Kronika: O naturze władcy. Część druga (II)
Przygotowane pod panowaniem władcy: Dizzler.
poniedziałek, 2. października Anno Domini 1006
Księstwo: Pogranicze
Jak by nie mówić, zręcznym dyplomatą okazał się nowy Książe Pogranicza, bowiem do odwetu ze strony Asgardu nie doszło. Może nawet więcej niż zdolności Dizzlera zaważył tu charakter Jarosława Szarego, który nie okazał mściwości, zgodził się na odszkodowania, i choć, jak to się potem okazało, stracił prawie wszystkich poddanych w wojnie z Pograniczem, a w parę miesięcy po tych wydarzeniach znużony przekazał swe władztwo sąsiadowi swemu Lexexowi, do ostatka był obok Chrobrego największym przyjacielem księcia Pogranicza.
O Chrobrym śmiało można rzec, że zacniejszego sąsiada ze świecą by szukać po całym świecie. Owszem, naraził się Dizzler Mistrzowi Zakonu Templariuszy, bo przedłużające się bezkrólewie na tronie Saksonii skłoniło obu sąsiadów do podjęcia kroków w celu zabezpieczenia praw mniejszości narodowych obu księstw w tym państwie przed zakusami obcych mocarstw. Gdy jednak niespodziewanie Chrobry objął pusty tron zaryzykował Dizzler i natychmiast wysłał posłów z propozycją sojuszu do Saksonii, tym samym łamiąc obietnicę daną Ryszardowi. Knowania owe jeden miały cel, mianowicie skalkulował sobie Dizzler, że taniej mu będzie nawiązać pokojową współpracę z saksońskimi smolarzami palącymi tak potrzebny górniczemu Pograniczu węgiel niż potem miesiącami odbudowywać przemysł Saksonii, który w trakcie wspólnej misji pokojowej Pogranicza i Templariuszy łacno mógł ulec ruinie. Nie zawiódł się władca Pogranicza w swych kalkulacjach, uczciwym panem i chętnym do współpracy gospodarczej okazał się saksoński książe. Nie wyliczali sobie wzajemnie kontrahenci cen zaporowych na węgiel i żelazo, a także inne towary. Nie pożałował Dizzler miejsc dogodnych do osiedlenia się sąsiadowi, ani Chrobry siostry swej Świętosławy za żonę. Przyszedł także czas, że wojska obu pobratymczych narodów wzięły udział ramię w ramię w wojnie z Ligą. Nigdy nie doszło do żadnych waśni między Saksonią i Pograniczem i źle się stało, że niedługo po bitwie pod Betsaidą zaniemógł nagle Chrobry i zmarł nie pozostawiając potomka, na dziedzica wyznaczając swego siostrzeńca Stojgniewa, syna Dizzlera i siostry Świętosławy, a Dizzlera czyniąc namiestnikiem Saksonii do czasu, aż Stojgniew osiągnie wiek męski. Źle się stało, bo gdyby żył prawy pan Saksonii to nie pozwoliłby Dizzlerowi niegodziwie wbić noża w plecy Bohdanowi Chmielnickiemu i być może historia tego świata potoczyłaby się inaczej?
Stosunki Dizzlera z władcą Wardenii, Welderotem w największej mierze wynikały z dwóch faktów: pierwsza rzecz to Welderot zanim jeszcze na dobre rozsiadł się na tronie Wardenii zdążył już podbić sąsiedni Skalirion, księstwo siedzące na rudzie i węglu i pono nie obyło się tam bez niedotrzymania przysiąg o przyjaźni i sojuszu. Była więc Wardenia największą potęgą w tej części świata, bo Wardeńczycy liczni byli, na ziemiach mlekiem i miodem płynących siedzieli, a zdobycie dostępu do rudy siłę ich podwoiło. A druga rzecz to sojusz Dizzlera z Chrobrym, zacnym księciem Saksonii, która to Saksonia na tyle miała długą granicę z Wardenią, że w każdej chwili można było się spodziewać, iż Welderot zapragnie rozszerzyć swe władztwo na północ. Wiele czasu i wysiłku kosztowało Dizzlera przekonać Ryszarda Lwie Serce, Wielkiego Mistrza Zakonu Templariuszy i jednego z założycieli Ligi, aby pomógł mu usunąć zagrożenie ze strony wschodniego olbrzyma. Gdy wysiłki te jednak spełzły na niczym nie pozostało nic innego, jak namówić Chrobrego do zawarcia sojuszu z Wardenią, powiedziane jest bowiem: jeśli nie można czegoś zmienić należy to polubić? Niespodziewanie Welderot zgodził się zyskując sobie tym samym wielkie zaufanie Dizzlera i Chrobrego. Co innego jest bowiem złamać obietnicę skrycie daną innemu władcy, a co innego przysięgę ogłoszoną całemu światu. Tak powstał sojusz Wierność i Sprawiedliwość, koalicja kilku księstw z północnego wschodu, która w końcu musiała zwrócić się przeciw Lidze i której sromotny koniec dokonał się pod Betsaidą.
Na południu zaś władał Neptun Książe Atlantydy, wielce wojowniczy pan. Opowiada się, że w czasie gdy inni władcy w pocie czoła budowali zręby swej potęgi gospodarczej i wojskowej nie myśląc jeszcze o podbojach Książe ów powołał większość swych poddanych do wojska i wspólnie z Mojsławem ? panem sąsiedniego Mazowsza z marszu niemal zajął sąsiednią Silesię, obalając prawowitą władczynię tej ziemi ? Agatę Piękną. Opowiada się również, że potem ujęty jej urodą poślubił ją i wspólnie dzierżyli ster władzy. Nie porządził jednak długo Neptun, bo zaraz potem zapragnął podbić kolejne sąsiednie księstwo, czyli legendarną Espanię. Niewiele było rycerskości w postępowaniu Neptuna: pono w niejasnych okolicznościach otrzymał dowodzenie nad armią Espanii, po czym skierował ją przeciw rodakom i prawowitemu panu... Długo dogorywała Espania, a to dlatego że zapobiegliwy jej monarcha zdążył silnie umocnić stolicę księstwa i pan Atlantydy musiał ją oblegać. W owym czasie armia Atlantydy nie miała sobie równych na świecie. Czy można więc się dziwić, że zapałali nienawiścią sąsiedzi Neptuna z północy, a zwłaszcza najbardziej zagrożony Bohdan ze starożytnego rodu Chmielnickich, ataman Kozaków Zaporoskich? Nienawiścią zrodzoną z lęku, bo jak smok połykał Neptun kolejne księstwa, a gdyby nawet, jak to się mówiło w owym czasie po wszystkich dworach, nie pragnął dalszej ekspansji, tylko pokoju, nie mógł ten pokój długo trwać. Powiedziane jest przecież: słowa wielkiego władcy są jak kurz, który można strzepnąć z siebie w dowolnej chwili? A że nie był Neptun władcą gnuśnym to musiał przyznać każdy, nawet największy wróg. Tak się więc stało, że Bohdan, przecząc powszechnemu mniemaniu na temat Kozaków, jakoby jeno opróżnianie kolejnych beczek z gorzałką zajmowało ich, zręcznie zbudował koalicję wielu księstw przeciw Atlantydzie: obok Kozaków ruszyły na południe siły Edentharu, najbliższego sojusznika Kozaków, Zakonu Templariuszy, Ahlissy, Wardenii, a nawet były niesprawdzone pogłoski jakoby Władysław siedzący na dalekiej północy na sandomierskim tronie również wysłał swoją konnicę. Pół świata zamierzyło zrzucić Neptuna i nie nacieszył się długo ów książę swoimi zdobyczami, bo jak to mówią, nec Hercules contra plures. Niewiele mógł uczynić sojusznik Neptuna Mojsław Mazowiecki, choć jak mówią nie zawahał się i poniósł ciężkie straty w obronie swego sąsiada, a jeszcze mniej Lexex i Jarosław Szary, którzy pono również z księciem Atlantydy związali się sojuszem, ale ze względu na odległość nic uczynić w jego obronie nie mogli. Również Dizzler niechętnym okiem patrzył na upadek olbrzyma na południu, bo póki stało groźby ze strony Neptuna mogły północne księstwa spokojnie rosnąć. To tylko sprawił wojowniczy atlantydzki pan, że poróżnili się sojusznicy na tle podziału łupów, bo wcale często zdarza się, gdy wielu jest napastników, że niemożliwością jest rozdzielić korzyści według zasług, powiedziane jest bowiem, że sukces ma wielu ojców.
Nie nawiązał nigdy Dizzler bliższych stosunków w wieloma władcami tego świata, czy to ze względu na odległość, czy brak wspólnoty interesów. Władysław Sandomierski, ani jego następca Otton nie byli skorzy do wymiany handlowej, choć Dizzler kilka razu pytał o słynne sandomierskie rumaki oferując żelazo. Pogranicze i Ziemia Sandomierska walczyły to po jednej, to po przeciwnych stronach, nie pomagając sobie wzajemnie, ale i nie przeszkadzając. Abadon, tajemniczy Książe Edentharu, niewiele czasu poświęcał sprawom swego księstwa, w większości zdając się na swego dozgonnego sojusznika i brata Bohdana Chmielnickiego. Różne zresztą plotki krążyły po dworach na temat tego, czy to ów Abadon zajmuje się całymi dniami, nie godzi się jednak uszu niewinnych dzieciąt i dziewic kalać takimi opowieściami. Lexex Pan Kaventharu stał się bezpośrednim sąsiadem Pogranicza od zachodu, po tym jak Jarosław Szary zrzekł się swego dziedzictwa. Wielkim terytorium władał Lexex, bo to jemu ostatecznie przypadły ziemie po klęsce Olgi księżnej Rusi, zadanej przez połączone siły Kaventharu, Asgardu i Lindenswaldu w jednej z pierwszych wojen Macellarius Mactabilis. Potem zaś, po klęsce koalicji WiSowskiej pod Betsaidą wystąpił Lexex po stronie Ligi i podbił znaczną część Asklopu, sprzymierzeńca Wardenii na zachodzie. Zamyślał Dizzler jak przekonać Lexexa do stworzenia silnego sojuszu zdolnego przeciwstawić się największym potęgom, ale nigdy się to w pełni nie udało. Wielce ostrożnym władcą był Lexex i nie zdradzał się co do swych zamiarów: nie wiadomo było, li tylko udaje przyjaźń wobec księcia Pogranicza, by kiedyś znienacka go napaść? Wielką niewiadomą był Lexex dla Dizzlera przez długie miesiące i lękał się władca Pogranicza jego potęgi, bo nieznane zawsze budzi lęk.
Wielkie nadzieje natomiast wiązał Dizzler ze współpracą z sojuszem trzech księstw na południowym zachodzie: Lindenswaldu, Piantklandii i Ulthuanu, który w kontaktach dyplomatycznych najczęściej był reprezentowany przez księcia Lindenswaldu Erwina zwanego Płóciennikiem. Położenie owych księstw czyniło je bardzo użytecznymi w potencjalnej wojnie z Kaventharem bądź Ligą. Nie można rzec, że władcy owego Trójprzymierza nie interesowali się sprawami świata, owszem, walnie przyczynił się Erwin do upadku Olgi Ruskiej zwanej Okrutną, potem zaś namówiony przez atamana Kozaków przyłączył się do koalicji i znienacka uderzył na Ligę od zachodu rozpoczynając de facto Wojnę Narodów, bo główne siły wschodnich koalicjantów jeszcze nie zdążyły dojść do ziem książąt Ligi. Współpracy z Pograniczem jednak nigdy nie podjął Erwin żadnej, być może dlatego, że nie dostrzegał korzyści jakie mogły stąd wyniknąć, a może dlatego, że wszędzie i stale szukał przyjaciół Dizzler, mógł wiele słyszeć o tym Erwin i nie chciał zaufać władcy, który cięgiem każdemu co innego mówił.
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(10 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Pogranicze
Inne kroniki tego księstwa:
