Kronika: AKT II SCENA IV ORLE GNIAZDO 24 Października 1009

Przygotowane pod panowaniem władcy: Signoria.

środa, 23. grudnia Anno Domini 1009

Księstwo: Florencja

(Wnętrze namiotu dowodzenia, namiot w pasy czerwone i srebrne, pod ścianami tarcze z herbem florencji: czerwone lilie na srebrnym tle. Ławy stoja puste, na jednej z nich siedzą Donatello i Enrico Sforza. Rozmawiają przyciszonymi głosami)

DONATELLO: Propozycja moja hojna, Moja Kompania Sundabar sp z o.o. do terenów Czarnych Skał się ograniczy, twoja firma tereny byłego niezadługo księstwa Auir zagospodaruje. Stoi?

ENRICO: Bene, bene, Podeście, wesprę cię we wszystkim
(Wchodzą pozostali członkowie rady, zajmują miejsca, powstaje senator Heimdall i zaczyna przemawiać)

HEIMDALL: Jak wiecie już panowie, kiedy Auir na Czarne Skały ruszył, wtedy ewakuację Słonecznych Wzgórz zarządziłem. Wykorzystał to niecnie Aldriht de Volpe, republiki Volherii tyran. Stu jego konnych doścignęło uciekających i wybiło.

LARETTO: Zanim Florencja Czarne Skały pod swoje skrzydła przyjęła to się stało. Bolejemy nad tym ale cóż, takie wojny prawa. Pisaliśmy do Aldrihta, pretensji nijakich do ziem nie wysuwa.

DONATO: I więcej nawet, do koalicji przeciw XelNadze dołączyć gotów.

ROMEO: (wchodząc i list Donato podając): Właśnie listy od księstwa Tiste Edur i z Wołynia dotarły

DONATO: Signori, Tak jak się spodziewaliśmy, koalicja do czterech księstw urosła, książęta Scabandari i Daniel Halicki chętnie kawałek Auir uszczkną.

ENRICO: (uradowany) Nuże, wsiadanego trąbić! Avanti!

(Wszyscy wybiegają. Pozostali Donato i Loretto. Patrzą na siebie)

LARETTO: (kręci głową) Za dużo władzy Sforza dostanie

DONATO: Spokojnie, Auir nie w naszych rękach, sojusznicy niepewni, wiele się zdarzyć może...Pchanie Florencji do przodu to jak wyciąganie łosia z bagna...

LARETTO: Wiesz że sekretarz twój Montekio to człowiek Enrica?

DONATO: Ten akurat problem zaraz rozwiążemy (do wchodzącego właśnie Heimdalla) Witaj senatorze, usiądźmy. Napijesz się czego?

HEIMDALL: Martini, wstrząśnięte, nie mieszane

DONATO: (mruczy do siebie) Dziwny napój wszyscy przekładaja nad naszą grappę...(głośno żałobnym tonem) Nie wiem czy wiesz, ale zdrajcę w szeregach mamy, żmiję prawdziwą...

HEIMDALL(porywczo, łapiąc za sztylet) : Wyrwać chwasta...

DONATO: Nie takie to proste, urzędnik to wysoki, dowodów żelaznych nie ma, że na rzecz Volherii pracuje...

LARETTO (w zadumie) a urzędnika w republice...tylko rada zwolnić może...po zebraniu komisji....po procesie...

DONATO:.....A na to czasu nie mamy.

HEIMDALL: Któż to taki?

DONATO: (grobowym głosem) Romeo Monteki, sekretarz rady...Słuchaj teraz signor uważnie, o przysługę cię proszę. Potwarz na niego rzucisz straszną, wtedy w niesławie, wraz z wojskiem wyruszyć musi, a nam szkodzić nie będzie... Innemu członkowi rady, Kapuletiemu powiesz że córkę jego z Montekim widziano...

LARETTO: Tobie, ponieważ żeś nie-Włoch, uwierzy...

HEIMDALL: Z Julią? To dziecko jeszcze! Kapuleti własną ręką...

LARETTO:(ze zbolałą miną) Il fine giustifica i mezzi...


KONIEC SCENY CZWARTEJ

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(8 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.