Kronika: Dzieje Przeklętej Krainy. Prolog

Przygotowane pod panowaniem władcy: Daquin Chromy.

czwartek, 8. stycznia Anno Domini 1009

Księstwo: Przeklęta Kraina

Przeklęta przez bogów i ludzi, Kraina bez nazwy. Miejsce o złej sławie, omijane przez kupców i podróżnych, gdzie nocą nie widać gwiazd na niebie, tak jasno świecą łuny pożarów. I tylko wilki wyją w miejcach dawnych ludzkich sadyb. W takie to miejsce posłał książe Warny swoich słynnych konnych, licząc na to, że będzie jak zwykle. Chłopi przestraszą się obwieszonyh bronią rezunów, a oddział pójdzie dalej szukając łatwych celów za nic sobie mając prośby i groźby miejscowego władcy.

Kraińcy nie są ludem, który łatwo zaprząc do pracy. Który regularnie płaci podatki i daje rekruta. Najwięcej tu złodziei i takich co gwałcą i rabują po gościńcach. Trzeba jednak przyznać, że owa chutliwość miejscowych przekłada sie na wyjątkowo wysoki przyrost naturalny w księstwie, można rzec, że się Kraińcy mnożą jak króliki i zasiedlają nie tylko tereny dogodne, ale wszystkie te gdzie jako tako rodzi ziemia.

Kraińscy żołnierze, choć pragną oddać życie za swego pana z trudem wykonują rozkazy dowódców. Zresztą ci ostatni nie lepsi, miast spokojnie stać garnizonami jak książe przykazał tylko czekają do nocy, szukają kogo by tu napaść, ograbić i na różne wymyślne sposoby życia pozbawić. Choć więc w licznych potyczkach wielu nałapali zbójów, których Daquin próbował osiedlać po wsiach pro publico bono to po tych przejściach niewielki z nich był pożytek i trzeba ich w końcu było wyrżnąć, bo też prawdą jest, że miejscowi się burzyli, jakże to, dla nas już nie ma miejsca, bo jakieś przybłędy darmozjady je zajmują.

Gdy zatem przyszli ze wschodu konni Warny wylecieli z osad nie tylko chłopi, drwale, zbrojmistrze, ale cała hołota i nie minęły 2 pacierze, a zatłukli tych biedaków gołymi rękami. Wojska kraińskiego w pobliżu nie było żadnego, jeno lichy garnizon niedawno zaciągnięty i bez broni, nie licząc tych 9 włóczni ostatnio wystruganych.

Wieść się jednak rozeszła po księstwie i zawrzało, wszystkie regimenty, których było wtedy dziesięć, to jest Arraine, Buitremes, Deveinne, Daemonia, Daquina, Deihtwen, Discimia, Heostis, Furio i Tertoma, wszystkie zbrojne we włócznie, pancerze i uszykowane zagraniczną modą po 25 ludzi rzuciły się rabować po magazynach żywność, a ich dowódcy, miast powstrzymywać i batem porządek trzymać w te pędy pobiegli na dwór do stolicy z petycjami. Stanął Daquin w obliczu buntu wojska, bo do ziem Warny co tu dużo gadać daleka droga była i choć obiecał onemu Mścisławowi różne rzeczy w listach, także takie które nieładnie w kronikach opisać to przecież od słów do czynów daleka droga. Co czynić nam wypada, pytał Daquin swego kanclerza Simona z Lorqua. Kto rządzi w tym księstwie, ja czy moje wojsko. Czy jeśli pójdziemy na wschód, odbierzemy Warnie rudę zdobytą na Szampanii i co tam jeszcze w okolicy się trafi, pomagając innym sąsiadom do końca rozdrapać to księstwo będzie to z pożytkiem dla nas - czy może tylko wykrwawimy się, a nasi sąsiedzi niepomni na obietnice wykorzystają sytuację i przyjdą w gości, lud miejscowy gnębić, wioski palić, ład jaki tu z trudem udało się zaprowadzić zburzyć.

Tak to kłopotał się Daquin gdy z księstwa Targard przyszła wieść, że jego książe Tarlik III chciałby wreszcie swój spór z sąsiedzką Mezonią ostatecznie rozstrzygnąć i pyta się czyby Kraińcy przy tej robocie nie pomogli. Ucieszył się Daquin niezmiernie z tej wieści, bo skoro już musowo na wojnę iść było to lepiej na taką, która będzie szybsza i mniej krwawa, nakazał odpisać Tarlikowi, że wojska ruszają i co mu się czasem zdarza rzeczywiście posłał swe wojsko w tę stronę gdzie życzył sobie jego sąsiad.

Jako że jednak droga do Mezonii wypadała koło niebronionej i pozbawionej umocnień osady Targardu napadli zdradziecko Kraińcy niczemu niewinnych Targardczyków, wyżynając ich bez litości w okrutny sposób. Mówiono potem, rozkaz ataku wydał Daquin przypadkiem, opacznie zrozumieli dowódcy jakieś jego krzyki podczas uczty. Inni zaś twierdzili, że sam książe mocno strudzony dźwiganiem kufli z nędznym kraińskim piwem zszedł grubo przed północą, a wojsko samo się zajęło tym co jako się rzekło ma we zwyczaju. Jakby nie było, wdali się Kraińcy w konflikt z Targardem i musiał Daquin na długi czas zapomnieć o Warnie i jej złożach rudy.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(5 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Przeklęta Kraina

Inne kroniki tego księstwa:

  • 8. stycznia 2009
    Dzieje Przeklętej Krainy. Prolog