Kronika: Archiwum Państwowe a.d 1109 - bitwa
Przygotowane pod panowaniem władcy: Nahjeli Mądry.
czwartek, 25. czerwca Anno Domini 1009
Księstwo: Wardenia
Mnich przewrócił kolejną stronę i czytał dalej.
"Gdy armia nasza rozdzieliła się dla uzupełnienia zapasów, wróg który do tej pory unikał walki wyczuwając szansę na przechylenie losów wojny i szali zwycięstwa na swoją stronę, ruszył ku nam.
Pan nasz tylko na to czekał. Pomimo pozornej przewagi wroga ufny woli Pana stanął naprzeciw nacierających.
Tuż przed rozpoczęciem walki przed wrogie oddziały wysforował się herod wraz z trójką trębaczy.
Rogi ich zagrały straszliwie, a po chwili rozległ się głos heroda, który starałem się wiernie spisać kawałkiem węgla z wypalonego drzewa na korze odłupanej naprędce z pobliskiego pnia, albowiem pióra me i inkausty zniszczeniu i zatracie uległy w trakcie pościgu, który prowadziliśmy za nieprzyjacielem. Tak owoż brzmiały te słowa -
Ja Justynian Podróżnik Pan na Atangiel nic nie maskuje i wiem co robię. Odpowiadam na Twój atak. Bądźmy szczerzy - pierwszy zaatakowałeś. Myślałeś, że jak na to zareaguje? Że wyślę Ci 100 dukatów na przeprosiny, za to że zabiłeś moich dwóch ludzi? Nie oszukujmy się. Chciałeś wojny, to ją dostałeś. Ja miałem pokojowe zamiary, Ty jak widać - nie. Już dziś wieczór przekonamy się, po czyjej stronie leży sprawiedliwość.
Na te słowa Pan nasz wyjechał przed zastępy swych wojsk i głosem donośnym, słyszanym jak mówią zarzekający się świadkowie w najdalszych zakątkach naszego i wrogiego Królestwa odrzekł:
- Niech tak będzie!
Na te słowa zastępy przeciwnika ruszyły do natarcia, lecz Pan nie stał po ich stronie. Już pierwsza salwa strzał spustoszyła ich szeregi, tak że niewielu dotarło do naszych linii, a i Ci przerażeni potęga naszego Pana rychło poczęli miecze o ziemie ciskać i na kolanach o łaskę błagać.
Wódz ich, Guntard Stary widząc tak sromotną klęskę swoich oddziałów gałąź wiciokrzewu ściąć kazał i heroldowi oraz trębaczom po polu walki obwozić na znak swojej klęski i poddania.
Justynian Podróżnik jednak, swej klęski uznać nie chcąc wraz z przybocznym oddziałem umknął z pola walki.
Wówczas to pan nasz wezwał mnie i kazał te słowa spisać, które to po skończonej bitwie do stolicy księstwa Antagiel posłać kazał i które tu wiernie przytaczam:
"Roku Pańskiego 1009, 25. czerwca, 00:37
Heh Justynianie, powiem delikatnie, porywczy jesteś i nie wiesz co robisz...
A czemu...
1. Wysłałeś szpiegów do mych wiosek, aby informowali Cię, czy możesz bezkarnie mnie napaść....
2. Zająłeś złoża węgla, mając już jedne pod nosem chcąc odciąć mi do nich dostęp...
3. Gdy ściąłem twych szpiegów, gdy chyłkiem uciekali z mych wiosek, abyś wiedział iż przejrzałem twe zamiary Ty zacząłeś mi grozić...
Pytasz co powinieneś zrobić? Otóż odpowiem Ci, poświecić tę garstkę szpiegów w imię przyszłych dobrych relacji niosących szczęście naszym ludom i ustąpić z przynależnych mi złóż!
Lecz tego nie uczyniłeś wykazując się butą i brakiem rozsądku i tak jak rzekłeś Pan wskazał rękoma mych wojowników czyj zamiar był czystym i słusznym...
Odejdź w pokoju Justynianie Podróżniku. Porzuć swój lud dla jego dobra, aby nie cierpiał więcej z powodu twych przewin.
Nahjeli Mądry"
Tak to potęga Księstwa Atangiel skruszona została..."
Nagle rozległ się dzwon wyzywający na Wieczernik. Mnich ze smutkiem zamknął księgę i odłożył ją na miejsce. Tak dobrze było wspomnieć lata młodzieńcze, no ale cóż wszystko co dobre kiedyś się kończy. Przemijają lata młodzieńcze i tak samo królestwa przemijają, tak to już jest na tym świecie...
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(6 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Wardenia
Inne kroniki tego księstwa:
