Kronika: Kroniki Najazdów część trzecia
Przygotowane pod panowaniem władcy: Sambor Kamienna Pięść.
środa, 17. października Anno Domini 1007
Księstwo: Karpatia
Ograniczone me zdolności nie pozwalają trafnie wyrazić jak wieść owa straszliwa na wszystkich nas podziałała. Proszę tedy czytelniku szlachetny byś niedoskonałość pisarza wybaczył i wyobraźnią swą to czego opisać nie zdołam zastąpił.
........................................................................................................................................
Książę nasz (w czasie gdy ja list czytałem) samotrzeć do lasu się wybrał. Długo wielce go nie było. Już lękać się czy jakaś przygoda zła go nie spotkała poczęliśmy gdy nagle z ciemności wychynął. A wygląd jego tak strasznym warcie się zdał, że larum podnieśli, demon jakowyś a nie książę ich z mroków wrócił.
"Ludzi wołaj, przy ogniu zbieraj" nic więcej nie mówiąc Sambor na środek obozu wyszedł. Gdy wojsko całe już się zgromadziło, książę długo po ludziach spoglądał a mąż żaden wzroku jego wytrzymać nie mógł. Wreszcie rzekł:
"Dziś Hardeknut los swój przypieczętował, armie jego miasto nasze szturmem wzięły, domy nasze niszczą, świątynie palą, Bogów obrażają. Lecz dość już tego, starczy, powiadam! Nim słońce wzejdzie ku domowi ruszymy. A za tydzień ni jeden Hardeknuta czy Jeża pachołek żyw na ziemiach naszych nie ostanie. Ja Sambor Kamienna Pięść Pan i Władca ludu Karpatii, Pogromca Wielkiej Ordy, Lord Protektor Normandii, Strażnik Świętego Gaju - Wam to obiecuję".
Cisza wielka po słowach jego zapanowała. Ludzie po sąsiadach pozierali i nagle z setek gardeł jeden krzyk jedno wołanie się wyrwało: Zwycięstwo lub Śmierć!!
Świt daleko w polu oddziały nasze zastał. W marszu broń sprawdzano, rany obwiązywano
a nawet skromne racje jedzenia rozdawano.
Sambor w otoczeniu sztabu gołębie z rozkazami słał. Jeszcze dnia tego samego wieści od drugiego korpusu spłynęły. Wojowie Ci pościg za ludźmi Jeża skończyli. Niestety część z nich z bitwy umknąwszy pod skrzydła Oxhoved w Trzech Szczytach się schowała. "Dobrze to, mniej się za nimi nabiegamy" komentarz księcia trafnie myśli nasze wyraził.
W świetle gwiazd Siły Karpatii pod murami własnej stolicy się zebrały. Byli tam wszyscy: Górale z Trzech Szczytów, Klany z Gór Żelaznych, Normanowie ze wschodnich wybrzeży, nawet grupa potomków Południowych Jeźdźców. Wszyscy na Fortecę spoglądali - a widok o dreszcz trwogi najdzielniejszych przyprawić mógł. Granitowe skały ku niebu sięgające i strome urwiska bezdenne, naturalne szańce tworzyły. Tam gdzie natura zaczęła, ludzka ręka dokończyła. Masywne mury, wyniosłe baszty i spiżowe wrota przez które 4 wozy razem przejechać by zdołały obrazu dopełniały.
Świtu nie czekając ruszyły regimenty nasze włości swe odzyskać. Wnet na murach ruch i zamęt zapanował. Straże alarm podniosły, ludzi zwoływano. Niewiele to zmienić jednak mogło. Z murów strzały padać poczęły z razu kilka, w ulewę prawdziwą wnet się przerodziły. Tu i ówdzie ktoś padł, inny z przekleństwem grot z ciała wyrywał. Jednak nikt kroku nie zwolnił, wahania nie okazał. Drabiny przystawiono, liny zarzucono. Szturm rozpoczęty! Początkowo obrońcy drabiny zwalać chcieli, liny ciąć próbowali lecz kusznicy wśród skał ukryci skutecznie zapędy te studzili. Nim się opamiętali już wojowie nasi wśród nich byli, już miecze i topory żniwo krwawe zbierały. Próżno wodzowie obrońców do wysiłku zachęcali, próżno posiłki na mury posyłali. Nie zdzierżyli przecie. Brzask jutrzenki flagę Karpatii na murach ozłocił.
Radość wielka regimenty ogarnęła jeno Sambor ponury zwłoki oglądał, znaki sprawdzał na flagi podarte pozierał. Jeża z Erenwaldu herby były tylko. Hardeknut przeznaczenia swego uniknął, zawczasu miasto opuścił...
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(13 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Karpatia
Inne kroniki tego księstwa:
