade trzeba byc w tym dobry, lubiec polityke i miec szczescie. Najczesciej jednak mamy na karku od razu dwoch przeciwikow. Popros o pomoc to juz po tobie. Niedawno widzialem ksiestwo najechane przez trzech innych, do skutku. Mowie o poczatkowym etapie gry gdzie nie skorzystac z okazji to znaczy sprowadzic sie do marginesu. Potem jest inaczej z trzema czy czterema osadami gra sie inaczej niz z dwoma gdy utracilismy jedna. Pal licho i tak sie zaraz dozbroimy i bedzie git, odbijemy sobie slabo zaludniona osade.

Czy samotnie masz teraz jakies szanse na poczatku gry (bazowe 2, 3 osady) po przegranej bitwie. Jak wrog pojdzie po ciosie to koniec. Miec te plus minus 30 chlopa z kazdej setki ktora przegrala bitwe by wsparla zielonych polgolych rekrutow to juz mozna by myslec o probie obrony.

Nie pierwszy raz widze by po bitwie 100vs100 zostawalo 0vs90. Przegrac bitwe to jedno a zobaczyc taki wynik to drugie. Nie wiem czy historycy widzieli takie cuda. Wybrnac potem to juz wogole cud hehe.

Glod i tak zalatwialby sprawe, ale to daje broniacemu sie czas.

Jezeli jednak idziemy w kierunku wojny blyskawicznej i skracania czasu trwania swiata, to nie ma tematu bo powyzszy pomysl napewno wydluza rozgrywke.

Post #15, autor: Lirasz
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 14:19
awatar
A czy ten odwrót dużej części wojsk to z uzbrojeniem? Bo nie wyobrażam sobie, aby w rzeczonej bitwie 100vs100, gdy dochodzimy do stanu 50vs90, wojska uciekające przed rzezią w szyku paradnym i z pełnym uzbrojeniem spokojnie się wycofują.

Teraz wojska mogą uciec z uzbrojeniem, gdy bitwa jest w toku i ktoś walczy. Ale gdybyśmy mieli mieć bezładną ucieczkę przed rzezią, to musiałyby być straty w uzbrojeniu.

Post #16, autor: Angelo
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 14:36
zmieniany przez autora, 24. lutego 2011, 14:38
brak awatara
Tylko żeby z tej propozycji nie wyszła możliwość unikniecia brania do niewoli, albo przedłużania agonii w nieskończoność poprzez opóźnianie agresora, bo z góry ustawisz sobie ile procent ma się wycofać i dalej opóźniać po uzupełnieniu liczebności. Teraz jak wiadomo że nie masz szans to się nie pchasz, a po zmianie będziesz się pchał bo przecież i tak nie stracisz całej armii, a jak dobrze pożonglujesz procentami to wiekszość armii ucieknie, bo przecież dałeś dla przykładu 50%, ale może być też 10% lub 1%. Rozpoznanie armią bez strat, lub symulator real-time powstanie.

Post #17, autor: Aguirre
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 16:03
awatar
Co by nie wymyśleć z tym uciekaniem to wytrenowany gracz zawsze to wykorzysta do przeciągnięcia/przetrzymania przeciwnika i wyjdzie z tego tylko kupa dodatkowej klikaniny czysto taktycznej. Ja bym szedł raczej w kierunku jak zmniejszyć liczebność armii chodzącej w jednej kupie bo z wielu powodów tak się najbardziej opłaca (łatwość sterowania, najlepszy bohater do morale, zmęczenie, trudniej złapać, idzie z taką samą prędkością jak 1 ludź, jedyny minus żarcie ale jaki to minus - jak rozstawić się na 4 polach zamiast na 1 to dzienna oszczędność rzędu 20 szt jadła). Jak przeciwnicy idą obaj w kupę to trudno uciec od schematu jednej bitwy

Post #18, autor: Krzywy
napisany: 24. lutego 2011, czwartek, 20:58
awatar
Był już taki pomysł aby limitować ilość ludzi na kratce.
Ja bym do tego dołożył jeszcze różne limity w zależności od terenu.
np.
na łące 1000 ludzi (każdego księstwa oddzielnie, a nie suma)
w lesie 500
na bagnach 250
w górach 150
na wodzie 50 (może kiedyś będą łodzie...;-) )

Oczywiście byłby to ruch wbrew intencjom Piwosza. Ale ale Piwoszu, próbowałeś kiedyś zaatakować osadnikami sławnych wojów w proporcji 1/4 ? W zasadzie nawet szkoda dawać broń chłopom. Mam wrażenie że lepiej sobie radzą bez broni.

Post #19, autor: Larkana
napisany: 25. lutego 2011, piątek, 08:45
zmieniany przez autora, 25. lutego 2011, 08:48
awatar
#14

Bitwa pod Kircholmem

Siły
Strona Polska:
1040 piechoty,
2400 jazdy,
4-7 dział
Strona Szwecka:
8500 piechoty,
2500 jazdy,
11 dział
Straty
Po stronie Polskiej:
około 100 zabitych,
200 rannych
Po stronie Szweckiej:
6-9 tys żołnierzy


Przewaga Szwecka - ponad 3 krotna.

Dane z Wiki.

Bitwa pod Orszą (1514):
Strona Polsko-Litewska - 30tys.
Księstwo Moskiewskie - 80tys.
Straty "nasze" 1-2 tys. Straty Moskiewskie 5-10 tys.
(Morale Moskalom szybko padło w duł :-) )

Post #20, autor: Piwosz
napisany: 25. lutego 2011, piątek, 09:47
zmieniany przez autora, 25. lutego 2011, 09:49
awatar
ok czyli co, za zycia jednego wladcy widze kilka takich bitew? Ja widze, co widza inni wladcy tego samego swiata to juz inna bajka. Nie sa to wyjatki. (swoja droga Kircholm, stosunek jazdy 1:1, nasza swietna jazda wycina Szwedzka i potem jezdzi bezkarnie po piechocie, tu nie bylo miazdzacej przewagi jazdy nad jazda. Co mieli do powiedzenia Irakijczycy jak im wysprzatali czolgi podczas I wojny? Nic)

Krzywy - zeby byla jaznosc ja popieram twoj pomysl. Zawsze mi sie marzyl teren i sytuacja a'la wawoz termopilski. Nie wszedzie da sie wykorzystac 100% armi.

Widze jednak ze jest ogolny sprzeciw, wiec mozna zamknac temat. Bedziemy walczyc do jednej sromotnej kleski. Przyjmuje do wiadomosci.

Wyniki od 1 do 20. Przejdź do strony: 1 2
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
Wyszukiwarka: