Kronika: Jak to armia księstwa powstawała
Przygotowane pod panowaniem władcy: Cypriange Lictorean.
czwartek, 29. lipca Anno Domini 1010
Księstwo: Kardoliktoria
Na placu ćwiczebnym było gwarno, jak to zwykle bywa w godzinach treningów. Po ostatniej uczcie bólu i mąk którą poczęstowaliśmy lokalnych górali, co to sprzeciwiali się budowie kamieniołomu, Bruno L'ocean miał nowe przemyślenia dotyczące taktyki i walki w formacji, które od jakiegoś czasu trenowaliśmy by zaskoczyć przeciwników podczas następnego starcia. Tym samym nie zdziwiło nikogo, że gdy pojawił się jakiś fircyk w białej szacie nikt nie zwrócił na niego uwagi, a fakt, że niezbyt donośnie krzyczał do bliżej niezidentyfikowanych osób powodował, że wyglądał jak ryba wywalona na plażę. Dowódca po pewnym czasie zlitował się nad chłopakiem, który pewnie nawet nie wiedział do kogo się zgłosić i gestem ręki uspokoił wrzawę walki treningowej. Podszedł do chłopaka i zaczął z nim po cichu rozmawiać. Ten przekazał mu szybko jakiś papier po czym usunął się zawstydzony z widoku żołnierzy. Bruno szybko przeczytał tekst po czym zwrócił się do ćwiczących.
- Ha! Panowie dzisiaj wieczorem uczta ku czci obsrajtuchów! - Powiedział bez emocji... może z odrobiną ulgi. - Książę wysłał te fujary do obrony naszych leśnych fortec. Z relacji wynika że chłopaki dostali od bandytów kubeł zimnej wody na ich głupie łby, ale gdy już spostrzegli, że walka z nieprzyjacielem to nie klepanie dziewek po tyłkach pozbierali się i zadali im bobu. Ha! trzeba będzie kiedyś się z nimi spotkać, niech opowiedzą jak to było... ,,zadali bobu" ha ha... - Zaczął się zastanawiać. - Wołać kucharza! Niechaj dzisiaj nagotuje bobu ze skwarkami. A Wy. - Zwrócił się do żołnierzy którzy zaprzestali treningu. - W ramach ćwiczeń wykulajcie ze dwie beczki piwa. Tylko młodego, bo starsze na zimę trzeba zachować. Wszak już coraz bardziej wiać zaczyna ehhh.
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(13 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Kardoliktoria
Inne kroniki tego księstwa:
