Kronika: Janasz jedzie po wróżbę do wiedźmy z Tabre.

Przygotowane pod panowaniem władcy: Janasz Krwawy.

środa, 11. listopada Anno Domini 1009

Księstwo: Ilimar

Tabre, zakazana dziura. Bagno bagien. Kilka lichych chat, a pośród nich ta najpodlejsza. Gniazdo wiedźmy z Tabre, Czarnej Mańki.
Do Tabre nikt o dobrej reputacji nie zaglądał, było to siedlisko zbójców, łajdaków i oszustów.
Jednak Janasz postanowił się tam wybrać. Szukał wróżby. Świat dookoła był niczym pustynia. Zbójowanie na gościńcach stawało się nudne. Janasz czuł, że ma coś ważnego do spełnienia w tym świecie - lecz nie pojmował co. Szukał wskazówki.
Przybył z garstką przybocznych o zmroku pod chatę wiedźmy.
Wszedł sam. O ludu mój co on tam zobaczył... . Na tej stercie śmieci siedziała stara pokraka, coś mamrotała do siebie, szpetna była.
Oo witaj paniczu, rzekła skrzekliwym głosem, przychodzisz do mnie po prośbie, choć pan wielki jesteś, gładkiś chłopaczku, ślicznyś chłopaczku...
Zamilcz wiedźmo! Wróżby mi trzeba!
Oo , bez talarów daleko ja nie widzę, lecz przez talary wszystko ja zobaczę, im więcej tym dalej - czy stać cię aby zobaczyć koniec świata hihihi, zaskrzeczała.
Janasz rzucił na stół 10 złociszy. Mów!
Oo - aleś raptowny kochasiu, siadnij, złociutki, to trochę potrwa....
Nie wiedzieć skąd - schwyciła koguta w garść! Cały czas coś mamrotała.
Janasz czuł się jak odurzony, przysiadł, lecz daleki był od wniosków, że to magiczne zioła... w chacie smród zwyczajny panował, aż mdliło.
Tym czasem Czarna Mańka urwała łeb kogutowi, krew sączyła się do misy a ona obdzierała mu pierś z pierza.
Janasz wszystko widział jak by rozmyte, jakiś przypiecek, jakiś ogień, jakieś misy, dzbany, jakaś paskudna pokraka... , był bezwolny, słuchał...
Czarna Mańka wypatroszyła kogutka, wnętrzności jeszcze dymiły, smród był coraz większy, Janasz odpływał... , wiedźma gmerała w krwawej brei, mówiła coraz więcej... pod miasto z kamienia na górę pójdziesz złociutki, mieczem uderzysz, brama się otworzy, na południe złociutki pójdziesz, przez bagno przejdziesz, mieczem uderzysz, wygrasz.... na zachód za las pójdziesz, skowyt pokonanych i popiół z ich chat pozostawisz, na wschód pójdziesz, step przemierzysz, nikt cię nie zatrzyma .... i znajdziesz, znajdziesz....
Janasz budził się, włosy, dłonie , szaty, wszystko było lepkie i cuchnące, poderwał się na nogi, wybiegł z chaty, świtało - na koń !
Jedziem do dom ? Zapytał Gildas?
Głupiś , znajdź mi tu sopot jaki albo staw , obmyć się muszę!
Strzeż się ognistej strzały.... strzeż się ognistej strzały.... , dźwięczało mu w uszach.
Co za głupia starucha, ognistej strzały jeszcze nie wmyślono w tym świecie, hahahahaha , roześmiał się Janasz.
Panie - tyś cały we krwi! Wykrzyknął Gildas , zabiłeś ją ?! Rannyś ?
Głupiś, to krew z kogutka, niech czart porwie tą wiedźmę! Do zdroju!

Od tych wydarzeń minęło już trochę czasu, lecz Janasz od tamtej pory był zwany Krwawym - choć nikt mu tego w oczy nie powiedział, bo musowo by zabił takiego... . Drobiu też zbyt chętnie nie jadał.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(8 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Ilimar

Inne kroniki tego księstwa: