Kronika: Doszczętnie zapluty List otwarty do Króla niegodziwców.

Przygotowane pod panowaniem władcy: Anthyr.

wtorek, 30. października Anno Domini 1007

Księstwo: Silingowie

Zwykłe me listy wysyłane do Dzikich Pól pozostawały przeważnie bez odpowiedzi.
List ten ma więc formę Kroniki, by pozostał w annałach Palauster Longaminus.

Kniaziu Jaremo z Dzikich Pól, jakże bardzo krótka jest Twa pamięć.

Tak wielce zdziwiony byłeś niedawną agresją Marchii. Czy Imperator Scypio usłyszał choć proste słowo "dziękuje" z Twojej strony? Nie zaprzeczysz chyba, że tylko dzięki jego rajdowi sprzed kilku miesięcy zawdzięczasz fakt swojego dalszego istnienia w tym świecie. Sycylia posłała na Ciebie armię w sile kilkuset żołnierzy. Jedyne co byłeś w stanie zrobić to schować się za murami. Pewnie oblężenia trwałoby długo, ale prędzej czy później zostałbyś, bez wsparcie z zewnątrz pokonany. Czy neutralne księstwo za jakie teraz się uważasz mogło liczyć na jakąkolwiek pomoc? Ocalałeś, bo Scypio ruszył na Nowogród, a następnie Roger cofnął swoje siły. Jak skończyło się to dla Scypiona dobrze wiemy, ale niebezpieczeństwo zostało na jakiś czas zażegnane. Jakże głupi wówczas byłem, że zachęcałem prawdziwego przyjaciela do takiego kroku. Pluje sobie w brodę po raz pierwszy.

Kiedy zaczęły pojawiać się na pograniczach Imperium obce oddziały jedyne na co było Cię stać, to stwierdzenie, że nie masz siły ofensywnej i nie będziesz się nigdzie ruszał. Najlepszą możliwym posunięciem było już wówczas rozpoczęcie przygotowań do wojny i z Tobą. Z wrogami damy sobie radę, ale Boże chroń nas od fałszywych przyjaciół, na których nigdy i nijak nie można polegać. Pluje sobie w brodę po raz drugi bo nie zaproponowałem takiego rozwiązania.

Wreszcie miarka się przebrała, kiedy nie tylko okazywałeś bierność i mierność, ale zacząłeś w żywe oczy kłamać. W swym zakłamaniu i bucie nie zauważyłeś nawet, że pytanie o terytoria które miałeś rozpoznać, kryło drugie dno. Map nie wysyłałeś, ale twardo twierdziłeś, że widzisz stolice wrogów. To niemożliwe, bo właśnie wtedy były tam oddziały innego spośród członków Marchii, a po szwejkach Dzikich Pól, ani widu ani słychu. Pluje sobie w brodę po raz trzeci i ostatni, że nie zluźniłem wówczas straży na północy i nie ruszyłem na twe plugawe ziemie, bo teraz Dzikie Pola byłyby już li tylko wspomnieniem.

Puszysz się swym członkowstwem w przyszłym zwycięskim sojuszu. Oświadczam więc - człek tak bojaźliwy, a zdradziecki jak Jarema z Dzikich Pól nie zasługuje na nazywanie siebie zwycięzcą w żadnych okolicznościach. Nie wierzę więc by szanujący swych członków sojusz przyjmował do swego grona człowiek bez charyzmy, rycerza bez honoru, władcę bez zasad moralnych.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(9 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Silingowie

Inne kroniki tego księstwa: