Kronika: Geneza Wojny o Góry Chmielowe

Przygotowane pod panowaniem władcy: Anthyr.

sobota, 22. września Anno Domini 1007

Księstwo: Silingowie

Północno - zachodnim Księstwom Continento Longaminus, prawie u zarania świata przydarzyła się wojna, której teatrem działań były szeroko pojęte Góry Chmielowe. Z perspektywy czasu trzeba zauważyć, iż wojna ta była nieunikniona. Żaden bowiem z konfliktów zbrojnych nie bierze się z niczego. Wywołują je władcy ogarnięci żądzą czynów, mający poczucie niesprawiedliwości, czy też ogarnięci przyziemnymi zazdrością i chciwością. Można jednakowoż nazwać to górnolotnie sytuacją geopolityczną, żywotnymi interesami narodowym, czy też sprawiedliwą wojną w imię pokoju. Tak było i w tym przypadku. Jakaż to sytuacja zmusiła sąsiadów do działań w zależności od punktu widzenia chwalebnych lub okrutnych?

Żądza czynów... Po kilku miesiącach osadnictwa coraz trudniej utrzymać wojów w ryzach. Naprodukowawszy pewnych ilości broni narody zaczęły myśleć o jej twórczym wykorzystaniu. Prężąc muskuły zbroiły się do agresji na spokojnego sąsiada. Bo ileż można uganiać się za niezależnymi łotrami nawiedzającymi trakty i gościńce. Włócznia utaplana w krwi niewinnego osadnika, strzała w serce żołnierza wrogiej armii, to emocje dla których warto długie miesiące zajmować się transportem, produkcją, buchalterią.

Zazdrość i poczucie niesprawiedliwości... Nie można przejść do porządku dziennego, nad faktem istnienia pośród kilkunastu konnych, rolników i myśliwych, jednego jedynego Księstwa parającego się górnictwem. Postanowili więc niektórzy zdobyć jego przychylność -pochlebstwem, monetą, żywnością, podarkami w naturze. Inni zbóje, nie mając tej szansy chcieli pokazać brutalną siłę. Dlaczego ma być tak, ze tylko "oni" będą korzystali z surowców mineralnych? Dlaczego i nam nie dostały się chociaż jakieś skromne złoża? U nas tylko stepy bezkresne, warto zainteresować się rudą i kamieniem sąsiada. Takie to było myślenie.

Chciwość... Jakże to w oczy kole, jeśli państwo sąsiada, choć nic za tym nie przemawia rozkwita w najlepsze, opływając we wszelkie dostatki. Najłatwiej więc przyjść i mu to wszystko zabrać, samemu czerpiąc korzyść z dóbr materialnych. Najłatwiej było złupić, ograbić, unicestwić krainę piwem i miodem tylko słynącą.

Sytuacja geopolityczna... Mając za przyjaciela odosobnionego górnika należy go wspomóc, bo wiadomym jest, że prędzej czy później znajdą się chętni na jego zasoby. Powstały wiec dwa wrogie obozy. Pierwszy to górnik i przyjaciele, czyli Marchie Zachodnie. Bezpośrednio zaangażowane w opisywane tu zdarzenia było ich północne skrzydło - Chmielanie, Imperium Spatha i Silingowie. Eire i Dzikie Pola mając swe siedziby w oddaleniu, wspomagać mogły przyjaciół jedynie dobrą radą, ewentualnie dostawami uzbrojenia. Drugi sojusz to "Gwiazda Północy" proklamowana przez Urartu, Asyrię, Aberland, Altarę i Nibelung Land. Również w tym przypadku bezpośrednio w działania wojenne zaangażowane były tylko pierwsze trzy z wymienionych państw, czyli zachodnie skrzydło Gwiazdy.

Żywotne interesy narodowe... Aspektem który jest w stanie znacząco wzmocnić siłę militarną każdej armii jest żelazo. Aby je wytapiać potrzebne są dwa surowce - węgiel i ruda żelaza. Ten pierwszy jest - jeśli nie ma się złoża, lub odpowiednich zasobów drewna, dość kosztowny w produkcji. Węgiel można jednak przy dobrej organizacji produkować. Drugi natomiast minerał, jest trudno dostępny i jeśli ktoś nie dysponuje jego złożem, ile by nie miał złota, nie ma szans na jego uzyskanie. Siła militarna Marchii opiera się więc na ochronie tego co mają najcenniejsze. Tak było, jest i będzie. Gwiazda Północy tego nie zrozumiała, więc nieuchronnie, jak ćma do świecy, zmierzała do twardego spotkania ze skumulowaną siłą militarną Marchii.

Sprawiedliwa wojna w imię pokoju... Marchie tej wojny nie chciały. Musiały jednak zareagować na zaczepki "Gwiazdy". Nie pytając nikogo o zgodę, Sardurin władca Urartu założył osadę kilka dni drogi od stolicy Chmielan. Udany ten świętoszek, nie ukrywający przecież równocześnie, iż należy do niewiernych, nazywał swą osadę klasztorem. Myślał chyba, że nikt nie odważy się zbezcześcić świętego miejsca. Był w błędzie, bo nie ma większej świętości niż obrażona duma narodu, któremu obcy wchodzą brudnymi buciorami do domu. Także Asyria nie pozostała bezczynna. Udając przyjaciela wciąż szukała okazji aby czegoś więcej dowiedzieć się o państwie sąsiada, czyli potencjalnej ofiary. Takie działania nie pozostawiały wątpliwości co do konieczności działań zaczepnych, w celu zachowania pokoju. Aberland wówczas był znany Marchiom jedynie z nazwy. Ale Marchie wiedziały, że każdy kto kuma się z wcześniej wymienionymi złoczyńcami, też musi być złoczyńcą. Szybko okazało się, że tak właśnie jest.

Tak więc sytuacja geopolityczna, żywotne interesy narodów i wojna sprawiedliwa w imię pokoju, doprowadziły Marchie Zachodnie do wszczęcia wojny. Wynikało to też z chciwości, zazdrości, poczucia niesprawiedliwości oraz chorej rządzy czynów, wśród narodów Gwiazdy Północnej. Pewnie ktoś mógłby powiedzieć, że było dokładnie odwrotnie, ale przecież każdy chyba się zgodzi, że historię piszą zwycięzcy.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(8 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Silingowie

Inne kroniki tego księstwa: