Kronika: Dziennik hrabiego Troccero XII

Przygotowane pod panowaniem władcy: Conan Cymmeryjczyk.

środa, 31. października Anno Domini 1007

Księstwo: Aquilonia

Tak więc wróciłem. Moi żołnierze, strudzeni tak jak i ja, nucą pieśń:

"Dziesięć długich miesięcy zostało gdzieś
wśród skał Erenwaldu, Ven i Pagonii.
Stopy nasze odpoczną - oto witają nas
zielone łąki Aquilonii."

Wiele się zmieniło w Ojczyźnie podczas naszej nieobecności. Wyrosły nowe miasta, ludne, jak żadne inne na tym świecie. Na bitych duktach, po których wędrują liczne grupy handlarzy, tragarzy i osadników, gwarno i rojno. Żadnych band grasantów ani zbójców tu nie uświadczysz, porządku strzegą bowiem gwardziści miejscy Tarantii i Shamar, a także miast Galii: Dijon, Metz, Hawr i Akwizgranu.
Myślę jednak, że orły z Zielonych Wzgórz (granicy między Aquilonią a Zieloną Marchią) czego innego dziś wypatrują niż kupieckich karawan, znanych im przecież z codzienności. Równiny przylegające do Jeziora Porozumienia przypominają oto wielki plac ćwiczeń, po którym przesuwają się karne czworoboki zbrojnej piechoty. Tak, wszystkie polowe chorągwie Aquilonii, w pełnych składach, uzbrojone, zaopatrzone i wyposażone należycie, na zachód zmierzają.
Ja i moje wojsko jesteśmy bowiem tylko przelotem tutaj, na wytęsknionej naszej ziemi. Wojenne losy tym razem wiodą nas do ziemi Szat'o, której władca w szaleństwo popadł. Nie mnie dociekać, jakie przyczyny były jego postępowania, żołnierzem wszak jestem i rozkazy tylko wykonuję. Pamiętam jednak, jakby to dziś było, moją wyprawę na Erenwald, a potem szkocki najazd na nasze zdobycze. Żołnierze Odwodu Turańskiego, już po wygranej przez nas bitwie, opowiadali, jak z zakurzonego stepu wyłonili się nagle przed nimi Nomadzi, bez słów zsiedli z koni, zdjęli skórzane pancerze, swoje łuki i włócznie (na których co prawda znaki cechowe mistrzów tarantyjskich wyryte były), po czym oddali je bez słowa i usiedli wśród traw, czekając zwrotu. Prawda, że i bez tego poradziłbym sobie z Wiliamem Wallace, bowiem niewprawny to był wódz, niemniej wiem, że ten gest znacznie skrócił wojnę, a więc wydatki z nią związane.
Tak było niegdyś. Dziś za to idziemy walczyć z Szat'o. Być może żołnierze z tamtego turańskiego regimentu, wchodzący teraz w skład elitarnej Gwardii Lwa, rozpoznają wśród przeciwników niegdysiejszych ofiarodawców. Być może niełatwo im będzie z nimi walczyć. Ale cóż, żołnierski to los, bowiem nikt nie mówił, że zabijanie do przyjemnych należy.
Tak więc zbieram siły i ruszam na zachód. Znowu nie wiem, kiedy wrócić mi przyjdzie, są jeszcze bowiem w tym świecie potęgi, na potęgę Aquilonii czekające i pragnące posmakować zwycięstwa. Jeśli życia mi stanie, opiszę dokładnie, szczegół po szczególe, Kampanię Nomadzką, by przyszli po mnie wodzowie wyciągnąć wnioski z niej mogli, nauczyć się czego, a także zrozumieć, jak twardy to chleb - Wojna.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(8 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Aquilonia

Inne kroniki tego księstwa: