Kronika: Noże w Plecach
Przygotowane pod panowaniem władcy: Ugedej-Chan.
wtorek, 26. lipca Anno Domini 1011
Księstwo: Mongolia
Oddziały Navarry zbliżały się pośpiesznie chcąc dopaść uwięzione ordy Tatajbeja. Ten , widząc nadciągające przeważające siły wroga , robił co mógł by uratować swoich podkomendnych. Rozpaczliwie manewrował starając się uwolnić od szczupłych , ale opóźniających marsz sił styryjskich. Zastanawiające było jak bardzo książę Navarry wziął na smycz Ottona , skoro ten bez mrugnięcia okiem poświęcał resztki swych poddanych na jedno skinienie Sancha...
W końcu wojska Navarry w znacznej ilości około 400 ludzi dopadły mniej liczne oddziały Tatajbeja. Wywiązała się walka , której wynik wydawał się z góry przesądzony. Lecz Tatajbej był najlepszym wodzem polowym w całej historii Mongolii i w tej bitwie pokazał swój cały kunszt wojenny. Manewrował swoimi siłami tak udatnie , że wojska Navarry mieszały szyki , gubiły rytm ataku , a Navarczycy ginęli niepotrzebnie przez nieudolność w dowodzeniu. Szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę oddziału Tatajbeja , z każdą chwilą zaś rosła panika w oddziale navarskim. Kiedy Tatajbej przypuścił atak na lewe skrzydło i zmusił je do ucieczki , morale we wrogim oddziale upadło i ordyńcy urządzili rzeź.
Srogie to było zwycięstwo. Padły w boju jedne z lepszych oddziałów Navarry i to w liczbie kilku setek. Szpiedzy donieśli , że Sancho kilka godzin wpatrywał się w pustkę nic nie mówiąc. Medycy zaczęli obawiać się o jego zdrowie , ale w końcu podniósł się i niemrawym krokiem , zgarbiony , udał się do swych komnat.
Na placu boju pozostało ponad 150 ludzi Tatajbeja wraz z nim samym. W Leibnitz , osadzono styryjskich i navarskich niewolników i oczekiwano rozkazów. Takoż i nadeszły one , a nakazano w nich , by Tatajbej przyczółek utrzymał i na posiłki czekał.
Ale nie dane było Ugedejowi zwycięstwami nad Styrią i wojskami Navarry się cieszyć. Oto bowiem Mistrz Zakonu , najwyraźniej wpatrzony z zachwytem w politykę Sancha , też zapragnął przećwiczyć wbijanie noża w plecy zaprzyjaźnionego księstwa. Zapewne Sancho nie opowiedział mu , jak boleśnie skończyło się to dla niego ostatnim razem.
Dość powiedzieć jednak , że niedaleko Sziwee Kiachta pojawiły się wojska Zakonu. I były to wojska liczne jako gwiazdy na niebie , jako trawa w stepie , dobrze uzbrojone i wykarmione. Natychmiast wysłał Ugedej jazdę by okrążyła wielkie jezioro , na pomoc matecznikowi Mongolii. Na pomoc ruszyły też oddziały z bardziej na południe położonych miast.
Wróg , widząc , że Sziwee licznym i dobrze obwarowanym miastem jest , zwrócił się ku leżącemu bardziej na południe Bajanchangoor. I zgromadziwszy większość sił z marszu na miasto uderzył. Jednak niespodzianka czekała zakonników , bo mieszkańcy nocą zdołali dokończyć zamek. Schronili się więc za obwarowaniami , a każdy z nich włócznię ze zbrojowni pobrał i w skóry się odział. A że morale było wysokie to dzielnie do walki mieszkańcy stanęli , jako i garnizon , któren to od dawna w walkach obronnych był ćwiczony. Ośmiuset zakonników na Bajanchongoor szturmowało , i zdobyli go a jakże. Ale mniej niż co drugi ocalał , i nie dziwota , że duch w nich upadł , zwłaszcza , że na horyzoncie zobaczyli swą zagładę - konne oddziały Karogosana. Próbowali sie wycofywać i spotkali się nawet z posiłkami z ziem Zakonu , ale co z tego , skoro konni ordyńcy dopadli ich i wycieli w pień? Ostatnie oddziały Zakonu uczestniczące w ataku , chłopi dopadli na bagnach i potopili żerdziami wraz z końmi.
Siła luda stracił Zakon w tej kampanii a wszystko na próżno. Stracił też najznamienitszych wodzów z których jeno Fulko przeżył i do niewoli się dostał. Tak to kończą się ataki na rodzime twierdze w broń i spyżę zaopatrywane od początków świata.
Tymczasem na południu nie działo się dobrze. Oddziały Styrii i Navarry okrążyły Leibnitz. Znów zaczęły się blokady. Posiłki utknęły w górach i lasach , nieprzebytych i olbrzymich. Tatajbej wybijał blokujące go chłopstwo , ale na miejsce ubitych przybywali nowi. Na horyzoncie znów ukazały się doborowe oddziały Navarry. A jadła było coraz mniej i mniej...
Posiłki nie dotarły na miejsce na czas. Pod Leibnitz zostały wybite. W tej sytuacji Tatajbej rozkazał wymordować wszystkich jeńców. Po tej rzezi nakazał swym wygłodzonym żołnierzom otworzyć bramy , ruszyć do boju i zginąć. I tak się stało...
Tatajbej był najwybitniejszym wodzem w dziejach Mongolii. W trzystu ludzi pokonał olbrzymie , choć osłabione księstwo Styrii , wyciął świetne oddziały Navarry oraz niezliczone ilości ciurów blokujących marsz. Zaprawdę powiadam Wam , wielkie były czyny Tatajbeja a i śmierć chwalebna...
Ugedej , widząc , że wokół siebie ma samych wrogów , a co wiecej , wrogów , którzy już szaleńczo i zaciekle zaczynają atakować podjął decyzję. Ruszyła przygotowywana od dawna inwazja na serce Navarry -Pampelunę , Monasterio i San Sebastian. Zbliżał się finał...
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(10 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Mongolia
Inne kroniki tego księstwa:
