Kronika: Kroniki Najazdów część pierwsza
Przygotowane pod panowaniem władcy: Sambor Kamienna Pięść.
niedziela, 14. października Anno Domini 1007
Księstwo: Karpatia
"Teraz gdy zawierucha wojenna wreszcie ucichła, poległych pochowano a ruiny odbudowano nadszedł czas by prawdę o minionych wydarzeniach na pergamin przelać i dla potomności zachować. Wiele już kłamstw i fałszywych świadectw opisano, tedy czytelniku drogi nie dziwuj się gdy coś zgoła innego od kłamliwych języków pierwej słyszałeś. Trudno w słowach kilku historię narodu spisać, wybacz więc, że w częściach kilku opowieść mą oczy Twoje ujrzą."
Historia ta dnia 1 października Anno Domini 1007 roku początek swój miała...
.......................................................................................................................................
"Panie mój, posłaniec pilne wieści znad granicy przynosi" Mówiący to Ereb odsuną się by przepuścić młodego wyraźnie speszonego mężczyznę. Goniec onieśmielony bliskością władcy niepewnie z nogi na nogę przestępując ku księciu pogięty pergamin wyciągał.
Książę głową skinąwszy pismo odebrał. Przez chwilę uważnie czytał a rysy jego tężały w miarę jak powagę wieści poznawał.
"Ślij wezwanie do moich wodzów. Za godzinę w sali rycerskiej chcę z nimi rozmawiać". Majordomus, do którego słowa te kierowane były, przez chwilę czekał czy władca czegoś jeszcze nie rozkaże. Nie doczekawszy się, z ukłonem komnatę opuścił.
........................................................................................................................................
"Tak to wygląda! Dwa korpusy Erenwaldu granicę naszą przekroczyły. Jeden przy Brzozowym Brodzie, drugi na wschód nieco, na Równinach Wiatru" mówiąc to Sambor drewniane figurki wojów na mapie ustawił.
Dziewięciu mężczyzn (sztab armii) dookoła stołu skupionych, słów jego słuchało.
"Lecz nie oni mnie martwą choć liczne i zbrojne to regimenty. Armia nasza tutaj się znajduje" - cztery kolejne figurki miejsca swoje na mapie zajęły "drogę przeciąć im zdąży nim głębiej w ziemie nasze wejdą. Prawdziwe zagrożenie tutaj się znajduje." Misternie rzeźbiona figurka jeźdźca na mapie wyładowała. "Oxhoved wykorzystując pachołka swego Jeża, zaskoczyć nas próbuje. Siły Hardeknuta wielce liczne są, karne i świetnie uzbrojone. Konie mobilności im dodają, tak naszym ludziom brakującej. Gdy korpus nasz z Jeżem sprawę będzie miał Hardeknut pod stolicę naszą spokojnie podejść zdoła." Poruszenie wśród słuchaczy zapanowało, figurkę konia od miniatury zamku, niewiele więcej niż 5 cm dzieliło (dwa dni drogi najwyżej). Pomiędzy nimi samotna podobizna pieszego rycerza stała - jeden nieliczny oddział, Gwardia Książęca z ćwiczeń wracająca.
"Książę!" Wojewoda Chociemir jako jedyny wątpliwości wszystkich w słowa ubrać się ważył. "A co z nimi!" na rycerza wskazał. "Gwardziści sami Hardeknuta nie powstrzymają! Natychmiast ich tutaj wycofaj. Niech o mury miasta mocniejsi, wrogowi odpór."
Sambor milczał, przez chwilę na mapie odległości mierzył. "Nie zdążą! Ślijcie gołębie do Irgmana niech się okopie i na atak czeka."
Chociemir na twarzy poczerwieniał. "Ależ Panie, szans żadnych nie mają." Ku księciu srodze spoglądał.
"Wiem!" głos władcy, wszystkich obecnych zmroził. "Czas nam kupią, a my go wykorzystamy dobrze. Armanie! Obejmiesz dowodzenie w mieście, zmobilizuj wszystkich mężczyzn powyżej 15 a poniżej 60 lat. Mury sprawdź, bramy wzmocnij i na Hardeknuta czekaj. My tymczasem z Jeżem się sprawim. Odsiecz przywiedziem."
Sala opustoszała, jeno książę ostał, długo na plan patrzył. Wreszcie ku wyjściu ruszył. Wcześniej jednak, drewnianego rycerza delikatnie na mapę przewrócił...
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(10 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Karpatia
Inne kroniki tego księstwa:
