Kronika: Epitafium dla zwiadowców

Przygotowane pod panowaniem władcy: Anthyr.

czwartek, 14. grudnia Anno Domini 1006

Księstwo: Silingowie

Z początkiem miesiąca Grudnienia błota, po bezśnieżnej, ale dobrze zamarzniętej ziemi od północnej strony wrócili do macierzy wojowie Silingów. Radość była wielka, bo przywlekli ze sobą w jasyrze licznych, silnych i dorodnych niewolników, wraz z kabzami pełnymi jadła i dobra wszelakiego. Smutek i żałość jednakowoż szybko zastąpiły radowanie. Nie wszyscy bowiem do domu wrócili.

Aby zrozumieć frasunek mieszczan cofnąć się musimy o miesiąc. Zastępy zaprawionych w bojach wiarusów wyruszały wówczas w północne krainy, Świat szeroki poznawać. Głównym celem tej eskapady było oczyszczenie traktów i gościńców z band złoczyńców licznie niepokojących uczciwych obywateli. Zadanie to wielkie i istotne dla naszej prężnie rozwijającej się państwowości. Król Antyhr sam wybierał wojaków do tej misji, sam również przydzielał im uzbrojenie. Dziwnym trafem, wkrótce po wyruszeniu oddziału, mieszczanie zorientowali się, że zniknęli również dwaj młodzieńcy, bliźniacy. Tak do siebie podobni byli, że z braku możliwości ich odróżnienia powszechnie Jaśkami obu zwano, co nie przeszkadzało w niczym, bo bliźniacy i tak nierozłączni byli, we wszystkich sprawach jednomyślni.

Poszli więc Jaśki z piechurami. Okazało się, że już w drodze zgłosili się do najniebezpieczniejszego zadania - samotnego zwiadu nieznanych terenów. Informacje ich wnet docenił dowódca Wyprawy Godigisel. Dzięki nadzwyczajnej mobilności swego pierwszego zwiadowcy znał szczegóły topografii morskiego brzegu. Młodzieniec który nabrzeże penetrował nazywany był już zatem wśród wojaków Jaśkiem Morskim. Brat jego również ciekawymi wieściami sypał. W głębi lądu odkrył olbrzymie jezioro. Jaśkiem Jeziorowcem zwano więc tego śmiałka. Niestety pierwsze rozłączenie się w ich życiu, było też ostatnim. Wpierw Jeziorowiec, a dzień później Morski w boju z bandytami polegli. Młode swe życie oddali w imię budowy państwowości Silingów.

Król Antyhr, nazajutrz zwołał zgromadzenie na przedzamczu. W pięknej mowie, glorię młodych bohaterów uczcił, pamięci rodaków polecił też imiona innych zwiadowców. Ich chwała sprawiła, że Silingowie błyskawicznie poznali ziemie na jakich przyszło im mieszkać. Na koniec Król ogłosił, że odtąd zabrania wysyłania samotnych zwiadowców, zalecając poruszanie się raczej w większej sile. Pełną parą pracują w stolicy manufaktury rostomaite broń wszelaką produkując. Bohaterowie Silingów nie będą już wrogom pola oddawać.
Herosów upamiętnia pomnik z następującym epitafium:

Nie płaczcie, że leżymy tak z dala od ludzi,
A burze już nam nieraz we znaki się dały
Wszak słońce co dzień rano tu nas wcześniej budzi
I wcześniej okrywa purpurą swej chwały.

(oryginalny napis tej treści znaleźć można na cmentarzu z I wojny światowej na górze Rotunda, Beskid Niski)

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(9 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Silingowie

Inne kroniki tego księstwa: