Kronika: O pożytkach z pielgrzymowania.

Przygotowane pod panowaniem władcy: Falerin Mocny.

niedziela, 20. kwietnia Anno Domini 1008

Księstwo: Galia

Y cudownym a szczęśliwem z przygody ocaleniu.

I trzech wołów ubić by trzeba, a skóry ich na wolumin wyprawić aby spisać kędy Pustelnik do Jeruzalem chadzał i jakich braci towarzystwa zażywał.
Dla potomnych wiedzy jeno skrawek opiszem tych zaszłości.

Jako on sam, Pustelnik nam wieczorami powiadał, kiedy już w Jeruzalem pielgrzymowanie odprawił i odpustów dostąpił, wielce osobliwej łaski dostąpił, a to czcigodnego starca zapoznając. Reginald z Lotaru mu było.
Mąż ów w skromności i surowości wielkiej swych dni dożywał, skarb wielki w tajemnicy chowając,
czekał jeno aż się jaki godny pojawi, któremu by owy oddał. Tak też się i trafiło. Pustelnik dar ten otrzymał, a była to kolczuga przedziwnej a zmyślnej roboty co się dziwnem światłem mieniła, miecz na którem w obcej mowie Zbawiciel było wyryte i puzdro z czemsić. Potem ducha wyzionął Reginald z Lotaru.
W puzdrze był ułomek dzrzewianej nogi od stolca który to Pan Nasz młodzikiem będąc dla pewnego Galilejczyka wykonał, a zawinięty on był w skrawek szaty którą to pot z czoła ocierał ,a potem ubogim rozdał, a oni porwali między siebie. I jeszcze kopytko osiołka było, na którem to św. Józef Panienkę z Dzieciątkiem woził.
Kolczuga i miecz pono po niejakim Gotfrydzie z Bulerbyn była, któren tym to się wsławił, że samotrzeć siła Saracenów usiekł, dawnych pielgrzymów tym samym ocalając.
Tedy ruszył Pustelnik z Rodos luboż Malta wyspy do Genova i dalej do domu, ale pośród licznych przygód i takiej doświadczając.
Kiedy z Genowa przez wielkie góry Alpi do Worms się udawał, w dziczy łotrzykowie go osaczyli, lecz nim do niego przypadli on jeszcze za kamieniem w jamie zbroje, miecz i puzderko zaszyć zdołał, jeno kopytko przy sobie ostawiając jak talizman szczęśliwy. I spętano go i do jaskini wtrącono. Tam wiele dni jeno o wodzie trzymany był ,aby go kto za niewolnika kupił, aż rozum mu się mącić począł ,ale on ducha do cna nie stracił i żyć zamierzył i widzenie miał. W widzeniu onym głos jakowyś mu zlecił, aby kopytko we wodzie co skapywała namoczył ,a zmiękczone już jako strawę pożył. Tak też uczynił i rzecz stała się niepospolita, oto bowiem sił nowych nabrał i jasnoścy umysłu wielkiej. Dość powiedzieć , że sznury o głaz przetarł i tajemną drogę z jaskimni znalazł ,a mgła co osobliwie zapadła ujść mu pozwoliła, ale drogi nie pobłądził i co pierwej ukrył odnalazł. Po tem długo uchodził, aż do pewnego młodzieńca trafił, któren wielce roztropnym i mężnym a i cnotliwym się okazał.
Zwano go Falerin i jeszcze swoi Mocny nań wołali. On to dopomógł Pustelnikowi.
Kiedy już ocalon w swoje strony trafił, liczne śluby pobożne postanowił i w samotni osiadł, aby swój rozum ćwiczyć, a i ciało szkole poddawać.
Dość jeno nadmienić, że on to razu pewnego kmiecia strapionego, na przełęczy Górna Brama spotkał i dalsze przypadki tym powodując.

Wyszukiwarka:
Średnia ocena będzie prezentowana, gdy liczba ocen przekroczy 5.

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Galia

Inne kroniki tego księstwa: