Kronika: Dziennik hrabiego Troccero- VII

Przygotowane pod panowaniem władcy: Conan Cymmeryjczyk.

poniedziałek, 9. lipca Anno Domini 1007

Księstwo: Aquilonia

1, 2 Regiment Bossoński; 1, 2 Regiment Cymmeryjski; 1, 2 Regiment Turański, 1 Regiment Gunderski; 1 Regiment Pointan - oto skład Armii Północ, powstałej na wskutek połączenia Chorągwi Wschodniej Cintryjskiej oraz Chorągwi Zachodniej Tarantyjskiej. Książę Conan zwany coraz częściej przez żołnierzy Lwem mianował mnie jej wodzem i nakazał ruszać w kolejny bój.
Zgrupowanie miało miejsce w opustoszałej wiosce Fornborg, gdzie suchy wiatr stepów wieje swą nieustającą pieśń i każe mrużyć oczy, wciskając do nich drobiny twardego, suchego kurzu. Setka wojowników, z których część mocno zaprawiona w bojach już była, część zaś nie wiedziała jeszcze, co znaczy wojna. Legion "Vendetta", jak nazwał ją kapitan Wintaraler Szary, a to przez nazwę operacji, którą mieliśmy wojennym rzemiosłem wykonać. Stu łuczników, gotowych, śląc salwę za salwą, zanieść sztandar Aquilonii w niezbadane ziemie butnego księstwa Ven.
Spojrzałem na armię moją, która ustawiona w szyku siłę swą prezentowała, do Croma krótką modlitwę wzniosłem i wydałem rozkaz marszu.
Czekało nas parę dni drogi przez bezludne stepy. Flanki zabezpieczone mieliśmy, Conan bowiem, dyplomacją swą dziwną, lecz skuteczną, wcześniej o to się postarał. Inna rzecz, iż niejeden pewnie władca ostrzył swe spojrzenie w naszym kierunku, czekając na wynik starcia. A do starcia dojść musiało, bowiem ugrupowanie Koalicja Skalnego Miecza wrogiem Wybrzeża Porozumienia jawnym było już od dawna. I nie tylko dyplomacja, lecz siła oręża w takich sprawach głos swój posiada - dodam, że głos najczęściej rozstrzygający.
Tak więc: marsz! Na wschodzie step biegł aż do morza wschodniego i tam, jak z naszych informacji wynikało, nic interesującego nie było. Na zachodzie zaś kończył się górami stromymi, które leżem Ventorów były, moi zwiadowcy zaś ich stolicy szukali.
Takoż znaleźli ją w końcu. Górski gród, przemysłowy, z dobrze uzbrojonym garnizonem, który spowijały gęste dymy z kuźnic i kopalni się dobywające. Garnizon ów pysznił się mocnymi kolczugami, posiadającymi tę właściwość, że strzała z łuku wypuszczona, najczęściej odbija się od nich, szkody żadnej nie czyniąc. Spojrzałem na swoich junaków... w ostrzale wytrenowanych, i zasępiłem się. Jak poradzić sobie z tymi pancerzami?
Pan mój, wysyłając posła pod bramy Twierdzy Ventorów, zaproponował, by Ci oddali nam kolczugi, w zamian za co armia moja zostawić w spokoju ich miała. Cóż. Propozycja, każdy przyzna, wielce kusząca, tym bardziej, że bez żadnego pokrycia...
Książę Ven nawet nie wnikał w szczegóły owej transakcji, odpowiedział zaś po prostu, że za wyjątkiem Galii, same zaprzyjaźnione księstwa go otaczają; broni więc nam nie wyda, bo nie chce przyjaciół swych narażać. Hardo zaprosił też nas do siebie, mamiąc bogactwem, które posiada... Spodobało mi się uczciwe postawienie sprawy, mógł bowiem książę ów kluczyć i negocjacjami czas próbować zyskać. Conan jednak wysłał do Vena list, który zbyt bezpośrednio, jak na mój gust, był napisany, jednak taki właśnie styl Lew reprezentuje:

"Panie Ven

Tak więc - zaproszenie przyjęte. Od tego momentu kończymy korespondencje między nami.
Kłaniam się nisko, jak zwykłem czynić to trupom.

Conan"

Rozpocząłem oblężenie.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(6 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Aquilonia

Inne kroniki tego księstwa: