Kronika: Kroniki Najazdów część czwarta

Przygotowane pod panowaniem władcy: Sambor Kamienna Pięść.

piątek, 26. października Anno Domini 1007

Księstwo: Karpatia

Wiele zniszczeń i cierpienia w mieście zastaliśmy. To ludne i gwarne niegdyś miasto, pustymi ulicami i zrujnowanymi domostwami władcę swego witało. Wnet jednak z kryjówek i schronień mieszczanie wychodzić poczęli. Wiele kobiet i dzieci ocaleć zdołało dzięki sieci tuneli i przejść pod miastem wykopanej. Kobiet i dzieci powiadam gdyż ni jeden mąż posterunku nie opuścił - ni jeden z życiem nie uszedł.
Książę jeńców przesłuchać zlecił. O Hardeknuta ludzi pytać kazał. Wnet prawdyśmy doszli.
Armia Oxhoved ledwie dzień jeden w mieście ostała. Straż Jeżowi przekazawszy wojowie ci w głąb księstwa ruszyli by grabić i rabować bezbronną jak się im zdawało ludność.
Wiele do zrobienia w domu było tedy z pościgu zrezygnować na razie Książę kazał. Nie myśl drogi czytelniku, że los ludu naszego Sambora nie obchodził. Trzeba Ci wiedzieć, że drogi ku włościom naszym napastnikom inna potężniejsza od Trzech Szczytów twierdza broniła. Garnizon jej uprzedzony w porę, broń i zapasy zebrać zdołał. Książę wiedział, że siła żadna miasta tego bez długiego oblężenia zdobyć nie zdoła.
Zwiadowców rozesłano, grupy robotników w miasto ruszyły a Książę czekał spokojnie.

Tym czasem Hardeknut dowiedział się już o klęsce swego sojusznika. Armia jego w niezbyt wesołej sytuacji się znalazła. Przed nimi Taszkient którego ludność szturm jakikolwiek beznadziejnym czyniła, z tyłu zaś Trzy Szczyty z armią książęcą do wymarszu gotowioną.
Gdyby oblegać Taszkient zaczęli wnet pomiędzy dwiema armiami znaleźć się mogli. Nakazał tedy Hardeknut odwrót wojskom swoim. Forsownym marszem pod Trzy Szczyty ponownie zawitali. Plan jego zakładał iż osłabioną fortecę i wycieńczonych obrońców łatwo zniszczy nim z południa posiłki przyjdą. Ponownie zaplecze swe osłoniwszy za resztę władztwa zabrać się chciał.

Forteca nasza wiele podczas ostatnich walk ucierpiała, fosa częściowo zasypana, palisada spalona nawet w murach zamkowych wyłomów kilka było, mimo to obrońcy spokojnie na szturm czekali. Tym razem najeźdźcy z Północy mieli się przekonać czym różni się walka z dziećmi i starcami od starcia z prawdziwymi górskimi wojownikami.
Wraz ze słońca wschodem pierwsze strzały ku murom pomknęły. Kusznicy obu stron wroga osłabić próbowali. Szybko okazało się iż obrońcy znaczną przewagę w tym mieli. Mimo iż dwakroć mniej od przeciwnika ich było to znacznie szeregi jego przerzedzić zdołali nim książę za mury schować im się kazał. Zachęceni brakiem odzewu najeźdźcy ku murom ruszyli. Linia za linią za tarczami schowani powoli ku twierdzy zmierzali, jednak na drodze ich fosa i ostrokół stały. Częściowo zasypane i spalone umocnienia te jednak szyk złamać zdołały. Ludzie przechodząc przez nie tarcze opuścić musieli, odsłonić się odrobinę. Na to właśnie Sambor czekał. Kusznicy z za murów wychynęli, w zmieszane szyki wroga salwę za salwą posyłali tak szybko jak tylko kusze naciągać zdołali. Wielu padło, wielu innych rany odniosło, jednak odwagi ludziom Hardeknuta odmówić nie można. Po ciałach towarzyszy pod mury podeszli. Na trzy hufy podzieleni ku trzem w murze wyrwom się kierowali. I ten manewr Sambor przewidział. Gdy już napastnikom się zdawało że na dziedziniec z łatwością się dostaną, że na kusznikach teraz już bezbronnych zemstę wywrą, mur nowy znienacka przed nimi wyrósł. Mur nie z kamienia lecz z tarcz i włóczni zrobiony. Gwardia Karpacka do tej pory za murem ukryta naprzeciw napastników wychynęła. Elita ludu karpackiego, w bojach zaprawiona, w stal okuta, na zmęczonych i zaskoczonych napastników naparła. Gniew sił im dodał a zemsta celności ciosom przysporzyła. Nim godzina minęła, łamać się szeregi Oxhoveńczyków poczęły, najpierw jeden, lecz po chwili grupy całe ocalenia w ucieczce szukać próbowały. Nie taki jednak plan Księcia naszego był, nikt kto po ziemie nasze ręce wyciąga z życiem ujść nie powinien, Tak też się stało. Ukryte w podziemiach grupy wojów naszych teraz z kryjówek wyszły. Ludzie ci dokładnie na drodze uciekinierów się znaleźli. Żaden ominąć ich nie zdołał.

---------------------------------------------------------------------------
Tak oto historia tego krwawego czasu, końca swego dobiegła, tedy i ja pisanie swoje kończę, dzięki za cierpliwość Tobie, czytelniku drogi, składając.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(10 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Karpatia

Inne kroniki tego księstwa: