Kronika: Krwawe omłoty w południowo-zachodniej ćwiartce-cz.V

Przygotowane pod panowaniem władcy: Nimrod-khan-Odnowiciel.

niedziela, 28. października Anno Domini 1007

Księstwo: Szat `o

15 czerwca Anno Domini 1007 .

Bitwa pod Ordosem.Cd.
Po bezskutecznej mediacji wodzów armii.

Łopot chorągwi i proporców nadawał niesamowity nastrój chwili. Nimrod stał samotnie przed zastępami Szat`o ,tak jakby sam chciał przyjąć na siebie odwet drużyny Bolesława. Trofim dowódca garnizonu Ordos zagrzewał wojowników do walki, sprawdzał uzbrojenie-wydawał ostatnie rozkazy.

Książę zdawał się być nieobecny. Widział oczami wyobraźni to co się wydarzyć musi. Czy jest dobrym władcą? Dziś posyła wielu na śmierć. Ale śmierć jest niczym w porównaniu do Paszczy Otchłani, która rozwarła swą gardziel by pochłonąć tych, którzy przeżyją to piekło. Czy powinien?

Nimrod schylił się i wziął w rękę garść stepowej ziemi. Sucha ,spieczona, zdawało by się nieużyteczna. Otworzył dłoń a stepowy wiatr porwał drobinki piasku na wszystkie strony. Cóż warte to co robimy wobec wieczności?
Piastowie- równie dobrze mogli by być naszymi braćmi. Zły los rzucił nas do walki. Żądza władzy, panowania nad innymi, pragnienie bogactw i rudy, podstawy militarnej potęgi- to wszystko czyni z nas bestie rzucające sie na siebie by przegryźć sobie gardła....

-Jestem księciem- myślał Nimrod. Zadaniem władcy jest obrona ludu. Prędzej czy później doszło by do konfrontacji- lepiej prędzej. Życie to wielki amfiteatr gdzie każdy ma swoja role do odegrania. Ja mam do odegrania swoją!

Miecz Nimroda błysnął podniesiony do góry. Szeregi Szat`o uciszyły się.

-Bracia- wszyscy jesteśmy równi wobec śmierci. Natura skąpo obdarzyła nasze ziemie i dziś stawimy opór tym, którzy w swoim bogactwie upatrują prawo do dyktowania nam co mamy robić . Co im przeciwstawimy? Złoto? Żelazo? Liczebność? Nie mamy tego-ale w jednym górujemy -siłą ducha. Duch ludu Szat`o jest niezłomny i choćby nasze istnienia miały być złożone niby ofiary na ołtarzu ludów- wiem jedno- jesteśmy gotowi!! Sprawdźmy na co gotowi są nasi wrogowie!!!- zakrzyknął Nemrod i wymierzył mieczem w kierunku zastępów Piastów.

-Żyj wolny!- zakrzyknął Trofim.
-Aż do śmierci wykrzyczeli z furią obrońcy Ordosu.

-Tarczownicy! Na przód- zakrzyknął Trofim- łucznicy za nimi!- szeregi Szat`o poczęły się przesuwać tak by zbliżyć się na odległość skutecznego strzału.

-Szaleńcy- miotał się wojewoda, jednak nie dlatego, iż wyglądało iż książę Nemrod wraz z całym ludem chce popełnić harakiri, ale właśnie dlatego, że w to nie wierzył. Gdzieś tu czai się zdrada!

Wojska Piastowskie były doskonale uzbrojone. 100 łuczników, każdy zaopatrzony dodatkowo we włócznię, w tym 50 w pancerzach skórzanych. Oprócz tego 50 tarczowników. Wszyscy o doskonałych nastrojach, dobrze wyżywieni i pewni siebie. Podobnie jak Nemrod Otto wystawił tarczowników z przodu , tak by osłaniali łuczników przynajmniej od części strzał.

Już na wstępie Otto uzyskał przewagę bo to wojownicy Szat`o musieli podejść na odpowiednią odległość- Lechici czekali tylko kiedy zwierzyna zbliży się na odległość strzału. Serafin stał z podniesionym mieczem by dać sygnał.
-Stać! Czekać na mój znak-studził zbyt niecierpliwych- jeszcze nie......
Serafin zachwiał się. Miecz wypadł mu z reki i rozpaczliwe począł wymachiwać rekami, próbując dosięgnąć coś z tyłu.

-Panie! Krzyknął do Ottona- Zdraaaaa..- nie dokończył bo przeszyła go kolejna strzała. Padł na twarz z dwiema strzałami w plecach-tam gdzie zbroja jest najsłabsza.

Otto zdezorientowany dobiegł do Serafina, acz ten już konał. Strzały przebiły żebra i utkwiły prosto w sercu.Tarczownicy zasłonili wodza schylonego nad ciałem Serafina. Strzały znikąd nadal zbierały krwawe żniwo . Nie były to strzały obrońców Ordosu bo jeszcze nie zajęli pozycji. A więc kto? Polowa łuczników piastowskich odwróciła się tyłem do linii frontu i rozpaczliwie wyszukiwała wzrokiem celu.
-Żegnaj przyjacielu- Otto zamknął powieki Serafina. Serafin był młody. Zbyt młody by umierać.

- Przeklęta Straż Nocna! To ich robota!

- II armia! Strzelać do wszystkiego co podejrzane na tyłach! Do krzaków, kęp traw- do wszystkiego!!!

Rzeczywiście -step za liniami piastowskimi wyglądał podejrzanie. Polanie poczęli zawzięcie szyć we wskazanym przez Ottona kierunku co dla obserwatora z boku mogło się to wydawać odrobinę niedorzeczne. Tym bardziej że obrońcy Ordosu właśnie ustawili się na pozycji do strzału!

-I armia walczy z przodu, II armia broni tylu, III armia osłania od strzał!- szybko rozplanował obronę Otto.

Niebo pociemniało od strzał, syczących, wirujących i świdrujących świeże wiosenne powietrze niczym węże spragnione krwi. Wyglądało na to że ten dzień zapamiętany zostanie jako dzień strzały....

Czyżby?

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(7 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.