Kronika: Hajder z Taurydy
Przygotowane pod panowaniem władcy: Wanda.
poniedziałek, 18. maja Anno Domini 1009
Księstwo: Kaganat Awarów
Obok innych cech charakterystycznych, kontynent Facilis Remeo posiada jedną, która go niewątpliwie zuboża. Otóż władcy tu panujący są prawdziwymi milczkami. Nie ma czegoś takiego jak opisy Księstw. Korespondencyja średnio zawiera trzy do ośmiu słów. Każdy jeden z zacnych Książąt, władających na swych tronach, boi się plotek, zdradzenia jakiś szczegółów ze swej intymności - więc panowie milczą. Szkoda, że się tak dzieje, bo cóż nam po supremacji jeśli w dwa dni po jej osiągnięciu nawet zwycięzca zapomni z kim, dlaczego i jak się zmagał. Otóż zrywam z tą wstydliwą tradycją i skoro szanowni władcy nie chcą pisać o sobie, to ja Wanda, będę pisała o nich.
Na pierwszy ogień idzie mistrz kamuflażu - Hajder z Taurydy. Choć każdy nasz list był czytany niezwłocznie, odpowiedź nadchodziła zawsze z kilkudniowym opóźnieniem. Hajder cenił sobie niezależność. Twierdził, że nie warto rozmawiać z sąsiadami, niech się leją, on pozostanie z boku i plewił się będzie wyłącznie we własnym smrodku. Okazało się potem, że ten smrodek to były dziesiątki bezźródłowych wiosek stawianych w każdym możliwym miejscu.
Od początku wyczułam w nim Niemca. Chyba wszyscy wiedzą jakie jest moje podejście do tego narodu, jakie legendy na ten temat krążą, więc krótko mówiąc od początku pilnowałam się. Jak to w życiu bywa okazało się, że była to słuszna postawa. Nie uszanował Niemiec spokoju, ciszy, integralności i samostanowienia słowiańskich krain kwitnących pod rządami Awarów. Najpierw fałszywą niezależnością, potem przymilaniem się, a w końcu groźbą próbował wciągnąć pokojowo usposobiony Kaganat w swe intrygi. Posunął się nawet do tego, że kumów wysyłał. Niby w uczciwych małżeńskich celach, a tak naprawdę, aby zlustrować umocnienia granicznych, awarskich grodów. Hajder mamił nas planami agresji na inne spokojne, mlekiem i miodem płynące kraje. Na pierwszy ogień miał pójść Athos, potem Wilki, a na końcu także dwaj południowi olbrzymi. Nie mogła na to Wanda pozwolić, bo nigdy z Niemcem pod rękę nie będzie chadzała. NIGDY. NIGDY. Po trzykroć NIGDY.
Nastał więc czas łowów. Kagan'ka przed krwawą ucztą powinna zaznać strawy duchowej. Tak więc uczyniłam. Zanim objawiłam Hajderowi swą moc zatopiłam się w Święte Księgi. W Księdze Welesa napisane jest:
"Bóstwo spiera się ze swym Nieprzyjacielem. Bóstwo mówi:
- Ubiję ciebie.
Nieprzyjaciel opiera się:
- Jakże mnie ubijesz, jeśli się skryję?
- Gdzie?
- Pod człowieka.
- Ubiję człowieka i ciebie ubiję.
- Skryję się pod koniem.
- Ubiję wtedy i konia i ciebie ubiję.
- A ja się skryję za drzewo, tam mnie nie ubijesz.
- Drzewo rozbiję i ciebie ubiję.
- A ja się skryję pod kamień.
- I kamień rozbiję, i ciebie ubiję.
- To ja się skryję do wody.
- Tam dla ciebie miejsce, tam się znajdziesz."
Już wkrótce słowo ciałem się stało. Wysłał Hajder ludzi na Wandzine wojsko. Pyszałek myślał, że uczynił wszystko na drodze do wiktorii nad słabą kobietą, ale przeliczył się. Przewaga Taurydy, była więcej niż dwukrotna. Na przeciwko ponad ośmiuset Taurydzian stanęło trzystu pięćdziesiu wojów Kaganatu, na szczęście w większości mniej lub bardziej zaprawionych w bojach Słewów. Rozbili oni w pył taurydzką hałastrę. Hajder ukrył się w lesie, ale chwilowe to rozwiązanie niewiele mu dało, bo las obecnie jest już awarski. Hajder poszedł w góry, alei tam został dopadnięty, obity, upokorzony. Pozostały mu miasta nad wodą, ale tchórz boi się ich bronić. Co Słewowie zjawią się na horyzoncie - ucieka z portkami w garści nasz bohaterski pędziwiatr.
Hajder zamiast zacząć się bronić (do walki stanął tylko raz, kiedy miał przytaczaną wcześniej przewagę) woli gnać konno, bez celu, jak oszalały. Hajderze, bądź mężczyzną, stań do walki. Skoro nie masz wszem i wobec obwieszczonej własnej historii, religii, sposobu walki - skorzystaj z naszych. Powołaj wszystko co masz, Wanda poczeka. Poczeka, a potem zakończy co rozpoczęła, bo Twoje miejsce jest tak gdzie wieszczą to Księgi - w zachodnim oceanie. Stań do walki, to o Twym Księstwie zostanie choć miłe wspomnienie. Zajmie swe miejsce w historii. Wciąż uciekając stajesz w szeregu z Krukiem zwanym Pierwszym, wodzem Sparty. Taki to honor, by potomni przypominając sobie Facilis Remeo mówili: Na północnym zachodzie byli też Kruk i Hajder - nieudacznik i tchórz, nie ma co udany duet, ale nie warto o nich mówić. Wspaniale jest wygrywać, ale honor to również mężnie stawać przegrywając.
Jak na razie Hajderze zasługujesz na przezwisko Hajder Tchórz Pędziwiatr. Staraj się, a może się to zmieni.
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(10 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Kaganat Awarów
Inne kroniki tego księstwa:
