Kronika: Krwawa zemsta Birawana z Hochlandu.
Przygotowane pod panowaniem władcy: Jedidia.
poniedziałek, 2. lutego Anno Domini 1009
Księstwo: Zakon Rycerzy Jedi
Gore mi ! Gore mi ! Rycząc jak zwierz Birawan wybiegł z komnat garnizonu na dziedziniec twierdzy Wichry Dziejów. W dłoni ściskał strzępy jakiegoś pisma, czy listu ze złamaną wielką pieczęcią.
Soroka! Soroka! Wzywał swego pachołka. Soroka!
Bierz kubeł i lej wodę ze studni na mą głowę, bo gore mi !!!
*****
Birawan był jedynym człekiem który onegdaj ocalał z rzeźni jaką zgotował Jeddidia II wojsku Zygfryda pod Morskim Wietrzykiem. Pojmanego, Jedidia kazał osadzić w twierdzy ale nie czynić mu wstrętów i nie pospolitować, albowiem doceniał waleczność i męstwo nawet u wroga.
Po jakimś czasie zlecił przeprowadzić Birawana do Wichrów Dziejów , wielkiej twierdzy Zakonu, posadowionej na ziemiach Wietrznych Skał.
Tam dano mu giermka do codziennej posługi oraz osobne komnaty. Miał też zezwolenie na swobodne poruszanie się w obrębie twierdzy, bez prawa noszenia broni i jazdy konną.
Birawan doceniał ten gest Jedidi , bowiem rycerską rzeczą jest przegrać bitwę i rycerską rzeczą jest uszanować wielkość przeciwnika.
Z czasem Birawan zaczął czynnie uczestniczyć w ćwiczeniach garnizonu i szybko stawał się coraz znaczniejszym rycerzem wśród onych.
W głębi duszy zachował jednak wielką nienawiść do Casarii, bo tą to w swej duszy obwiniał za upadek Hochlandu i ostateczną klęskę Zygfryda, choć śmiertelny cios przyszedł z ręki Oostenreede , co uznawał jedynie za dobicie śmiertelnie rannego zwierza. Wiele razy w środku nocy zrywał się zlany potem i z krzykiem na ustach, bo śniło mu się jak wypruwa flaki z Kabaxsa i rzuca je psom na pożarcie.
Pragnienie zemsty zatruwało jego duszę ale i dawało wielką determinację do podnoszenia kunsztu bitewnego i biegłości we władaniu bronią. Ciągle wierzył, że kiedyś zoperuje Kabaxsa.
Swego czasu napisał bardzo osobisty list do Jedidii i ofiarował się ze służbą Zakonowi, co spotkało się z aprobatą władcy Zakonu, który zlecił Nimrodowi aby przydzielił Birawanowi 50 ludzi i... pilnie go obserwował.
Po jakimś czasie nienagannej służby w barwach Zakonu, Birawan posłał kolejny list do Jedidii. Była w nim zawarta prośba o zezwolenie na szybki rajd zbrojny za Przesmyk Środkowy, na ziemie Oostenreede. Stały tam wioski pełne casarskich niewolników, a Birawan ufał, że wyrzynając je w pień i puszczając z dymem choć trochę ulży swej trawiącej duszę gorączce.
Otrzymał jasną odpowiedź - ,,postąp choć krok za przesmyk, a każę nadziać Cię na pal , jak kapłona przed wieczerzą".
******
Jedidia II swego czasu zabiegał o dobre stosunki dyplomatyczne z Kabaxsem XIII, nowym namiestnikiem Casarii. Było mu to potrzebne do zamaskowania swych prawdziwych zamiarów ataku na Urgandię - co jak wiemy powiodło się doskonale. Kabax XIII oddał Jedidii, świadomie czy nie, wiele przysług na polu siania propagandy i dezinformacji w świecie. Wznowiono też wymianę handlową. Jedidia w drodze wzajemności, zezwolił swego czasu aby kilka casarskich regimentów wyszło na południe z lasów Kruszwicy. Było to ryzykowne z uwagi na pobliskie kopalnie żelaza, ale trudno coś za coś...
Wczesną wiosną 1009 roku o świcie z szarej mgły wyłoniło się 150 zbrojnej konnicy. Nie byli to weterani. Można śmiało rzec , że nowicjusze, a przewodził im Birawan z Hochlandu.
W ciszy budzącego się poranka wyrżnęli w pień 250 zbrojnych ludzi Kabaxsa.
Birawan oblizywał z warg jeszcze ciepłą krew wrogów, jego dusza zaznała ulgi, jego głowa ostygła i nie paliła już ogniem. Nie dbał o to co zrobi z nim Jedidia, bo po prawdzie nie liczył, że przeżyje tą przygodę- idziemy wyrżnąć i spalić Calas i Santa Marię, rzucił przez ramię do swych towarzyszy.... , dla was złoto i klejnoty dla mnie ich KREW !!!
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(6 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Zakon Rycerzy Jedi
Inne kroniki tego księstwa:
