Kronika: Dyplomacja Aldrihta
Przygotowane pod panowaniem władcy: Bracia Wałgałowie.
środa, 17. marca Anno Domini 1010
Księstwo: Dziadoszyce
Proste zdobycie twierdzy Rampar podniosło na duchu żołnierzy dziadoszyckiej wschodniej armii, mimo tego, że podwójny, wojenny żołd został im odebrany.
-Skoro straty nie były takie wielkie, to możemy jeszcze pokusić się o zdobycie Dobczyc - Borzymir jak zwykle mówił, a Kelval słuchał.- Gniewomir informuje jednak, że tam przygotowują się do obrony.
-Gniewomir -odpowiedział Kelval.
-Tak, Gniewomir. Gniewomir Rzeźnik. Wiem, że byłeś przeciwny mianowania go porucznikiem, ale żołnierze go cenią, a nam potrzeba teraz bardzo cenionych oficerów.
-Gniewomir - odpowiedział Kelval.
-Dymy. Dymy i popioły po prostu.
Mścigniew Łucznik był tym żołnierzem, który podobnie jak Gniewomir wykazując się męstwem w bitwie w Puszczy Polańskiej, awansował na oficera. Jednak on został wysłany na zachód, by wspomóc choć trochę samotnego Gerharda Szybkiego w jego dowodzeniu zachodnimi siłami braci. Mścigniew spóźnił się.
Po żołnierzach Volherii nie został już ślad, chyba, że śladem nazwać spaloną Szarą Skałę. Gerhard wprowadził gościa na wieżę zamku i szerokimi gestami wskazując wszystkie strony świata opowiadał, jak wyglądał najazd wroga.
-To zdyscyplinowane wojsko jest. Nie wiem, jak tam walczy się na wschodzie, ale u nas no po prostu bardzo trudno -podsumowywał Gerhard. -No właśnie, a jak tam sytuacja na wschodzie?
-Ciężko.
Borzymir spojrzał zdumiony na Kelvala. Ten w odpowiedzi wskazał brodą fosę, przez którą dziadoszyckie wojsko będzie musiało się przebić, jeśli będzie chciało zdobyć Dobczyce.
-Wiem, co masz na myśli -odpowiedział wódz. -Biorąc pod uwagę infrastrukturę miasta, niechybnie mają na uzbrojenie mieszczan sporo łuków. Ba! Może nawet kusz!
Żołnierze, z których większość to byli chłopi, doświadczeni trochę w walce, ale zupełnie niewyszkoleni i nieprzywykli do biegu w otwartym terenie, pod ogniem mnogich pocisków wroga, spoglądali po sobie niepewnie.
-Gdyby dostali podwójny, to gęby bardziej by im się śmiały - syczał przez zęby do Borzymira i Kelvala Gniewomir. -Ot, chłopi...
-Żołnierze -Odmieniec przemawiał do wojska ze swego wierzchowca. -Sporo już przeszliście, i dobrze wiecie, co to trud! A przed nami kolejna bitwa, kto wie czy nie najcięższa ze wszystkich.
Wśród szeregów wojska przeszedł szmer.
-Ale obiecuję wam -ciągnął dalej Borzymir. -Daję wam słowo honoru oficera wojsk Ognia i Topora, że będzie to ostatnia wasza bitwa. Jeśli Dobczyce zostaną zdobyte, potęga Werahor runie w Bagna Rampar, zniknie w Polańskiej Puszczy, wiart rozwieje ją na równinach Wschodniego Stepu! Najazdy nieprzyjaciela nie będą już niepokoić waszych rodzin w Grodzie, Stanicy czy Siole! Jego knowania nie będą miały mocy, by namówić do napaści na nas innych wielkich tego świata! Jego pycha i zarozumiałość staną się historią, a to, co zostanie, będzie jedynie mglistym echem niegdysiejszej potęgi! Zróbmy jeszcze jeden, ostatni wysiłek i przebijmy się przez tą fosę! Żołnierze - czas dobić zwierza!!!
Rozpoczęto szturm.
-No to na zachodzie ruiny a na wschodzie prosperita, fajno.
-Chwalisz się czy żalisz? - Wał nie był w nastroju do żartów.
-Sam nie wiem, ale mogło być gorzej, czyż nie? - spytał Galahan
-Mogło. W każdym razie mamy chyba teraz trochę spokoju. Volherowi znów brakuje zupy i trochę czasu minie, nim ją dozbiera do pełna, a Arturusu już chyba nie podniesie się.
-No chyba nie. Zostały mu co prawda rdzenne miasta, ale sądzę, że facet odpuści. Jego morale oceniłbym teraz na: nie chcą walczyć.
Wał kiwał głową:
-Z listów Aldrihta też tak wynika, pisze...
-Co?!? Piszesz z Aldrihtem? Teraz Ty?!?
-Piszę. No i co z tego, popisać zawsze można. Tak więc podobno Arturek obraził się na niego, bo uznał, że ten nas nie zaatakował tak, jak się umawiali, bo za dużo naszych wojsk było na wschodzie. Czyli...
-Piszesz z Aldrihtem?!!? Po cholerę!? -Galahan nalał sobie do kubka podwójną porcję kobylego mleka. -No i co pisze?
-Pisze, że ogólnie to wyszło nieporozumienie, bo on nie chciał burzyć naszego miasta, a teraz chciałby je odkupić i kupić Szary Klif jeszcze i zapłaci niewolnikami i pieniędzmi i włóczniami.
Gał uspokoił się.
-Aha. To w porządku. Jak już dojdziecie do tego, że on sam w ramach kontrybucji odda się nam w niewolę i zmieni nazwisko, to daj znać.
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(11 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Dziadoszyce
Inne kroniki tego księstwa:
