Kronika: Dzieje Osmaniyyi - Wielka wojna z Undamarem cz.1
Przygotowane pod panowaniem władcy: Sil Der' Anam.
piątek, 19. lutego Anno Domini 1010
Księstwo: Osmaniyye
Wydarzenia tu opisane miały miejsce 9 lat temu, przez Chrześcijan owy rok 1001 Pańskim był zwany.
Był to rok wielkiego zagrożenia, niepewności.
Był to rok wielkiego triumfu, siły, waleczności i Odwagi.
Był to rok wielkiego smutku...
Jednak swą opowieść pozwolę sobie zacząć rok wcześniej - jedno milenium po narodzinach proroka Jezusa Chrystusa.
Był to ciężki rok dla Ossmaniyye - wyparta została z zachodniego Grandaevus Bellator. Jej Ordu niemal w pień pod Chalkis zostały wycięte. Jej dotychczasowy sojusznik Pan Epirusu sprzymierzył się wrogiem. Barbarzyńskie Hordy parły w głąb ziem Sil Der' Saraja niczym walec - zastępy wroga wydawały się nieprzebrane.
Pod Chalkis Saraj zgromadził półtora tysiąca ludzi - jaka Armia może taką Siłę pokonać?! A Horda niczym nie tknięta parła...
Przez rok Undamar odbił wszystko co Ossmaniyya zdobywała przez 7.
Rok 421 zakończył się surową zimą, zimą i mrozem o które Saraj - stary Pan błagał Allacha niczym głodny i skopany zwierz.
Na wiosnę roku 422 po narodzinach Mohameda barbarzyńska Horda znowuż zbierać się zaczęła. Niepokój wypełniał serca sług jedynego Boga. Saraj po stracie wszystkich doświadczonych wodzów pod Chalkis na głównodowodzącego Ordu wyznaczył swego syna - Sil Der' Wenara. Sam dowodzić już nie mógł - nie mógł patrzeć na kolejnych synów Osmaniyyi i Allacha rekrutowanych na miejsce poległych pod tym przeklętym miastem.
Do stolicy ściągały siły z całego niegdysiejszego Imperium. Właściwie ściągali wszyscy zdolni choć kawałek długiego kija w ręce utrzymać.
Pod koniec maja padła twierdza Alen' Ba Sar - Siły Undamaru były parę dni marszu od stolicy.
Zwiadowcy donosili o czterech Armiach najeźdźcy - każda w sile pół tysiąca ludzi. Każda niepokój wywoływać by mogła. Cztery? Cztery ludziom nadzieję odbierać potrafiły.
- Synu, jak widzisz nasze szanse? -Rzecze stary Władca-
- Módl się do Allacha Ojcze... -Odpowiada Wenar-
- Achhh, codziennie go o pomoc błagam, pytam się Ciebie jak Wódz Wodza, jak nasza sytuacja wygląda?
- W obrębie tych murów 400 ludzi aby zdolnych do walki przebywa, błędem była próba bronienia Alen' Ba Sar, załoga 150 łuczników nie opóźniła wroga ani o dzień. Wydawało się, mury? palisada? wysoki zamek? wieści powiadają, że pod naporem barbarzyńców mury, palisada pękły a zamek się zawalił. To plotki tylko ale i one ziarnko prawdy Ojcze w sobie mają. Tu nas nie całe 3 razy więcej - Jeżeli dwutysięczna horda pod tymi murami stanie, może z marszu nas nie weźmie ale weźmie to pewne.
- Wenarze, a gdyby jeden tysiąc pod naszymi murami by stanął?
- A jakże? Reszta ma rybki w morzu południowym łowić?
- Synu, Ja już jestem stary. Nie mam siły patrzeć na ten ból i trwogę. Ale prawisz, że 2000 nie wytrzymamy wtem uczyń coś abyśmy tych 2000 pod murami ujrzeć nie musieli. Wszystko będzie stracone jeżeli czegoś nie uczynimy...
Sil Der' Wenar wrócił do swej komnaty - pełnej czystych map, pokreślonych map, starych map, dużych map i figurek. Figurki owe na szczególną uwagę zasługują, wszak mapa to mapa - wszędzie te same nazwy, te same kontury, te same kolory. Figurki były różne - duże i małe. przedstawiające łucznika, włócznika, jeźdźca. Były czarne i białe. Jedni żołnierze na chuchra wyglądali - inni niczym antyczni atleci.
Otóż każda figurka inny oddział przedstawiała - jak łatwo się domyśleć łucznik łuczników przedstawiał. Jednak nie każdy mógł by się domyśleć iż białe - wojowników Allacha symbolizowały. Ogólna wielkość - liczebność oddziału odwzorowywała. Im figurki bardziej cherlawe tym jego członkowie mniejsze doświadczenie bitewne mieli.
Na największej mapie w obrębie Alen' Ba Sar stały 4 figurki - wszystkie białe, średniej wielkości. Jedna symbolizowała jeźdźca, druga i trzecia łucznika, czwarta włócznika. Dwie pierwsze atletycznej budowy były - to Ordu Kuzeyde oraz Ordu Odagi. Dwie pozostałe zdecydowanie chudo wyglądały - jak łatwo się domyślać, to posiłki przybyłe ostatni czasy z reszty państwa.
- Tych chudszych więcej winno być -Mówi sam do siebie młody wódz- Alen' Ba Sar dłużej się miało bronić, jeszcze 2 takie figurki dotrzeć przed wrogiem miały, dobrze, że Kuzeyde pod Chalkis nie walczyło i, że choć setka ludzi z tego piekła do nas powróciła...
Co robić? -tym razem w myślach Wenar pytanie zadaje- Figurki Undamaru są wielkie lecz chude... Czy Kuzeyde i Odagi dadzą radę 500 ludziom w walnej bitwie? zapewne tak. Ale czy to co by zostało dało by radę drugiej 500?
Nie...
Od początku.
Pod stolicę 1000 ludzi może dotrzeć najwięcej.
Zarazem nie dam rady tysiąca ludzi zatrzymać inaczej niż ich siekając - nie ma sensu słać małych grupek aby marsz spowolnić, jeśli murowana twierdza nie dała rady to tym bardziej takie coś było by bez celowe.
Więcej... Nie mogę przy tym siekaniu stracić zbyt wielu swoich...
Allachu - bez Ciebie będzie ciężko. Bardzo ciężko.
- Bracie - Anam przerwał zamyślenie młodszego Brata - może jakoś Tobie pomóc? Aż mnie serce boli gdy Ciebie i Ojca widzę w takim stanie.
- Anamie, gdy mój plan się powiedzie na Twych barkach odbudowa państwa spocznie, nie możesz się narażać.
- Obawiałem się, że tak odpowiesz... Zdradzisz mi ten plan Bracie?
- Wszystko w swoim czasie...
Następnego ranka Wenar wraz z 200 ludźmi - Ordu Kuzeyde i Ordu Odagi wyruszył na wschód - na spotkanie Hord Undamaru.
Po dwu dniach forsownego marszu pod wieczór dotarli na miejsce pierwszej - jutrzejszej bitwy.
Był to szeroki trakt przecinający gęste liściaste bory. Jutrzejszym rankiem jedna z 4 Armii Undamaru wedle przewidywań Wenara miała tędy kroczyć.
Pomimo napięcia i emocji z jutrzejszego wydarzenia wynikających, zaprawionych w boju wojowników szybko sen zmorzył. Tylko on sam młody Wódz Sil Der' Wenar usnąć nie mógł. Na jego barkach spoczywała przyszłość jego ojczyzny, jego rodziny, jego wiary...
Sen przyszedł późno, trwał krótko, przerwał go jeden z poruczników.
- Panie! Zwiadowcy odkryli położenie Armii Undamaru! Za pół godziny tu będą!
- Już, już sekunda. Czy wiedzą o nas?
- Najpewniej nie, idą bardzo pewnie, żadnych zwiadowców po lasach nie spotkaliśmy.
- Dobra, Panowie! Mężowie! Bracia!
Zbierzcie się tu, mam Wam coś do powiedzenia!
Za pół godziny rozegra się tu piękna bitwa, będzie wiele trupów, ale do CHOLERY to NIE mają być WASZE trupy! Jeśli któryś bardzo śmierci pragnie - 20 za sobą ma pociągnąć - inaczej... Inaczej nasi starzy ojcowie od barbarzyńskich mieczy zginą, nasze dzieci do niewoli trafią a kobiety... NIE CHCECIE wiedzieć co ci barbarzyńcy z nimi zrobią!
- Teraz łucznicy do borów po jednej i drugiej stronie traktu, na moją komendę będziecie szyć. Jazda za mną.
Trakt był szeroki, po obu stronach kamiennej drogi szerokie pasmo łąk, za nimi gęsty las.
Najeźdźcy kroczyli głośno, nieuważnie, pewnie.
Ich Generał zapewniał, że za 3 dni każdy jedną niewolnicę dostanie, że stolica tego po czym kroczą łatwo zajęta zostanie.
Byli zbyt głośni, zbyt nieuważni zbyt pewni siebie.
Nikt nie usłyszał potężnego gwizdu dochodzącego z przodu.
Sporo nie zauważyło setki strzał wbitych w towarzyszy idących na flankach.
Kolejny gwizd i kolejna salwa, dopiero najeźdźcy oprzytomnieli i w stronę lasu biec zaczęli. Po obu stronach traktu niczym palec Boży przetoczyli się po nich jeźdźcy.
Kolejny gwizd i kolejna salwa i nawrót pędzącej machiny śmierci.
Pełna bezsilność.
Kolejny gwizd, kolejna salwa. Palec Boży też powrócił - rozjechał tych na kamiennym trakcie...
To była piękna i krótka bitwa. barbarzyńcy byli bezsilni, starając się dosięgnąć włóczniami i maczugami odległych łuczników ginęli pod kopytami rumaków Kuzeyde. Starając się bronić przed jazdą ginęli szyci strzałami Odagi.
Poległ jeden syn Ossmaniyye, podobno 20 wcześniej za sobą pociągnął, gdy strącono go z konia przy pierwszej szarży.
- Panie! to było Piękne!
- Wenarze, Wodzu!
- Zatłukliśmy ich jak szczury!
Krzyczą uradowani zwycięzcy. Sam Wenar jest spokojny, w myślach analizuje mapę i figurki. Na północ ma dwie Armie - blisko siebie... Zbyt blisko. Na południe? Jedną. Na nią jutro uderzy.
cdn.
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(11 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Osmaniyye
Inne kroniki tego księstwa:
