Kronika: Marchie Zachodnie - Studium Klęski

Przygotowane pod panowaniem władcy: Anthyr.

środa, 28. listopada Anno Domini 1007

Księstwo: Silingowie

Historia Palauster Longaminus zakończona. Walczyliśmy, staraliśmy się, ale niestety polegliśmy. Wprawdzie władcy dwóch Księstw: Chmielan i Dzikich Pól pragnęli walczyć dalej, ale to niemożliwe. Powinni odpowiedzieć sobie oni na pytanie, dlaczego tak późno zdecydowali się oni na zwiększenie swej aktywności. Dlaczego chcieli działać dopiero wówczas, kiedy było już sojusznicze armie zostały przetrzebione. Jak wiemy niektóre z nich w bratobójczej walce.

Refaim Mnich stwierdził, że największą wadą naszego sojuszu, przyczyną klęski, był brak komunikacji. Zgadzam się z tym - wymiana informacji była prowadzona w trójkącie trzech księstw: Eire, Imperium Spathy i Silingów. Pozostali nie wykazywali niestety chęci do włączenia się do działań sojuszu...
Dla potomności pozostawiam część swojej korespondencji. Znikomą, nieprzypadkowo wybraną część. Dotyczy ona tych momentów, które z perspektywy czasu - mojej perspektywy, zadecydowały o porażce. (Wytłuszczenia najbardziej istototnych fragmentów, 28.11.07).

"57. List napisany przez Ciebie, data: 23:49, środa, 21 marca, Anno Domini 1007
Do:
Lukasz Kniaziewicz - Chmielanie,
Kniaź Jarema - Dzikie pola,
Refaim I Mnich - Eire,
Imperator Scypio - Imperium Spatha,

Wojnę prowadzi się w celu zdobycia łupów, doświadczenia dla swych rycerzy, ale przed wszystkim uprzedzenia zamiarów wroga i jego osłabienia.

Jak wszyscy wiecie jakiś czas temu moje wojska pokonały armię ok. 130 szwejków Urartu. Przedwczoraj rozegrała się kolejna bitwa - 31 konnych Aberlandu zmierzyło się z ok. 150 moimi osadnikami. Bitwa ta była konieczna aby osłonić wycofywanie niewolników zmierzających do miast Imperium. Wygrałem, ale zwycięstwo zostało drogo okupione. Straciłem 43 osadników, a wraz z nimi płynność finansową. Problemem jest nadal ok 120 wojaków Asyrii jak dotąd bezkarnie grasujących po naszych terenach. W tej chwili, głównie z powodów finansowych, nie jestem w stanie zmierzyć się z tą armią. Jedynie w sytuacji gdyby Asyryjczyk zdecydował się oblegać jedno z moich 2 dużych miast podejmę walkę.
Nazywając sytuacje wprost według mnie nadszedł czas, aby do walki włączyły się inne Księstwa naszego sojuszu. Przeciwnicy są osłabieni - Urartu które wydawało się bardzo silne, jest na jakiś czas praktycznie pozbawione siły militarnej. Aberland stracił swoją konnicę i nie sądze, aby prędko dotarły do nas kolejne jego oddziały. Asyria jest w miarę łatwa do pokonania, bo wiemy dokładnie jaką siłą dysponuje - jak liczną, jak wyposażoną i z jakim morale.
Sytuacja po naszej stronie jest również w miarę sprecyzowana. Silingowie jakiś czas muszą odpocząć po trudach poprzednich walk. Dzikie Pola są na tyle daleko, ze trudno oczekiwać jakieś szybkiej i skutecznej pomocy. Wojna sama przyjdzie do Chmielan jeśli Asyria zdecyduje się ich zaatakować nie bacząc na zamki, fosy i ostrokoły. Oczy narodów zwrócone są więc na 2 pozostałe Księstwa.

Wspomniałem o mej tragicznej sytuacji finansowej. Dzięki pewnym ruchom ratującym te finanse osiągnęłem obecnie bilans -280 Ta/tydzień, a było gorzej. Potrzebuje jeszcze kilku dni na wyjście na prostą. Oferuje więc wszystkim kupno (w znacznej części zdobycznej) broni. Nie oczekuje przy tym więcej niż 40 Ta od księstwa, bo nie ma raczej sensu płacić drakońskich prowizji.

Proszę w miarę możliwości odpowiedzi kierować do wszystkich, bo to jak rozegra się dalsza historia tej wojny świadczyć będzie o rzeczywistym kształcie naszego sojuszu.

Antyr, Silingowie."


Minął miesiąc, na północy nadal walczyłem sam. Po jakimś czasie otrzymałem wsparcie od Eire, który swym 100 konnym oddziałem spenetrował tereny daleko na wschód. Armia, która była w stanie atakować miasta na północy była jednak po naszej stronie tylko jedna. Siłą dysponował Scypion, który opanował środkową część mapy. Na południu sielanka i brak informacji. Dalsze wieści z północy przedstawiały się następująco:


"List napisany przez Ciebie, data: 18:44, piątek, 20 kwietnia, Anno Domini 1007
Sojusznicy!

Napiszę kilka słów o wydarzeniach na północy i moim poglądzie na wytworzoną sytuację.

Na północy ciekawe. Wrogowie urządzili obławę na moją konnicę. Widzę w tej chwili 2 oddziały Aberlandu (po 30 wojaków) i jeden Asyrii (120 tych co byli pod Neu Sandez). Asyryjczycy kierują się w moją stronę. Eire zobaczyło na jedno przeliczenie oddział 40 konnych który zmierzał z terenów Urartu do Asyrii. Widział - sam nie zauważony, bo ma widoczność na 3 pola, a 40 konnych nie. Ten oddział był zamaskowany, więc nie wiadomo w jakich barwach działa. Podejrzewam, ze to oddział Aberlandu, który miał wesprzeć obronę Urartu w razie naszego powtórnego ataku. Poszedłem w kierunku Asyrii - więc on za mną. Może to być też oddział Urartu, ale ja osobiście w to wątpie.

W każdym bądź razie, wracam za góry południową stroną (pole na południe od Neu Sandez), ale jeszcze się trochę pokręcę na tych terenach, na których teraz jestem. Ten oddział który idzie z Urartu wejdzie miejmy nadzieję dostatecznie daleko na wschód. Eire ma kierować się prosto na stolicę Urartu, a jeśli będzie nie do zdobycia - w stronę tej północnej osady. Ja dołącze później - tylko tym jednym oddziałem, ewentualnie dołącze 30-50 piechoty (w zależności od tego co usłyszę o Urartu w najbliższych dniach od Refaima I Mnicha.

Sytuacja u naszych przeciwników wydaje się być następująca.
1. Dwóch wschodnich sojuszników Gwiazdy, których nazw nie chce mi się w tej chwili sprawdzać, nie ma praktycznie znaczenia. Eire drogą dyplomacji zdobyło wiadomości, że stoczyli oni jakieś wojny na wschodzie, które ich znacznie osłabiły (choć jak widać w "mrokach dziejów" nie zabiły). Oby to była prawda, choć kto wie. Przecież nikt z nich nie spodziewa się włączenia Eire do działań wojennych, a tak przecież już niebawem się stanie. Obyśmy my nie doświadczyli czegoś podobnego.

2. Wiodąca siła Gwiazdy jest w tej chwili Aberland. Stracił dotychczas najmniej, bo tylko 30 konnych u mnie nad morzem. Nie trzymał też cały czas wielu wojaków na wysokim żołdzie. Jego największe miasta leżą na tyle daleko, ze może sobie pozwolić na wysłanie w bój całej swojej siły. Zakładam, że wschodnie i południowo wschodnie granice ma bezpieczne, choć i to nie jest tak do końca pewne. Nie znamy dokładnego, a jedynie przybliżone położenie jego głównych miast.

3. Asyria dysponuje oddziałem o znacznej sile - 120 dobrze wyposażonych wojaków (włócznie, pancerze, łuki, trochę kusz). Tylko ok. 20 z nich to "doświadczeni". Ten oddział to też przekleństwo Asyrii - cały czas na podwójnym żołdzie wyssał wszystkie soki z tego Księstwa. Przez 4 dni, kiedy miałem w polu widzenia oba główne miasta przybyło do nich jedynie 2 osadników. Jest też pewna opcja, że na północy jest trzecie miasto, ale nie sądze aby było równie dobrze rozbudowane co dwa wspomniane wcześniej.

4. Urartu - największa niewiadoma. Nikt w tej chwili nie jest w stanie powiedzieć jak w tej chwili wygląda to Księstwo. Po słynnej bitwie pod Medyną, było tak słabe, ze wystarczyło dmuchnąć, a by zginęło. Mimo wszystko sądze, że jest najsłabszym ogniwem "Gwiazdy" i naszym pierwszym celem do ataku. Rezerwuje sobie prawo do jego wykończenia (chyba, że Eire to uczyni wcześniej;), bo osobiście naruszyłem jego potęgę, a nie poznaje się przecież mężczyzny po tym jak zaczyna, tylko po tym jak kończy.

Liczę na wasze refleksje na poruszone przeze mnie tematy.

Antyhr, Król Silingów."


Podjąłem też próbę ustalenia spójnej strategii wszystkich Księstw. Niestety oprócz słów poparcia i mglistej odpowiedzi "może kiedyś". Nic z tego nie wyniknęło.

"41. List napisany przez Ciebie, data: 13:58, niedziela, 10 czerwca, Anno Domini 1007
Chmielanie, Lukasz Kniaziewicz
Dzikie pola, Kniaź Jarema
Eire, Refaim I Mnich
Imperium Spatha, Imperator Scypio

Witajcie!
Poczyniłem ostatnio pewne spostrzeżenia i konsultacje. W "Wieściach ze świata" czytamy:
"Pytani o szacowaną ilość ludzi, podróżnicy zwykle wymieniają liczbę 14.000, z czego 4.000 ma trudnić się rzemiosłem wojennym"
Jeśli podaje coś niedokładnie to mnie poprawcie. W mrokach dziejów jest już 8 księstw. Sojusz Południowy i Gwiazda Północy liczą po 4 księstwa. Nasza populacja wynosi minimum 5.000 tys osób (sam mam ponad 900 osadników, a myslę, że jestem pod tym względem najsłabszy). Zakładam, że niezależnych jest ok. 3.000 do 4.000 tys. (do dalszych obliczeń biorę 3 tys) Wychodzi na to, że nasi wrogowie mają łącznie 6.000 ludności, czyli na Księstwo przypada o wiele mniej niż u nas. Świadczy to tym, że ich potencjał jest znacznie słabszy od naszego. Refaim I Mnich słusznie sygnalizował mi również, że gospodarczo jesteśmy silniejsi. W tej sytuacji według mnie nie ma na co czekać tylko trzeba rozpocząć "globalną wojnę". Wymaga to pewnego podziału ról i jasnego dogadania się kto gdzie będzie atakował, lub bronił

Jest jeszcze jedna przesłanka która za tym przemawia - w "gadających gołębiach" Asyrii pojawiła się nazwa "Sycylia - Roger" więc wydaje się, że w trakcie dogadywania jest sojusz Północ-Południe, przeciwko Zachodowi. Póki sojusz ten nie jest zbyt ścisły warto wykonać jakieś ruchy go osłabiające.

Na koniec prośba praktyczna. Od dawna nie wymienialiśmy się mapami. Jesli mamy wspólnie prowadzić wojnę, proszę o uzupełnienia swoich indywidualnych map i przesłanie mi ich, aby stworzyć jedną mapę dostępną dla wszystkich Marchii. Wyniki oczywiście prześle wszystkim Księstwom. Łatwiej nam będzie wówczas rozmawiać o taktyce i strategii dalszych działań.

pozdrawiam, Antyhr"


Kolejne konkretna prośba w stronę południowego sojusznika. Jak zwykle bez odpowiedzi...

"List napisany przez Ciebie, data: 15:14, piątek, 3 sierpnia, Anno Domini 1007
Witaj Jaremo,

Jak już pewnie doszły Cię słuchy odniosłem ostatnio zwycięstwo nad siłami Asyrii. Teraz Księstwo to nie ma już armii, a jedynie osadników schowanych za murami zamków. Obecnie przygotowuje się do 2 bitew z Aberlandem, ale tym razem choć walcze z 80 wojakami, nie są to główne siły tego Księstwa. Kolejna wiadomość jest taka, że Roger z Sycyli jest obecnie ze swym doborowym wojskiem na dalekiej północy - na terenach Altary. Myślę, że jest to dobry moment, abyś i Ty uruchomi swoje wojsko i dokonał rajdu na wschód. Myślę, ze jako konny, a i bardzo długo Książe władający złożami węgla i rudy, będziesz wystawić choć stukonny opancerzony oddział. Taka ilość w zupełności wystarczy aby na wschodzie namieszać. Drugi aspekt nie mniej ważny, to mapy - przydałoby się abyś choć trochę spenetrował południe, bo w przyszłości mapy mogą okazać się bezcenne. Trzeci ważny już bezpośrednio dla Ciebie to doświadczenie wojska - po świecie chodzi już kilka oddziałów Sławnych wojowników, mam nadzieję, że kolejny będzie pochodził również z Marchii Zachodnich.
Co sądzisz?

pozdrawiam, Antyhr"

"24. List napisany przez Ciebie, data: 22:59, niedziela, 5 sierpnia, Anno Domini 1007
Witaj,

Nadal walczę na pograniczu Asyrii i Aberlandu. Dołączył do tej walki Brzetysław, Namiestnik Państwa Chmielan. Ze swą konnicą zglosił się Refaim Mnich. Po swej bohaterskiej krucjacie odwracającej uwagę wrogów od południowego zachodu, powoli liże rany Imperator Scypio. Jaremo, czas na dzialanie - Sycylia ma siły na północy, gdzie dobija tamtejszego suwerena - Altarę. Co w tej jakże jasnej sytuacji międzynarodowej zamierzasz i Ty uczynić? Nie domagam się poświęceń, domagam się działania.

Antyhr."

Przepraszam, tym razem pojawiła się odpowiedź:

"23 List napisany przez Kniaź Jarema, data: 0:10, wtorek, 7 sierpnia, Anno Domini 1007
Witam
napisze jutro rano większy list, bo teraz zasypiam na siedząco przy stole :)"


Nie samą wojną człowiek żyje. W pewnym momencie pojawiły się pierwsze pomysły, aby również na inne sposoby osiągnąć supremacje...

"17. List napisany przez Ciebie, data: 15:01, piątek, 7 września, Anno Domini 1007
Brzetysław - Chmielanie,
Kniaź Jarema - Dzikie pola,
Refaim I Mnich - Eire,
Imperator Scypio - Imperium Spatha,

Witajcie,

Nie mam jeszcze dokładnych danych od Scypio, ale mogę się pokusić o pierwszą analizę (bo Scypio podał mi swoją populacje wcześniej):
- Dzikie Pola - 1681 obywateli
- Eire - 1746 obywateli
- Chmielanie - 1158 obywateli
- Silingowie - 1625 obywateli
- Imperium Spatha - ok. 1960 obywateli

Daje to łącznie około 8.170 obywateli. W wieściach ze świata cały czas jest informacja, że cała populacja PL wynosi 20.000 obywateli. Załóżmy, że jest to nawet 22 tys, ale mimo wszystko nasze 5 Księstw zbliża się do 40% populacji. Moje wnioski wypunktuje:
1. Skupiamy się na zwiększaniu populacji.

2. Podbijamy i wyniszczamy kolejne małe Księstwa spoza dużych sojuszów - Asyria, Aberland, Nibleungland, resztki Altary, ewentualnie Polandia. Będzie mniej ludności spoza Marchii, więc wzrośnie nasz udział.

3. Armie piesze mają charakter wybitnie obronny i służą wyłącznie do obrony granic. Chodzi mi o wschodnie pogranicze Dzikich Pól, obszar między jeziorami (wschodnie Imperium) i Góry Chmielowe. Każdy z nas musi mieć gwarancję, że jeśli "Wschód" pokona jego armię, tuż za nią pojawi się sojusznik, który już dużo łatwiej będzie mógł walczyć z "napoczętym" wrogiem.

4. Każdy w miarę możliwości tworzy oddziały agresywnej konnicy która będzie nękać wrogów na wschodzie. Dla mnie będzie to docelowo liczba 250 konnych w pełnym rynsztunku (ludzi już mam, uzbrojenie skórzano-żelazne też, brakuje trochę koni). Jesli sojusz wschodni nie będzie się czuł bezpiecznie u siebie, trudniej będzie wyruszyć mu na wojnę, lub wyruszy słabiej przygotowany.

5. Wybieramy jedno Księstwo które pozostałe popierają. Kalifat z tego co przekazał Scypio od stycznia jest Popierany przez Sycylię, Nowogród i Wilki (pytanie do Refaima - przez Polandię też?)

Najtrudniejszy do przeprowadzenia jest pkt.2, bo pozostaje on w sprzeczności z pozostałymi, ale myślę, że można to jakoś wszystko pogodzić. Asyria wydawała się bardzo silnie "okopana", ale okazało się że nie jest tak źle. Z Aberlandem mam nadzieję, że będzie podobnie. Napiszecie -skąd wziąć źródła. Miejsca do osiedlania są, tyle tylko trzeba nieraz daleko do nich się przemieszczać. Scypio już zrozumiał, że mimo wszystko się to opłaca i w drodze na północo-zachodni zakątek świata jest jego 100 osadników.

Co myślicie o takim planie działania i jakie wnosicie do niego uwagi.

pozdrawiam, Antyhr."


Uwagi były takie jak zwykle - słusznie, dobry pomysł, a potem cisza.... Były też takie kwiatki, które dla średniowiecznego władcy były więcej jak zagadkowe:


"13. List napisany przez Kniaź Jarema, data: 13:00, niedziela, 9 września, Anno Domini 1007
ps. i tak z innej beczki trochę.
Szukam zastępcy na najbliższy czwartek - poniedziałek do (...),( ...) (...),( ...). (...) i może DQ, ale w DQ to raczej i tak dogrywam :D

I druga rzecz. Zna ktoś z Was w miarę angielski?

Thank you for choosing Vistapages. Please check your e-mail for further details. Also check junkmail/spambox folders. If you have paid via Credit Card or PayPal your payment has been applied. If you have chosen to pay via mail-in, send send payment to below address.

Send Payments To:
VistaPages, Inc.
157 Adelaide St. W. Suite #603
Toronto, Ontario. M5H 4E7

Chodzi mi o ostanie zdanie. Oni chcieli bym m wysłał rachunek lub dowód wpłaty na ten ich adres siedziby?
Trochę to daleko, więc wole się upewnić, by mi forsa po świecie nie krążyła :P

Pozdrawiam :)"


Na koniec 2 listy u schyłku świata. Można zwrócić uwagę ile czasu minęło od jednego do drugiego. W międzyczasie nie było żadnej korespondencji, żadnej odpowiedzi. Potem nastapił atak Eire na Dzikie Pola. Szkoda, że wspólnie z Refaimem i Scypionem zdecydowaliśmy się na ten krok tak późno... Przynajmniej pół roku za późno:

"7. List napisany przez Ciebie, data: 18:53, środa, 26 września, Anno Domini 1007
Witaj (do Jaremy władcy dzikich Pól),

Mam pewną prośbę. Jak wiesz z 2 złóż rudy żelaza dozbrajamy w broń żelazną armie aż 4 Księstw na północy. Nie wiem, czy sobie przypominasz, ale jakieś trzy miesiące temu na Twe państwo zmierzały setki żołnierzy Sycylii i innych południowców. Tylko poświęceniu Scypio zawdzięczałeś wówczas, że nie doszło praktycznie do jakichkolwiek oblężeń, czy szturmów. Scypio natomiast napsuł sporo krwi Sycylii, a przede wszystkim Nowogrodowi. Niestety potem stracił całą swoją dość dobrze uposażoną armię. Stąd moja prośba - czy mógłbyś przekazać jakieś ilości kolczug Imperium Spathy? Ile to już kwestia dogadania między wami. Rozumiem, ze w tych niespokojnych czasach każdy chciałby mieć tych kolczug jak najwięcej, ale chyba w naszym wspólnym interesie jest, aby nosili je najlepsi wojowie. Nie może być tak, że jeden walczy i ginie, a drugi spokojnie zza murów się temu wszystkiemu przygląda. Jeśli nie odpowiada Ci idea "przekazania" kolczug, choć napisz Scypionowi jaka jest Twoja cena.

Na koniec jeszcze jedna moja uwaga. Dziwi Cię pewnie, że Scypio sam nie zwraca się z taką prośbą. Mnie też to dziwi, ale skoro wiem, ze takiej propozycji sam nie wystosował, choć ja mogę spróbować. Spotkałem się właśnie z taką postawą wszystkich Księstw naszego sojuszu, że nikt wśród nas o nic nie prosi, choć może i zdaje sobie sprawę, że byłoby to korzystne. Moja wizja sojuszu czy też "pracy w zespole" jest inna - każdy twardo powinien upominać się o swoje. Czasem będzie pozytywny oddźwięk, innym razem negatywny, ale takie rozmowy na pewno nie zaszkodzą, a mogą pomóc. Liczę w tej sprawie na Twoją pozytywną (inną niż w przypadku map) reakcję.

pozdrawiam, Antyhr"

"6. List napisany przez Kniaź Jarema, data: 20:49, sobota, 20 października, Anno Domini 1007
Witam byłych sojuszników !!

No cóż. Dziwnie postąpiliście. Tocząc wojnę w dwoma sojuszami, co prawda ten północny jest mocno poharatany, ale ten wschodni to jest wielka siła przecież. Jeszcze mnie atakujecie. Hmm. Szkoda.

Szkoda głównie dlatego, że ten świat mi sie podobał. A tak przyśpieszacie jego zakończenie. Bo Was 4 na cała resztę świata? Albo płynie w Was krew Prawdziwych Japońskich samurajów albo nieprawdopodobni z Was optymiście co do możliwości zwojowania tego świata.
Bo walcząc ze mną, z tym sojuszem północny, plus z tym wschodnim to hmm. Tym bardziej że jak na razie niewiele mi zaszkodziliście. I pewnie niewiele w przyszłości zaszkodzicie.

Bo niestety teraz jakby nie spojrzeć szala zwycięstwa się przechyla pewnie zdecydowanie na stronę Sycylii i jej sojuszników.
No ale Wasz wybór.

Pozdrawiam nie życząc tym razem sukcesów :)

Władca Dzikich Pól
Kniaź Jarema"


Przyjemniaczek, zawsze się uśmiechał w listach, rok trwał w bezruchu, zero wsparcia dla sojuszników, a następnie z usmiechem na ustach wsadził nóż w plecy i twierdził że chciałw walczyć do końca. Potem nastał już czas bluzgów i wzajemnego obrażania byłych sojuszników...

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(11 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Silingowie

Inne kroniki tego księstwa: