Kronika: Czwarty

Przygotowane pod panowaniem władcy: Bracia Wałgałowie.

piątek, 9. kwietnia Anno Domini 1010

Księstwo: Dziadoszyce

Miesiąc czasu wystarczył, by bracia Wałgałowie okrzepli na pozycjach odebranych Arturusowi, ziemiach, które onegdaj należały do Hansa Polańskiego. Niektórzy z mieszkańców owych ziem przeszli w tym czasie na stronę Dziadoszyców, można więc było powołać z nich nowe oddziały, które zluzowały regimenty ludowe, szkolące się do tej pory w garnizonach miast. Regimenty ludowe zaś były już ludowymi jedynie z nazwy, gdyż ich żołnierze nadrobili braki w szkoleniu zarówno siły fizycznej, jak i umiejętności bojowych - stosownie do doświadczenia. W okolicach znajdowały się także najlepsze oddziały najstarszych, wysłużonych kup zbrojnych, takie jak: Gwardia Grodu, Szerszenie, Zabójcy Bohaterów, czy Czujki. Wszystkie te wojska zebrały się w okolicy Dobczyc, jako że bracia Wałgałowie zdecydowali się ostatecznie rozwiązać kwestię Werahor. I ruszyły.
Rdzenne miasta Arturusa, choć pozbawione ochrony zawodowych żołnierzy, były bardzo ludne i otoczone wianuszkami wiosek. Stosunkowo silne umocnienia zaś sprawiały, że sami mieszczanie dzielnie bronili się za ich murami. Dziadoszyce zdobyli Renipolis.
-Znowu brakuje nam żołnierzy na ostatnie dwa miasta- Borzymir odmieniec stał na wałach grodu i spoglądał w kierunku Myślenic, portowego miasta liczącego trzystu mieszkańców plus stu niedoświadczonych rekrutów, pełniących rolę garnizonu.
-Jeśli są dwa - dodał Kelval.
-No nie sądzę do cholery, że mają coś jeszcze -Gniewomir, zwany Rzeźnikiem, który niedawno dołączył do starszyzny oficerskiej, dotykał czule swój topór.
-Niewiadomo - powiedział Kelval.
-No niewiadomo, ale raczej nie mają.
-Niewiadomo.
-Dobrze, przestańcie już -Borzymir przerwał sprzeczkę. -Trzeba napisać do braci z zapytaniem.

Dwie ławy bojowe mknęły przez las. W ich skład wchodzili najlepsi żołnierze Ognia i Topora, należący do armii wschodniej. Dowodził nimi Kelval, który miał za zadanie wesprzeć tymi siłami zachód kraju. Okazało się bowiem, że ostateczne rozwiązanie kwestii Werahor nie jest takie proste, na pewno zaś niezbyt opłacalne, biorąc pod uwagę stosunkowo duże straty w ludziach podczas walki na umocnieniach - i niewielki przyrost doświadczenia w walce z chłopstwem i mieszczanami. Na miejscu zostali Borzymir z Gniewomirem. Czekali oni na pojawienie się świeżych wojsk z nowo powołanych rekrutów, którymi będzie można uderzyć. Ewentualnie mieli też koordynować obronę w razie kontrataku Arturusa który, choć mało prawdopodobny, był jednak możliwy.
Ciężar sił znów więc przesuwał się na zachód, gdzie bracia planowali atak na Volherię. Założone było zgromadzenie armii liczącej czterystu żołnierzy, w większości doświadczonych i przeszkolonych, która to, według przewidywań Walentego i Galahana byłaby wystarczającą siłą, zdolną zniszczyć Aldrihta.
W Starym Lesie, w którym niespodziewanie pojawiła się bardzo liczna banda awanturników, ławy bojowe rozdzieliły się; jedną Kelval wysłał na pomoc kursującym wszędzie tragarzom, którzy zostali przez niezależnych napadnięci, natomiast on sam z drugim oddziałem udał się na miejsce dyslokacji wojsk w Rejonie Umocnionym Czarna Grań. Tam też zbierały się powoli pozostałe oddziały mające uczestniczyć w kampanii.
Dzień po podwyżce żołdu, który został przeznaczony dla wszystkich oddziałów zachodnich
Volheria znów uderzyła.
Siedmiuset żołnierzy wyszło z Wąskiego Lasu i, zgodnie z odwiecznym zwyczajem, skierowało się na północ. W pierwszym rzucie szło ich pięciuset, z czego dwustu doświadczonych, wszyscy uzbrojeni i z wysokim morale. Pozostała dwusetka miała morale minimalne, choć też była uzbrojona. Według przewidywań braci ta dwusetka to byli osadnicy, którzy mieli osadzić się w mieście zdobytym przez pierwszy rzut. Aldriht wyciągnął więc wnioski z poprzednich ataków i tym razem nie miał w założeniu się cofać. Uchwycony w ten sposób przyczółek mógłby zająć się produkcją żywności dla armii inwazyjnej i stanowiłby bazę wypadową dla przyszłych ataków. Władca Volherii postawił więc wszystko na jedną kartę i, jak zawsze w takich przypadkach, sprawa była bardzo poważna. Zarówno dla jednej, jak i dla drugiej strony.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(10 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Dziadoszyce

Inne kroniki tego księstwa: