Kronika: AKT IV SCENA X Gdzieś w stepach 24 grudnia 1009

Przygotowane pod panowaniem władcy: Signoria.

środa, 17. marca Anno Domini 1010

Księstwo: Florencja

(Skwar, szumi trawa, a raczej suche badyle, w które step się przemienił. Trawa chrzęści pod stopami żołnierzy. Kolumna wojska wlecze się smętnie noga za nogą. Na stoku po lewej dostojnicy obserwują przemarsz. )

GIUSEPPE: Zaprawdę nie widać po nich, że dopiero co zwycięstwo odnieśli.

LARETTO: Ucztę wyprawić trzeba było, żołdem sypnąć, trening lekki nakazować, a nie przemarsz od razu dysponować.

(Do dostojników podchodzi Teodoro i jeszcze jeden nieznajomy)

TEODORO: Gonfalonierze, przedstawić mego kuzyna chciałem, wielce w świecie obyty to człowiek.

NIEZNAJOMY: (kłania się ) Markiz de Sade, do usług

DONATO: (odkłania się) I ja zaszczycony jestem

TEODORO: Kuzyn mój w dalekich krajach bywały, wiela ciekawych rzeczy powiedzieć nam może...

GIUSEPPE: Może w ziemiach klanu matsudaira bywał?

DE SADE: O wiele dalej mój Panie, w innych miejscach, w innem czasie, Czy nazwa Semel Centum mówi wam coś?

GIUSEPPE: Jakaś nowa marka cygaretów?

LARETTO: Sieć marketów?

(Od prawej nadbiega biegacz i z ukłonem (bez nadmiernej czołobitności, przecie to republika) wręcza list Laretto )


LARETTO: Wieczorem nam kawalerze o tych dziwach opowiesz. (czyta list) Enrico Sforza Słoneczne wzgórza ewakuował. Nasi osadnicy na północny-wschód podążają w panice, bez żywności bez broni...Ludzie z głodu padają. Scabandari pewny przewagi ławą idzie, armiami po 50-ciu ludzi. Naprzeciw niemu ochotników-samobójców Sforza wysłał. Czterdziestu ludzi na zatracenie poszło. Ooo!

DONATO: A cóż tam?

LARETTO: Konnica Tiste Edur osadę Heimdala zaatakował z marszu!

GIUSEPPE: Valgono piu i fatti delle parole. Czyny więcej znaczą niż słowa. Niechaj Heimdall pamięta, jakie zamiary względem księstwa Czarnych Skał Scabandari żywi.

DONATO: Heimdallowi i jego Czarnym Skałom południe chcieliśmy oddać: Łuck i Włodzimierz w lenno. Scabandari plany te zniweczył.

ROMEO: (podbiega wzburzony) Gonfalonierze, Arturus w 100 konnicy na horyzoncie blisko Florencji się pokazał!

DONATO: (Zasępiony) Całe nasze wojsko na południu jest...

LARETTO: Setką niewiela zrobi. Miejmy nadzieję że za konnicą piechota nie podąża

ROMEO: Może na Dziadoszyce braci Wałgałów ruszy. Tam więcej zyskać może. Oni to przecież rudę i osady po Władysławie zagarnęli.

TEODORO: W tym natłoku złych wieści o jednej doniosłej sprawie zapomnieliśmy Podeście. Oto koń w bitwie pod Grunwaldem w nasze ręce wpadł.

(Koniuch podprowadził wspaniałego dzianeta nakrytego przepysznym kropierzem w czerwono-białą szachownicę, barwy Wołynia. Donato patrzy na konia z zachwytem)

DONATO: (Klepie ogiera po szyi) Konie to fascynujące zwierzęta. Trochę tępawe, ale mają intuicję . Zupełnie jak dziewczyny w szkole średniej. Nie myślą ale wiedzą, że chłopcy chcą je przelecieć

TEODORO: Zwie się ,,Rozważny Daniel"

GIUSEPPE: Niech ogier z Wołynia spotka się z naszą ,,Romantyczną Florencją,,

DONATO: Rozważny i romantyczna. Obaczym co z tego wyniknie...

GIUSEPPE: a caval donato non si guarda in bocca


KONIEC SCENY DZIESIĄTEJ

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(8 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.