Kronika: AKT IV SCENA XV Słoneczne Wzgórza

Przygotowane pod panowaniem władcy: Signoria.

poniedziałek, 5. kwietnia Anno Domini 1010

Księstwo: Florencja

(Obóz wojskowy Florencji. Ruch, gwar, zgiełk. Trwa szykowanie wymarszu. Przed namiotem na pniakach siedzą Donato i Laretto i grają w tryktraka. Podchodzi do nich Heimdall )

LARETTO: (rzucając kośćmi) Słoneczne wzgórza przez konnicę Scabandariego oblężone. Heimdall wstrzymuje jego ucieczkę spod miasta swymi osadnikami. Jutro tam będziemy i bitwę mu wydamy. Ciekawe czy piechotę swoją co blisko miasta obozuje Scabandari do walki dołączy czy nie?

KOŚCI: (alea iacta est) tryk-trak, tryk-trak

LARETTO: Puff!

DONATO: (widząc nadchodzącego Heimdalla) Zaraz u źródła się dowiemy. Salute senatorze! Cóż Scabandari wymyślił?

HEIDALL: Cześć Florencji! Scabandari w odwrocie. Wszystkimi wojskami spod Słonecznych Wzgórz uchodzi...

LARETTO: Hę? Miałeś książę jego konnicę przytrzymać...


HEIDALL: Scabandari widząc że konnica jego nie ujdzie sam miasto w ataku samobójczym zaatakował. Jego elita na ostrokołach i fosie Słonecznych Wzgórz swój zapał i animusz zostawiła, a zmęczonych żołnierzy na murach moi osadnicy wybili. Ach, w darze od Scabandariego jeszcze pięćdziesiąt koni dostałem, co je spieszone jego wojsko pod murami zostawiło.

LARETTO: (rzuca kości) Zatem wiktoria? Brawo Czarne Skały!

KOŚCI: tryk-trak, tryk-trak

LARETTO: Puff!

HEIMDALL: backgammon?

LARETTO: toc

DONATO: canis martius

LARETTO: (rzuca kośćmi) Ha! Raz i dwa i mam wszystkich na dworze!

DONATO: o włos wygrałeś! O włos! Mam jednego piona w domu białych...

LARETTO: Wolę grać w tę grę niż w szachy. Kiedy przegram w szachy mogę winić tylko siebie, kiedy przegram w toc...zawsze mogę winić nieszczęśliwy rzut kośćmi...*

DONATO: (widać że coś nagle kalkuluje) Senatorze Heimdallu...Kiedy ci Słoneczne Wzgórza przekazywałem co ci powiedziałem?)

HEUMDALL: (poważniejąc) Powiedziałeś że pewnego dnia, ten dzień może nigdy nie nadejść, że pewnego dnia poprosisz mnie o przysługę. Do tego czasu będzie to prezent...

DONATO: Ten dzień właśnie nadszedł. Konie. Pięćdziesiąt koni rozkładu sił w regionie może nie zmienia, ale taki zwrot sytuacji może kogoś zaskoczyć....

LARETTO: (z domyślnym uśmieszkiem) Kogoś? Przyjaciela naszego z Auir?

DONATO: (z chytrym uśmieszkiem) Zaiste....W pościg za Scabandarim natychmiast ruszymy, tylko tak jakby..na południe lekko zbaczając...

LARETOO: Szczwany lisie! Osada Auir ci zapachniała.

DONATO: (z miną niewiniątka) Osada? Ach nie, moi Panowie, ja Auir i Xelnagę w mroki życzę sobie wysłać...


KONIEC AKTU IV

*Ponoć słowa kalifa Al-Mamuna ( 786-833) entuzjasty tryktraka.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(8 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Florencja

Inne kroniki tego księstwa: