Kronika: Goreją Wici
Przygotowane pod panowaniem władcy: Kizon.
niedziela, 10. października Anno Domini 1010
Księstwo: Redarowie
Gdyby tego poranka jakiś wraży, ale doborowy obcy zwiad dotarł na Ziemie Związku Wieleckiego, któremu zdawien przewodzili Książę Kizon i Wielka Księżna Anioł I Łaskawa, to wraz zrozumiałby, że dzieje się tu coś niezwykłego, bo choć Słońce nad Centralnymi Ziemiami Związku Wieleckiego wstało rozświetlone jak rzadko o tej porze roku, a mgły zdążyły już się rozwiać i zapowiadał się cudownie słoneczny dzień, choć pewnie i zanadto upalny dla jesiennej pory, to nigdzie nie było słychać ni małego trele leśnego ptactwa, a takoż nigdzie nie było widać śladu dzikiego zwierza, który gdzieś zaszył się zapewne w ostępach leśnych, gnany tam panicznym strachem. Coś zatem groźnego lubo niespotykanego w dziejach Hora Bellicus działo się opodal.
I nie mylił by się ten wraży zwiad wyciągając takie wnioski, jakoże na nizinach położnych pomiędzy Grodami Wewnętrznymi Redarów, Radogoszczą, Arkoną i Gross Raden, zebrała się większość armii Wielkich Redarów, która choć w ciszy i skupieniu oczekiwała Pierwszego Przeglądu Wojsk Redarów, to jednak już tylko przez swoją liczebność, wypłoszyła wszelki zwierz w najdalsze ostępy leśne!
Wtem od Radogoszczy, która od zawsze stolicą wszystkich Redarów i Związku Wieleckiego była, dało się dostrzec pędzący silny hufiec konnych, który gnając pełnym galopem w kierunku sprawnie ustawionych Chorągwi Redarów wzbijał ogromne tumany kurzawy.
Nagle, gdy hufiec zbliżył się nie dalej niż na pół ćwierci strzału z łuku od pierwszych szeregów Redarów, prowadzący go wzniósł w górę swą Prawicę i prezentując nad przeciętne zdolności jeździeckie, osadził konia praktycznie w miejscu, a towarzysząc mu hufiec wraz wykonał ten sam manewr, choć już nie tak sprawnie jak dowodzący nim. Dowódca hufca wstrząsnął głową, odrzucając do tyły piękne długie, czarne włosy i spojrzał swymi Cudownymi Oczyma na zebrane Chorągwie Redarów i pięknym Kobiecym Głosem pozdrowił żołnierzy.
- CZOŁEM ŻOŁNIERZE!!! - krzyknęła Wielka Księżna Redarów Anioł I Łaskawa, bo to Ona dowodziła onym hufcem konnych.
- CZOŁEM WASZA WYSOKOŚĆ!!! - odpowiedziało Jej cztery tysiące gardeł.
Księżna ruszyła stępa i rozpoczęła Uroczysty Przegląd Chorągwi Redarów, a za Nią w niewielkiej odległości podążał kwiat Wojów Redarów, który wchodził w skład Jej Osobistego Hufca Ochrony.
Wszystko to stojąc w cieniu i z nieodległego wzniesienia na skraju lasu, obserwował dostojny i bogato odziany Starzec, który pomimo swego wieku dosiadał cudownego wierzchowca, a któremu takoż towarzyszyło kilkudziesięciu zbrojnych Redarów. Kizon, bo On był onym Starcem wysunął się na kilkanaście metrów przed ochraniających Go wojów, by ci nie dostrzegli łez wzruszenia i dumy, jakie pojawiły się na Jego licach.
W tym miejscu wypada dodać, że wzruszenie Kizona, który obserwował Swoją Siostrę, pochodziło głównie stąd, że zarówno On jako też i Jego Siostra, należą do starego Rodu, którego początków doszukiwać się należy w najstarszych dziejach ludzkiej cywilizacji, co często prowadzi do przeróżnych spekulacji na temat początków tego Rodu, jakoże jedni z historyków, dopatrują się Przodków Kizona i Jego Siostry w legendarnych dynastiach Egiptu i Babilonu, inni zaś w prastarych Rodach, które na Bliskim Wschodzie walczyły, a inni zaś w Rodach, które odległy Półwysep Pirenejski zasiedliły i podbiły. Tak czy inaczej, Kizon był dumnym ze Swej Siostry, która tak wspaniale Ród ten pradawny reprezentowała, udowadniając ponad wszelką wątpliwość, jakże szlachetna krew płynie w tym Rodzie z pokolenia na pokolenie Kobiet nie omijając.
- Bogowie! - myślał Kizon patrząc na Księżną - To Moja Krew! To Moja Siostra! Cudowna z Niej Amazonka! O bogowie, niech się schowa Sygryda Storrada, królowa Dani, a Siostra Bolesława Chrobrego! Nijak jej równać się z Moją Krwią z Moją Siostrą! Tak, pamiętam - wspominał i rozmyślał dalej Kizon - jak pod koniec stycznia 1010 roku, musiałem ruszyć do walki w inszym świecie, gdzie wraże bandy zagroziły śmiertelnie inszym moim Plemionom i nie mogąc być wszędzie jednocześnie, pozostawiłem Siostrę Moją samą na Tronie Redarów. Ehhhh... pamiętam ile niepokoju odczuwała Ona, a i pamiętam jak wszelacy doradcy z Rady Starszych Redarów, wieszczyli że i jednego księżyca Redarowie pod Jej dowództwem nie przetrwają, jakoże nijakiego doświadczenia we władaniu ta młoda Dama nie ma! Ha! To niech teraz patrzą! - krzyknął w myślach sam do siebie Kizon - Niech patrzą, jak Mój Anioł przegląda doskonałe Chorągwie Redarów, które Sam powołał pod broń i wyszkolił! Niech podziwiają jak Mój Anioł rozniósł w pył doborowe Armie Zakonu Mroku! Niech podziwiają jak Mój Anioł doprowadził Redarów do stanu, że mogli wygrać świat samą populacją, kiedy to Redarowie mieli dobrze ponad 12,5 tys. poddanych, a na świecie żyło wtedy ok. 24 tys. ludzi! Niech podziwiają mężność Mojej Krwi, Mojej Siostry, której choć brakowało nie więcej niźli kilkudziesięciu ludzi, by wygrać świat przez samą populację, ruszyła do walki z doskonałym w walce Księciem Zakonu Mroku, Belgarathem Mrocznym! I co?!!! - myślał dalej Kizon - Nie da się dziś mieć armii liczącej 4 tys. żołnierzy?! Nie da się mieć w jednej bitwie oddziału liczącego 2 tys. żołnierzy lub więcej?! BZDURA!!! Niech ci wszyscy specjaliści od biadolenia popatrzą co uczyniła Moja Siostra! REDAROWIE TO POTĘGA NIEZMIERZONA!
- ŚCIBOR do Mnie! - krzyknął do stojącego z tyłu wielmoży Książe Kizon
- Tak Panie - zameldował się wezwany po tym jak zsiadł z konia i podszedł do swojego Pana.
- Powiedz mi, co uczynili Redarowie, bo może Ja mam już sklerozę.
- Książę, Redarowie pod Twoim przywództwem, odesłali w mroki Marchię Brandenburską Albrechta Niedźwiedzia, Prusy Zakonne Burharda II Inflandzkiego, Ebastion Senekala Rozsądnego, a pod wodzą Twej Siostry rozbudowali niesłychanie populację, a takoż pobili armię Zakonu Mroku Belgaratha Mrocznego, która terroryzowała cały świat i odebrali hołd lenny od Naszego Sojusznika Sloveniji, której Predrag Plaćenik przewodzi, a takoż Redarowie mają bez mała połowę populacji Hora Bellicus, połowę grodów na źródłach osadzonych i połowę wszystkich żołnierzy jacy są w Hora Bellicus! I to jakich żołnierzy! To nie są już zwykłe kupy leśne, ale doborowe regimenty z doskonałym uzbrojeniem i poddane doskonałej dyscyplinie!
- To czemu wobec Naszej potęgi pozostali władcy nie złożyli hołdu lennego Mojej Siostrze?! Co?!!! Czy Redarowie nie pokazali, że są doskonałymi politykami, żołnierzami, władcami, gospodarzami?! Jak oni mieli czelność nie odpowiedzieć na list Mojej Siostry?!! To według nich Redarowie nie zasługują na Hegemonię?! A co oni sami pokazali?! CO?!
- Bo to zwyczajne błazny Panie, które prowadzą swe ludy na rzeź!
- HA! DOBRZE!!! TEDY KUR... URZĄDZIMY IM DOŻYNKI!!!
- buahahahahahahahaa... - ryknęli śmiechem wojowie z eskorty Kizona, którzy choć przeca stali opodal i nie podsłuchiwali, to jednak decyzję Kizona musieli usłyszeć, jakoże ta była nader głośno oznajmiona.
- CZOŁEM ŻOŁNIERZE!!! - krzyknęła w oddali ponownie Wielka Księżna Redarów Anioł I Łaskawa, gdy mijała kolejną secinę Wojsk Redarów.
- CZOŁEM WASZA WYSOKOŚĆ!!! - odpowiedziało Jej ponownie cztery tysiące gardeł.
- Ehhh... Moja Krew, Moja Siostrzyczka - powiedział wzruszonym głosem do Sieciecha Kizon i nie krył już łez wzruszenia.
http://www.youtube.com/watch?v=HQjyPIi9-68&feature=related
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(11 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Redarowie
Inne kroniki tego księstwa:
