Kronika: AKT V SCENA XVII Florencja
Przygotowane pod panowaniem władcy: Signoria.
wtorek, 13. kwietnia Anno Domini 1010
Księstwo: Florencja
(Florencja. Jasny słoneczny dzień. Słońce ostre i mocne, ale dzięki wczesnej porze nie jest jeszcze parno. Jak to w Italii. Piazza della Signoria, główny plac Florencji tętni życiem. Gwar rozmów przechodniów, okrzyki przekupniów, turkot wozów na bruku, zapachy z trattorii...To wszystko dociera przez rozwarte okna Palazzo Della Signoria do sali obrad Rady. Rada dziś zebrała się w komplecie, co oznacza nieuniknione swary i rozliczanie zadawnionych uraz. Na salę wchodzi Gonfalonier Donatello di Bardi )
TEODORO: (ozięble): o czym mam z wami mówić ja wychowałem się w lepszych miejscach a wy na podwórku!
ENRICO: (z wściekłością) Signor bulgoczesz nienawiścią !
DE SADE: ( wykrzywiając się z naprzeciwka) cieszę się że nie macie senatorze tych wilczych oczu co zwykle!
GIUSEPPE: (wymachujac rękami) siła moich argumentów jest taka że nie masz signor szans!
ROMEO: (podrywając się) Czuję się zwycięzcą tej debaty i to takim jednoznacznym całkowicie!
LARETTO: (wyciągając rękę i grożąc) jesteś pan na mojej krótkiej liście, wykończę was, senatorze, agenci służb was nie obronią!
DONATO: (ogarniając salę spojrzeniem) Ocho, Zaraz przejdą od słów do czynów!
(Przeszli od słów do czynów. Jak zwykle zaczęli Kapuleti i Montekio. Donato miał wrażenie że ci dwaj przychodzą tylko szukać okazji. Zaszczękały wyciągane puginały. Poleciały krzesła. Teodoro Bossi z szerokim zamachem rozciął płaszcz Giuseppemu Medici, gdy ten zamierzał się właśnie na Laretta di Braun, który niską fintą próbował wytrącić z równowagi Enrico Sforcę! Senator Heimdall nie był florentyńczykiem, co w samej rzeczy wyjaśnia, czemu on jedyny sam nie sięgnął po sztylet rozliczać zadawnione urazy. )
DONATO:( z udawanym gniewem) Signore! Signore! Basta! Tanto rumore per nulla! IL RESPETTO! ( Głos gonfaloniera wciąż wzbudza respekt, gdyż sztylety zniknęły jakby ich nigdy nie było) Allora, Usiądźmy.
DONATO: Zebraliśmy się tu aby wysłanie w mroki Auir świętować.
HEIMDALL: (wznosząc puchar) Za zwycięstwo! Salute!
LARETTO: Antioch, Talematros i Mendella w rękach Florencji! Wszędzie zaniesiemy kaganek oświecenia i poprawności politycznej!
TEODORO: Nasi egzekutorzy dodatkowy bonus otrzymali. Pod Talematros w osadzie bez wody dwór Daniela Halickiego wegetował. Przez dwie godziny samotrzeć się Daniel przed Florentczykami bronił, ale w końcu dwa ciosy miserikordią dostał.
DE SADE: Dwa księstwa w mroki wysłane. Podwójny mat!
(Wtem z hukiem otworzyły się drzwi a do sali wtoczyła się sapiąc włoska matrona.)
DONATO: ( podrywa się ze zdziwieniem) Mamma? Mamma? Co ty tu robisz?
SIGNORA DI BARDI: (głosem od którego pękają pucharki) Donato, Donato! Obiad stygnie a ciebie nie ma!
DONATO: ( prosząco) Scuzi Mamma, niecierpiące zwłoki...
SIGNORA DI BARDI: Porca Miseria ! Niecierpiący jest obiado teraz! Wiesz jak się namęczyłam?! Pizza na cienkim i chrupiącym spodzie, girandole z krewetki, łososia i soli, rosół z kluskami z sera Parmigiano Reggiano, zielony groszek po florencku, gęsta zupa Minestrone, słone faworki....
GIUSEPPE: (jęczy przełykając ślinę) Oooch proszę signora nie mów już więcej...
SIGNORA DI BARDI: (szepcze mściwie i z satysfakcją) A na deser -tort sycylijski Cassata...
WSZYSCY: (jęczą zgodnie) Ooochhhh ( Prócz Heimdalla, który zakrztusił się czymś w rodzaju śmiechu. Za co nagrodzony jest huknięciem w plecy od Signory di Bardi.)
SIGNORA DI BARDI: (z troską) Co jest chłopcze? Nie ta dziurka?
DONATO: Signore! Mamma zaprasza na obiad! Obrady przekładam na później!(Co jak rzadko, przywitano gromkimi okrzykami aplauzu. )
KONIEC AKTU V.
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(8 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Florencja
Inne kroniki tego księstwa:
