Kronika: Kroniki Najazdów część druga

Przygotowane pod panowaniem władcy: Sambor Kamienna Pięść.

niedziela, 14. października Anno Domini 1007

Księstwo: Karpatia

"Książę nieliczną świtę zebrawszy, jeszcze tego samego dnia ku wojsku wyruszył. Ja, kronikarz jego skromny, ledwo pergaminy spakować zdołałem.
Iście piekielna to jazda była, 12 godzin z siodeł nie schodziliśmy, w biegu tylko konie zmieniając. Szczęściem zdążyć nam się udało w ostatniej prawie chwili.
Wojska nasze pod wodzą bohatera Eryka Brodatego obozowały po południowej stronie rzeki. Siły Jeża na północnym brzegu. Mimo późnej pory w obozie gwar i ruch panował. Połowa sił książęcych właśnie w drogę ruszała. Wojowie Ci drugi korpus Erenwaldu ścigać mięli.
Pozostali do bitwy się szykowali. Regimenty kuszników na wzgórzach pozycje zajmowały, włócznicy na pierwszą linię nad rzeką zdążali, konni zaś nieco z boku do szarży się sposobili. Gęsta mgła ruchy wroga ukrywała.
Ledwo świt niebo rozjaśnił, głos rogu ciszę przerwał. Nie przebrzmiał jeszcze a już nowy dźwięk usłyszałem. Łucznicy wroga salwę za salwą na brzeg nasz posyłać poczęli, a szum ich włos na głowie mi jeżył. Linia nasza za tarczami ukryta w spokoju ostrzał znosiła. Tu i ówdzie człowiek jakiś z krzykiem z szeregu się wyłamywał po czym u stóp kolegów nieruchomiał. Żywi szyk zacieśniali. Nie wiem jak długo to trwało, dla tych z przodu z pewnością wieczność całą.
Wreszcie strzały padać przestały za to z mgły mrowie napastników się wyłoniło. Po pas w wodzie brodząc ku naszym zmierzali. Drgnąłem gdy kusze obok mnie swą pieść podjęły. Straszna to broń lecz wolna w użyciu, 2 salwy oddać strzelcy zdołali a już wróg z piechotą naszą wręcz się mocował. Dwie salwy tylko, dwie aż. Rzeka pełna trupów Erenwaldczyków była, nie mniej jak 1/3 śmierć od bełtów znalazła. Reszta nadal od naszych liczniejsza atak kontynuowała. Wtedy to książę osobiście nad jazdą komendę objąwszy, szarżę ku rzece powiódł. Przeciwnik nie tego się spodziewał. Szyk zmieszany, morale złamane, ludzie ku rzece uciekać poczęli. Już ścigać chcieliśmy, już zwycięstwo obwieszczać, lecz książę zabronił. Szyki prostować kazał, kusze sposobić. W sam czas to uczyniliśmy gdyż druga fala atakujących bród forsowała. Jeden raz kusze odezwać się zdążyły. Tym razem książę czekać nie kazał. Piechota na spotkanie wroga ruszyła. Jazda zaś, szybkim uderzeniem przez linię wroga przebiwszy się, na drugi brzeg łuczników uciszyć ruszyła. Nie będę drogiego czytelnika nudził szczegółowym opisem tego co się później działo. Powiem tylko iż do wieczora rzecz była skończona.
Książę już zaraz, natychmiast w drogę powrotną chciał ruszać. Eryk i inni oficerowie ledwo go przekonali by odpocząć ludziom przez noc pozwolił, rannych opatrzyć czas dał. Niestety posłuchał ich. Niecierpliwy był jednak, całą noc po obozie chodził. Ledwo świt nastał a my już w drodze byliśmy. Na jeden jeno popas przez cały dzień zezwolił. Wieczorem nawet na rozbicie namiotów siły nikt nie miał. Ledwieśmy księcia namówili by zasnąć spróbował gdy gołąb pocztowy wieści przyniósł. Sambor czytał list długo bardzo, po czym bez słowa podał pergamin mnie. Spojrzałem ledwie a już ciemno przed oczami się zrobiło. Trzy Szczyty, forteca przodków naszych, centrum Księstwa Karpackiego, przez siły Oxhoved zdobyta została..."

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(12 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Karpatia

Inne kroniki tego księstwa: