herb księstwa Asgard

Kronika: Historia Ulfa, syna Ulrika. Część trzecia - Uczta.

Przygotowane pod panowaniem władcy: Morten Krótkowłosy.

poniedziałek, 12. grudnia Anno Domini 1011

Księstwo: Asgard

- Na jak!?! Jak? Ja wiem, rano weszliście do tego lasu na koniach, ale wyszliście przecież na własnych nogach! I to tego samego dnia wieczorem! Więc jak to zrobiliście pytam kolejny raz? - donośny, ale już nieco bełkotliwy głos Hagarda niósł się wzdłuż stołu przy którym zasiadło kilkudziesięciu kompanów z I Elagu Kuszników.
- No a ja ci kolejny raz odpowiadam, że to nie my, tylko Ulf - odparł ze śmiechem Ule, ogolony na łyso dowódca I drużyny. Po czym od razu spoważniał. - Trzeba było to widzieć. Jak stanął przed nami i powiedział, że wieczorem mamy być po drugiej stronie tego lasu. Jak patrzył każdemu z nas w oczy i pytał, czy damy radę. W życiu nie widziałem takiej determinacji. I gdy wsiadł na konia po prostu za nim ruszyliśmy. Bez żadnych przewodników, map, bez najmniejszego duktu, który by nam ułatwił drogę. Wleźliśmy w ten cholerny las skoro świt i przed zmierzchem mieliśmy go już za plecami.
- Niemożliwe! Ha, no ale przecież stało się, więc za to wypijmy! - odkrzyknął Hagard i rozbryzgując wkoło siebie pianę uniósł w górę swój róg z piwem.
- Za Ulfa!!! - odpowiedział mu głośny krzyk z dziesiątek gardeł.

Uczta trwała w najlepsze, a opowieść o Ulfie słyszał już chyba każdy. Dowodzony przez niego elag dokonał rzeczy wydawać by się mogło niemożliwej, pokonując w jeden dzień las i dołączając w ostatniej chwili do bitwy. Ludzie dopatrywali się w tym udziału tajemnych sił, sztuczek jakichś albo przynajmniej pomocy miejscowej ludności, jednak najbardziej wtajemniczeni wiedzieli, że nic takiego się nie wydarzyło.

- Może zdradzisz mi jak do tego doszło? - książę Morten zwrócił się do zasiadającego przy jego boku Romwera Mocarnego.
Bohater zmrużył oczy i rozejrzał się, szukając Ulfa. Gdy go odnalazł skupił na nim wzrok i nie odrywając oczu zaczął powoli mówić:
- Najjaśniejszy Panie, znasz mnie i wiesz że wiele w życiu widziałem i słyszałem. Ale teraz mam wrażenie, że dzieją się rzeczy, których już na świecie być nie powinno, bo jeno legendy o nich mówiące pozostały. Historie o mocach tajemnych, które w ludziach drzemały. Opowieści o wielkich wojownikach i czynach, jakich dokonywali w czasie bitew.
- Sam wszak jesteś wielkim wojownikiem, największym na tym świecie - przerwał książę Morten. Romwer tylko spojrzał w skupieniu na swojego władcę, poczym z powrotem odwrócił głowę w stronę Ulfa.
- Ulfa zrobiłem dowódcą drużyny w III Elagu zaraz po tym jak zdobyliśmy Twin Peaks. Choć młody był udźwignął ten ciężar i szybko jego ludzie stali się najlepszą drużyną strzelecką w naszej armii. Zżyty był z nimi ponad wszelką miarę, ale kiedy szkolenie zakończył I Elag Kuszników uznałem, że Ulf będzie najlepszym kandydatem na jego dowódcę. Opierał się jak mógł, ale rozkaz wykonał. Dokładnie w tym czasie, kiedy wyruszał ze swymi nowymi ludźmi na wschód, wybuchła wojna pomiędzy Paendaerum a Tumladenem. III Elag z Twojego rozkazu, Panie, wyruszył na zwiad...i wiemy jak to się skończyło.
Książę pokiwał głową. 85 ludzi zginęło po tym, jak zostali złapani w pułapkę przez wojska Maglora II.
- Ulf wiedział o wszystkim , dochodziły go wieści z każdego dnia tej wyprawy. Ledwom go powstrzymał, gdy chciał samotnie ruszyć na tą górę, na której nasi walczyli. Poczucie obowiązku zwyciężyło, ale kiedy Tumladen podszedł pod naszą stolicę wiedziałem, że ten chłopak zrobi wszystko, żeby wziąć udział w bitwie.
- I zrobił, przechylając szalę zwycięstwa na naszą stronę!
- Tak, panie.

Książę Morten rozejrzał się wkoło. Wino i piwo lały się strumieniami, ludzie bawili się i śmiali, mimo że na północnym wzgórzu wciąż płonęły stosy pogrzebowe po poległych żołnierzach i osadnikach. Taka jest kolej rzeczy - choć smutek zagościł w niejednym sercu został zaraz przebity przez radość - wszak wszyscy polegli w walce, a to najlepsze co może spotkać Asgardczyka.
,,Tylko że zbyt wiele tych ofiar" - pomyślał książę - ,,85 zwiadowców... kolejnych 87 ludzi poświęconych by choć na chwilę wstrzymać armię Maglora...i ponad 200, którzy zginęli w czasie bitwy. Pusty skarbiec, problemy z zaopatrzeniem wojska. Sny o wielkim Asgard już nigdy się nie spełnią". Książę uśmiechnął się jednak. ,,Ale czegoś dokonać jeszcze zdołamy. Maglorze, szykuj się na nasze przyjście - i daj nam okazję do dobrej wojaczki!"

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(12 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Asgard

Inne kroniki tego księstwa: