herb księstwa Jaćwież

Kronika: O Ghaznawidzi. I o czarnej magii.

Przygotowane pod panowaniem władcy: Minigaił.

środa, 17. grudnia Anno Domini 1014

Księstwo: Jaćwież

Daleko na północnym-zachodzie, gdzie ogromne normandzkie stepy powoli zaczynał pokrywać pustynny piach, a gęsta i mroczna jaćwieska puszcza kończyła się nagle i ustępowała miejsca spalonej gorącym słońcem sawannie, rozciągał się sułtanat Ghaznawidów. Zamieszkiwali go wysocy, czarnowłosi ludzie o orlich nosach, którzy w dolinach rzek oraz oazach uprawiali pszenicę, ryż bawełnę i palmy daktylowe. Ich wiarą był islam, bogiem Allah, prorokiem Mahomet, a sułtanem Ala ad-Daula Mas’ud III, brat Słońca i Księżyca, sukcesor Proroka Władcy Wszechświata, znamienity rycerz, nadzieja i uspokojenie dla muzułmanów.

Mimo trudnych warunków Ghaznawidowie zbudowali piękne i potężne miasta. Siedzibą sułtanów było Al Mawsil, otoczone półpustynią miasto w oazie, nad Naw Abad górowała wzniesiona z suszonej cegły cytadela, nawet bagienne Gheszm potrafiło olśnić przybyszów swym orientalnym wyglądem. Jednak perłą królestwa , jego kulturalnym, gospodarczym i naukowym centrum było położone nad wodami Zatoki Issyk-kul portowe miasto Quara Bakh. Stąd wyruszali zmierzający do położonych na kontynencie świętych miast pielgrzymi, tutaj przybijały obciążone różnymi towarami kupieckie galery, dzięki którym rosło bogactwo Ghaznawidzi.

Ala ad-Daula potrafił mądrze korzystać z łask, jakimi obdarzał go Allah – z otaczających jego księstwo od północy i zachodu wód, z sąsiedztwa bratniego w wierze Kalifatu Abbasydów i przychylnego margrafa Heinricha z Austrii. Wewnątrz mądrze prowadził swoich ludzi dając im swobodę, by mogli się mnożyć i zajęcie, by mogli korzystać ze swych talentów. Na zewnątrz patrzył w przyszłość, od początku zjednując sobie poznawanych władców drobnymi, przyjacielskimi gestami, a jednocześnie dbał o to, by nikt obcy nie miał dostępu do jego tajemnic.

Z tych to powodów o potędze sułtanatu Ghaznawidów zaczęto mówić w całym Ferrum Hastae jeszcze zanim na dobre wybuchły pierwsze konflikty. Jedni obawiali się armii, jaką sułtan miał szykować poza wzrokiem sąsiadów, inni drżeli przed samym Mas’udem, widząc w nim wodza, który swą charyzmą, sprytem i doświadczeniem będzie potrafił każdego rzucić na kolana. Większość jednak bała się sojuszu Ghaznawidzi z Kalifatem Abbasydów i tego, że zjednoczeni muzułmanie przyniosą świętą wojnę na ich ziemie.

***

To jednak nie wszystko, bo gdzieś poza oficjalnymi listami i racjonalnymi słowami o przyszłości bystry obserwator mógł dojrzeć i usłyszeć coś jeszcze . Po świecie niosły się bowiem przywiezione przez wracających z Quara Bakh kupców strzępy opowieści, wagabundowie roznosili plotki, a chłopi po karczmach cichcem powtarzali zasłyszane nie wiadomo gdzie historie… Historie o rzeczach przerażających i zakazanych, których zwykli ludzie się bali, kapłani zabraniali, a książęta – przynajmniej oficjalnie – nie tolerowali.

Wszystko zaczęło się od niespodziewanej śmierci As-Saffaha, wielkiego Kalifa Abbasydów. Pełen zapału i sił witalnych władca niespodziewanie opuścił swoje księstwo, pozostawiając lud pod opieką młodego i nienawykłego do wojenne rzemiosła wezyra.
Potem jeden z dowódców zmarłego władcy oszalał i z niewielkim oddziałem doborowych wojów zaatakował Jaćwież, wywołując tym samym wojnę, na której najwięcej skorzystało Ghaznawidzi.
Nie minęło wiele czasu, gdy idący z krucjatą przeciwko muzułmanom Austriacy niespodziewanie dla wszystkich dali się zwabić w zasadzkę i zostali doszczętnie wybici przez armię ad-Dauli.
Wkrótce potem upadł Wiedeń, w którym chętni do obrony mieszkańcy pewnego poranka w tajemniczy sposób zerwali się z łóżek tylko po to, by po chwili znów w nich zasnąć - jednak już bez wielkich chęci do walki.

Nic zatem dziwnego, że zaczęto szeptać, iż ad-Daula stał się adeptem czarnej magii. Omamiony przez przybyłych z dalekiego zachodu czarnoksiężników miał wejść w konszachty z nieczystymi siłami, które wspierały go w walce o zdobycie panowania nad całym światem.

Plotki te spowodowały, że strach przed Ghaznawidzi jeszcze się nasilił. Nawoływał do wikingu przeciwko islamskim psom Eryk z Islandii, drżeli o bezpieczeństwo swoich granic Narmer-Menes z Egiptu i Artur z Brytanii, swoje obawy o losy świata wyrażali Boromir z Lenthavaru oraz Esterad Thyssen z Koviru i Poviss. Było jednak jasne, że przeciwstawić się mocy Ala ad-Dauli Mas’uda III może tylko Jaćwież.

***

I Jaćwież się przeciwstawiła. Prowadzeni przez Minigaiła Jaćwingowie zwołali kolejną rajzę, która miała ruszyć na ziemie Ghanzawidów i uprzedzić ich atak. Z początkiem lipca na skraju puszczy stanowiącym granicę obu księstw stanęło blisko 600 wojów, gotowych by szybkim rajdem zaatakować wroga i już na początku wojny przesądzić o jej wyniku.

Jednak czarna magia znowu dała o sobie znać. Na trzy dni przed planowanym atakiem, nim jeszcze pierwsze promienie słońca przebiły się przez gęste listowie, nad ziemię uniosła się ciężka, mleczno-biała mgła. Jaćwiescy kapłani zaczęli odczyniać uroki, zbrojni wycofywali się w głąb lasu, ale dla niektórych było już za późno i jeden z oddziałów nie zdołał uciec dostatecznie daleko. Mgła stępiła umysły wojów i choć nie powinno się to zdarzyć w puszczy, którą znali od małego dziecka, stracili oni orientację i pchnięci tajemną siłą wyszli wprost na stepy, które pilnie obserwował ad-Daula.

Tym samym cały plan ataku runął w jednej chwili, a Ghaznawidzi zyskało czas potrzebny do uszykowania obrony. Wpierw jej miejscem miał być Bagdad, pierwsza osada na drodze Jaćwieży, jednak widząc wychodzące z lasu kolejne jaćwieskie oddziały Mas’ud zdecydował się przenieść wszystkich swoich ludzi w inne miejsce. Niegotowi jeszcze Jaćwingowie, rozciągnięci w długą kolumnę, nie byli w stanie dognać wrogów i w ten sposób blisko 300 uciekinierów znalazło schronienie w Al Mawsil, stolicy Ghaznawidzi.

Tam też ściągnęły wszystkie wojska Mas’uda, a co więcej – także mieszkańcy położonego nieco dalej na południu Naw Abad. W ten sposób zgromadził sułtan blisko 800 osobową armię oraz ponad 400 osadników, gotowych zginąć za swojego pana. To wystarczyło, by zatrzymać pochód znacznie mniej licznych Jaćwingów, którzy nawet nie ośmieli się zbliżyć do Al Mawsil.

Wiele dni trwało wyczekiwanie, wiele podjęto prób pochwycenia chociaż części muzułmańskich sił, jednak wszystkie one spełzły na niczym. W jaki sposób potrafił Mas’ud wyżywić tak wielu ludzi na tak niewielkim terenie pozostanie jego tajemnicą, choć niektórzy znów zaczęli go podejrzewać o czarodziejskie praktyki.

Wreszcie jednak, gdy już sami Jaćwingowie zaczęli wątpić w powodzenie swojej rajzy, sytuacja zaczęła się zmieniać. Z południa nadciągnął Egipt i przystąpił do oblężenia byłych austriackich osad. Mas’ud musiał zareagować i zrobił to, dzieląc swoje siły na dwie części, z których ta większa i lepiej uzbrojona wyruszyła przeciwko Jaćwieży. Równo w miesiąc po rozpoczęciu rajzy na polach pod Bagdadem stanęło naprzeciw siebie 911 Ghaznawidów oraz 770 Jaćwingów wspartych 80 osadnikami. I stało się tak, że mimo przewagi liczebnej ci pierwsi nie oparli się szaleńczej szarży tych drugich, szarzy po której prawie połowa muzułmanów trafiła przed oblicze Allaha. Złamało to ducha pozostałych i choć walczyli jeszcze długo, zabierając ze sobą prawie 450 Jaćwingów, tej bitwy nie mogli wygrać.

W jeden dzień potęga Ghaznawidzi została złamana. Wkrótce potem pod naporem Egiptu upadły Wiedeń i Gheszm, myliłby się jednak ten, kto by uznał, że to koniec ad-Dauli i jego księstwa. Długo jeszcze sułtan bronił się i kąsał swoich wrogów, a czarna magia znowu dała o sobie znać, gdy w niewielkiej potyczce z muzułmańskimi niewolnikami zginął Gotort, jeden z bohaterów Jaćwieży. Siły nieczyste wspierały także mieszkańców nadmorskiego Quara Bakh, gdy ci wpierw odparli szturm szukających nowego miejsca do życia Greenlandczyków, a potem potrafili wytrwać w jaćwieskim oblężeniu długo ponad miesiąc.

I dopiero gdy skończyło się lato, a jesień na dobre zagościła w Ferrum Hastae, Ghaznawidzi trafiło w mroki.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(5 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Inne kroniki tego księstwa: