Kronika: Hugo Kapet nie żyje

Przygotowane pod panowaniem władcy: Karl Desperat.

wtorek, 9. października Anno Domini 1007

Księstwo: Lombardia

Taką wieść przynieśli łowczy lombardzcy wracając z polowania 30 sierpnia Anno Domini 1007. Książę zmarł z powodu ran odniesionych w walce z niedźwiedziem.

Powszechnie znana była gorąca krew Hugo Kapeta, jego eskapady łowieckie, podboje miłosne były przedmiotem plotek w Lombardii. Feralnego dnia postanowił pójść na starego niedźwiedzia jedynie z włócznią w ręku zostawiając cały orszak z daleko w tyle. Zagłębił się w górskie lasy Adamaru tylko z nielicznymi przybocznymi. Przyboczni zupełnym przypadkiem zabrali ze sobą kilka ciężkich kusz, niestety władca dowiedział się o tym i nakazał zostawić je w obozie. Samotnie zagłębił się w matecznik podążając śladami starego olbrzymiego samotnika; władcy gór. Gdy zabrzmiał ryk futrzanego potwora i okrzyk bojowy Kapeta, przyboczni nie bacząc na rozkazy rzucili się do przodu. Dzięki temu znamy ostatni akt dramatu. Wcześniejszych szczegółów nikt nie widział jednak tropiciele na podstawie śladów opowiedzieli jak było.

Hugo Kapet znalazł jaskinię niedźwiedzia nie chcąc wchodzić do pieczary skrzesał ogień, podpalił kubrak owinięty na suchym patyku i wrzucił do środka. Była doświadczonym myśliwym i czekał przed wyjściem jaskini z przygotowanym oszczepem. Nagle osuwające się kamienie zwróciły uwagę księcia w na północne skały doliny. Stał tam ogromny zwierz który po chwili zmienił się szaro-brunatną lawinę pędzącą na księcia; jaskinia miała inne wyjście!

Książę runął niedźwiedziowi naprzeciw jako doświadczony myśliwy i wojownik wiedział że pęd niedźwiedzia zadziała przeciwko niemu - włócznia wbije się bardzo głęboko. Dwóch władców pędziło na siebie zdecydowanych potwierdzić swoje władnie nad Adamarskimi Górami. Starcie dwóch rozpędzonych myśliwych było brzemienne w skutkach dla Księcia, czy to źle obliczył uderzenie czy potknął się nie wiadomo jednak włócznia nie przeszyła serca niedźwiedzia, a łapa zwierza uderzyła człowieka z siłą kafara, który ciśnięty ogromńą siłą wyleciał w powietrze jak wystrzelony z katapulty. Ryk rannego niedźwiedzia rozdarł milczenie okolicznych skał. Okrzyk bojowy Kapetynga urwał się. Zwierz runął by rozerwać leżącego klika metrów dalej człowieka. Książę jednak nie wypuścił z dłoni oszczepu, wiedząc, że to jedyna szansa na przetrwanie nie bacząc na połamane kości i krew zalewającą oczy zaparł koniec broni o skaliste podłoże i czekał. Rozpędzony niedźwiedź nadział się na czekające ostrze, tym razem broń prowadzona pewną dłonią śmiertelnie rannego człowieka dotarła do serca.

Ostatni akt rozegrał się na oczach widowni, przyboczni Księcia mogli z przerażeniem patrzeć jak powoli niczym ścięty dąb przewraca się szary władca gór ogromny szary niedźwiedź. Mogli również zobaczyć jak opada na piersi głowa Hugo Kapeta a cienka stróżka krwi z kącika ust napełniła przerażeniem serca przybocznych.

Anonim

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(7 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Lombardia

Inne kroniki tego księstwa: