Kronika: Dzieje moje i mojego narodu. Początki i rozwój.
Przygotowane pod panowaniem władcy: Sukehiro Mądry.
niedziela, 16. listopada Anno Domini 1008
Księstwo: Burbundia
Oto ja Sukehiro Mądry, panujący książę Burbundii.
Po wielu zawirowaniach losu udało mi się zasiąść na tronie tego małego zacofanego księstewka. Najsampierw trza zająć się było stanem nowych włości, poddani uciskani wysokimi podatkami krzywo patrzeli na jakiekolwiek przejawy zmian podejrzewając ze będzie jeszcze gorzej. Jedynym pocieszeniem po rządach poprzedniego księcia były skarbce pełne talarów.
Kosztem powiększającego się deficytu złota, we wszystkich osadach zaczęto budować to co ludziom jest do szczęścia potrzebne. Pola i irygacje aby mieli co jeść, warsztaty, zakłady i inne faktorie aby mieli gdzie pracować, oraz świątynie i tawerny aby mieli gdzie się modlić i ukajać swoje serca.
Nastroje w księstwie poprawiały się i podatki już nie były tak uciążliwe jak kiedyś. Powołano trochę ludzi do wojska aby chronić osady. Po wyposażeniu kilku niewielkich oddziałów w maczugi i skórzane kubraki wysłano je na patrole po okolicach najbliżej sąsiadujących. Te zaś zdobyły pierwsze szlify w bojach z bandami szwendających się tu i ówdzie rozbójników i złodziei. Prze tej zaś okazji okolice stały się bezpieczne umożliwiając podróżnym i handlarzom swobodne i niczym niezakłócone podróże pomiędzy miastami.
Trzy miasta rozwijały się, kwitł handel i przemysł. Oddziały pieszo penetrowały coraz dalsze okolice, czyszcząc tereny z szumowin i innego tałatajstwa. Oddziały poruszające się na południe dotarły wkrótce nad morze, postanowiły rozdzielić się i iść wzdłuż brzegu na wschód i zachód krainy. Ci którzy poszli na zachód niebawem byli zmuszeni zawrócić, bowiem klify i prądy morskie ukształtowały brzegi ostro odcinające się w kierunku północy. Tam też podążyli woje.
Ci którzy poszli na wschód niebawem odkryli niewielką, ukrytą wśród stepów i łąk osadę, sobie samą panującą. Potęga militarna moich wojów skłoniła wójta do oddania władzy i przystąpieniu do księstwa. Była to dobra decyzja gdyż bez starty woja osada zyskała na znaczeniu i szybko zaczęła się rozwijać.
Oddziały patrolujące północne krańce księstwa wkrótce napotkały na niewielkie pasmo górskie, postanowili je spenetrować tym bardziej że w okolicy widać było ślady działalności człowieka, ścięte drzewa, obrobione kamienie, pozostawione ogniska. Jakież było ich zdziwienie gdy w jednym z górskich wąwozów odnaleźli wejścia do jaskiń i mieszkających w nich ludzi. Osada była dobrze rozwinięta, nieźle umocniona i dobrze broniona.
Postanowiłem więc razem z moimi doradcami wysłać emisariuszy i paktować o przystąpieniu górali do księstwa.
Wysłano więc ich z propozycją pokoju i poddania sie władzy księcia Sukehiro Mądrego. Mając na względzie rożne zakończenie tej sprawy w tajemnicy wysłałem oddział 50 zbrojnych, aby przyczaił się niedaleko osady i miał na nich baczenie. Kiedy emisariusze nie wrócili po tygodniu czas rozmów się skończył i nadszedł czas rozwiązań militarnych. Tym bardziej że według moich zwiadowców, którzy meldowali o metalu pozostającym na wyposażeniu kilku wojów, osada posiadała dostęp do rudy żelaza, była więc łakomym kąskiem.
Tak zaczął się czas wojny i rozwoju.
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(10 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Burbundia
Inne kroniki tego księstwa:
