Kronika: AKT IV SCENA XI Gdzieś w stepach
Przygotowane pod panowaniem władcy: Signoria.
wtorek, 23. marca Anno Domini 1010
Księstwo: Florencja
(Step jak step. Monotonia po prostu. Piasek...Piasek...Wydma...Piasek...O! Kaktus...Piasek...Wydma...Maszeruje kolumna wojska. Apatycznie. Wszyscy stroje uwalane kurzem. Zbroje, szłomy, broń, nic się nie świeci. Sztandary obwisłe. Na wielu hełmach różne szmatki powieszone, wygrzebane gdzieś po torbach, nie zawsze czyste. Na przedzie jak zwykle dostojnicy. Za nimi żołnierze. Im dalej tym więcej kurzu. Idący dalej na twarzach mają pozakładane szaliki. )
DONATO: Jakie wieści?
GIUSEPPE: Tiste Edur na mała osadę się połaszczyło, Lothern, w której garstka naszych osadników była. Wieczorem osadę zdobyli, ludzi wycięli, weszli do niej, a potem osadę księstwu Auir oddali. Pozostając w środku. Potem nasi zwiadowcy nadciągnęli. Osada Auir bez garnizonu była, to ją jeden nasz zwiadowca obległ. 50-tka konnicy Tiste Edur w oblężonej osadzie cudu czekała, bo ani wyjść ani zaatakować nie mogli. Z głodu by tam wszyscy padli albo koninę zjedli, ale piorun kulisty z nieba strzelił i zwiadowcę naszego ubił...
DONATO: Jak komuś sprytu nie starcza, na mocach niebieskich polegać musi...A wystarczyło by osadę spalił...
LORETTO: Wieści z północy mam. Wałgałowie do nas piszą że Arturus na nich uderzył ze wschodu. Jedno z miast zdobył. A na przesmyku po zachodniej stronie moc ogromna wojsk Volherii się pokazała.
DONATO: (bardzo cichym szeptem) we florencji...w arezzo...w pizie....powołajcie wszystkich...
GIUSEPPE: ale kogo?
DONATO: EEEVVVEEERRRYYYOOONNEEEEeeee! BRING ME EVERYONE!!
GIUSEPPE: Panie, skarbiec...
DONATO: ....Pusty, wiem to. Podatki podnieść ile się da.
GIUSEPPE: Ile się da Panie ? Ludzie do miast przybywać przestaną!
DONATO: Si, si. wiem to wiem, może za miesiąc się odbijemy.
(Podchodzi postać śniada, w powłóczystej szacie, z wysokim kapturem, na głowie wysoki czepiec, szata błękitna skrzy się od srebrnych haftów, eskortowany przez dwóch włóczników. )
LARETTO: Któż to? jako magik wygląda
TEODORO: Auir małe swoje oddziałki wysłał by pochód naszej armii zatrzymać. Dzięki niemu Scabandari będzie mógł swoje siły ze Słonecznych wzgórz bez szwanku ewakuować, zanim go dopadniemy. Jeden oddział Auir wczoraj roznieśliśmy właśnie.
GIUSEPPE: Któż to ? Czy to jeniec Auir?
TEODORO: A z taką mordą kim on może być ? Tajem?
JENIEC: Pan nasz Xelnaga życie wam daruje jeśli połowę zysków ze złoża rudy nam oddacie.
DONATO: Na rudzie nynie Amelia się rozsiadła. Dzięki akcji waszej również we Włodzimierzu ona Panią będzie.
JENIEC: (dumnie) wojska nasze na sztandarach śmierć waszą mają wypisaną!
DONATO (spokojnie) My na sztandarach mamy wolność równość i braterstwo
JENIEC (z pogardą) republika! Demokracja! Wybory co cztery lata! Władzę trza zmieniać co roku lub dać dożywotnio. Przez rok nikt jeszcze nie nakradnie tyle, by na całe życie starczyło, a wszyscy jeszcze pamiętać będą co obiecował. Dożywotnio: nikt nie nakradnie wszystkiego naraz, boby podcinał gałąź na jakiej siedzi. Ale co cztery lata? Chory wymysł dalibóg! Feudalizm może i nie jest idealnym systemem ale lepszego nikt nie wymyślił...
DONATO: Il troppo stroppia. Nie będziemy wieszać, wbijać na pal, włóczyć końmi, ćwiartować, pławić, do mrowiska wsadzać... średniowiecze się zaczęło, a to zobowiązuje. Bądźmy nowocześni: Jabłka na głowach im postawcie i wołajcie chłopów, co łuki zdobyczne dostali. Niech nałęczają!
LARETTO (wyciąga tytoń w stronę jeńca) Ostatnie życzenie masz jakoweś człecze?
JENIEC: Martini, wstrząśnięte, niezmieszane...
KONIEC SCENY JEDENASTEJ
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(12 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Florencja
Inne kroniki tego księstwa:
