Najświeższe wątki:
Zasady gry
Uśredniowecznienie gry - tytuły seniorów.
Wątek w temacie: Zasady gry
Wyniki od 1 do 20. Przejdź do strony: 1 2
Witam.
Jak wiadomo w systemie lennym średniowiecza - seniorzy (suzereni), mieli zwykle wyższe tytuły monarchiczne niż wasale (lennicy). Proponuję ustanowienie systemu wg którego każdy książę w tej grze mógłby stać się - po spełnieniu określonych warunków - wielkim księciem, następnie królem, a w końcu cesarzem. Osiągniecie danej godności przez księcia skutkowałaby także zmianą nazwy państwa z Księstwo na Wielkie Księstwo, Królestwo i Cesarstwo.
Przejście z godności na godność zależałoby od ilości wasali oraz ich tytułów - jeśli senior dąży do wzrostu swej władzy z użyciem systemu lennego. Jeśli natomiast chce grać wyłącznie samodzielnie - wtedy zdobywanie kolejnych tytułów powinno być uzależnione od wielkości / siły jego państwa.
Raz zdobyty tytuł nie podlega degradacji - choćby ustały okoliczności na podstawie, których został nadany (nie dotyczy tytułu cesarza).
Wymagania dla zdobycia tytułu cesarza - najwyższego w średniowieczu - powinny być tak określone, żeby mógł go dzierżyć tylko jeden gracz na świecie w jednym czasie.
Hegemon świata powinien otrzymać tytuł Ostatniego Cesarza.
Jak wiadomo w systemie lennym średniowiecza - seniorzy (suzereni), mieli zwykle wyższe tytuły monarchiczne niż wasale (lennicy). Proponuję ustanowienie systemu wg którego każdy książę w tej grze mógłby stać się - po spełnieniu określonych warunków - wielkim księciem, następnie królem, a w końcu cesarzem. Osiągniecie danej godności przez księcia skutkowałaby także zmianą nazwy państwa z Księstwo na Wielkie Księstwo, Królestwo i Cesarstwo.
Przejście z godności na godność zależałoby od ilości wasali oraz ich tytułów - jeśli senior dąży do wzrostu swej władzy z użyciem systemu lennego. Jeśli natomiast chce grać wyłącznie samodzielnie - wtedy zdobywanie kolejnych tytułów powinno być uzależnione od wielkości / siły jego państwa.
Raz zdobyty tytuł nie podlega degradacji - choćby ustały okoliczności na podstawie, których został nadany (nie dotyczy tytułu cesarza).
Wymagania dla zdobycia tytułu cesarza - najwyższego w średniowieczu - powinny być tak określone, żeby mógł go dzierżyć tylko jeden gracz na świecie w jednym czasie.
Hegemon świata powinien otrzymać tytuł Ostatniego Cesarza.
świetny plan - ja bym go wzbogacił propozycją aby wraz ze wzrostem godności władcy, automatycznie morale na jego źródłach wzrastało o 0.2. oczywiście już oczyma wyobraźni widzę te wielkie sojusze, kiedy księstwo A staje się lennikiem B i już mamy wielkiego księcia , potem C staje się wasalem B i już mamy króla, po czym B staje się wasalem A - a przecież A nie może być jedynie wielkim księciem kiedy zwasalizował króla, więc zostaje cesarzem - taki skok po drabinie godności w jeden wieczór :)
Oj z tymi malwersacjami tytulami to nie, ale powiedzmy mozliwośc zmiany "księstwo" na WK (tylko dla klimatu!) przy np 10 źródłach byłaby fajna;)
W takim razie proponuję dwa tytuły monarchiczne: książę i król, uzyskiwane i tracone wg zasady terytorialnej.
W danym momencie (przeliczeniu) mogłoby być np. tylko dwóch królów na świecie. Królami byliby ci książęta, którzy posiadali by największe terytoria państwowe. Możliwość uzyskania tytułu króla pojawiła by się dopiero na pewnym etapie gry, a n ie wtedy kiedy każdy książę ma jedną osadę. W związku z tym, że gra jest powolna - dwóch królów mogłoby się cieszyć swoimi tytułami przez okres wielu przeliczeń. Gdyby któryś z królów nie utrzymał swojej przewagi terytorialnej do końca gry - traci tytuł. Tytuł przechodzi na innego księcia.
Wielkości terytoriów byłby by przeliczane wg ilości pól wchodzących w ich skład. Gdyby władca posiadał wasala / wasali - jego terytorium byłoby liczone jako suma terytorium własnego księstwa oraz księstw lennych.
Aby taki system mógł zadziałać potrzebne by było wprowadzenie pojęcia "terytorium księstwa".
Terytorium księstwa powinno składać się z graniczących ze sobą pól zamieszkanych i niezamieszkanych (zwartość terytorium), a jego granice powinny być oznaczone grubszą linią wzdłuż boków pól zewnętrznych.
Kwestią do rozwiązania pozostaje opracowanie prostego systemu zaliczania danych pól zamieszkałych i niezamieszkałych do terytorium księstwa - przy uwzględnieniu konieczności zachowania zwartości tego terytorium (braku przerw i pól niczyich np. w środku terytorium).
Takie terytorium było by pojęciem symboliczno-graficzno-kronikarsko-przeliczeniowym, tzn nie dawało by właścicielowi żadnych specjalnych przywilejów.
Przykład systemu:
Do symbolicznego terytorium księstwa należą:
* pola z osadami (A),
* pola z innymi obiektami wzniesionymi przez wojsko lub osadników (B),
* pola niezamieszkałe sąsiadujące w linii prostej i po skosie z polami typu A i B.
* pola niezamieszkałe, konieczne do zachowania zwartości terytorialnej księstwa (wyeliminowania pól niczyich pomiędzy osadami i innymi obiektami należącymi do księstwa).
W danym momencie (przeliczeniu) mogłoby być np. tylko dwóch królów na świecie. Królami byliby ci książęta, którzy posiadali by największe terytoria państwowe. Możliwość uzyskania tytułu króla pojawiła by się dopiero na pewnym etapie gry, a n ie wtedy kiedy każdy książę ma jedną osadę. W związku z tym, że gra jest powolna - dwóch królów mogłoby się cieszyć swoimi tytułami przez okres wielu przeliczeń. Gdyby któryś z królów nie utrzymał swojej przewagi terytorialnej do końca gry - traci tytuł. Tytuł przechodzi na innego księcia.
Wielkości terytoriów byłby by przeliczane wg ilości pól wchodzących w ich skład. Gdyby władca posiadał wasala / wasali - jego terytorium byłoby liczone jako suma terytorium własnego księstwa oraz księstw lennych.
Aby taki system mógł zadziałać potrzebne by było wprowadzenie pojęcia "terytorium księstwa".
Terytorium księstwa powinno składać się z graniczących ze sobą pól zamieszkanych i niezamieszkanych (zwartość terytorium), a jego granice powinny być oznaczone grubszą linią wzdłuż boków pól zewnętrznych.
Kwestią do rozwiązania pozostaje opracowanie prostego systemu zaliczania danych pól zamieszkałych i niezamieszkałych do terytorium księstwa - przy uwzględnieniu konieczności zachowania zwartości tego terytorium (braku przerw i pól niczyich np. w środku terytorium).
Takie terytorium było by pojęciem symboliczno-graficzno-kronikarsko-przeliczeniowym, tzn nie dawało by właścicielowi żadnych specjalnych przywilejów.
Przykład systemu:
Do symbolicznego terytorium księstwa należą:
* pola z osadami (A),
* pola z innymi obiektami wzniesionymi przez wojsko lub osadników (B),
* pola niezamieszkałe sąsiadujące w linii prostej i po skosie z polami typu A i B.
* pola niezamieszkałe, konieczne do zachowania zwartości terytorialnej księstwa (wyeliminowania pól niczyich pomiędzy osadami i innymi obiektami należącymi do księstwa).
Post #5, autor:
Luty
napisany: 27. grudnia 2011, wtorek, 22:38
zmieniany przez autora, 27. grudnia 2011, 22:40
napisany: 27. grudnia 2011, wtorek, 22:38
zmieniany przez autora, 27. grudnia 2011, 22:40
eee - to może do terytorium księstwa zaliczyć te pola które księstwo aktualnie widzi ?? ma to tę zaletę, że nawet woda liczy się do naszej domeny ! - na której to wodzie w żaden sposób nikt grubej kreski postawić nie może, o przyodzianej stopie nie wspominając.
gdybyż jeszcze uczeni mężowie opracowali takową zmyślną wyliczankę iż by do tytułu króla zliczała się widziana ziemia, liczba źródeł , ludności, oraz wojsk pod bronią - to nijakiej pomyłki w takiej kalkulacyi nawet największy malkontent by nie uświadczył !
PS.
Longinus - ja mam do ciebie prośbę, abyś nie otwierał osobnych wątków dla swych kolejnych pomysłów - jest już taki ogólny wątek - gdzie wszystkie nowatorskie wizje przechodzą próbę ognia krytyki :)
gdybyż jeszcze uczeni mężowie opracowali takową zmyślną wyliczankę iż by do tytułu króla zliczała się widziana ziemia, liczba źródeł , ludności, oraz wojsk pod bronią - to nijakiej pomyłki w takiej kalkulacyi nawet największy malkontent by nie uświadczył !
PS.
Longinus - ja mam do ciebie prośbę, abyś nie otwierał osobnych wątków dla swych kolejnych pomysłów - jest już taki ogólny wątek - gdzie wszystkie nowatorskie wizje przechodzą próbę ognia krytyki :)
Zakładanie nowych wątków bez pełnej wiedzy o faktycznej zawartości forum jest przywilejem nowicjusza :). Ale skoro rzeczy się mają tak jako prawisz - to będę nowe pomysły zgłaszał w wątku, który wskazałeś.
Cytat:
Remigius Longinus jest z nami od grudnia Roku Pańskiego 1010.
Ładny mi "nowicjusz" ;)
To w Lavie kocham, że ktoś posiadający 20 osad zręcznym piórem swe włości w wyobraźni innych do paru umniejszyć potrafi. Sam do tych mistrzów nie należę - lecz cenię tą umiejętność a gdyby taki z automatu był "królem" to na niewiele giętki język by mu się zdał.
Mechanika Laventhara "trochę" różni się od rzeczywistości. Choćby w aspekcie takim, że w "realu" każde państwo/ księstwo chciało by być uważane za silne.
Silny ma więcej do powiedzenia, silny ma silniejszą walutę, silniejszego nikt nie rusza ;)
W Laventharze jest zgoła na odwrót - przynajmniej przez większość rozgrywki. Jeśli podbijesz - wolał byś by inni nie wiedzieli. Swe zyski umniejszasz straty uwypuklasz.
Nie chcesz wybić się przed szereg - bo wystający gwoźdź niemal zawsze można dobić używając wystarczająco wielkiego młotka.
Zatem nie widzę sensu na podział Książę/ Król. Coś co w Twoim zamyśle miało by promować silnych - działało by przeciw im.
Propos granic - niestety również chybiony pomysł. Nie chciał bym by mechanika decydowała za mnie gdzie mam mieć granicę z kimkolwiek.
Czemu nie mogę mieć hektarów łąk aż pod Twoją stolicę bo TY się na to zgodzisz? Twoja strata ;)
Mechanika Laventhara "trochę" różni się od rzeczywistości. Choćby w aspekcie takim, że w "realu" każde państwo/ księstwo chciało by być uważane za silne.
Silny ma więcej do powiedzenia, silny ma silniejszą walutę, silniejszego nikt nie rusza ;)
W Laventharze jest zgoła na odwrót - przynajmniej przez większość rozgrywki. Jeśli podbijesz - wolał byś by inni nie wiedzieli. Swe zyski umniejszasz straty uwypuklasz.
Nie chcesz wybić się przed szereg - bo wystający gwoźdź niemal zawsze można dobić używając wystarczająco wielkiego młotka.
Zatem nie widzę sensu na podział Książę/ Król. Coś co w Twoim zamyśle miało by promować silnych - działało by przeciw im.
Propos granic - niestety również chybiony pomysł. Nie chciał bym by mechanika decydowała za mnie gdzie mam mieć granicę z kimkolwiek.
Czemu nie mogę mieć hektarów łąk aż pod Twoją stolicę bo TY się na to zgodzisz? Twoja strata ;)
Post #9, autor:
SebekS
napisany: 28. grudnia 2011, środa, 00:16
zmieniany przez autora, 28. grudnia 2011, 00:17
napisany: 28. grudnia 2011, środa, 00:16
zmieniany przez autora, 28. grudnia 2011, 00:17
Myślę, że lepszy jest system jeden pomysł = jeden wątek. W wątku zbiorczym szybko robi się burdel i offtopik.
Pomysł świetny. Ale ja widziałbym go tak, że nie ma cesarzy, ani królów. Gramy księstwami i zwycięzca zdobywa koronę czyli zostaje królem. Wasal jest degradowany. Ale tu trzeba by było pogrzebać w końcu, z tym przyjmowaniem i zrzucaniem wasalstwa.
Drugi wariant to startujemy księstwami, potem awansujemy na króla, hegemon jest cesarzem.
Kiedy król? To zależałoby od ilości źródeł i znów wchodzą w grę dwie opcję. Albo zliczamy osadników i ustalamy próg np 20% populacji świata albo zliczamy jakieś istotne budynki, np. świątynie.
Zmiana nazwy księstwa też jest genialna. ktoś podbijając innych nie będzie już mógł ściemniać, że on malutki i słabiutki :) Taka informacja mogłaby nawet pojawiać się w wiadomościach ze świata. Wtedy nikogo nie zaskoczy Hellada (chyba).
Nie zgadzam się z Lutym by dużym rosło morale. Mini efekt kuli śnieżnej i trudniej wygrać słabszym.
Dobrze by było, by status na przykład wielkich księstw uzyskiwały na przykład 3-4 największe księstwa. Wtedy odpada problem z progami, czy innymi wskaźnikami. jednak by uniknąć częstych zmian. Status taki mógłby zmieniać się raz na tydzień. Można zrobić przy niewielkich różnicach między 4 a 5 księstwem i znacznej liczbie księstw (na początku gry) warunkowo 5 księstw. Z czasem bliżej finałów na stałe 3 lub 4.
Pomysł świetny. Ale ja widziałbym go tak, że nie ma cesarzy, ani królów. Gramy księstwami i zwycięzca zdobywa koronę czyli zostaje królem. Wasal jest degradowany. Ale tu trzeba by było pogrzebać w końcu, z tym przyjmowaniem i zrzucaniem wasalstwa.
Drugi wariant to startujemy księstwami, potem awansujemy na króla, hegemon jest cesarzem.
Kiedy król? To zależałoby od ilości źródeł i znów wchodzą w grę dwie opcję. Albo zliczamy osadników i ustalamy próg np 20% populacji świata albo zliczamy jakieś istotne budynki, np. świątynie.
Zmiana nazwy księstwa też jest genialna. ktoś podbijając innych nie będzie już mógł ściemniać, że on malutki i słabiutki :) Taka informacja mogłaby nawet pojawiać się w wiadomościach ze świata. Wtedy nikogo nie zaskoczy Hellada (chyba).
Nie zgadzam się z Lutym by dużym rosło morale. Mini efekt kuli śnieżnej i trudniej wygrać słabszym.
Dobrze by było, by status na przykład wielkich księstw uzyskiwały na przykład 3-4 największe księstwa. Wtedy odpada problem z progami, czy innymi wskaźnikami. jednak by uniknąć częstych zmian. Status taki mógłby zmieniać się raz na tydzień. Można zrobić przy niewielkich różnicach między 4 a 5 księstwem i znacznej liczbie księstw (na początku gry) warunkowo 5 księstw. Z czasem bliżej finałów na stałe 3 lub 4.
Ten problem z tymi królami i cesarzami to trochę taki wymyślony na siłę jest.
Larkana dobrze napisał tu w Lavie jest na odwrót jak ktos z automatu zostanie uznany za króla (za pomocą jakis tam wskaźników) to reszta go będzie chciała zjeść.
Jednak z drugiej strony nic nie stoi na przeszkodzie by ten który czuje się mocny ogłosił się królem a nawet cesarzem.
W moim poprzednim (CT) świecie jeden z władców ogłosił się Carem Wszechrusi co prawda skończył marnie ale się ogłosił.
Laventhar nie zabrania takiego ogłaszania i mianowania się, tu wszystko zależy od nas samych i naszej wyobraźni.
Larkana dobrze napisał tu w Lavie jest na odwrót jak ktos z automatu zostanie uznany za króla (za pomocą jakis tam wskaźników) to reszta go będzie chciała zjeść.
Jednak z drugiej strony nic nie stoi na przeszkodzie by ten który czuje się mocny ogłosił się królem a nawet cesarzem.
W moim poprzednim (CT) świecie jeden z władców ogłosił się Carem Wszechrusi co prawda skończył marnie ale się ogłosił.
Laventhar nie zabrania takiego ogłaszania i mianowania się, tu wszystko zależy od nas samych i naszej wyobraźni.
Post #11, autor:
SebekS
napisany: 28. grudnia 2011, środa, 10:31
zmieniany przez autora, 28. grudnia 2011, 10:49
napisany: 28. grudnia 2011, środa, 10:31
zmieniany przez autora, 28. grudnia 2011, 10:49
Cytat:
jak ktos z automatu zostanie uznany za króla (za pomocą jakis tam wskaźników) to reszta go będzie chciała zjeść.
I ten co zjadł króla sam zostaje królem i musi liczyć się z tym, że rzucą się na niego. Skończy się przynajmniej część kłamstw w listach. Przecież prawy rycerz nie kłamie ;)
Cytat:
Przecież prawy rycerz nie kłamie ;)
Nooo jeżeli jest kompletnym kretynem to całkiem możliwe... A Tobie SebekS się chyba gry pomyliły. Ciekawy jestem kiedy i kto wpadnie na kongenialny plan by podsumowania księstw były jawne. Och czyżbym ja to zrobił? :P Jest tylko jeden problem - nie mamy całego średniowiecza...
Panowie czy przy wymyślaniu zmian, oprócz tego że "to ja to wymyśliłem" myślicie czasami "czy to ma sens", albo "co to spowoduje"? Wypisywanie niedoważonych marzeń jest może i emocjonujące, ale ich krytyka bolesna i powodująca urazy. Nie jest moim celem ani urażanie nikogo, ani spowodowanie byście przestali marzyć, ale myślcie nad tymi marzeniami trochę dłużej niż do końca przepisywania ich na forum, bo mnie czasami ręce opadają.
:D
To co zaproponowałem w temacie - jest zgodne z celem gry, czyli maksymalnym klimatem średniowiecznym.
Klimat jest tym większy im większe jest dostosowanie gry do realiów epoki.
* Różne tytuły monarchów feudalnych - to właśnie realia epoki.
* Propozycja zmiany nazwy oddział na chorągiew i regiment (czyli pułk) na pododdział lub poczet - to też realia epoki.
Kolejna potrzeba uśredniowiecznienia dotyczy według mnie nazw żołnierzy i ich uzbrojenia.
* Po pierwsze - w średniowieczu nie było prawie wcale żołnierzy, czyli ludzi zaciężnych służących w zamian za żołd - a jeśli byli, to stanowili znikomy procent sił zbrojnych. Trzon wojsk stanowili ciężkozbrojni rycerze na koniach, służący na swój koszt oraz lekkozbrojna piechota (w tym piechota do walki w zwarciu oraz łucznicy), rekrutująca się z giermków, pachołków i chłopów zależnych od rycerzy oraz mieszkańców miast. Proponuję zmianę ogólnej nazwy "żołnierze" na "zbrojni".
* Proponuję aby w piechocie było możliwe tworzenie tylko dwóch typów zbrojnych: a) piechoty mogącej uzbroić się w pancerze i tarcze skórzane oraz każdą broń z wyjątkiem mieczy i broni miotającej a także b) łuczników mogących uzbroić się w ochronną broń skórzaną oraz broń miotającą.
* Proponuję nazwać konnicę rycerstwem. Tylko rycerze służyli na koniach, a nazwa rycerstwo jest bardziej klimatyczna niż konnica. Wg mnie tylko rycerze mogą mieć prawo do uzbrojenia się w ochronną bron metalową oraz wyłączne prawo do posiadania miecza.
Klimat jest tym większy im większe jest dostosowanie gry do realiów epoki.
* Różne tytuły monarchów feudalnych - to właśnie realia epoki.
* Propozycja zmiany nazwy oddział na chorągiew i regiment (czyli pułk) na pododdział lub poczet - to też realia epoki.
Kolejna potrzeba uśredniowiecznienia dotyczy według mnie nazw żołnierzy i ich uzbrojenia.
* Po pierwsze - w średniowieczu nie było prawie wcale żołnierzy, czyli ludzi zaciężnych służących w zamian za żołd - a jeśli byli, to stanowili znikomy procent sił zbrojnych. Trzon wojsk stanowili ciężkozbrojni rycerze na koniach, służący na swój koszt oraz lekkozbrojna piechota (w tym piechota do walki w zwarciu oraz łucznicy), rekrutująca się z giermków, pachołków i chłopów zależnych od rycerzy oraz mieszkańców miast. Proponuję zmianę ogólnej nazwy "żołnierze" na "zbrojni".
* Proponuję aby w piechocie było możliwe tworzenie tylko dwóch typów zbrojnych: a) piechoty mogącej uzbroić się w pancerze i tarcze skórzane oraz każdą broń z wyjątkiem mieczy i broni miotającej a także b) łuczników mogących uzbroić się w ochronną broń skórzaną oraz broń miotającą.
* Proponuję nazwać konnicę rycerstwem. Tylko rycerze służyli na koniach, a nazwa rycerstwo jest bardziej klimatyczna niż konnica. Wg mnie tylko rycerze mogą mieć prawo do uzbrojenia się w ochronną bron metalową oraz wyłączne prawo do posiadania miecza.
Albo np. taki ostrokół drewniany. Trochę trąci wczesnym średniowieczem słowiańskim (bo na zachodzie mury kamienne występowały od starożytności). Gdyby Kazimierz Wielki zobaczył osady w tej grze to by się załamał psychicznie :).
Skoro mamy do dyspozycji kamień, to dlaczego na dalszym etapie gry nie można by było zastąpić ostrokołu murem obronnym?
Skoro mamy do dyspozycji kamień, to dlaczego na dalszym etapie gry nie można by było zastąpić ostrokołu murem obronnym?
Cytat:
* Różne tytuły monarchów feudalnych - to właśnie realia epoki.
Nie popieram - taka zmiana szkodziła by rozgrywce.
Propos wszelkiego nazewnictwa - nie jestem historykiem więc się nie wypowiadam. To są zmiany kosmetyczne które jeśli kogoś by usatysfakcjonowały można było by wprowadzić.
Cytat:
w piechocie było możliwe tworzenie tylko dwóch typów zbrojnych
Wielgachny sprzeciw.
To jest CUDNE, że ten chłop którego teraz właśnie TERAZ powołuję może za 8 miesięcy należeć do najskuteczniejszych zabijaków w całym świecie.
Tak samo jestem przeciwny kwestii żelaza dla konnych.
Mur zamiast palisady był by do przemyślenia.
Mamy rok 1011. Za kilka dni rok 1012. Kazimierz Wielki urodzi się za kilka wieków. ;)
Nie ma co narzucać limitów w tworzeniu wojsk. Atutem Laventhara jest różnorodność i swoboda w wyborze strategii tworzenia armii i niech tak będzie.
To, że ktoś jest na koniu nie znaczy, że jest rycerzem. Ale jak chcesz, możesz w swoim oddziale nazywać konnicę rycerstwem.
Generalnie to nie ma co narzucać czegokolwiek w kwestiach klimatu.
Ty będziesz mieć rycerstwo. Ja jako Perykles z Arche Ateńskiej będę miał jazdę tessalską. Grający Tatarami będzie miał czambuły, ktoś inny chorągwie, następny husarię itp.
To tylko przykłady różnorodności dla samego nazewnictwa ludzi na koniach które mówią, żeby nie narzucać niczego - swoboda i różnorodność tworzą klimat tej gry.
Klimat tworzą gracze.
Nie ma co narzucać limitów w tworzeniu wojsk. Atutem Laventhara jest różnorodność i swoboda w wyborze strategii tworzenia armii i niech tak będzie.
To, że ktoś jest na koniu nie znaczy, że jest rycerzem. Ale jak chcesz, możesz w swoim oddziale nazywać konnicę rycerstwem.
Generalnie to nie ma co narzucać czegokolwiek w kwestiach klimatu.
Ty będziesz mieć rycerstwo. Ja jako Perykles z Arche Ateńskiej będę miał jazdę tessalską. Grający Tatarami będzie miał czambuły, ktoś inny chorągwie, następny husarię itp.
To tylko przykłady różnorodności dla samego nazewnictwa ludzi na koniach które mówią, żeby nie narzucać niczego - swoboda i różnorodność tworzą klimat tej gry.
Klimat tworzą gracze.
Remigiusie świetlany cel znamy wszyscy, myślę że gross z nas liznęła też trochę historii. Niemniej jednak co innego realia historyczne, a co innego gra. Twoje propozycje kluczowych zmian są oderwane od istniejącej mechaniki i co za tym idzie nie do zrealizowania, a zmiany nazewnicze, choć może i słuszne, są właściwie nieistotne. Czas Bora jest ograniczony i (mam nadzieje, że wyrażam wolę większości) wolimy raczej łodzie i katapulty, od rycerstwa i zbrojnych. Gra zaś toczy się w jeszcze parę dni w roku 1011 więc ostrokołami ma prawo trącić, choć jest to znowu nazewnictwo, bo czy wał ziemny nawtykany palami coś tu zmienia?
Post #19, autor:
SebekS
napisany: 28. grudnia 2011, środa, 21:27
zmieniany przez autora, 28. grudnia 2011, 21:31
napisany: 28. grudnia 2011, środa, 21:27
zmieniany przez autora, 28. grudnia 2011, 21:31
Ja tam na średniowieczu nie znam się, a podręcznik gdzieś zaginął ;)
W Azji (Wielki Step?) chyba koń był bardziej powszechny niż w Europie.
Ciężko odnieść się do kwestii klimatu, bo prócz tego co jest dochodzą księstwa fikcyjne. Postacie z gry często są chyba z 14 wieku nawet. Jednak dopóki grono graczy jest nie wielkie to łatwo utrzymać chyba porządek, ale w przyszłości ktoś może wyłamać się. Mnie bardzo kusi pewien projekt, ale czyt świat jest przygotowany na inwazję orków? :D Sam nie wiem. Chyba jeszcze nie :)
Chciałem też zagrać hrabstwem Nottingham i Robertem de Rainault ;) bo widzę coraz więcej po kronikach luzu i zabawy klimatem. Myślę, że z czasem znudzą się te Zakony, Rusie czy inne Germanie i będzie coraz większy miszmasz.
W Azji (Wielki Step?) chyba koń był bardziej powszechny niż w Europie.
Ciężko odnieść się do kwestii klimatu, bo prócz tego co jest dochodzą księstwa fikcyjne. Postacie z gry często są chyba z 14 wieku nawet. Jednak dopóki grono graczy jest nie wielkie to łatwo utrzymać chyba porządek, ale w przyszłości ktoś może wyłamać się. Mnie bardzo kusi pewien projekt, ale czyt świat jest przygotowany na inwazję orków? :D Sam nie wiem. Chyba jeszcze nie :)
Chciałem też zagrać hrabstwem Nottingham i Robertem de Rainault ;) bo widzę coraz więcej po kronikach luzu i zabawy klimatem. Myślę, że z czasem znudzą się te Zakony, Rusie czy inne Germanie i będzie coraz większy miszmasz.
Co do nazw, to niektórzy mają naprawdę inwencję twórczą. Ostatnio jest wysyp książąt z wyobraźnią. :)
Moje "podium" ulubionych nazw księstw, które można znaleźć wśród kronik z trwających światów:
Llywelyn ap Gruffydd z księstwa: Ilwybreiddiad,
Zływróg Trzeci z księstwa: Złe Ziemie,
Wodnik Szuwarek z księstwa: Kraina Deszczowców
Nie wiem, skąd takie pomysły, ale ubarwia to niesamowicie. :D
Moje "podium" ulubionych nazw księstw, które można znaleźć wśród kronik z trwających światów:
Llywelyn ap Gruffydd z księstwa: Ilwybreiddiad,
Zływróg Trzeci z księstwa: Złe Ziemie,
Wodnik Szuwarek z księstwa: Kraina Deszczowców
Nie wiem, skąd takie pomysły, ale ubarwia to niesamowicie. :D
Wyniki od 1 do 20. Przejdź do strony: 1 2
Dodawać posty mogą tylko zarejestrowani użytkownicy, po zalogowaniu.
