herb księstwa Navarra

Kronika: Gran Derby.

Przygotowane pod panowaniem władcy: Sancho III Stary.

czwartek, 17. marca Anno Domini 1011

Księstwo: Navarra

Muy Seńor Mio, Wielki Mistrz Zakonu przesyła podarek i pozdrowienie, zaanonsował Wielki Klucznik i Strażnik Pieczęci.
Podarek od Mistrza, mruknął Sancho pod nosem, czy aby nie koński łeb albo co...
Zatem rozpakować, polecił głośno Sancho de Mayor.
Seńor, dwa nagie miecze i żelazna rękawica, ale tylko jedna.
Hmm, mruknął po raz kolejny Sancho, la sorpresa.
Zatem wojna!
Czym prędzej wydajcie dyspozycje rycerstwu, a jeśli żelaznym zbójcerzom Mistrza ciasno w górskiej norze, postąpić krok do tyłu i dać pole na równinach, zarządził Sancho.
Takoż sprawa miała się rozegrać na zachodnich łąkach twierdzy Rock Teatch. Mistrz wyszedł na równiny w 300 koni, 600 kusz i 790 rycerzy. Przerażający to był widok, doprawdy, tylko najsilniejsi duchem mogli go znieść.
Hernan Cortes de Monroy nie jedno już widział , a szczególnie jego uwagę przykuła zdobiona złotem zbroja płytowa na brodatym zbójcerzu, Ulrich von Jungingen chyba tak skromnie połyskiwał w słońcu , ale i Kuno von Lichtenstein miał coś cennego. Metalowa tarcza , aaa i Thiele von Lorich..., oczy Hernana zaświeciły się dziwnym blaskiem. Nie było w nich strachu, a jeżeli już, to raczej obawa, czy aby kto wcześniej nie będzie przy tych trupach...

Wtedy to, Seńor Mio, nasze rycerstwo poczęło się śpiesznie zbierać pod dowodzenie Hernana Cortesa. Szedł tam Vasco Nuńez, Francisco Pizarro, Eneko Aritza i Abbo, nasz druh zaciężny - relacjonował w Monasterio wierny sługa, przy łożu Sancho de Myor. Sancho słabował od wielu tygodni i z trudem wstawał z łoża, lecz umysł starca nadal był bystry i klarowny, zdawało się, że władca ten podstępny i przebiegły tylko jednej rzeczy nie potrafi zrobić jak należy...
Zatem szły nasze wojska oraz garstka kmieci. Szły wozy wyładowane uzbrojeniem i jadłem. Aż w końcu wszystko było na miejscu, 860 naszych zbrojnych, przeciw 790 Zakonnym.
Hernan spoglądał z niecierpliwością, jak też oręż Zakonny stanie do bitwy. Los nasz wisiał na cienkim włosku, bo stały na przeciw siebie najlepsze armie tego świata.
Kiedy po obiedzie Cortes zobaczył , że 300 brodaczy zsiada z koni i ku kuszom bieży, mało nie oszalał z radości, ale nic po sobie poznać nie dał. Tak. Myślał w duchu, pozłacane płyty, metalowe tarcze i 300 rumaków, to wszystko moje, moje MOJE! Nie straszne już było 600 kusz. Mistrza zabiła własna buta i wiara w nadzwyczajność swych strzelców. A przecie Conquistadores mieli już na rozkładzie armię kuszników Styrii. Mistrz za bajkę te opowieści uważał, za legendy dla maluczkich. Za liche kombinacje, lichych wojowników.
Ledwie 200 kusz wydał Eneko z posiadanych 400 w zapasach. Dostało je pospolite ruszenie i rozkaz, wytrwać pierwszą salwę wroga, nie uciekać, resztę załatwi jazda.
600 rumaków , 50 kopii, 150 kolczug, 200 mieczy i bajeczne doświadczenie.

Pierwsza salwa była straszna, ale nie wysadziła z siodła pancernych Navarry. 30 kmieci zbiegło z pola walki, ale 600 najlepszych poszło do zwarcia i zaczęła się rzeź.
Z 790 Zakonników ocalało jeno 12. Tylko 12 powtarzam przeżyło!
7 dowódców najwyższej rangi poległo. Armia Zakonu stała się jeno wspomnieniem. 250 sławnych rycerzy Navarry stało na pobojowisku, pośród dymiących ciał i krwawych kałuży. Jeszcze mieli wzniesione miecze, konie starały się kąsać i kopać kogo popadło, jeszcze nikt nie słyszał tej śmiertelnej ciszy jaka zaległa na łąkach pod Rock Teatch.... i tylko Abbo, nasz druh ukochany nie dożył, ale przecie w największy wir bitewny skoczył i tam nadzwyczajnych czynów dokonał, nim bezbożna kusza w odsłonięte plecy go śmiertelnie poraziła.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(17 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Navarra

Inne kroniki tego księstwa: