Kronika: Kroniki Yerthum księga III
Przygotowane pod panowaniem władcy: Cornelius Krwawy.
środa, 11. lutego Anno Domini 1009
Księstwo: Yerthum
Książę długo spokojem się nie cieszył, a to z przyczyny zaiste błahej. Oto wysłannika i posła przez Szlachetnego Maletza, Wielkiego Mistrza Zakonu Rycerzy Miłosierdzia, którego kraj od południa stoi, pachołki nieroztropne umęczyli, za szpiega go biorąc. Za co srodze ukarani zostali,co nie zadowoliło jednak Wielkiego Mistrza jak się po jego uczynkach okazowało. Osadę Revhelion Pan Nasz od księcia Polonii Earidana był kupił. Osada bez obrony jeszcze była kiedy Zakonnik haniebnie był jął zajął a posła Naszego ująwszy okrutnie zamęczył. Nie dośc na tem, okup za osadę ową był przejął. O czym książę Polonii byłżeby zaświadczył gdyby go pierwej nie otruto. Za czem Polonii już nie masz księstwa takiego. W czem palca bożego nie ma potrzeby się doszukiwać boć widno wszem jak się sprawa miała.
Ryczał jak zwierz Pan Nasz i zaiste cud że pachołka co był z nowiną nie zabił. A złość jego na nas jako zakonników się obróciła. Pierwej przez okno donżonu mnie wypchnął. Zaiste nie przyszła jeszcze moja godzina tak więc na fyrmankę z sianem pod murami stojącą wpadłem. A brat Velvelvanel drugim oknem już miał zostać wypchnięty, gdzie fyrmanki nie było, a uratowała go postać jego nieprzeciętna, gdyż przez strzelnicę go przepchnąć niepodobna było. Nauka z tego taka że nie zazdrość mnie Velvanelu postawy mej krzepkiej boć nie wiadomo co komu barziej przydać się może.
Za czem wgłąb ziem księstwa naszego Mnich wkroczył i okazji do zwady jął szukać. Alibo zwada sama Zakon znalazła i tak horda dzikich górali chorągiew zakonną rozniosła. Pan Nasz górali ugościć chciał i zwycięstwa im pogratulować ać górale na orszak książęcy nie czekając uszli. Gniew Księcia opanował straszny: jak to Jego gościny przyjąć nie chcieli?! Ale dogonić ich niezdolił i słuszna bo co się z góralemi bratać. Wtedy Książe uznał rzecz za zakończoną, co listy mieniane z Maletzem potwierdzały i na ziemie zakonne ani patrzał. Nigdy nie wiadomo jednak co w drugim człowieku siedzi. Tak raz za razem granice nasze naruszane były a to przez zwiad jakowyś a to niby-opryszków którzy opryszkami nie byli. Cierpliwy był książę nad podziw dopóki mu słudzy nie donieśli że tabor co był z dobrami jechał, ograbiony nie został.
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(5 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Yerthum
Inne kroniki tego księstwa:
