Kronika: Lud przewodnika czeka i co w czas owy czyni.
Przygotowane pod panowaniem władcy: Falerin Mocny.
poniedziałek, 21. kwietnia Anno Domini 1008
Księstwo: Galia
Siła by prawić jakimi drogami w te dni Pustelnik chadzał i jakie mowy głosił. Dla porządku trzeba nadmienić, że kmieć któren się z nim na przełęczy układał Łata był zwany ale nie od odzienia lichego ale, że ciesiółką się parał.
Łata za wielce roztropnego uchodził i każden w sprawie jego rady zasięgał, albo choć baby jego Jaguchy, co do rzeczy czasem prawiła.
Łata a Maciej mu było, starszyźnie sprawę zdał co z Pustelnikiem postanowili i w wielkiej tajemnicy wszystko pozostało tak, że nawet Jagucha, baba Macieja o niczem nie znała.
Miejscowi jak zawżdy od świtu do nocy robili. Ogryzek lud łupił po swojemu i jego przyboczni, ale jakowaś zmiana w powietrzu była, czego nikt jeszcze nie znał, ale zwierz dziki po kniei coś już przeczuwał.
Kośba była, siano dla bydląt zbierano, potem sierpami abo kto czem miał, zboża żęto i w snopy wiązano, drudzy zaś za zwierzyną chadzali, bo dostatek jej był w okolicy, tylko Ogryzek polować za nadto nie zezwalał bo wszytko jego było. I z każdego pożytku sztukę odkładano potajemnie. Był kmieć co Śmitki go zwali, bo prędki i zaradny był i on to z konarów maczugi strugać potrafił i tarczę prostą a lekką zrobić wydolił. Zgromadzono broni prostej sztuk dziesięć i w wykrocie, pod lasem ukryto. Czas umykał przy pracy znojnej i jesień słotna nastała, a potem przełęcze śniegiem zasypało i biała cisza nastała w okolicy.
Wieczorami kiedy Ogryzek ludu nie gnębił a powiedzieć trzeba, że zbój ów jakieś fata przeczuwał, bo z tydnia na tydzień coraz i większa ponurość w nim zbierała, ludzie do chaty Macieja chodzili. Baby niby pierza czy co tam darli, czy kiedy indziej orzechy łuskali, a mężowie siadali przy ogniu i sznury splatali i kaftany jakieś szyli. Jednego wieczora Maciej rzekł do Jaguchy- dej ać ja pobruszę a ty pożywaj - co wielce zebranych zdumiało, i że babie wytchnienie w robocie dać można.
Różne osobliwości jakoweś zmiany na świecie zapowiadały. Wilcy nocami wyli po kniei, ale jakoś tak inaczej wyli. Słońce jak za góry szło, dawało dziwne światło. Pono bartnikowi co pod Czerwoną Przełęczą chate miał, kura jedna dwa jaja za jednym posiedzeniem zniesła, co znakiem już niechybnym było.
Wszystkie te znaki ludziom coraz więcej pewności dawały i siły, bo ludzie już wyczuwali , że pan nowy przybędzie i radowali się i już jakby mniej z głodu marli.
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Galia
Inne kroniki tego księstwa:
