Kronika: A kiedy nastanie świt...
Przygotowane pod panowaniem władcy: Perykles.
środa, 4. czerwca Anno Domini 1008
Księstwo: Hellada
Wojska Hellenów szły kłusem przez step ku Ratyzbonie. Zmierzchało, ale Perykles spieszył sie by połączyć sie z posiłkami, rzeszami osadników i uderzyć dalej na zachód. Wojska były gotowe, zapasy zgromadzone, ludzie przygotowani. Perykles jednak czuł, że coś jest nie tak, że coś się stanie, chmury zakrywały właśnie księżyc.
- Hippiaszu! - krzyknął Perykles
- Tak Wodzu - Hippiasz szybko znalazł sie u jego boku
- Zacieśnij szyk, coś stanie się dzisiejszej nocy.
- Wróg Panie? - zaniepokoił sie Hippiasz.
- Nie wiem, ale coś sie stanie, niedługo... zbierz ludzi...
Hippiasz runął w mrok ustawiać szyk. Na jego zew, hufce Hellenów zwierały się wokół Wodza w zwartą i odporną na uderzenia masę. Wszyscy już wiedzieli, że nie będzie to zwykła noc...
Perykles czuł, że uwaga Bogów skupia sie w tym miejscu... Tu i teraz. Rozkazał zatrzymać hufce. Armia zatrzymała się by wsłuchiwać sie w ciemność. Kilka chwil było przeraźliwie cicho dopóki ryk rogów nie rozdarł tej ciszy. W oddali zamigotały pochodnie.
- Cóż... chować się nie zamierzają, ale dać baczenie na wszystkie strony - zobaczymy co nam tu wiatr przywiał...
Z ciemności wychynęło kilku jeźdźców z pochodniami. Perykles wraz z Hippiaszem zatrzymał się przed frontem Hellenów. Patrzył jak sie zbliżają, policzył jeźdźców - ośmiu... I nagle już wiedział co to za noc. Noc kiedy Los kroczy przez Korytarze Władzy i oto on został jego wybrańcem.
Jeźdźcy zatrzymali się przed Peryklesem i patrzyli na niego w milczeniu. Byli więc tu wszyscy pozostali jeszcze przy życiu władcy świata Demergo Quadrigae...
Zaczął padać deszcz. Wszyscy w milczeniu mierzyli się wzrokiem z grzbietów końskich, a pochodnie gasły jedna po drugiej. Kiedy zaś zgasła ostatnia z nich...
- Dość już krwi... - rzekł Eryk Krwawy Topór książę Norwegii.
- Dość... - rzekł Swen Widłobrody książę Rodu Skjoldungów.
- Dość... - wyrzucił z siebie Bambur Gruby książę Barabonga.
- I mnie też... - rzekł Ulf Nitj'sefni książę Walhali.
- Tak - szepnął Joscelin d'Legan książę Legan
Amelia Anguisete księżniczka Arwenii i Raminus książę Rombordii skinęli głowami. Tylko Brat Gerard z Zakonu Joannitów milczał, może dlatego, że on już wcześniej powiedział co było do powiedzenia, a może dlatego, że jego zdanie i tak już nie miało znaczenia.
- A więc dokonało się? - Perykles był z lekka zdziwiony biegiem zdarzeń, nie tak wyobrażał sobie tę chwilę...
Nikt mu jednak nie odpowiedział. Los i jego najwyraźniej o zdanie pytać nie zamierzał. Wiatr rozwiał chmury, na wschodzie dniało.
Wstawał świt Demokracji...
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(7 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Hellada
Inne kroniki tego księstwa:
